SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne

Wyszukiwarka

Znalezione pod frazą:

c

  • Drzemka przed treningiem

    Post
    Zdrowie i Uroda

    Ciekawy temat... Czym jest sen? Kiedy kładziemy się do łóżka, następuje uśpienie świadomości. Nasze ciało pozostaje zwykle w bezruchu, przechodzimy ze stanu czuwania do stanu podobnego do hibernacji. Tak naprawdę do końca nie wiadomo, po co śpimy. Jedna z teorii głosi, że sen jest ceną za posiadanie mózgu – to właśnie wtedy następuje przywrócenie właściwego poziomu neuroprzekaźników takich jak serotonina czy noradrenalina oraz regeneracja synaps w neuronach – „odbudowa” mózgu. Inny pogląd mówi, że sen to moment bezproduktywnego oczekiwania na następny dzień, okazja na odpoczynek. Jedne zwierzęta śpią bardzo krótko (np. żyrafa – dwie godziny na dobę, osioł - trzy) a inne przesypiają większą cześć doby (np. nietoperze – 20 godzin) – spowodowane jest to prawdopodobnie tym, że zwierzęta drapieżne, potrafiące się same obronić, mogą sobie pozwolić na dłuższy wypoczynek. Z kolei ssaki morskie jak np. foki czy delfiny „śpią” tak, że kiedy jedna półkula mózgu odpoczywa, druga jest w stanie czuwania. U ludzi dobowe zapotrzebowanie na sen jest cechą indywidualną, jednak badania dowodzą, że najwięcej osób śpi od 7 do 9 godzin na dobę. Brak odpoczynku przez dłuższy czas może powodować wiele negatywnych skutków zarówno psychicznych, jak i fizycznych – zaburzenia nastroju, kłopoty ze skupieniem uwagi, stany zbliżone do psychozy, halucynacje oraz upośledzenie układu immunologicznego. Swego czasu głośno było o pewnym Koreańczyku, który umarł z wycieńczenia po 86 godzinach bez snu i jedzenia (podobno cały czas grał na komputerze). Rekord świata, zarejestrowany przez Księgę Rekordów Guinnessa, należy jednak do mieszkanki RPA, która nie spała przez przez 283 godziny (ponad 11 dni). Sen dzieli się na dwie fazy: NREM (non-rapid eye movement) zwany również snem powierzchownym lub płytkim - występuje przez większą cześć naszego odpoczynku. REM (rapid eye movement), zwany snem głębokim lub paradoksalnym (ponieważ w tej fazie mózg pracuje jakby był w pełni świadomy – a nie jest), podczas którego występują marzenia senne. Co zrobić, aby lepiej spać? Dla zdrowego człowieka długi sen wcale nie jest taki dobry jakby mogło się wydawać. Po wielogodzinnym odpoczynku możemy czuć się ospali i jeszcze bardziej zmęczeni niż przed zaśnięciem. Z tych samych przyczyn „poobiednie” drzemki nie powinny trwać dłużej niż dwie godziny – wybudzenie podczas głębokiej fazy NREM powodować może gorsze samopoczucie. Według NASA optymalna drzemka powinna trwać (tylko!) 24 minuty. Miejsce w którym śpisz również powinno być odpowiednie – ciche, dobrze wywietrzone. Nie może być za ciepło – najlepiej około 18 stopni (chociaż dla wielu to temperatura zbyt arktyczna). Na kilka godzin przed snem nie jedz obfitych posiłków oraz nie pij dużo – no chyba, że chcesz często wstawać w nocy. Ciekawą alternatywą dla normalnego odpoczywania jest sen polifazowy – zamiast spania przez 8-9 godzin non-stop, śpi się sześć razy po 25 minut w ciągu doby. Oprócz zyskania nawet siedmiu godzin życia dziennie, lepiej pamiętamy swoje marzenia senne. Źródło: http://doza.o2.pl/?s=4102&t=3057 ... sen polifazowy. Zamiast 8h śpi się w tym trybie co 4h, najefektywniej: po około 24 minut. Organizm wtedy (po przyzwyczajeniu) od razu wchodzi w głęboką fazę NREM, a po chwili w fazę REM. Daje to w efekcie 6 * 25 minut = 2,5h snu w ciągu doby, zamiast 8h. Dodatkowe prawie 6h życia każdego dnia. Dodatkowa ponad doba każdego tygodnia. Wiele lat życia dłużej na przestrzeni całego życia. Co jakiś okres czasu (np. co dwa tygodnie) wiele osób korzystających z tego modelu snu robi sobie tzw. "reset" i np. w weekend śpi po 11h - tym razem wchodząc również w inne fazy snu, aby zregenerować organizm. Sen polifazowy bywa używany od dawna, nie tylko przez w/w wielkich ludzi, ale także przez marynarzy, gdy muszą być czujni 24h/7d, astronautów w krytycznych momentach misji, a także przez Amerykańskich żołnierzy marines. Sen polifazowy jest, wg stanu naszej obecnej wiedzy, najbardziej optymalnym rozkładem snu - tzn. możliwe minimum snu dające z określonej ilości snu maksimum wypoczęcia i gotowości do prowadzenia produktywnego życia. -Optymalniej jest spać wiele razy w ciągu doby, niż raz i długo. - Drzemka od 30 minut do 60 min. daje prawie takie same wypoczęcie. Wniosek? Najlepiej nie spać dłużej niż 30 min. - Optymalna drzemka, wg NASA, ma długość 24 min.. - Drzemka powyżej 2h może powodować gorsze samopoczucie z powodu wejścia w głęboki stan NREM, który powoduje "zaspanie" jeśli się obudzimy w czasie jego trwania. - Brak snu (bez wsparcia farmakologicznego) powoduje obniżoną wydajność pracy umysłowej. - Śpij na plecach lub na prawej stronie; nigdy na lewej (bo w ten sposób wywierasz nacisk na serce), ani na brzuchu (wtedy wywierasz nacisk na wiele wewnętrznych organów). - Po obudzeniu się od razu wstań - nie leż w łóżku, gdyż ten czas jest nieproduktywny (ani nie śpisz, ani nic nie robisz). - Nie śpij w ciepłym pomieszczeniu. - Przed snem staraj się unikać mocnego światła, po obudzeniu się odsłoń zasłony, włącz światło - to pozwoli Cię szybciej rozbudzić. Żródło: http://kulturystyka.com.pl/c/27735/239752 Żyć czy... spać? Współczesna technologia, m.in. dzięki elektryczności, pozwala nam jednak funkcjonować nawet w środku nocy. Czy nie można by więc eliminować snu, tym samym żyć w świadomości 33% dłużej? Niezupełnie. Badania na zwierzętach wykazały, że faza snu zwana REM wydaje się być niezbędna do życia – zwierzęta pozbawione tej fazy snu umierają po kilku tygodniach. Nie wiemy z całą pewnością co dokładnie się dzieje w tej fazie snu – wygląda jednak na to, że jest niezbędna do życia. Jedna z teorii tłumaczących funkcje snu REM mówi, że w tym czasie następuje regeneracja synaps – teoria, za która przemawia fakt, iż w czasie snu REM (i tylko w czasie snu REM) wypuszczanie niektórych neuroprzekaźników (monoamin: dopaminy, noradrenaliny i serotoniny) jest całkowicie wstrzymane. Pozostałe fazy snu wydają się brać bardziej udział w oszczędzaniu energii i wzmacnaniu układu odpornościowego – fazy te jednak nie wydają się być niezbędne. REM Faza snu REM to tzw. sen paradoksalny, gdyż stan naszego umysłu w fazie REM niewiele odbiega od jego stanu w pełnej świadomości; REM (Rapid Eye Movements) to gwałtowne ruchy gałek ocznych; w fazie REM mają miejsce