To jedno z tych pytań, które wraca każdej zimy i lata: czy szybciej spalamy kalorie w mrozie, czy w upale? Wystarczy spojrzeć na ludzi trenujących w grubych bluzach, spoconych na siłowni albo morsujących w przeręblu – każdy ma własną teorię. Ale co mówi nauka i jak to wygląda w praktyce?
Zimno jako naturalny „piec”
W niskich temperaturach organizm rzeczywiście zwiększa wydatkowanie energii. Dzieje się tak dlatego, że musi utrzymać stałą temperaturę ciała – czyli ogrzać się od środka. To oznacza, że podczas spaceru w chłodny dzień możemy spalić trochę więcej kalorii niż w identycznym marszu w ciepłym pomieszczeniu. Do gry wchodzi też tzw. brunatna tkanka tłuszczowa, która działa jak biologiczny kaloryfer – spala energię, by produkować ciepło. Problem w tym, że tego efektu nie odczujemy dramatycznie: nie wystarczy wyjść zimą bez czapki, żeby „zrzucić” dodatkowe kilogramy.

Upał a spalanie kalorii – mit potu
Wysoka temperatura działa zupełnie inaczej. Podczas treningu w upale szybko się pocimy i wielu osobom wydaje się, że to „spalanie tłuszczu”. Niestety, to głównie utrata wody. Waga faktycznie może spaść po intensywnym treningu w 35°C, ale wystarczy kilka szklanek płynów i kilogram wraca. Organizm nie zużywa więcej energii tylko dlatego, że jest gorąco – on raczej walczy o schłodzenie, a nie o dodatkowe spalanie kalorii.
Zimno czy ciepło – różnica w praktyce
Badania pokazują, że zimno może zwiększyć podstawowy wydatek energetyczny o kilkanaście procent, szczególnie gdy wystawiamy się na naprawdę niskie temperatury przez dłuższy czas. Ale to wciąż dużo mniej niż intensywny trening czy zmiana diety. Z kolei w upale, choć czujemy się wykończeni, kalorie spalane są głównie dzięki samej aktywności fizycznej, a nie dodatkowej pracy organizmu.

Co ciekawe…
Warto dodać, że w bardzo wysokich temperaturach trening może być mniej efektywny, bo szybciej się męczymy, mamy gorszą wydolność i skracamy czas ćwiczeń. Z kolei w chłodzie, jeśli dobrze się ubierzemy, łatwiej utrzymać intensywność i spalić realnie więcej – nie dlatego, że jest zimno, ale dlatego, że możemy trenować dłużej i mocniej.
To w końcu, kiedy spalamy więcej?
Jeśli liczymy tylko na temperaturę – wygrywa zimno, bo zmusza ciało do dodatkowej pracy. Ale różnice są niewielkie i nie zastąpią treningu czy zdrowego odżywiania. W upale szybciej się odwadniamy, w zimnie łatwiej przemarznąć, a żadna z tych sytuacji nie jest magiczną metodą odchudzania.
Prawda jest taka, że nie ma drogi na skróty. Najwięcej kalorii spalimy wtedy, gdy będziemy się regularnie ruszać – niezależnie od pogody. Zimno i upał mogą być ciekawym dodatkiem, ale nie powinny być podstawą strategii na utratę wagi.
Źródła:
- Effect of Acute Cold Exposure on Energy Metabolism and Activity of Brown Adipose Tissue in Humans: A Systematic Review and Meta-Analysis https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/35837014/
- Effects of ambient temperature on the capacity to perform prolonged cycle exercise in man https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/9309637/
- Metabolic flexibility in health and disease https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC5513193/