Cóż, wcale nie zajmuję się tylko kulturystyką, często wykorzystuję elementy treningu podnoszenia ciężarów, wyciskania leżąc czy trójboju. Dla osoby postronnej to wszystko i tak jedna dyscyplina. Bardzo niewiele osób odróżnia poszczególne ćwiczenia, a kulturyści stają się ofiarami uproszczeń, przekłamań oraz mitów. Opiszę kilka, często spotykanych mitów, obiegowych opinii na temat kulturystyki.

Mit nr 1: „kulturystyka jest niebezpieczna dla zdrowia”

Dlatego Arnold Schwarzenegger i Franco Columbu kontynuują treningi siłowe przez kilkadziesiąt lat, tak? Przypomnę tylko, że na początku przed pojazdami mechanicznymi musiał maszerować człowiek z czerwoną flagą. Uważano, że samochody są straszliwie niebezpieczne. Obecnie ofiarą podobnej nagonki padają produkty z GMO, szczepionki czy inne leki. Tymczasem nikt nie dostrzega, iż setki tysięcy ludzi umiera z powodu braku ruchu i złej diety, a koszty leczenia samej cukrzycy (i to tylko w Polsce) wynoszą miliardy złotych. Kulturystyka może być rozwiązaniem wielu problemów zdrowotnych współczesnego człowieka, ponieważ zmniejsza insulinooporność, reguluje glikemię, przyspiesza metabolizm, pozwala pozbywać się tkanki tłuszczowej. Dodatkowo regularny trening jest korzystny dla układu krążenia, stawów, więzadeł oraz kości (profilaktyka chorób cywilizacyjnych). W cukrzycy translokacja GLUT4 do błony komórkowej jest upośledzona. Translokacja to znaczy, „przeniesienie” transportera z pęcherzyków cytoplazmatycznych na powierzchnię błony komórkowej. Należy dodać, iż 90% całkowitej liczby transporterów znajduje się wewnątrz komórki, w błonie tylko 10% [2]. Trening oporowy może poprawiać tolerancję węglowodanów, nawet u osób mających już problemy z glikemią – gdyż mogą przywrócić ekspresję transportera glukozy!

Oczywiście, trening oporowy może być niebezpieczny dla zdrowia, ale dotyczy to kulturystów ekstremalnych. Tam nie tylko wchodzi w grę duża dawka farmakologii, ale rygorystyczne odwadnianie i budowanie formy startowej. Niejeden zawodowiec używa ogromnych ciężarów – co też ma wpływ na kręgosłup, stawy kolanowe, biodrowe, łokciowe czy barkowe – w perspektywie 15-20 lat treningu. Przeciętny trenujący kulturysta jest w minimalnym stopniu narażony na kontuzje czy powikłania zdrowotne związane z budowaniem formy startowej (bo przecież nie trenuje tak ciężko i nie występuje na scenie). Jeśli chodzi o urazy aparatu ruchu – w jednym z badań Goertzen M i wsp. [1] kulturystyka okazała się dwukrotnie bezpieczniejsza od trójboju siłowego. Co prawda, cytowane badanie pozostawia wiele do życzenia, gdyż dobrano 358 kulturystów i tylko 60 trójboistów.

kulturysta mit

W każdym razie, na kontuzje najbardziej narażone były:

  • staw barkowy,
  • staw łokciowy.

Tam odnotowano 40% urazów.

Często urazy dotyczyły odcinka lędźwiowego kręgosłupa oraz kolana. Jednakże należy wziąć pod uwagę, iż w 83,6% przypadków odnotowywano tylko naciągnięcia mięśni, zwichnięcia oraz zapalenia ścięgien. Mało jest tam poważnych kontuzji, które mogą wyeliminować zawodnika ze sportu.

Mit nr 2: „tylko doping powoduje wzrost mięśni u kulturystów”