nasze najbardziej żywe i irracjonalne marzenia senne. Faza REM zajmuje jednak tylko 25% przeciętnego snu. Bardzo głębokie fazy NREM są korzystyne (choć raczej nie są niezbędne) dla regeneracji organizmu i układu odpornościowego, ale pozostałe, które przeważają w czasie ok. 8 godzinnego, przeciętnego, wydają się zbędnym reliktem z naszej przesłości. Przechytrzanie ewolucji Czy nie można jednak przechytrzyć ewolucji? Spać tylko w czasie REM i w głębokim stanie NREM, tym samym zaoszczędzić czas na zbędne (jak się wydaje, z naszego punktu widzenia) niegłębokie stany snu NREM? Okazuje się, że nie tylko można, ale wielu osobom się to udało. Co więcej – okazuje się, że nie jest to działanie całkiem przeciwko naszej naturze, gdyż mamy też 4h cykle czuwania, które można naturalnie wykorzystać do krótkich snów (25 minutowych "drzemek") co 4h wykorzystanych tylko na fazę REM i głęboką fazę NREM. Prawie wszystkie zwierzęta śpią wiele razy w ciągu doby. I my sami... też spaliśmy podobnie, jeszcze przed naszym narodzeniem, będąc płodem, a także w pierwszych miesiącach naszego życia poza łonem matki. Dobowe cykle, i wymuszony okres ciemności (noc), zmusiły nas jednak do przestawienia się. Jednak w dzieciństwie często braliśmy jeszcze drzemkę. W wielu kulturach poobiednia drzemka (np. siesta w Grecji) jest czymś normalnym. Kto tutaj więc postępuje wbrew ludzkiej naturze? Ci którzy śpią raz na dobę, czy może Ci, którzy rozbijają sen na większą ilość małych, odświeżających drzemek? Warto też zauważyć, że sen 8 godzinny większości ludzi wcale nie jest jednolity, po pierwszym cyklu NREM/REM prawie zawsze na chwilę się wybudzamy, choć tego nie pamiętamy – wyrobiliśmy sobie nawyk spania przez ok. 8h, mimo że w tym czasie mamy zwykle 4-5 cyklów NREM/REM, w których kilkakrotnie jesteśmy bardzo blisko wybudzenia lub wręcz na chwilę się budzimy. Wiekie umysły – kiedy znalazły czas, aby odkrywać kolejne prawa nauki? Z wielu, rozłożonych w czasie, snów w ciągu doby korzystają nie tylko noworodki. Z cyklów takich korzystali również ludzie, którzy w swoim życiu zaszli daleko – znajdując czas podczas gdy inni go... przesypiali. Thomas Edison, Leonardo da Vinci, Buckminster Fuller, Thomas Jefferson, Nikola Tesla, Napoleon, Winston Churchill. Edison był odkrywcą wielu wynalazków, które ułatwiają nam wciąż życie, od żarówki począwszy, na telegrafie skończywszy. Uzyskał ponad 1000 patentów. Kiedy on znalazł na to czas? Leonardo da Vinci, architekt, muzyk, wynalazca, inżynier, rzeźbiarz, malarz... Buckminster Fuller to sławny w Ameryce projektant, wynalazca, architekt i pisarz; otrzymał 25 patentów, był autorem 48 książek. Nikola Tesla... chyba nie trzeba przedstawiać jego wynalazków (m.in. silnik elektryczny, bezprzewodowe radio), które zmieniły nasz świat? Uważany za 57 osobę pod względem ważności z ostatniego tysiąclecia; uzyskał ponad 700 patentów. Napoleon i Winston Churchill to również ludzie, którzy w czasie swojego życia wielee dokonali. Do brania drzemek przyznał się też Albert Einstein, John F. Kennedy oraz Bill Gates – B. Gates zasypiał często w biurze, w najbardziej produktywnym okresie swojego życia. Uważa się, że wymienieni wyżej używali, przynajmniej w części, często nieświadomie, tzw. harmonogram snu Ubermana (Uberman sleep schedule), zwanego też czasem sen polifazowy, choć określenie "sel polifazowy" jest znacznie szersze. Zamiast 8h śpi się w tym trybie co 4h po około 25 minut. Organizm wtedy (po przyzwyczajeniu się) od razu wchodzi w głęboką fazę NREM, a po chwili w fazę REM. Daje to w efekcie 6 * 25 minut = 2,5h snu w ciągu doby, zamiast przęcietnych 8h. Dodatkowe prawie 5,5h życia każdego dnia. Dodatkowa ponad doba każdego tygodnia. Wiele lat życia dłużej na przestrzeni całego życia. Co jakiś okres czasu (np. co dwa tygodnie) wiele osób korzystających z tego modelu snu robi sobie tzw. "reset" i np. w weekend śpi po 11h - tym razem wchodząc również w inne fazy snu, aby zregenerować organizm. Sen polifazowy bywa używany od dawna, nie tylko przez w/w wielkich ludzi, ale także przez niektórych marynarzy, gdy muszą być czujni 24h/7d, astronautów w krytycznych momentach misji, a także przez Amerykańskich żołnierzy marines. Sen polifazowy jest, wg stanu naszej obecnej wiedzy, najbardziej optymalnym rozkładem snu – tzn. jest to możliwe minimum snu dające z określonej ilości snu maksimum wypoczęcia i gotowości do prowadzenia produktywnego życia. Zalety? • oszczędność ogromnej ilości czasu; każdej doby 5,5h dodatkowego czasu! • lepsze pamiętanie swoich marzeń sennych (to może być wykorzystywane m.in. do polepszenia naszej kreatywności – nasza podświadomość jest źródłem wielu ciekawych pomysłów) – gdyż budzimy się szybko po fazie REM - od naszych marzeń sennych dzielą nas minuty, a nie godziny • łatwiej wywołać tzw. sen świadomy • większa energia do życia, mniejsze "zaspanie"; po obudzeniu się od razu z fazy REM czujemy się energiczni i wypoczęci; po wielogodzinnym śnie, niczym niedźwiedź zapadający w sen zimowy, aby oszczędzać energie i ciepło ciała, jesteśmy... bardziej zaspani • lepsza pamięć; nikt nie potrafi wytłumaczyć dlaczego, ale z doświadczeń wynika, że po całkowitym przestawieniu się na ten tryb (po ok. 3 tygodniach) pamięć działa efektywniej, a inteligencja (tj. zdolność rozwiązywania problemów) nie maleje • potencjalnie szybszy rozwój mentalny mózgu, który jest stymulowany informacjami przez dłuższą część doby (tutaj argumentem są w/w wielkie umysły. Wady? • jest trudno przestawić się na ten rytm – szczególnie pierwszy tydzień potrafi być niemiły; należy stopniowo przechodzić na większą ilość krótszych drzemek • w tym trybie absolutnie MUSIMY mieć drzemki w regularnych co 4h odstępach (z maks. poślizgiem do 1h) – inaczej szybko tracimy energie i cały cykl bierze w łeb, a my czujemy się źle • ten tryb może okazać się niemożliwym jeśli np. mamy regularną pracę – chyba, że możemy mieć przerwę na min. 15 minutową drzemkę. • pozbycie się faz NREM ze snu to pozbycie się okresu w ciągu doby, podczas którego niektóre organy (np. serce) działają w zwolnionym tempie; polifazowy tryb snu mocniej obciąża serce • krótszy sen NREM może powoduje osłabienie układu odpornościowego, który ma mniej czasu na regeneracje • nie są zbadane długoterminowe (lata) skutki takiego trybu snu – być może są fatalne? Żródło: http://n-a-j-e-c-z-k-a.blog.onet.pl/2,ID28595029,index.html Zmieniony przez - maluda82 w dniu 2007-03-04 01:47:20

