Dzień dobry,
Szanowni forumowicze,
Wiem, że może to nie jest do końca odpowiednie miejsce na tego typu temat, ale szukam pomocy wszędzie gdzie tylko mogę. Dlatego proszę o wyrozumiałość.
Od 10 lat cierpię na silny ból obu pięt i stóp. Badania prawidłowe, brak diagnozy. Czy ktoś miał podobny przypadek?
TL;DR: Mam 37 lat. Od około 10 lat zmagam się z bardzo silnym bólem obu pięt i stóp nasilającym się głównie przy staniu i chodzeniu. MRI, RTG, Doppler i EMG nie wykazały przyczyny, polineuropatia została wykluczona. Ból ustępuje po odpoczynku i przespanej nocy, ale wraca przy obciążeniu stóp . Mam za sobą jakieś 11 lat nadużywania alkoholu, od 3 lat nie pije, papierosy rzuciłem rok temu. Szukam osób z podobnym przypadkiem.
Pierwszy raz podobny problem pojawił się około 14 lat temu, gdy miałem około 20 lat i rozpocząłem pracę wymagającą około 8 godzin stania i chodzenia. Kiedy później zmieniłem pracę na siedzącą, problem całkowicie zniknął — mogłem chodzić po mieście, jeździć na wycieczki i normalnie funkcjonować bez bólu.
Około 10 lat temu, po ponownym rozpoczęciu pracy wymagającej długiego stania/chodzenia, problem wrócił i tym razem już pozostał.
Nie było żadnego urazu ani konkretnego zdarzenia, które rozpoczęło problem.
Charakter bólu
Ból dotyczy obu stóp. Czasami jedna boli bardziej od drugiej, ale nie ma jednej strony stale gorszej.
Najbardziej boli:
- od spodu pięty,
- w kierunku Achillesa,
- czasami promieniuje wyżej wzdłuż nogi do kolana.
Kolano samo w sobie nie boli. Najbardziej bolesne miejsce potrafię wskazać palcem.
Ból jest silny, tępy, jakby uciskowy. Nie jest to typowe pieczenie, mrowienie ani uczucie prądu.
Największym problemem jest bardzo mała tolerancja na obciążenie.
Mam wrażenie, że moje stopy i nogi znoszą wysiłek kilkukrotnie gorzej niż u zdrowej osoby.
Przykładowo:
kilometr chodzenia jest dla mnie jak kilka kilometrów dla zdrowej osoby, a godzina stania jak kilka godzin stania u kogoś bez tego problemu.
Nie chodzi tylko o długie spacery — stosunkowo niewielka ilość stania lub chodzenia powoduje narastanie bólu do poziomu praktycznie nie do zniesienia.
Stanie jest zdecydowanie najgorszym wyzwalaczem.
Odpoczynek
Po położeniu się i odpoczynku ból stopniowo się zmniejsza, ale bardzo wolno.
Nie przechodzi po kilkunastu minutach. Czasami potrzeba kilku godzin, aby zmniejszył się mniej więcej o połowę.
Po ponownym chodzeniu lub staniu wraca.
Natomiast po przespanej nocy ból może całkowicie ustąpić i rano mogę zacząć dzień praktycznie bez bólu.
Nie mam typowego silnego bólu pierwszych kroków rano.
Alkohol i polineuropatia
Przez około 11 lat mojego życia piłem alkohol. Nie oznaczało to codziennego upijania się, ale alkohol był obecny w moim życiu regularnie przez wiele lat. Obecnie jestem osobą trzeźwiejącą i pozostaję w abstynencji.
Ze względu na tę historię lekarze brali pod uwagę polineuropatię alkoholową.
Jednak moje objawy nie przypominają typowej neuropatii.
Nie mam:
- drętwienia,
- mrowienia,
- pieczenia,
- uczucia prądu,
- zaburzeń czucia,
- nadwrażliwości skóry,
EMG wykonane dwukrotnie (w odstępie kilku lat) nie wykazało polineuropatii.
Badania
Miałem wykonywane:
- RTG,
- USG,
- Doppler,
- MRI stóp,
- MRI kręgosłupa,
- EMG ×2,
- badania w kierunku dny moczanowej,
- Western blot w kierunku boreliozy.
Nie znaleziono zmian, które wyjaśniałyby skalę problemu.
Konsultowałem się z:
- neurologami,
- neurochirurgiem,
- ortopedami,
- reumatologiem,
- poradnią leczenia bólu,
- fizjoterapeutą.
Neurochirurg zaproponował nawet rozważenie stymulatora rdzenia kręgowego.
