Wczoraj wyrwałem solidną petardę w staw żuchwowy, przy samym uchu. Całkowicie bez ostrzeżenia, w ogóle nie zdążyłem sparować i praktycznie wyprostowany dostałem, zatoczyłem się parę razy, ale udało mi się ustać :D, w głowie gwizdało jakbym stał koło staromodnego czajnika. Zacząłem widzieć poczwórnie ale ponieważ byłem pod wpływem alkoholu udało mi się uciec.
No i dzisiaj boli jak sto diabłów, jeść ciężko, praktycznie się nie da, chyba że jem lewą stroną (czyli tam gdzie dostałem) to nie jest to tak uciążliwe. Zębów po lewej na górze prawie w ogóle nie czuje.
Pęknąć raczej mi nic nie pękło, jak nie jem bo nie boli. Opuchlizny nie widać praktycznie wcale. Co dziwne, pod okiem wyszedł mały siniec i mam lekko opuchnięte oko! A dostałem tylko raz w szczękę? Czy to normalne i jaki jest tego powód?
I pytanie drugie jak długo żuchwa tak napierdziela? Fighter ze mnie żaden więc się nie znam.
Z góry thx za pomoc :)
No i dzisiaj boli jak sto diabłów, jeść ciężko, praktycznie się nie da, chyba że jem lewą stroną (czyli tam gdzie dostałem) to nie jest to tak uciążliwe. Zębów po lewej na górze prawie w ogóle nie czuje.
Pęknąć raczej mi nic nie pękło, jak nie jem bo nie boli. Opuchlizny nie widać praktycznie wcale. Co dziwne, pod okiem wyszedł mały siniec i mam lekko opuchnięte oko! A dostałem tylko raz w szczękę? Czy to normalne i jaki jest tego powód?
I pytanie drugie jak długo żuchwa tak napierdziela? Fighter ze mnie żaden więc się nie znam.
Z góry thx za pomoc :)
Krzysztof Piekarz