    Odpowiedzi: 29 Ilość wyświetleń: 12906 Data: 3/4/2007 1:40:59 AM Liczba szacunów: 0
  • Puma : redukcja (partie 2x w tyg)

    Post
    Trening dla zaawansowanych

    Pn: Trening A Wt: Trening B Śr: Cardio/sprinty/Interwał Czw: Trening A Pt: Trening B Sb: Cardio/sprinty/Interwał Nd: Wolne No to jest bez sensu. Juz lepiej: A: Pull B: Push C: Nogi i robisz tak: A + interwaly B + cardio C off A + interwaly B + cardio off off Carbcycling wedle E4 i jedziesz. Tak - nogi sa tylko raz w tygodniu w tej wersji.

    Odpowiedzi: 36 Ilość wyświetleń: 7354 Data: 5/18/2009 11:13:44 PM Liczba szacunów: 0
  • Tak zle nie ma, przydal sie odpoczynek ;) A ze natura moja nie znosi oczekiwania, wpisalem sie na lokalny bieg organizowany przez 6 sasiadujacych miasteczek naszego regionu. Poniewaz nie planuje na razie dluzszych wybiegan - mam na mysli 30 km i wiecej - polmaratony doskonale wpisza sie w plan treningowy na niedziele - odrobinke szybsze wybieganie bedzie. Tak wiec mam pierwszy ze startow kategorii C - bez spiny na czas, treningowo, luzno. Poniewaz odbywa sie rownolegle bieg na 10 km - zapisalem i zone, bo zyc mi nie dawala. Tak wiec stalo sie.. Pierwszy start, pozniej pewnie bedzie jeszcze gorzej :) Najtrudniejsze zadanie to w tak krotkim czasie wpoic jej idee astrategii, wolnego poczatku i rownomiernego rozlozenia sil. Niby wie, bo sledzi moje treningi, ale widze z zapisow jej biegow ze nie rozumie - albo nie chce zrozumiec ;) Obaczym, jak bedzie. Zawody sa lokalne, w zeszlym roku w sumie na starcie obu biegow stanelo okolo 500 osob - plus jeszcze troszke dla roznych imprez towarzyszacych - w sam raz na debiut dla chudej a dla mnie na zwawy trening - no i pozwoli mi przetrwac oczekiwanie na kolejny start tym razem kat. B - triathlon w Sierakowie :) /ObrazkiSFD/zdjeciaSFD2/6b5b505fb6fe4e22ac6892ec3016679a.jpg

    Odpowiedzi: 6392 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 4/16/2014 8:40:33 PM Liczba szacunów: 0
  • Oj biedni ludzie nie znający prawdziwego LCHF..., oj biedni są ;) LCHF opiera sie o tłuszcze zwierzęce, nie roślinne, maksymalnie nasycone wodorem (H)!!Jak najmniej węgla (C),tłuszczy wielonienasyconych!!

    Odpowiedzi: 6392 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 5/2/2014 11:15:20 PM Liczba szacunów: 0
  • Sobota - trening - poniewaz jutro biegne sobie polmaraton - mimo ze to bieg kategorii C - niemal treningowy, to jednak nie wypada biec ponizej pewnych ram przyzwoitosci - ktore sobie wyznaczam na tym dystansie na 01:49:59 - tedy dzis rower odpuscilem - bez zalu, bo wichurzyska okrutne przyszly a ja na publicznej drodze mam stres ze mnie wiatr pod auto wrzuci :) Pojechalem sobie za to na silownie powioslowac, i zrobilem kondycje pod dachem dzis: 1. Rozgrzewka tabata skakanka 2. Wioslowanie wioslarz 30 minut 3 zakres 3. 2x 500 metrow mocno - wioslarz 4. 2x Tabata - wioslarz 5. Tabata - plank /ObrazkiSFD/zdjeciaSFD2/ca160abed82640ea8be54e32c1c0ed19.jpg /ObrazkiSFD/zdjeciaSFD2/f23f46bb78f3446c85d43fee6a25abf8.jpg Po poludniu plywalnia - lekko. Jutro biegam i pewnie tez cos poplywam. Jutrzejszy bieg mial byc lokalsem malym, ale juz jest ponad 400 osob na liscie, wiec bedzie sie bieglo fajnie - lubie latac miedzy ludzmi. Chuda debiutuje w masowce - na 10 km. Za szybko, ale nie kloce sie, bo pomysli ze jej zaluje. Zbierze baty od dystansu, to sie nauczy ;) Zmieniony przez - xzaar77 w dniu 2014-05-03 12:04:59

    Odpowiedzi: 6392 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 5/3/2014 11:58:53 AM Liczba szacunów: 0
  • Ja rowniez dzis pobieglem - polmaraton po tej samej trasie - jak widac z mapki, musialem dodac ogonek na 2 petli by bylo 21 km. Tym razem dystans byl zmierzony idealnie. Bieglem treningowo - traktujac start kategorii C jako mocny trening - i troszke zaluje, bo to byl moj dzien na bieganie. Mozna bylo spokojnie rwac dzis ladnych pare minut, ale trudno - ubawilem sie a nie umordowalem, to tez jest piekne. Wyszedl mi w koncu bieg z zelazna konsekwencja, taki jak zaplanowalem - pierwsza polowka wolniej, druga szybciej, w gornym zakresie tlenu wiekszosc biegu, z planowanych 10 minut w beztlenowej - wyszlo 9 minut 40 sekund - zaczynam byc zdyscyplinowany taktycznie ;) Bieg z podwojnym finiszem - przez ostatnie 3 kilometry konsekwentnie ustawialem sie do ataku na grupke 4 biegaczy gdzies przede mna, zblizajac sie metr po metrze. Wystrzelilem na ostatnim km - to ta czerwona koncowka biegu na mapie - wyprzedzilem, odstawilem na kilkanascie metrow i juz witalem sie z gaska.. a tam jeszcze jeden, mialem do niego z 50 metrow, a on do mety moze 200 ? Finalnie, wejscie na tempo 2,36 min/km pozwolilo mi wyprzedzic go tuz przed wbiegiem w waskie wejscie na mete widoczne na zdjeciu w poprzednim poscie - bo nie bylo chipow - wiec na koncu spisywano nas jak krowki ;) Cala koncowka dala mi taka frajde, ze chocby dlatego warto bylo biec. Katuje te koncowki na treningach, nie wiedziec po co - ale teraz juz wiem. Nawet jesli bedzie to walka o pozycje na koncowki stawki - to jest ten moment na ktory sie biegnie caly bieg. Kocham to, i nie idzie mi tu o pokonanie zmeczonego biegacza - ale siebie - bo co mi za roznica czy bede 155 czy 156 ? Roznica jest w tym, ze nie musze bo to niewiele zmienia, ale robie to, bo moge, bo jestem w stanie. A jak nie jestem - to i tak sprobuje. Dobra, pierdu pierdu jaki to ja jestem zaj**isty i konsekwentny - tylko z jednym mi nie wyszlo. To co sie udalo mojej zonie, mnie nie za bardzo. Zalozylem ze pobiegne polowke wolniej, a druga odrobinke szybciej. Zaczalem prawie dobrze, znaczy prawie wolno. Ale na nieszczescie pierwsze 2,5 km to jest podbieg. A ja jestem prozny.. Podbieg byl taki, ze zdusil ludzi, mimo ze to poczatek biegu. A ja biegne, bo przeciez nie zwolnie na byle gorce. Jak juz wyprzedzilem troszke, to glupio sie bylo zatrzymywac, by nie pomysleli Niemcowie ze spuchlem. No a dalej juz poszlo - po gorce byl dluuugi zbieg - przeciez nie pobiegne z gorki wolniej niz pod gorke. No i sie zrobil czas 50 minut z sekundami na 10km. I co teraz.. Teraz trzeba pobiec drugie pol szybciej jak sie planowalo. No i tak to wyszlo mi zamiast godziny piecdziesiat - 01:44:32, znaczy polowka maratonu w srednim tempie 4'55 min/km. Niezle jak na treningowy start. /ObrazkiSFD/zdjeciaSFD2/40fd984b2e9047e5852a1e80b8ae0224.jpg /ObrazkiSFD/zdjeciaSFD2/fa9c1d2bff4944cfa6b3885a69ad4492.jpg /ObrazkiSFD/zdjeciaSFD2/925772181a044754a6705a8579865bf4.jpg /ObrazkiSFD/zdjeciaSFD2/f3dbc62c54ea4ad2ba8aea473ba75ca8.jpg /ObrazkiSFD/zdjeciaSFD2/8be930096baa41fbb19e606992469dad.jpg Zmieniony przez - xzaar77 w dniu 2014-05-04 12:29:11

