Skoro sukces w Internecie odnoszą frutarianki, które nie mają pojęcia o diecie, fizjologii oraz zdrowiu („Aga in America”), skoro wierną grupę odbiorców znalazł czołowy polski hochsztapler uzdrowiciel „leczący” raka witaminą C i „ustrukturyzowaną wodą”, to dla pań chcących robić furorę w sieci otwiera się niesamowite pole do popisu. W 10 krokach opiszę, jak odnieść sukces w mediach społecznościowych w zawziętej i pełnej oszczerstw dziedzinie, jaką jest fitness.

1.  „Musisz pojechać na jakieś zawody, a jak się nie da wygrać, to kombinuj!”

Nieważne, że “było nas trzy”, więc od razu miałaś zagwarantowane miejsce na “pudle”, nieważne, że w tej grupie wiekowej, wagowej czy w danej kategorii sylwetkowej nie było chętnych. Liczy się kwit, liczy się udział, statuetka, medal, dyplom , cokolwiek aby się pochwalić. W tym momencie zyskujesz niesamowity prestiż na Facebooku, Instagramie i forach dyskusyjnych. Jeśli nie masz szczęścia, proponuję dowolne zawody regionalne, np. biegowe. Nie musisz nawet dobrze biegać, wystarczy, że pojawisz się na mecie. Każdy otrzymuje medal. Pewna kobieta 21 kwietnia 1980 r.  „wygrała” maraton w Bostonie w czasie ok. 2.5 h, bo 25 mil przejechała metrem, a przebiegła tylko jedną, ostatnią milę. Niestety, okazało się, iż nikt nie widział Rosie Ruiz na trasie przez wspomniane ~40 km biegu. Znaleźli się świadkowie, którzy widzieli, jak dołącza do rywalizacji milę przed końcem biegu. Na mecie nie była nawet spocona, a jej włosy były nadal ułożone. Ponadto nie była w stanie powiedzieć, jakim tempem biegła poszczególne odcinki biegu. Ba, nie była ona pierwsza ani ostatnia. [1]

zawody

Pewna para w 1997 r. „wygrała” maraton, widnieli nawet w systemie komputerowym, jednak nie przewidzieli, że w wielu punktach będą ukryte kamery, a na żadnej z nich nie zostali zarejestrowani. Jeszcze inna kobieta dla internetowej sławy nie przebiegła całego dystansu półmaratonu. Gdy wybuchła afera, aby udokumentować elektronicznie to, iż pokonała cały dystans, przejechała jeszcze raz cała trasę na rowerze! Jane Seo i tak nie była najgorsza, gdyż chociaż przebiegła  ~18.8 km. Została zdemaskowana. Okazało się, iż rzekomo przebiegła pierwsze 10 km w tempie 7 min. 9 sekund na milę (1.6 km), czyli ~4:47 min./km - 13.43 km/h, a później przyspieszyła osiągając tempo 5 min. 25 sekund na milę (3 min. 39 sek. na każdy km, czyli prawie 18 km/h) i takie tempo utrzymała przez przez kolejne 11 km. Jest to niemożliwe. Dla wytrenowanego biegacza „urwanie” nawet 15 sekund na każdy przebiegnięty kilometr jest skrajnie trudne, a niemożliwe jest poprawienie tempa o ponad minutę na każdy km.

Podsumowanie: pierwszy krok do sławy to medal, statuetka, dyplom lub inne wyrazy uznania. Najbardziej zdesperowane kobiety po prostu kupują sobie gotowe medale lub puchary. Koszt znikomy, zysk kolosalny. Taką sytuację przewidział zresztą Stanisław Bareja w filmie „Miś”. W jednej ze scen główny bohater przynosi puchar „na zachętę”.

https://www.youtube.com/watch?v=D-eQZL5taFg

Miś: Właśnie... nie bardzo wiedziałem, co on uprawia, więc taki napis jest może... nie taki bardzo...

Minister: Nic nie uprawia. Chodzi właśnie o zachętę, a co napisałeś?

Miś: Eeee... Napisałem tam...: "Markowi Złotnickiemu za zajęcie pierwszego miejsca".

2.  „Pokaż piersi i pupę” 

Pamiętaj, iż pieczesz w ten sposób dwie pieczenie na jednym ogniu. Deprymujesz konkurentki (szczególnie, jeśli masz kształtne pośladki i piersi po chirurgicznym liftingu) i na dodatek budzisz zainteresowanie mężczyzn. Im więcej ciała pokażesz, tym więcej „polubień”, „subskrypcji” i fanów na całym świecie! Kiedyś „przepustką do kariery” była rozbierana sesja w magazynie dla panów, teraz możesz pokazać swoje wdzięki zupełnie za darmo (a jak dobrze pójdzie, to dostaniesz za to pieniądze, np. z serwisu Youtube). Jeśli pokazujesz tak dużo, że Youtube nie pozwala na publikację materiału, musisz ocenzurować swój film lub skorzystać z bardziej liberalnych mediów. Istnieje wiele serwisów, w których  najpierw poznajesz kobiety od tej „najlepszej” strony. Narzekaj później, że facetów interesuje tylko Twoje ciało, a nie osobowość. Kupuj tylko odzież, która więcej pokazuje, niż zakrywa! Jak się uda, to trenuj w samych stringach i sportowym staniku lub w bikini. Obowiązkowo legginsy, i to takie, żeby konkurentki trafił jasny grom z nieba i żeby mężczyźni wpatrywali się w Ciebie, jak w objawienie branży fitness XXI wieku.

