Dopiero ostatnio obejrzałem ostatniego pride'a (total elimination) i jestem w szoku po walce Minotauro z Ricco Rodriguez'em. Praktycznie przez całą walkę, Ricco był na górze, ciągle coś robił, próbował, trochę poobijał Minotauro. Cudownie, wręcz z łatwością uwalniał się od wszystkiego co próbował zrobić Mino, a zrobić wiele i tak Mino nie próbował.
Przez całą walkę to Ricco był aktywniejszy i zdecydowanie zwycięstwo należało się jemu.
Decyzją sędziów naturalnie wygrał... Minotauro.
Widzieliście jego twarz? - nie wyglądał na bardzo uradowanego zwycięstwem a biedny Ricco miał minę, która też dużo mówiła.
Jak dla mnie, jest to kolejna, źle oceniona walka w Pride.
Przez całą walkę to Ricco był aktywniejszy i zdecydowanie zwycięstwo należało się jemu.
Decyzją sędziów naturalnie wygrał... Minotauro.
Widzieliście jego twarz? - nie wyglądał na bardzo uradowanego zwycięstwem a biedny Ricco miał minę, która też dużo mówiła.
Jak dla mnie, jest to kolejna, źle oceniona walka w Pride.
Krzysztof Piekarz
Musieli się jakoś wytłumaczyć