    Odpowiedzi: 6392 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 5/4/2014 12:28:37 PM Liczba szacunów: 0
  • Mam prośbę czy mógłbyś podać swój plan treningowy -biegowy. W jakich zakresach biegasz .W połowie sierpnia startuje w maratonie Solidarności ,a Twoje wpisy przypadły mi do gustu . Obecnie biegam skromnie - musze odpowiednia ilosc czasu poswiecic plywaniu i rowerowi - 4 treningi i 50-60 km tygodniowo to wszystko na co moge sobie pozwolic. We wtorki biegam interwaly - 4km rozbiegania w tlenie, 2 serie 5x 1 minuta mocno, na beztlenie - 4km na koniec ponownie lekko - lacznie 12-13km W czwartki robie wytrzymalosc szybkosciowa - 4,5 km rozbiegania w tlenie, 6x1km mocno, w tempie na 10km - ponownie 4,5 km rozbiegania lekko - 13-14km W sobote zakladka - bieganie bezposrednio po rowerze w tempie startowym, obecnie na 10km ale liczonym pod triathlon, gdzie zakladam dyszke biegac na 50 minut - dystans 6-10 km. W niedziele dlugie wybieganie w tlenie - 2,5 godziny - wychodzi 22-25km - albo zamiennie start kategorii C - nie mniej niz polmaraton. Gdybym trenowal tylko pod biegi, jak planuje na jesien - byloby 5 treningow w tygodniu. Interwaly wtorkowe zamiennie - tydzien bardzo mocno po plaskim - tydzien podbiegi. By doradzic wiecej - musialbys napisac jaki masz cel, czy interesuje Cie konkretny cel, czas, czy zabawa i ukonczenie, ile trenujesz, ilosc sesji i kilometraz, czas realny na 10 lub 21 km. Wybrales maraton idealny na zyciowke - wyjatkowa trasa, niemal w calosci plaska i zbiegi, zero podbiegow. Szybka jak strzala ;) jaki kuń8-) sylwetka zaj**ista, chociaż wiem, że my do tego nie przywiązujemy wagi Efekt uboczny :) Nie ukrywam, ze powod do satysfakcji, ale tak jak piszesz, drugorzedne znaczenie ;) Xzaar - chłopaki kajakarze radzą prać piankę w programie "delikatnym" po każdym użyciu. Podobno bardzo szybko zaczyna "pachnieć" i wtedy da się ją trzymać tylko na balkonie. Fajne popołudnie. Fajna woda. Ryby są? Kajakarze uzywaja innych pianek - takich jak do surfingu. Technologicznie, to jak syrenke przystawic do mercedesa SLK i to od AMG ;) Pianka plywacka to cud techniki, ktory z byle plywaka robi sredniaka ( to o mnie ), z sredniaka robi dobrego, a dobremu.. gowno da :) Taka jest prawda. Pianki plywackie z neoprenu Yamamoto plucze sie w wodzie i suszy, nie woniaja, nie niszcza sie, nie znosza detergentow - a pralka jest dla nich destrukcyjna :) Akuratnie moja pianka jest stworzona dla najwiekszych sierot plywackich - Two Times You ( 2XU ) specjalizuje sie w piankach dla osob z tonacymi nogami.

    Odpowiedzi: 6392 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 5/5/2014 8:53:29 PM Liczba szacunów: 0
  • Rok temu startowałem w tym samym triathlonie, po czym rok przerwy, rzuciłem sport na 9 miesięcy spasłem się do 99kg, obecnie 92kg przy wzroście 178cm i właśnie tak patrze na te zdjęcia z Sierakowa, to aż mi daje do myślenia jak zmarnowałem ostatni rok poświęcając się tylko pracy, obronie i leczeniu, a olewając jakiekolwiek przygotowania których tak na prawdę 2 miesiące przed mogłem się podjąć ale leń wygrał, jeszcze rok temu inna sylwetka i wydolność.. teraz właśnie taki kierowca autobusu. Później wrzucę porównanie mnie z przed roku by posłużyło to za przykład jak nie postepować by sp*******ć to nad czym tak długo sie pracowało. Mimo wszystko jestem zadowolony z przebiegu zawodów, człowiek podczas takiego startu przeżywa wiele chwil które pozwalają mu poznać samego siebie od tych lepszych i gorszych stron, pokazać jak może zapanować nad swoimi słabościami i je przezwyciężać. Z Marcinem pokażemy jeszcze że te wyniki z Sierakowa to tylko przedsmak tego co możemy osiągnąć ;)

    Odpowiedzi: 6392 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 6/2/2014 10:11:06 PM Liczba szacunów: 0
  • Nie da się nie zauważyć że tak się dzieje.Imprez jest jak grzybów po deszczu :-D No i jest sporo osób co jeździ na rowerze dla przyjemności i biega dla formy...wpadają na pomysł dołożenia pływania i tak zaczyna się zabawa w triathlon :-P Mnie tez kusi...pod wpływem otoczenia. Ale maks 1/4 (pewnie po pierwszym starcie to by się zmieniło). Jednak mimo iż kusi to się nie pcham. a) sprzęt kosztowny b) za mało się dzieje...dlatego wolę crossfit, boks...akcja - reakcja c) jestem za słaby w pływaniu i na rowerze %-) Ale nigdy nie mów nigdy...może kiedyś :-)

    Odpowiedzi: 6392 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 6/11/2014 12:12:41 PM Liczba szacunów: 0
  • Jeszcze kilka: https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpa1/t1.0-9/10455439_10203482499801327_2988379620444753891_n.jpghttps://scontent-b.xx.fbcdn.net/hphotos-xfp1/t1.0-9/10513420_10203482501401367_4616854877994954162_n.jpghttps://scontent-a.xx.fbcdn.net/hphotos-xfp1/v/t1.0-9/10534655_10203482501801377_5733126799168142111_n.jpg?oh=3740d1c1207b03faa455d4b8d7c1df7e&oe=5451D978https://scontent-a.xx.fbcdn.net/hphotos-xfa1/t1.0-9/10487431_10203482502641398_630972236748406137_n.jpghttps://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xfa1/t1.0-9/p261x260/1907748_10203483361742875_8499571771630995984_n.jpghttps://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xfa1/t1.0-9/10339560_10203483365102959_4401802807326253520_n.jpg

    Odpowiedzi: 6392 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 7/23/2014 11:24:40 PM Liczba szacunów: 0
  • Żeby niemiecki kelner za Polakiem w barwach z wodą....koniec świata się zbliża....:) A tak poważnie: bardzo miły gest, zawsze niezmiernie mnie porusza kiedy ktoś nie musi a zrobi... U mnie tez dzisiaj 17 st C, co to będzie za dwa miesiące w dniu D..

    Odpowiedzi: 6392 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 3/8/2015 3:38:08 PM Liczba szacunów: 0
  • U mnie tez dzisiaj 17 st C, co to będzie za dwa miesiące w dniu D.. Heinz... Masz cholerną rację :-D Aż spojrzałem na swój termometr, a tu 14 stopni.

