Dzień dobry,
zacznę od tego, że "nie mam mięśni", tzn. mam normalną, w miarę chudą sylwetkę, ale od ok. 7 miesięcy ćwiczę sobie sztangą w domu. Powiedzmy, że jest jakiś efekt, bo zamiast galarety, mam jakiś tam biceps (całe 33,5 cm - WOW!).
Ale nie tego dotyczy moje pytanie. Od ok. dwóch miesięcy boli mnie lewe przedramię... Nie wiem, czy odstawić "trening" i na jak długo.
Ćwiczę 5-6 dni w tygodniu, nie mam diety.
Ćwiczenie robię jedno, a mianowicie, jak to opisać - stoję, trzymam sztangę i podnoszę ją do góry :p
Serii robię 6-8, po 8-10 powtórzeń (tyle chyba powinno być). Obciążenie to zawrotne 22 kg + gryf...
Jakieś rady? Na ile przerwać, czy coś - jestem zielony.
Ps. przedramię boli od dołu (na górze nie ma mięśni, to chyba tylko tam może boleć).
zacznę od tego, że "nie mam mięśni", tzn. mam normalną, w miarę chudą sylwetkę, ale od ok. 7 miesięcy ćwiczę sobie sztangą w domu. Powiedzmy, że jest jakiś efekt, bo zamiast galarety, mam jakiś tam biceps (całe 33,5 cm - WOW!).
Ale nie tego dotyczy moje pytanie. Od ok. dwóch miesięcy boli mnie lewe przedramię... Nie wiem, czy odstawić "trening" i na jak długo.
Ćwiczę 5-6 dni w tygodniu, nie mam diety.
Ćwiczenie robię jedno, a mianowicie, jak to opisać - stoję, trzymam sztangę i podnoszę ją do góry :p
Serii robię 6-8, po 8-10 powtórzeń (tyle chyba powinno być). Obciążenie to zawrotne 22 kg + gryf...
Jakieś rady? Na ile przerwać, czy coś - jestem zielony.
Ps. przedramię boli od dołu (na górze nie ma mięśni, to chyba tylko tam może boleć).
Krzysztof Piekarz
