Zbliżają się święta i jak co roku czujesz w środku niepokój. Wujek wędzi kilogramy kiełbas, szynek i schabów, babcia wykupiła wszystkie jaja, jakie się dało, mama nastawiła piekarnik na pieczone mięsa i niezliczoną ilość mazurków, a Ty właśnie się obudziłaś ze świadomością, że przyszła wiosna i trzeba wziąć się w garść. Zaczęłaś intensywniejsze treningi, przeanalizowałaś swoją dietę i wyrzuciłaś z niej wszystko, co może Ci przeszkodzić w osiągnięciu formy plażowej. A tu święta… Jak żyć?

I te świąteczne dylematy…

Najeść się za wsze czasy i dopiero po świętach wrócić do diety?

Skubnąć wszystkiego po trochu i modlić się, by na tym „trochę” poprzestać?

Udawać, że przeszłaś na weganizm i z niekłamaną radością wcinać tylko świeże warzywa?

Męczyć się przy stole nie jedząc niczego, kiedy cała rodzinka pałaszuje aż się uszy trzęsą?

A my zadamy jeszcze jedno pytanie – czy naprawdę z tych kilku świątecznych dni musisz robić pole bitwy?

Owszem, możemy Ci podać kilka fit przepisów, dzięki którym przygotujesz podobne dania, ale będą one mniej kaloryczne, niż tradycyjne. Możemy zaproponować Ci dodatkowe treningi interwałowe, dzięki którym spalisz szybciej to, co zjadłaś. Ale po co się tak szarpać?

Święta to święta. Zawsze były, są i będą. Niestety zbyt często kojarzymy je z suto zastawionym stołem, z ciastami, tłustymi potrawami, a tak naprawdę przecież nie do końca o to w nich chodzi. Czym są święta, jeśli wykreślić z nich jedzenie? Dla jednych będą to spotkania rodzinne, często z krewnymi, których widujemy raz czy dwa razy do roku, dla innych będzie to czas zadumy związany z religijnymi obyczajami, a dla jeszcze innych po prostu kilka dni wolnych od pracy.

Każdy lubi spędzać, czy to święta czy po prostu wolny czas, inaczej, dlatego nie będziemy niczego narzucać. Podpowiemy jednak, że warto wrzucić na luz i skupić się na tych czynnościach, które nas relaksują, które poprawiają nastrój, sprawiają, że po prostu chce nam się uśmiechać (nie tylko w święta).

Jeżeli stresuje Cię siedzenie przy stole, to namów swoich bliskich na wspólny spacer, oglądanie filmu albo może jakąś grę planszową.

Jeżeli stresuje Cię to, że zjesz trochę więcej, niż planowałaś, to już teraz, przed świętami, potrenuj szrugsy. To takie ciekawe ćwiczenie, dzięki któremu nauczysz się wzruszać ramionami w geście „i co z tego” (ale po świętach odstaw ćwiczenie, bo kobietom ono raczej nie służy na dłuższą metę).

Jeżeli stresuje Cię to, że mama, ciocia, babcia będą ubolewać nad tym, że jeszcze wszystkiego nie spróbowałaś, to zrób na przekór – sama coś upiecz, ugotuj i domagaj się, żeby całe towarzystwo kosztowało Twoich dań. Przekornie odwrócisz role, a być może odkryjesz nowe zdolności kulinarne.

Co chcemy Ci przekazać w tym artykule?

A to, że święta to nie powód do stresu. Zmień nastawienie, szukaj dobrych stron. Jedzenie nie jest najważniejszą rzeczą na świecie, zatem nie rób problemu tam, gdzie go nie ma. Zjesz więcej – trudno, miej z tego radość, nie zjesz za dużo – też fajnie. Po prostu skup się na wolnym czasie, na rodzinie lub na odpoczynku. Pamiętaj, że stres piękności szkodzi, a wiosną i latem każdy chce być ładny. Wesołych i spokojnych świąt!

Komentarze (0)