    Odpowiedzi: 6392 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 3/8/2015 4:05:18 PM Liczba szacunów: 0
  • Wolalbym BMW, ale nie mam ostatnio wyboru, co auto, to musze brac co daja.. A darowanemu koniowi, wiadomo ;) Dzis nie robie absolutnie nic - treningowo ;) Odebralem pakiet, i odzylem, to juz ! Cala zima ciezkiej i uczciwej pracy, zmeczenie, zniechecenie, wszystko to zapomnialem gdy przypialem numer do paska. Liczy sie jutro i caly sezon. Z nosa leci ale gardlo nie boli, goraczki nie ma. Samopoczucie nie jest juz tak dobre a nastroje nie tak bojowe jak tydzien temu jeszcze, ale bede walczyl. Zaloze stosownie motywacyjna koszulke, jakos to bedzie. Jednak deklaruje cel, bowiem wowczas startuje mi sie latwiej, ciagnie mnie presja wyniku i oczekiwan, danego slowa. Zatem - jutro biegne by zejsc ponizej 43 minut na 10 km, poniewaz biegac bede po petli 3x3,33 km plus ogonek - taktyka, pierwsza petla 4'20" na kilometr, druga 4'15", trzecia.. no coz ;) Ile sie da, po ostrzu zyletki :) /ObrazkiSFD/ZdjeciaSFD3_large/59b30bf522c94ec183240c4ab8d77c91.jpg W zwiazku z nic nie robieniem bardzo ciekawy wywiad z akademii - polecam przeczytac w wolnej chwili: Łukasz Grass: Dlaczego badania krwi w treningu sportowym są ważne i potrzebne? Andrzej Marszałek, dyrektor medyczny Synevo: Medyczna diagnostyka laboratoryjna, bo tak się nazywa ta działka medycyny, o której rozmawiamy, kiedyś służyła tylko do tego, aby rozpoznawać lub wykluczać choroby. Jeśli wyniki badań nie odpowiadały wstępnemu rozpoznaniu, klinicysta podejmował inny trop w dochodzeniu do przyczyny i istoty choroby. Oczywiście jeśli ufał "swojemu" laboratorium. Dzisiaj mówimy o tym, że diagnostyka laboratoryjna może wyprzedzać, dzięki swoim badaniom, postawienie konkretnego rozpoznania przez lekarza klinicystę. W sporcie, podczas wysiłku fizycznego, badania laboratoryjne są nawet elementem większym niż podstawowy. Przeciętny człowiek, kiedy mówi, że jest zmęczony i mówi, że spadła mu tolerancja wysiłku fizycznego, to powie najczęściej, że się nie wyspał, jest przepracowany. U osoby, która uprawia sport intensywnie, pierwszą myślą musi być pytanie: "Czy przypadkiem nie pojawiają się u mnie niedobory żelaza". Jak to zbadać? Oczywiście są objawy kliniczne, ale podstawą jest wykonanie badania banalnego, prostego, jak morfologia krwi obwodowej. W tej morfologii wyróżniamy zarówno stężenie hemoglobiny, liczbę krwinek czerwonych, ale również i parametry czerwonokrwinkowe, które mogą już wskazywać na potencjalne zagrożenie rozwijających się niedoborów tego pierwiastka. Dieta, którą stosuje się w przypadku intensywnych treningów sportowych prawdopodobnie jest bogata w ten pierwiastek, ale zapotrzebowanie organizmu jest tak duże, że ta dieta może nie wystarczyć. Z drugiej strony obok żelaza są jeszcze witaminy B12, kwas foliowy - takie podstawowe elementy, które też musimy dostarczać, mimo, że ich zapasy są zdecydowanie większe niż zapasy żelaza. Intensywny wysiłek powoduje niestety uszczuplanie tych zapasów. Jeżeli nie dostarczymy tych witamin, to również możemy spowodować ich niedobór, który może skutkować niedokrwistością, a niedokrwistość będzie objawiała się obniżoną tolerancją wysiłku fizycznego, obniżoną wydolnością, zaburzeniami koncentracji, zmęczeniem, bezsennością, później pojawią się poważniejsze zmiany na skórze, włosach. Badania wykonane w dobrym momencie pozwolą ustrzec się problemów. Ale pamiętajmy też, że jeżeli natura wymyśliła żelazo do przenoszenia tlenu, to niestety nie pomyślała, że ktoś może mieć jego za dużo. Nadmiar żelaza stosowany np. w takiej bezrefleksyjnej suplementacji może być szkodliwy. Wspomniał Pan o "badaniach zrobionych w dobrym momencie". Co to znaczy? Jeżeli uprawiamy intensywny sport, ekstremalny - a taki jest triathlon, mamy pewien cykl treningowy. Najlepszym momentem byłaby taka chwila, gdzie zaczynam po odpoczynku trening. Wiem z czym wchodzę w mój program treningowy, określam swój poziom wyjściowy. Oczywiście te parametry wahają się okołodobowo, tygodniowo, miesięcznie, ale zmienność nie jest tak duża, abyśmy musieli wykonywać je co kilkanaście dni. Krwinka czerwona żyje mniej więcej około 3 miesięcy, 100 dni. Jeżeli mają się pojawić zmiany, będą one widoczne we krwi obwodowej mniej więcej w połowie tego okresu. Półtora miesiąca - to jest też okres, w którym najlepiej jest powtarzać badania. Program treningowy też nie jest przecież ciągłym zwiększaniem obciążenia, bo gdzie byśmy się za chwilę znaleźli? Przebiega on w pewnych interwałach, zmieniając się w zależności od tego co nasz trener czy sami chcemy sobie zaaplikować, czy jest to trening wytrzymałościowy czy siłowy. Dobrze byłoby po zakończeniu pewnego okresu treningowego badania powtórzyć . Czy ten nazwijmy to kalendarz badań możemy należy uzupełniać dodatkowymi badaniami, np. tuż przed startem? Podstawą do decyzji o dodatkowych badaniach są zawsze moje osiągnięcia, moje tętno podczas określonego wysiłku. Jeżeli tutaj idzie wszystko dobrze, postęp jest widoczny, widzę, że trening przynosi efekty, nie zakładam, że coś złego dzieje się w moim organizmie. Nie musimy robić tego aż tak często. A co z badaniami przed zawodami i po zawodach? W zależności od tego, jak ten sport uprawiamy, podejmujemy decyzję. Zawodowcy badają się przed i po. Niemniej tam gdzie mówimy o wysiłkach długodystansowych dobrze jest wiedzieć, czy mój "zapas" hemoglobiny wystarczy na tak ekstremalny wysiłek, jaki planuje. My nawet nie mówimy, że ta hemoglobina powinna być prawidłowa, a odpowiednia, że ten hematokryt powinien być odpowiedni. Mówimy o "normach" czy "wartościach prawidłowych" w odniesieniu do pewnej przeciętnej populacji. Nasuwa się pytanie czy uprawiający sporty ekstremalne są "normalni"? Oczywiście brzmi to dziwnie, ale o ile wszyscy akceptują różnice wynikające z wieku, płci to nie wszyscy chcą myśleć, że zapotrzebowanie na pewne elementy zależy od masy mięśniowej, obciążenia organizmu. I tak niezależnie od tego, czy kobieta będzie miała 15% masy tłuszczowej czy 25%, to mówimy, że takie a takie stężenie hemoglobiny jest dla kobiety w danym wieku "normą", a przecież zapotrzebowanie na tlen dla jednej i drugiej będzie zupełnie inne. Dlatego warto w treningu wypracować sobie swoje wartości optymalne, określić kiedy ja się czuję najlepiej i kiedy mam najlepsze osiągnięcia. Badania przed samymi zawodami i tuż po nich mogą posłużyć to oceny tego, co straciliśmy po tak dużym wysiłku. Normalnie wykonujemy je w cyklu treningowym. Oczywiście, jeżeli czujemy, że nagle nasza wydolność na tydzień przed zawodami dramatycznie spada, wówczas należy się zbadać. Chciałbym określić teraz te podstawowe wskaźniki, które otrzymujemy podczas badania krwi. Morfologia - rozszyfrujmy podstawowe dane związane z parametrami czerwonokrwinkowymi? Dzisiejsze laboratoria dają wynik razem z pewnym odniesieniem do tego, co uznajemy za wartości prawidłowe czy referencyjne, czyli będą podane pewne wartości, do których powinniśmy odnosić nasz wynik. Pojawią się tzw. flagi, czyli głównie są to strzałeczki do góry, do dołu, żeby ułatwić nam interpretację. Morfologia, to badanie...ilościowe elementów morfotycznych i pewnych wskaźników dotyczących tych elementów. Krwinki czerwone - erytrocyty, czyli twór, który dzięki zawartości hemoglobiny dostarcza tlen do komórek. One powinny być w odpowiedniej liczbie, ale również powinny być odpowiedniej wielkości, objętości