https://www.youtube.com/watch?v=LpAKtyiYGwo

Film instruktażowy: jak sprawić, żeby pośladki wydawały się ogromne?!

3.  „Jak najwięcej ćwiczeń, jak największy szum!”

Nie musisz się zbytnio znać na tym, co robisz. Najważniejsze to robić dużo zamieszania. Po co jakieś skonkretyzowane plany dietetyczne, treningowe, po co liczyć procenty, po co bieganie tempowe, interwały, rytmy, liczenie minut na km, kalkulowanie tętna i VO2 max. Recepta na sukces to ćwiczenia z gumami oporowymi, TRX, piłkami, woreczkami z piaskiem, różowymi sztangielkami, mini-gryfami, obciążeniami, które wyglądają, jakby ważyły 40 kg (a ważą 5 kg), kettlebells. Koniecznie wyszukuj ćwiczenia, które są skrajnie egzotyczne i niczego tak naprawdę nie wykształcą. Doskonale sprawdzi się w tej roli przysiad z gumami oporowymi połączony z przyciąganiem rączki wyciągu do brzucha. Ni to przysiad, ni to wiosło, ale jak to wspaniale wygląda! Możesz też wykonywać martwy ciąg połączony ze skłonem dzień dobry oraz wymachem ciężaru. Do tego wykonuj godzinną aktywację mięśni zaangażowanych do przysiadów, bo przecież podchodzisz za chwilę do „życiówki w przysiadzie” wynoszącej 30 kg. Musisz doskonale dogrzać stawy, zaktywować mięśnie czworogłowe, dwugłowe i pośladki. 30%-40% czasu na treningu spędzaj wykonując brzuszki, skłony, nożyce, krótkie spięcia leżąc na piłce. Ćwiczenia brzucha to podstawa! Kolejne 30-40% pochłoną pośladki – im więcej dziwacznych ćwiczeń fitness, tym lepiej. Nie daj się nabrać na przysiady, wykroki i martwy ciąg z dużymi ciężarami – lepsze są setki powtórzeń unoszenia bioder leżąc, odwodzeń nóg oraz ćwiczeń z gumami. Nie poświęcaj za dużo czasu na boje wielostawowe, nie chcesz się chyba stać Schwarzeneggerem!?

4.  „Tatuaże i piercing”

Nie oszukujmy się. Musisz zrobić sobie tatuaże w stylu Richa Piany. Najlepiej czaszki, kości, pitbulle, sentencje życiowe, wzorki. Im więcej, tym lepiej. Do tego kolczyki w najbardziej fikuśnych miejscach. Bez tuningu nie pojedziesz, pamiętaj! Ciało bez tatuaży jest dla grzecznych dziewczynek, a Ty masz mieć image, jak Lady Gaga, jak Sasha Grey!

https://www.youtube.com/watch?v=i67hRnWLubU 

Rich Piana i znaczenie jego tatuaży

U mężczyzn w cenie są kontrowersyjne tatuaże nawiązujące do walki niepodległościowej, bliżej nieokreślonych „wrogów ojczyzny”. Ty nie możesz być gorsza!

5.  „Relacje na żywo”

Nigdy za dużo zdjęć i filmów, dokumentuj wszystko, całe życie od A do Z. Buduj napięcie rozpoczynanymi i kończącymi się związkami, relacjami z zawodów (punkt 1). Właściwie na salę nie przychodzisz ćwiczyć, tylko na fotorelację. Bez 50 fotografii trening nie zostanie zaliczony! Nie zapomnij przy tym eksponować piersi i pośladków, bez tego nie będzie „polubień” i kolejnych żądnych wiedzy widzów!

https://www.youtube.com/watch?v=JjQGWQB1CEw

Film szkoleniowy: jak odnieść sukces prezentując ćwiczenia?

Jeśli licznik przestał nabijać kolejne wizyty, musisz zwiększyć moc przekazu. Pokaż więcej ciała oraz ujawnij fakty, dzięki którym będzie o Tobie głośno! Niektóre zawodniczki zaczynają „walczyć” w MMA. Nie musisz nic umieć, musisz się pokazać, wzbudzić kontrowersje!

