Szacuny
383
Napisanych postów
551
Wiek
37 lat
Na forum
21 lat
Przeczytanych tematów
7839
dzięki za odpowiedź. Czyli miesięcznie zarobi się z 1000 a wyda na życie z 500-600 To nadal lepiej niż w polsce.. A nie przez agencje , ale po znajomości w fabryce ?
Opłaca się jechać samemu ?
Zmieniony przez - Beny 179 w dniu 2013-01-01 12:06:15
"Lepiej być sądzonym przez ludzi 12-stu , niż niesionym przez 4-ech na wieki do piasku"
Karramba
Szacuny
11179
Napisanych postów
52127
Wiek
33 lat
Na forum
26 lat
Przeczytanych tematów
57816
co masz na myśli samemu? jak masz na myśli jechać w ciemno to odradzam. jak masz kogoś ZAUFANEGO kto Ci pomoże tam się ogarnąć to można jechać jak masz odwagę.
Szacuny
11179
Napisanych postów
52127
Wiek
33 lat
Na forum
26 lat
Przeczytanych tematów
57816
to dla Ciebie noworoczne postanowienie: zapierdzielasz do empiku po jakiś mały słownik ang pol pol- ang, taki mały, do 10 tys słów albo i mniejszy, i bierzesz jakiś kurs języka, podręcznik, repetytorium itp.
Szacuny
11179
Napisanych postów
52127
Wiek
33 lat
Na forum
26 lat
Przeczytanych tematów
57816
no bez języka teraz ciężko jest. a jak trafisz w grupe fabrycznych Polaków typu: Polsat, polski lekarz, polskie piwo, polski sklep, polski chleb, ani be ani me po angielsku bo zenek coś tam potrafi to nam przetłumaczy, to mimo wszystko ucz się języka, bo nawet jak ktoś Ci tę pracę załatwi to starczy że fabryka traci klienta i połowa marianów leci na bruk i wtedy płacz jest i szukanie tłumacza żeby iść do jobcentre po zasiłek
Szacuny
11179
Napisanych postów
52127
Wiek
33 lat
Na forum
26 lat
Przeczytanych tematów
57816
Mariusz_1979
to dla Ciebie noworoczne postanowienie: zapierdzielasz do empiku po jakiś mały słownik ang pol pol- ang, taki mały, do 10 tys słów albo i mniejszy, i bierzesz jakiś kurs języka, podręcznik, repetytorium itp.
Dobrze mówi kolega, bez znajomości języka kraju, do którego masz zamiar jechać, ani rusz
Szacuny
11179
Napisanych postów
52127
Wiek
33 lat
Na forum
26 lat
Przeczytanych tematów
57816
natka
Mariusz_1979
to dla Ciebie noworoczne postanowienie: zapierdzielasz do empiku po jakiś mały słownik ang pol pol- ang, taki mały, do 10 tys słów albo i mniejszy, i bierzesz jakiś kurs języka, podręcznik, repetytorium itp.
Dobrze mówi kolega, bez znajomości języka kraju, do którego masz zamiar jechać, ani rusz
wytłumacz to milionom marianów fasolowo polsatowych