i ten parametr nazywany jest MCV (średnia objętość krwinki czerwonej). I tak jak powstaje erytrocyt z proerytroblastu, to z każdym podziałem komórkowym krwinka robi się mniejsza. Jeśli spadnie liczba tych podziałów, np. przy niedoborze witaminy B12 czy kwasu foliowego, to we krwi obwodowej, będą widoczne większe erytrocyty - makroerytrocyty, czasami powiemy wręcz megalocyty przy głębokich niedoborach. Jeżeli liczba podziałów jest większa, np. przy niedoborze żelaza, to mamy do czynienia z mikrocytozą. Wartość, która jest prawidłowa waha się między 77 a 99 femtolitrów. Ona zawsze jest uwidoczniona na wynikach badań. Podstawą diagnostyki w zwykłych chorobach jest jednak stężenie hemoglobiny - czyli tego barwnika, obejmującego hem - związek zawierający żelazo i białkową część - globinę. Spotykamy się z dwoma skrajnymi przypadkami - niedokrwistość, czyli obniżone stężenie hemoglobiny i nadkrwistość, czyli podwyższone wartości ponad normę. Powinniśmy oscylować w obrębie wartości prawidłowych, które wahają się od około 12 do około 16 gramów na decylitr i różnią się w zależności od płci oraz wieku. Uprawiając wysiłek fizyczny musimy mieć wartość optymalną, odpowiednią dla nas, tak żeby nie było za dużo krwinek czerwonych ani za mało. Nadmierne zagęszczenie krwi spowoduje zagrożenie stanami zakrzepowo-zatorowymi, zmianami w naczyniach. Niedobór również jest niebezpieczny - spada nasza wydolność. Wartości te są jednak bardzo osobnicze, dla zawodnika X wartość 12,5 będzie optymalną, bo jego mięśniówka i organizm będzie tego potrzebował, ale już dla zawodnika Y o innych parametrach i budowie 12,5 będzie wartością za małą. Kolejny parametr, który występuje we krwi obwodowej to hematokryt. Jest to stosunek objętości elementów morfotycznych do objętości pełnej krwi. Zależy do dwóch elementów: od liczby krwinek czerwonych i od wielkości krwinki, od jej objętości. To są podstawowe parametry czerwonokrwinkowe. Oczywiście wykorzystujemy jeszcze coś takiego co nazywa się stężeniem i/lub masą hemoglobiny w krwince czerwonej. To są takie dwa skróty: MCHC i MCH. One odpowiadają nam na pytanie, czy zawartość hemoglobiny w erytrocycie jest prawidłowa czy nie. A co konkretnie wpływa na to, że wartości hematokrytu mogą być za niskie? Najczęściej spotykana przyczyna, to niedobory żelaza. Ale zacznijmy od wyjaśnienia tego, jakie mogą być niedokrwistości. Może nie spotykamy ich u triathlonistów, ale generalnie obejmują zaburzone wytwarzanie krwi, obserwujemy niedokrwistości spowodowane skróconym czasem życia krwinki czerwonek, niedokrwistości niedoborowe i wreszcie niedokrwistości pokrwotoczne. iron eat /ObrazkiSFD/ZdjeciaSFD3_large/508ddfc955674f23a967df81eae2f02b.jpg Skupmy się na niedokrwistości niedoborowej - w Polsce najczęściej spowodowane niedoborami żelaza. To, że żelazo jest niezbędne do transportu tlenu, wchodzi w skład pierścienia hemowego, tworzy hemoglobinę wspólnie z częścią białkową wiemy już ze szkoły średniej. Nie jest jednak tak, że możemy w ciemno wziąć sobie żelaza ile nam się spodoba. Gubimy żelazo zarówno w hemolizie w ramach fizjologii, czyli normalnego rozpadu krwinki czerwonej, która żyje przecież około 3-4 miesięcy. Krwinka się starzeje, rozpada, część żelaza jest zwrotnie wchłaniana, a część wydalana. Jeżeli ten rozpad z różnych przyczyn jest nadmierny, to pojawia się niedokrwistość. Warto pamiętać, że nadmierny rozpad może się zdarzać przy długotrwałym biegu. Powtarzane, rytmiczne uderzenia obejmujące drobne naczynia mogą powodować hemolizę wewnątrznaczyniową - czyli nie w śledzionie tylko na obwodzie. Może dojść do niedoboru żelaza, ale żelazo tracone jest również w przypadku krwawienia, szczególnie przewlekłego krwawienia, gdzie niewielkie krwawienie do przewodu pokarmowego będzie powodowało utratę żelaza. Nadmierne krwawienia miesięczne u kobiet, zbyt obfite miesiączki, to również jest utrata żelaza. Aby została zachowana równowaga żelaza we krwi musi być oczywiście zapewniony odpowiedni dowóz tego pierwiastka, czyli dieta. Są jeszcze okresy wzmożonego zapotrzebowania, czyli okres rozwoju u dzieci, dorastanie oraz intensywny wysiłek fizyczny, czy ciąża. A dlaczego nie możemy się przeładować żelazem? Pomijam kwestię chorób, jak np. choroba Wilsona, i innych, które wiążą się z nadmiernym magazynowaniem żelaza, powodują uszkadzanie narządów. Ale nadmiar żelaza jest po prostu toksyczny, szkodliwy, będzie powodować zmiany w wątrobie, może powodować zmiany w przewodzie pokarmowym, zaburzenia w funkcjonowaniu w układzie antyoksydacyjnym. Do tego wszystkiego, żebyśmy z żelazem byli w zgodzie, musimy pamiętać, że ono się wchłania raz lepiej raz gorzej, powinniśmy pamiętać o dostarczeniu równolegle witamy C, zapewnić żelazo na odpowiednim stopniu utlenienia i nie zawsze w stu procentach to żelazo wchłania się przez przewód pokarmowy. Bezrefleksyjne stosowanie suplementacji żelazem może być niebezpieczne. Ostatni wskaźnik, który w dzisiejszej rozmowie chciałem omówić to kinaza kreatynowa. Co to jest i co nam pokazuje? To jest enzym, który składa się z trzech izoenzymów: części mózgowej, mięśniowej i sercowej. Jeżeli mierzymy aktywność tego enzymu w całości, to mierzymy te trzy składowe. W warunkach fizjologii część mózgową CK-BB, możemy pominąć, ona nie występuje tak naprawdę na obwodzie. Tak więc całość możemy powiedzieć składa się z części sercowej i mięśniowej, która jest we krwi obwodowej. Jest to enzym, który wskazuje na uszkodzenie komórki mięśniowej. Jeżeli mówimy CK-MB, to chodzi o część sercową, a jeżeli CK-MM, to mięśni szkieletowych. Rzeczywiście jest to marker wykorzystywany w kardiologii do oceny wystąpienia martwicy, zawału mięśnia sercowego. To jest tylko jedna ze składowych, druga - ta mięśniowa - będzie wskazywać na uszkodzenie komórek mięśni szkieletowych. Jeżeli wzrasta aktywność tego enzymu, a proszę mi wierzyć, że u biegaczy bardzo często obserwujemy wartości na poziomie 800, 900, 1000 jednostek enzymatycznych, gdzie wartości prawidłowe u przeciętnego człowieka wahają się w okolicach 200, to jak duże musi być uszkodzenie mięśni, żeby tego enzymu wylało się tak dużo i pojawiło się we krwi obwodowej. Dobrze jest monitorować aktywność CK po to, żebyśmy w pewnym momencie powiedzieli STOP, moje mięśnie dostały za dużo w kość, teraz muszę pozwolić im się odtworzyć. Kiedy jest to STOP zależy trochę od naszej współpracy z trenerem, trochę od naszych wartości wyjściowych i trochę od tego, do czego dążymy. Trzeba pamiętać, że to nie jest jedynie wskaźnik tego jak jest, ale również tego co może nastąpić, ocena ryzyka, bo przecież uwalniająca się mioglobina z mięśni jest kolejnym elementem bardzo niebezpiecznym. U niektórych maratończyków dochodziło do takich stanów, że pojawiała się głęboka niewydolność nerek, która może doprowadzić do zgonu poprzez zaczopowanie nerek przez uwalnianą mioglobinę. Dziękuję za rozmowę. Bardzo ogólnie zarysowaliśmy najważniejsze problemy i wskaźniki. Z pewnością będziemy wracać do poszczególnych wątków naszej rozmowy i omawiać te zagadnienia jeszcze bardziej szczegółowo. dr n. med. Andrzej Marszałek Konsultacje medyczne i wsparcie merytoryczne. Dyrektor Medyczny Synevo Sp. z o.o. Lekarz, wspólny mianownik między gabinetem lekarskim, a laboratorium. Współautor m.in. książki "Wyzwania ekstremalne". Zmieniony przez - xzaar77 w dniu 2015-03-21 13:19:33 Zmieniony przez - xzaar77 w dniu 2015-03-21 13:20:23