6.  „Jedzenie na pokaz”

Deklaruj wszem i wobec, iż stosujesz najbardziej restrykcyjną odmianę weganizmu. W rzeczywistości z reguły jesz kotlety, kebaby i nie gardzisz KFC. Ale przecież najważniejszy jest wizerunek w mediach społecznościowych. Bardzo dobry wybór to diety frutariańska, wegańska lub oparta tylko o surowe warzywa. Obowiązkowo zamieszczaj przepisy na wegańskie szejki owocowe, kotlety sojowe, sałatki. Pamiętaj, by schować opakowania po pizzy, gdy będziesz robić zdjęcia na Facebooka. To może zniszczyć więź, jaką masz z odbiorcami, przecież jesteś ultra-weganką!

7.  „Plotki i opowieści”

Opowiadaj, jak masz ciężko w życiu, bo musiałaś wybierać pomiędzy treningiem a studiowaniem. Że dostałaś od rodziców samochód, ale wybrali nie ten kolor! Że się pokłóciłaś z rodzicami. Że chłopak nie kupił Ci najnowszego Iphone’a, tylko starszy model (jak on mógł?!). Że przez to z nim zerwałaś! Opowiadaj, jak wiele czasu poświęcasz na treningi, dietę oraz przygotowania (nic dziwnego, samo robienie zdjęć i filmów zajmuje 3 h dziennie). Chwal kino klasy C oraz kiepskie, masowe produkcje z Hollywood. Nie czytaj żadnych książek - najbardziej ambitną lekturą ma być przegląd plotek fitness i fakty z życia „gwiazd”. Możesz nie znać polskich noblistów, ale musisz znać przynajmniej 10 „gwiazdek” Instagrama i Facebooka.

8. „Komentuj i atakuj konkurencję!”

Wywołuj burze w komentarzach na Facebooku, twórz zamieszanie, opłacaj osoby, które będą zamieszczać złośliwe komentarze pod filmami i zdjęciami konkurentek!

Zgłaszaj filmy konkurentek do Youtube, jako obraźliwe lub z innych względów „niewłaściwe”, np.:

  • pokazała piersi lub pośladki? => zgłaszaj treści pornograficzne!
  • „denerwuje Cię jej forma sportowa?” => zgłaszaj treści przedstawiające przemoc lub budzące odrazę!
  • „denerwuje Cię, że je mięso” lub „nie lubisz, że nie atakuje mężczyzn” => zgłaszaj treści obraźliwe lub szerzące nienawiść!
  • „napisała, że je spalacze” => zgłaszaj działania szkodliwe i niebezpieczne!
  • napisała , że ma lepsze pośladki, a przecież nie ma?! => zgłaszaj „spam lub treści wprowadzające w błąd”!
  • „zrobiła fotografię szejkera, a masz taki sam szejker?!=> zgłaszaj „naruszenie moich praw”!

Płać osobom, które masowo będą zgłaszały treści publikowane przez konkurentki. To pozwoli wygrać batalię w Internecie. Możesz też płacić profesjonalistom za publikowanie złośliwych artykułów, przeróbek zdjęć i filmów dotyczących konkurencji.

9. „Photoshop i filtry - bez tego się nie uda”

Pamiętaj, iż musisz mieć formę cały rok. Bez skomplikowanej edycji zdjęć się to nie uda. Wygładzaj zmarszczki, usuwaj znamiona, rozjaśniaj skórę, poprawiaj zęby, powiększaj piersi, zmniejszaj „boczki”, powiększaj mięśnie! Masz być idealna! Jeśli ktoś będzie się awanturował, iż to jest nieprawda, że wcale tak nie wyglądasz - wiesz co masz robić => zgłaszaj treści obraźliwe lub szerzące nienawiść. Musisz mieć cały rok opaleniznę, najmodniejsze ciuchy, najlepszy telefon, najlepsze kosmetyki, najlepiej zrobione paznokcie, najlepiej poprawione przez chirurga piersi i pośladki, piękne powiększone wargi („a’la ryba słodkowodna”), samochód z najlepszego segmentu.

10. „Wyjazdy za granicę”

Nic tak nie pomaga, jak przekonanie widzów, iż żyjesz w luksusie. Rób zdjęcia w najlepszych hotelach i przekonuj, że jacuzzi, sauny i basen masz na co dzień. Sugeruj, że non stop jeździsz po świecie i spotykasz się z gwiazdami fitness. Jak trzeba weź kredyt, przecież trzeba się pokazać. Możesz później przymierać głodem, ale żyje się przecież tylko raz!

Nie wyczerpałem tu wszystkich metod na osiągnięcie sukcesu. Osoby zainteresowane „jak osiągnąć sukces” bez problemu odnajdą gwiazdy światowego formatu w serwisie Instagram, na Facebooku oraz Youtube. Bardzo dobre dla popularności w sieci jest też sugerowanie, iż trzyma się formę sportową paląc papierosy, pijąc alkohol i non-stop imprezując.

Referencje:

http://time.com/3822577/rosie-ruiz-history/#

https://nypost.com/2017/02/22/huffington-post-writer-admits-cheating-in-half-marathon/