OK, jeśli to takie proste – idź i kup sobie dowolne ilości środków dopingujących. Ba, nie musisz nawet celować w typowe preparaty z czarnego rynku, w obrocie jest bardzo dużo środków „udających suplementy diety”, które posiadają bardzo silne działanie. Po kilku latach stwierdzisz, iż nawet przy stosowaniu farmakologii kulturystyka to bardzo ciężka praca, 7 dni w tygodniu. Trzeba intensywnie trenować, przerzucać dziesiątki ton, dbać o dietę, regularne posiłki, wykonywać sesje aerobowe czy interwałowe (odtłuszczać sylwetkę), zmieniać rodzaje sesji treningowych. Poza tym bez specyficznej ramy kostnej, uwarunkowań genetycznych (proporcji włókien szybkich i wolnych oraz pośrednich, predyspozycji do hipertrofii) nawet dziesiątki lat treningu nie sprawią, że staniesz się kulturystą światowego formatu. Albo to masz albo nie! To samo dotyczy podnoszenia ciężarów, trójboju czy predyspozycji do pływania. Granica rozwoju dla niektórych osób leży wcale nie tak daleko. Doping to tylko narzędzie, bez dopracowania pozostałych elementów nic nie pomoże. Wymówka ze stosowaniem dopingu jest obroną psychologiczną. Mężczyzna mający piękny „piwny brzuch”, na który pracował latami, gdy spotka osobę skrajnie odtłuszczoną musi jakoś wytłumaczyć wygląd swojej sylwetki. Najprościej powiedzieć, że: „gdybym ja brał środki XYZ to też bym tak wyglądał”. Nieprawda, nie wyglądałbyś. Bo oprócz tych sterydów, hormonu wzrostu, IGF-1, GHRP czy „spalaczy” w sylwetkę kulturysty włożone jest mnóstwo pracy. Tak samo często słyszę, że „ja mam tyle lat i dlatego”, „że ja nie mam czasu i dlatego” – OK, do wszystkiego można znaleźć wymówkę. Tylko popatrz sobie na sylwetki Jana Olejko (rocznik 1949), Franco Columbu (rocznik 1941) czy Arnolda Schwarzeneggera (rocznik 1947).

Mit nr 3: „kulturyści są słabi”

Oczywiście, porównując kulturystów do ciężarowców czy strongmanów, zawodnicy sportu sylwetkowego nie są najsilniejsi. Dlaczego? Bo w kulturystyce nie chodzi o podnoszenie jak największych ciężarów, a o zmuszanie mięśni do hipertrofii. To czy cel osiągnie się ciężarem znikomym czy bardzo dużym – nie ma takiego znaczenia. Niemniej, porównując kulturystę z osobą o przeciętnej masie i sile – różnice są gigantyczne. Wielu kulturystów dysponuje siłą, która jest niewyobrażalna dla przeciętnego zjadacza kreatyny, przykładem mógł być np. Ronnie Coleman. Kolejny przykład to ważący 160 kilogramowów Morgan Aste (kulturysta, ale i strongman) – wyciskający na ławce 6 x 250 kg (bez koszulki do wyciskania) czy przenoszący w spacerze farmera po 180 kg na rękę. Godny uwagi jest też np. Svend Karlsen, który używał do przysiadów ciężaru 270 kg (przysiady przednie) oraz 480 kg (przysiady na suwnicy, siady Karlsena). Z kolei w martwym ciągu Karlsen zaliczył 3 x 370 kg. Już w wieku 17 lat Karlsen podniósł 310 kg w martwym ciągu (fatalną techniką, ale jednak), a w wieku 21 lat Karlsen zaliczył martwy ciąg z ciężarem 350 kg, ustanawiając rekord (na tych samych zawodach wykonał przysiad z ciężarem 330 kg i zaliczył wyciskanie leżąc 195 kg).

Mit nr 4: „kulturyści mają małe członki”

Kolejny raz warto przypomnieć, iż stosowanie SAA (sterydów anaboliczno-androgennych) może pociągać za sobą zmniejszanie się jąder. Dotyczy to wieloletniego nadużywania farmakologii. Jednakże rozmiar samego prącia pozostaje bez zmian. Poza tym, przy podawaniu np. hCG, clomidu i tamoxifenu rozmiar jąder wraca do stanu pierwotnego. Mit można wyjaśnić przez zjawisko kontrastu, uda mierzące 75-80 cm (lub więcej) mogą powodować, iż członek wydaje się mniejszy niż w rzeczywistości. Tak samo działa zjawisko kontrastu u osoby mającej rozbudowane barki, grzbiet oraz klatkę piersiową. Wtedy nawet dodatkowe centymetry w pasie nikną na tle potężnej góry.

Referencje:

  1. Goertzen M1, Schöppe K, Lange G, Schulitz KP. “Injuries and damage caused by excess stress in body building and power lifting”. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/2711326
  2. „Rola transporterów glukozy w regulacji metabolizmu człowieka” Z. Magier, R. Jarzyna http://www.postepybiochemii.pl/pdf/1_2013/06_1_2013.pdf
Komentarze (0)