    Odpowiedzi: 6392 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 3/21/2015 1:18:54 PM Liczba szacunów: 0
  • Marcin to jeszcze ja się dołączę do gratulacji. Mega wynik, serio, serdecznie Ci gratuluję. Nie znam osobiście nikogo kto przy twoich gabarytach potrafił tak zapi......ć :-) Wiem, że to efekt ciężkiej pracy. Pozdrawiam

    Odpowiedzi: 6392 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 3/22/2015 9:30:01 PM Liczba szacunów: 0
  • No cos w tej cenie o ktorej piszesz musi byc. Zdjecie zrobilem przy okazji jakichs drobnych zakupow w Rewe - dla nas Chuda idzie i kupuje od Bauera tuz obok pola - nie tylko truskawki - sezonowo, co jest. Za koszyk 2,5 kg placimy obecnie u niego na miejscu 7 euro, a bedzie jeszcze troszke taniej. Przerazajace jest co innego - tego nie powinno przeliczac sie po kursie euro. Dla nas, osob mieszkajacych na stale poza Polska - przelicznik pieniazka jest 1 do 1 - mniej wiecej. To znaczy ze u Was w Ojczyznie by bylo porownywalnie, koszyk 2,5 kg musialby kosztowac 7 zlotych.. Plywalem i dzwigalem dzis, bez historii. Odeslalem tez Zuzke do kraju, bedzie na mnie czekac w Sierakowie, gotowa do walki :) Nie pobiegne szybko, wiec plan jest prosty - z Zuzka idziemy jak na wojne o zycie na trase rowerowa ;) /SFD/Images/2015/5/22/7e528ccf0bbc4055a96c907a9ec01c58.jpg /SFD/Images/2015/5/22/4b708fb0fae4487b859c201ca6b01fef.jpg /SFD/Images/2015/5/22/5ae6662dab364b4ab69f679c4a1280d2.jpg /SFD/Images/2015/5/22/84e79ed3b9134eefa1771c28da15c00f.jpg A tak z innej beczki, warto obejrzec, zasluzyli sobie na uznanie: https://www.youtube.com/watch?t=85&v=RD2Ie6Tz6-c Zmieniony przez - xzaar77 w dniu 2015-05-22 21:58:04

    Odpowiedzi: 6392 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 5/22/2015 9:33:57 PM Liczba szacunów: 0
  • Przy tym samemu trzeba sprawdzić ile płynu się potrzebuje. Może stać obok siebie dwóch niemal jednakowych koleżków o wadze np 80 kg i jeden po godzinie biegu w 25 st C wypoci 1 l a drugi 0.5 l

    Odpowiedzi: 6392 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 6/28/2015 3:18:32 PM Liczba szacunów: 0
  • Przy jeździe na rowerze przy chłodzie przeszkadza mi marznięcie dłoni. Panie Janku, są na to sposoby. Mam takie rękawice: http://startcycles.co.uk/shimano-light-winter-cycling-gloves-24mb00g.html Nazywają się zimowymi ale szczerze to już przy 6 stopniach ciągnie po nich chłodem, a przy ok 0 stopni tnie niemiłosiernie, ale do nich nakładałem na wierzch zwykłe rękawiczki tego typu: http://www.elitesportsproject.co.uk/products/scorpion-power-lifting-mens-venom-weight-lifting-gloves?utm_medium=cpc&utm_source=googlepla&gclid=CjwKEAjwgqWvBRC2kajZjqeOn0oSJADqBi-lDCux0EbfeSOm2sW07Oq4m0ODFWdYyqYlQONJM_LfRhoCbh3w_wcB i było ciepło i nadal łatwo jest operować palcami na manetkach i klamkach hamulców. Generalnie na złą pogodę też można się przygotować. Dojeżdżam rowerem do pracy to muszę być przygotowany na każdą pogodę. Np na uszy pod kask idzie opaska, a na twarz coś takiego tylko bez tej trupiej czaszki: http://www.ebay.co.uk/itm/like/181457061404?adgroupid=&hlpht=true&hlpv=2&rlsatarget=&adtype=pla&ff3=1&lpid=122&poi=&ul_noapp=true&limghlpsr=true&ff19=0&device=c&chn=ps&campaignid=&crdt=0&ff12=67&ff11=ICEP3.0.0-L&ff14=122&viphx=1&ops=true&ff13=80 dobrze robi i za szalik na szyję i za kominiarkę.

    Odpowiedzi: 6392 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 9/4/2015 5:40:22 PM Liczba szacunów: 0
  • Tekst mkona faktycznie super :-). Będę czytał co m-c, żeby sprowadzić siebie do pionu :-) Twoje plany treningowe... no cóż - podziwiam, ale nie naśladuję. Te moje mikre 8-10h budzi już zastrzeżenia rodziny. Poza tym, nie wiem czy byłbym w stanie czerpać radość z tego hobby przy większych obciążeniach Zmieniony przez - Marcel_197 w dniu 2016-01-07 10:51:05

    Odpowiedzi: 6392 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 1/7/2016 10:44:53 AM Liczba szacunów: 0
  • widzialem twoje ostatnie foty ,ale zes se chlopie krzywde zrobil ,musze to tutaj napisac bo nikt tego za mnie nie zrobi , Zmieniony przez - C Z U N G w dniu 2016-01-10 18:16:01

