Dobry wieczór. Mam pewien problem z którym borykam się już kilka ładnych miesięcy. A mianowicie chodzi mi o powrót na siłownię. Przerwałem treningi około marca tego roku, ponieważ zaczęły mnie boleć plecy(okolice lędźwi). Znajomy fizjoterapeuta powiedział,żebym "wyleczył" się z siłowni jeśli chcę chodzić. Przestraszyłem się jego słów i zrezygnowałem,ponieważ jest specjalistą w tych sprawach i zna się na tym co robi. Zalecił mi zrobienie rezonansu Tak też zrobiłem. Znajomy neurolog po obejrzeniu zdjęcia nic nie stwierdził. Pytam się niego WTF? Bolą mnie plecy a nic mi nie dolega. Temat odpuściłem,postanawiając nie ćwiczyć. Lecz to jest silniejsze ode mnie i chcę wrócić na siłownię. I mam pytanie czy ktoś z Was miał taki przypadek? Ćwiczyłem dosyć krótko bo koło 2 lat,regularnie 3 x w tyg. Do dziś dnia gdy się "skręcę" w lewą stronę odczuwam niewielki ból. Dodam jeszcze że około maja miałem problem z chodzeniem. Brałem zastrzyki przeciwbólowe. Ale samo przeszło po około 4 dniach. Czy radzicie mi żebym wrócił czy też nie. Czy to jest efekt złego ćwiczenia,złej techniki? W wieku 17 lat miałem taki problem na zawodach sportowych. Graliśmy wtedy w piłkę ręczną. Ale wtedy bez żadnych leków też samo przeszło. Czy może problem z prostownikami mam? Czekam na opinie Wasze. Pozdrawiam
Są dwa rodzaje ludzi,i Ci którzy tego nie rozumieją
Krzysztof Piekarz