Witajcie!
Mam pewien dylemat... czy mogę od czasu do czasu (1-2 razy w tyg.) pozwolić sobie na cheat meal? Jestem na reduckji, końcowa faza, 10% BF, 176 cm, 75 kg i nie wiem, czy sobie pozwolić dzisiaj na talerz pierogów (dziś rano przed śniadaniem wpadło jedno ciastko z owocami), zamiast jakiegoś posiłku. Czy warto coś takiego wogóle praktykować? Czy przyniesie to jakiś pożytek? Moja dieta jest czysta, jedyne na co se pozwalam to mały lód Pingwin na bazie mleka, jaj i cukru z aromatem śmietankowim najczęściej po treningu albo rano. Proszę was o odpowiedź.
Mam pewien dylemat... czy mogę od czasu do czasu (1-2 razy w tyg.) pozwolić sobie na cheat meal? Jestem na reduckji, końcowa faza, 10% BF, 176 cm, 75 kg i nie wiem, czy sobie pozwolić dzisiaj na talerz pierogów (dziś rano przed śniadaniem wpadło jedno ciastko z owocami), zamiast jakiegoś posiłku. Czy warto coś takiego wogóle praktykować? Czy przyniesie to jakiś pożytek? Moja dieta jest czysta, jedyne na co se pozwalam to mały lód Pingwin na bazie mleka, jaj i cukru z aromatem śmietankowim najczęściej po treningu albo rano. Proszę was o odpowiedź.
Krzysztof Piekarz