alantan ładnie nawilża i natłuszcza, jest ok

a z pilingu (tylko na miejsca, gdzie nie masz strupków itp zmian, strupków nigdy nie mżna drapać bo zostaną slady - przebarwienia albo dziurki w skórze.. mi po ospie i zdrapywaniu własnie krostek zostało parę takich zabawnych dziurek

w skórze) jak dla mnie, więc myślę że i dla faceta (ja mam podobno skórę jak "mały dziczek"

tak określił ją anestezjolog jak nie mógł mi się dobić do żyły z wenflonem - i chyba coś w tym jest heh

) będzie dobry - najprostszy piling kawowy (kobiety namiętnie stosują go na cellulit - jest w necie masa przepisów). kawowy robisz z normalnej, mielonej kawy, ja zalewam wrzątkiem odpowiednią ilość jaka mi potrzebna tak, żeby sie wymieszało na papkę, dodaję parę kropel oliwy z oliwek - nic lepiej nie pilinguje
a z takich drogeryjnych to generalnie byle miało drobinki duże (Lirene ma taki o naprawdę dużych drobinkach chyba antycellulitowy, ale to tylko chwyt reklamowy, piling o wściekle pomarańczowym kolorze - też fajny. ja generalnie gustuję tylko w tych gruboziarnistych)
drobnoziarnisty też będzie pilingował, ale u mnie na przykład lepiej się sprawdzają te gruboziarniste, faceci podobno ogólnie mają grubszą skórę, więc myślę, że te z większymi drobinkami lepiej się sprawdzą
ale.. wracając do Twojej ospy - piling tylko, jeśli skóra jest już gotowa, czyli nie ma strupków i innych tego typu zmian