Ortopedzi nie znaleźli przyczyny. Wykluczono m.in. ostrogę piętową, zapalenie rozcięgna podeszwowego i dnę moczanową.
Próby leczenia
Próbowałem m.in.:
- różnych butów,
- żelowych wkładek,
- wkładek powietrznych,
- indywidualnych wkładek ortopedycznych,
- ćwiczeń stóp i łydek,
- fizjoterapii,
- akupunktury,
- pola magnetycznego,
- fali uderzeniowej,
- dwóch blokad sterydowych,
- pregabaliny,
- gabapentyny,
- duloksetyny,
- leków przeciwzapalnych,
- opioidów.
Nic nie przyniosło trwałej poprawy.
Duloksetyna powodowała jedynie, że ból pojawiał się trochę później, ale nie zmniejszała jego intensywności.
Co pomaga?
W zasadzie jedynym lekiem, który realnie pozwala mi funkcjonować, jest tramadol.
Niestety po około 5 latach stosowania doszło u mnie do uzależnienia fizycznego od tramadolu. Wiem, że nie jest to rozwiązanie problemu — jedynie kontrolowanie objawów.
W najbliższym czasie planuję również kolejną konsultację naczyniową i powtórny Doppler.
Dlaczego piszę?
Lekarz zasugerował mi ostatnio, żebym poszukał osób z podobnymi objawami na forach pacjentów.
Nie szukam diagnozy przez internet.
Chciałbym przede wszystkim znaleźć osoby, które miały podobny schemat:
- obustronny głęboki ból pięt/stóp,
- bardzo małą tolerancję stania i chodzenia,
- ból nieproporcjonalnie duży w stosunku do obciążenia,
- ustępowanie po odpoczynku i śnie,
- brak typowych objawów neuropatii,
- prawidłowe lub niewyjaśniające badania,
- brak diagnozy mimo wielu specjalistów.
Jeżeli ktoś miał podobny przypadek, bardzo chętnie przeczytam:
- jaka była ostateczna diagnoza,
- jakie badania pomogły,
- jakie tropy okazały się ważne,
- i przede wszystkim — co faktycznie pomogło.
Dziękuję każdemu, kto przeczyta i podzieli się swoim doświadczeniem.
Pozdrawiam Państwa.
Szanowni forumowicze,
Wiem, że może to nie jest do końca odpowiednie miejsce na tego typu temat, ale szukam pomocy wszędzie gdzie tylko mogę. Dlatego proszę o wyrozumiałość.
Od 10 lat cierpię na silny ból obu pięt i stóp. Badania prawidłowe, brak diagnozy. Czy ktoś miał podobny przypadek?
TL;DR: Mam 37 lat. Od około 10 lat zmagam się z bardzo silnym bólem obu pięt i stóp nasilającym się głównie przy staniu i chodzeniu. MRI, RTG, Doppler i EMG nie wykazały przyczyny, polineuropatia została wykluczona. Ból ustępuje po odpoczynku i przespanej nocy, ale wraca przy obciążeniu stóp . Mam za sobą jakieś 11 lat nadużywania alkoholu, od 3 lat nie pije, papierosy rzuciłem rok temu. Szukam osób z podobnym przypadkiem.
Pierwszy raz podobny problem pojawił się około 14 lat temu, gdy miałem około 20 lat i rozpocząłem pracę wymagającą około 8 godzin stania i chodzenia. Kiedy później zmieniłem pracę na siedzącą, problem całkowicie zniknął — mogłem chodzić po mieście, jeździć na wycieczki i normalnie funkcjonować bez bólu.
Około 10 lat temu, po ponownym rozpoczęciu pracy wymagającej długiego stania/chodzenia, problem wrócił i tym razem już pozostał.
Nie było żadnego urazu ani konkretnego zdarzenia, które rozpoczęło problem.
Charakter bólu
Ból dotyczy obu stóp. Czasami jedna boli bardziej od drugiej, ale nie ma jednej strony stale gorszej.
Najbardziej boli:
- od spodu pięty,
- w kierunku Achillesa,
- czasami promieniuje wyżej wzdłuż nogi do kolana.
Kolano samo w sobie nie boli. Najbardziej bolesne miejsce potrafię wskazać palcem.
Ból jest silny, tępy, jakby uciskowy. Nie jest to typowe pieczenie, mrowienie ani uczucie prądu.
Największym problemem jest bardzo mała tolerancja na obciążenie.
Mam wrażenie, że moje stopy i nogi znoszą wysiłek kilkukrotnie gorzej niż u zdrowej osoby.
