faktycznie w zagłębiu
Michael Essien (23 lata) jest tego lata najbardziej pożądanym piłkarzem na świecie. Chelsea zaoferowała za niego 38 milionów euro, ale działacze Olympique Lyon, gdzie gra Ghańczyk, wyśmiali tak niską ofertę. A jeszcze kilka lat temu Essiena nie chcieli w polskiej lidze za psie pieniądze!
Bogdan Maślanka, polski menedżer mieszkający w Szwecji, dostał w 1999 roku sygnał z Ghany, że do wzięcia jest prawdziwa perełka. Alhaji Sly Tetteh, założyciel i właściciel klubu Liberty Professionals, alarmował, że pojawił się w jego klubie talent, jakiego nie widział od lat. To był właśnie Michael Essien,
defensywny pomocnik, który miał wówczas 17 lat.
- Wpadłem na pomysł, aby europejską karierę Essien zaczął od Polski. Tu miał się wypromować i stąd trafić na Zachód - mówi Bogdan Maślanka.
Zadzwoniłem do trenera Mirosława Jabłońskiego, który był wówczas trenerem Zagłębia Lubin. Gdyby klub zdecydował się wysupłać wtedy 200 tysięcy dolarów, Essien trafiłby do Lubina i stałby się pewnie najlepszym interesem w historii miedziowego klubu.
W końcu szwagier Maślanki, szwedzki menedżer Patrick Moerk, nawiązał kontakt z Fabienem Piveteau, byłym bramkarzem Monaco, Lille i Bastii. Piveteau przekonał działaczy Bastii do Essiena, za 250 tysięcy dolarów Francuzi wykupili go z macierzystego klubu. Trzy lata później Michael przeszedł do Olympique Lyon za 7,8 miliona euro. W Lyonie wyrósł na gwiazdę wielkiego formatu i teraz biją się o niego największe kluby.
ale bez jaj nawet chocby essien był bez formy to wkoncu essien hehe