    Odpowiedzi: 6392 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 1/10/2016 6:06:46 PM Liczba szacunów: 0
  • Nie no, odpoczywam na maksa ;) Spie doskonale, troszke tylko biegam, udalo sie zalatwic wiekszosc spraw a co najwazniejsze w klinice wszystko wyszlo nam na razie na 100%. Na dzis zaplanowalem najdluzszy bieg - 30-35 km po Kaszubach i jakies wchodzenie do jeziora, ktore Shadow uparl sie nazywac plywaniem. Mylna ta jego opinia o tym, co robic bedziemy dzis nad woda wynika pewnie z faktu, ze w przeciwienstwie do mnie nie probowal jeszcze do przedmiotowego zbiornika wejsc ;) Przy uzyciu finskiej mysli technicznej przyrzadu pomiarowego namierzylem wodzie cale okragle 10 stopni w skali C. ;) Poniewaz nic nie pisze kilka dni, postanowilem Wam to wynagrodzic, przynajmniej czesci z Was, bo wiem, ze kilku osobom ( a wiem nawet komu nieskromnie dodam ) historyjka przypadnie do gustu. Mam oto przyjaciela w Poznaniu ( mam ich tam kilku ) - czlowieka nietuzinkowego. Doskonale wyksztalcony, miedzy innymi filozof, przedsiebiorca raczej drobny ale skuteczny w branzy zupelnie nie przystajacej do wyksztalcenia ( catering ) oraz o wiekszosci hobby zblizonych do moich - od bycia kibolem i walenia w morde sobie podobnym, tylko w inne barwy przyodzianym w mlodosci, poprzez literature, historie - to z wyzszych spraw - a takze szacunek do dobrej rozmowy do rana przy ogniu i dobrej wodce - to z nizszych. Przyjaciel moj zawilym zrzadzeniem losu w zeszlym roku trafil do Aresztu Wieziennego, od razu z grubej rury, na oddzial psychiatryczny na obserwacje do pewnej sprawy, w ktora zycie uwiklalo go jak to bywa czesto sadzajac w zlym miejscu, przy zlym stoliku i pechowo z nieodpowiednim towarzystwem ( na dany moment ). Poniewaz zas jestesmy z pokolenia i miejsc ( blokowiska ), gdzie kiedys wpajano dzieciakom wazne zyciowe zasady, a ZASADY maja dla nas, ku szyderczej radosci wiekszosci, nadal ogromne znaczenie - przyjaciel moj nie zeznal nic, choc wiedzial wszystko i tego samego dnia mogl byc w domu. Zamiast tego spedzil w wiezieniu 7 miesiecy i wlasnie wyszedl na Wolnosc. Poniewaz pioro zawsze mial lekkie, ale tworczosc jego zwykle przeznaczona byla dla przyjaciol i znajomych ( objechal miedzy innymi samotnie Rosje w ramach "niespokoju ducha, ktory mnie tam pchal" bawiac nas przez rok doskonalymi reportazami ) teraz postanowil napisac ksiazke, taka prawdziwa, moze nawet komercyjna jesli ktos to kupi ;) Ksiazke juz zamawiam, bowiem znam D. i wiem, ze siedem miesiecy za kratami to dla niego siedem miesiecy rozmowy z ludzmi, analizy zycia i przemyslen, wewnetrznej dyskusji z Bogiem ( jest bardzo wierzacy - i mimo to nadal sie przyjaznimy ;) ), a gdy uraczyl nasze skromne grono historyjka o pewnej czapce, nie moglem nie podzielic sie z Wami taka zabawna opowiastka o malo zabawnych sprawach, z zupelnie nie zabawnego miejsca.. To taka odmiana ode mnie, w miejsce tabelek i nudnego pobieglem, poplynalem, przejechalem, dzwigalem ;) /SFD/Images/2016/5/7/7e9d6f8b76a447099b328a9bc5c6de10.jpg Ta z pozoru zwyczajna czapka to więzienna czapka przeznaczona dla wyjątkowo niebezpiecznych więźniów. Otrzymałem ją od A. do którego celi przeniesiono mnie w trybie pilnym z powodu, mającej tam miejsce, bójki. Zastąpiłem M. 52 letniego złodzieja z Gdańska. który za kratami spędził 20 lat. Lata Jego świetności "zawodowej" przypadały na czasy stanu wojennego. Miałem okazję wysłuchać Jego niesamowitych opowieści jakiś czas później, gdy i nasze drogi splotły się w jednej celi. Raz Mu nawet, po trudnej rozmowie, odebrałem żyletkę, którą zdążył sobie pociąć całą twarz. Nigdy tej rozmowy nie zapomnę... Rozmawiałem wtedy z.... Dzieckiem. Wracając do niespodziewanych przenosin należy dodać, iż wyraziłem na nie osobistą zgodę. Umieszczenie mnie w jednej celi z tego typu przestępcami nie mieściło się w regulaminie i było efektem wyjątkowych okoliczności. Ucieszyłem się nawet, gdyż prośba ta była wyróżnieniem, które mnie spotkało jako jedynego z całego oddziału Psychiatrii Sądowej Aresztu Śledczego w Poznaniu, gdzie przebywałem na, zasądzonej mi w sprawie, obserwacji. Bardzo zależało mi na pozytywnej dla mnie opinii, a uwzględniwszy absolutnie zaskakujący bieg wydarzeń jak i samą w sobie obecność w tym miejscu, której nigdy w życiu bym się nie spodziewał, wcale nie byłem jej pewien... A. był multirecydywistą, multimordercą z bardzo bogatą kartoteką medyczną dotyczącą jego samookaleczeń. Dokonał ich niemal 170, z których kilkadziesiąt zakwalifikowano jako próby samobójcze, Był niezwykle atrakcyjnym przykładem wyjątkowych zaburzeń psychicznych stąd też często przyjeżdżali badać Go specjaliści z całej Polski. Chwalił mi się, że kocha ból i uwielbia go sobie sprawiać. Uśmiechał się przy tym od ucha do ucha wymieniając szokującą listę swych największych dokonań, do których zaliczyć można m.in. autoperforację jelit, czy poderżnięcie sobie gardła, po którym została Mu na szyi ponura bruzda. Pochodził ze Szczecina. Urodził się tego samego dnia września co ja w tym samym dokładnie szpitalu. Był aktywnym kibolem Pogoni, z której to kibicami utrzymywałem swego czasu aktywne stosunki. Wszystko to sprawiło, iż bardzo mnie polubił. Wpadł wręcz w zachwyt, że Mu się trafił 'ziomek" na celi... Zważywszy na sytuację całkiem mnie to ucieszyło.. Lepszego wejścia w ten dramat mieć nie było można... Oprócz A. w celi przebywał K. Znacznie młodszy chłopak, który obecność swą w tym miejscu zawdzięczał usiłowaniu zabójstwa kolegi ze stancji. K. był studentem jednej z poznańskich uczelni. Bardzo inteligentny, co na pierwszy rzut oka odkreślały Jego bardzo szlachetne rysy twarzy. Non stop czytał i rozwiązywał łamigłówki. Uparł się wręcz, by osiągać perfekcję we wszystkim za co się zabierał. Rozmawialiśmy żywiołowo przez ponad godzinę. W tym czasie uspokajaliśmy razem A. który był bardzo pobudzony scysją z M. Nie pamiętam już w jaki sposób, ale w końcu udało mi się przekonać wszystkich, by się położyć do łóżek i spróbować zasnąć. Na prośbę oddzoałowy zgasił nam w celi światło i powiedzieliśmy sobie "dobranoc". To dobranoc było dla mnie święte w każdej celi w jakiej się znalazłem... Taka chwilowa nuta normalności, gdy w mroku przestrzeń nie przypomina już celi i przez nanosekundę można się poczuć jak na kolonii, które swego czasu bardzo lubiłem... Leząc w łóżku i próbując opanować myśli związane z dynamiczną zmianą otoczenia zapytałem K. o przyczynę Jego zachowania wobec kolegi K. odsapnął już tylko, przewracając się na drugi bok, wydusił z siebie: - Bo chrapał... Ucieszyła mnie ta odpowiedź. Jako, że zdarzało mi się tu chrapać dość mocno. Szczególnie, gdy wypiwszy zbyt dużo mocnej kawy, odwadniałem się dość znacznie... I tak zasnąłem, uśmiechając się i trzymając w dłoni, zawieszony na szyi różaniec. Zastanawiając się któż z mych znajomych dałby radę zmrużyć tu dziś oko... Ja nie miałem wątpliwości co do tego, że jestem tu bezpieczny... To była pierwsza i ostatnia noc, którą spędziłem z A. Nazajutrz w trybie pilnym został przeniesiony na oddział dermatologiczny. Zdiagnozowano u Niego promienicę. Nowotwór układu limfatycznego, będący następstwem nadużywania w młodości sterydów. Zaniepokojony spakował się szybko. Zdążył mi jeszcze wręczyć swój medalik - talizman, którym chwalił się dzień wcześniej. Nie chciałem go przyjąć wiedząc, że A. miał go ze sobą przez wszystkie 12 lat pobytu w więzieniu, ale uparł się i bardzo chciał mi go dać.. Srebrny medalik z wybitym nań angielskim okrętem z XVIII w. W więzieniu bezcenne stają się przedmioty, którym na wolności nie sposób przypisać poważnej wartości... Dostałem też tą czapkę... Najdziwniejszą czapkę jaką obecnie posiadam... Zmieniony przez - xzaar77 w dniu 2016-05-07 07:37:30

    Odpowiedzi: 6392 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 5/7/2016 7:37:05 AM Liczba szacunów: 1