Analogiczne pytanie zadaje bardzo dużo osób, które po zakończeniu sezonu plażowego rozpoczynają bój o kolejne kilogramy mięśni. W tym czasie zmienia się ich nastawienie, przygotowani są na pogorszenie wizerunku w lustrze, często inne są treningi siłowe - większa ilość ćwiczeń złożonych np. z wykorzystaniem sztangi, w górę idą stosowane ciężary, a zmniejszeniu ulega ilość ćwiczeń aerobowych.

Mało kto pamięta o tym, że w czasie jesieni i zimy mniej spontanicznie się ruszamy. Pogoda za oknem nie zachęca do spacerów. Padający deszcz uniemożliwia częste spotkania na powietrzu ze znajomymi. Odpada zatem duża część nieświadomej aktywności ruchowej. Przecież może ona odpowiadać za dużą ilość wydatkowanej codziennie energii…

Później często mogę usłyszeć pytanie podobne do:

Jak to się stało, przecież pilnowałem diety, a teraz nie mogę na siebie spojrzeć w lustro i znacznie szybciej niż planowałem, muszę rozpocząć dietę redukcyjną…?

Czas jesienno-zimowy jest również niezwykle podstępny. O ile bowiem wiosną i latem często nosimy obcisłe stroje, o tyle jesienią i zimą, aby zapewnić komfort termiczny, często ubieramy kilka warstw luźniejszej odzieży. I tak niepostrzeżenie, kilogram do kilograma, waga idzie w górę… W związku z tym, że nasze oko (a właściwie mózg) może nie dostrzegać subtelnych zmian naszej sylwetki, w tym przypadku niestety na gorsze, musimy bazować na bardziej obiektywnych ocenach. Tutaj pojawia się przysłowiowa waga. A wtedy pada pytanie...

ważenie się

Jak często ważyć się na masie?

Znam osoby, które ważą się rygorystycznie każdego dnia. Znam osoby, które ważą się raz w tygodniu. Znam również osoby, które robią to całkiem sporadycznie. Jak myślisz, które z nich najczęściej będą miały pod kontrolą tempo przyrostu masy tłuszczowej?

Jeśli odpowiedziałeś - Ci z pierwszej grupy - najczęściej będzie to prawdą. Jednak tego typu, wręcz obsesyjne sprawdzanie wagi, może prowadzić do różnego rodzaju zaburzeń, w tym dietetycznych. Taka osoba musi zdawać sobie sprawę, że każdego dnia, nawet ważąc się o tej samej porze i w zbliżonych warunkach, może zobaczyć zupełnie inny wynik.

Czynników wpływających na to, będzie przynajmniej kilka, a wśród nich warto wymienić: 

  • produkty - rodzaj i ilość - spożywane poprzedniego dnia
  • ilość wypitej wody poprzedniego dnia
  • aktywność ruchowa wykonywana poprzedniego dnia
  • częstotliwość wypróżnień
  • ilość „nocnych wycieczek do toalety”
  • i wiele innych

Powyższe rozważania dotyczą regularnego ważenia, co rano, po porannej toalecie. Jeśli zatem waga wskaże np. o 2 kg więcej niż wczoraj, taka osoba może popaść w załamanie i depresję. A przecież jak widzimy, jest to całkowicie normalne. Dodatkowo takie osoby z reguły liczą każdą spożytą kalorię, często warunkując tym również jakość swojego życia. Dlatego wydaje mi się, że zdrowszym nawykiem będą pomiary wykonywany 1-2 razy w tygodniu.

Za każdym razem wykonywane jednak w analogicznych okolicznościach - czas i jak najbardziej zbliżona „warunkowość", którą poruszyłem wyżej. Następnie w ujęciu 3-4 tygodni warto uśrednić dokonywane pomiary (suma wskazań podzielona przez ilość ważeń).

Dopiero taka analiza pokaże obecny trend. Jeśli waga wzrasta (w ujęciu miesięcznym) o około 0,5-2% (w zależności od stopnia zaawansowania), a na siłowni odnotowuje się regularny progres stosowanych ciężarów, tempo wydaje się właściwe. Jeśli przyrost jest większy i coraz mniej podoba się to, co widzimy w lustrze, warto zmniejszyć ilość spożywanych kalorii. Jednak jeśli nawet tak niewielki wzrost wagi nie jest odnotowywany - zjadanych kalorii może być zbyt mało.

Komentarze (5)
F1.08

Raz w tygodniu, tego danego dnia i o tej samej porze na czczo. Inaczej nie ma sensu.

Smiac mi sie chce jak czasami na silce slysze rozmowy jakis malolatow wazacych sie kazdego dnia typu "przytylem pol kilo" albo schudlem... Wiekszy obiad albo wizyta dluzsza w ubikacji i juz waga moze sie roznic o te pol kilo w jedna albo druga strone.

3
Tomas_h11

U mnie często różnica to nawet 1,5 kg

2
Biniu

F1
niestety tez takie pytanie dobiegaja do mnie - stad pomysl na ten artykul ...

2
parej

Ja ważę się codziennie o tej samej porze, w tych samych warunkach, nie przywiązuję "wagi" do wagi, po prostu excel wylicza mi średnią z ostatnich 7 dni, dzięki czemu idealnie widać trend, a wyniki ściśle współgrają z kaloryką.

0
sfdpowersfd

raczej z kalorycznoscia, a nie kaloryka;)

0