Przykładowo:
kilometr chodzenia jest dla mnie jak kilka kilometrów dla zdrowej osoby, a godzina stania jak kilka godzin stania u kogoś bez tego problemu.
Nie chodzi tylko o długie spacery — stosunkowo niewielka ilość stania lub chodzenia powoduje narastanie bólu do poziomu praktycznie nie do zniesienia.
Stanie jest zdecydowanie najgorszym wyzwalaczem.
Odpoczynek
Po położeniu się i odpoczynku ból stopniowo się zmniejsza, ale bardzo wolno.
Nie przechodzi po kilkunastu minutach. Czasami potrzeba kilku godzin, aby zmniejszył się mniej więcej o połowę.
Po ponownym chodzeniu lub staniu wraca.
Natomiast po przespanej nocy ból może całkowicie ustąpić i rano mogę zacząć dzień praktycznie bez bólu.
Nie mam typowego silnego bólu pierwszych kroków rano.
Alkohol i polineuropatia
Przez około 11 lat mojego życia piłem alkohol. Nie oznaczało to codziennego upijania się, ale alkohol był obecny w moim życiu regularnie przez wiele lat. Obecnie jestem osobą trzeźwiejącą i pozostaję w abstynencji.
Ze względu na tę historię lekarze brali pod uwagę polineuropatię alkoholową.
Jednak moje objawy nie przypominają typowej neuropatii.
Nie mam:
- drętwienia,
- mrowienia,
- pieczenia,
- uczucia prądu,
- zaburzeń czucia,
- nadwrażliwości skóry,
EMG wykonane dwukrotnie (w odstępie kilku lat) nie wykazało polineuropatii.
Badania
Miałem wykonywane:
- RTG,
- USG,
- Doppler,
- MRI stóp,
- MRI kręgosłupa,
- EMG ×2,
- badania w kierunku dny moczanowej,
- Western blot w kierunku boreliozy.
Nie znaleziono zmian, które wyjaśniałyby skalę problemu.
Konsultowałem się z:
- neurologami,
- neurochirurgiem,
- ortopedami,
- reumatologiem,
- poradnią leczenia bólu,
- fizjoterapeutą.
Neurochirurg zaproponował nawet rozważenie stymulatora rdzenia kręgowego.
Ortopedzi nie znaleźli przyczyny. Wykluczono m.in. ostrogę piętową, zapalenie rozcięgna podeszwowego i dnę moczanową.
Próby leczenia
Próbowałem m.in.:
- różnych butów,
- żelowych wkładek,
- wkładek powietrznych,
- indywidualnych wkładek ortopedycznych,
- ćwiczeń stóp i łydek,
- fizjoterapii,
- akupunktury,
- pola magnetycznego,
- fali uderzeniowej,
- dwóch blokad sterydowych,
- pregabaliny,
- gabapentyny,
- duloksetyny,
- leków przeciwzapalnych,
- opioidów.
Nic nie przyniosło trwałej poprawy.
Duloksetyna powodowała jedynie, że ból pojawiał się trochę później, ale nie zmniejszała jego intensywności.
Co pomaga?
W zasadzie jedynym lekiem, który realnie pozwala mi funkcjonować, jest tramadol.
Niestety po około 5 latach stosowania doszło u mnie do uzależnienia fizycznego od tramadolu. Wiem, że nie jest to rozwiązanie problemu — jedynie kontrolowanie objawów.
W najbliższym czasie planuję również kolejną konsultację naczyniową i powtórny Doppler.
Dlaczego piszę?
Lekarz zasugerował mi ostatnio, żebym poszukał osób z podobnymi objawami na forach pacjentów.
Nie szukam diagnozy przez internet.
Chciałbym przede wszystkim znaleźć osoby, które miały podobny schemat:
- obustronny głęboki ból pięt/stóp,
- bardzo małą tolerancję stania i chodzenia,
- ból nieproporcjonalnie duży w stosunku do obciążenia,
- ustępowanie po odpoczynku i śnie,
- brak typowych objawów neuropatii,
- prawidłowe lub niewyjaśniające badania,
- brak diagnozy mimo wielu specjalistów.
Jeżeli ktoś miał podobny przypadek, bardzo chętnie przeczytam:
- jaka była ostateczna diagnoza,
- jakie badania pomogły,
- jakie tropy okazały się ważne,
- i przede wszystkim — co faktycznie pomogło.
Dziękuję każdemu, kto przeczyta i podzieli się swoim doświadczeniem.
Pozdrawiam Państwa.
Krzysztof Piekarz