Rosyjski trener personalny i influencer Dmitrij Nuyanzin, 30-letni specjalista z Orenburga, zmarł we śnie po kilku tygodniach skrajnie wysokokalorycznego „wyzwania”. Media rosyjskie oraz międzynarodowe (m.in. People, Daily Mail, New York Post) potwierdzają, że prowadził ekstremalny projekt, w którym codziennie zjadał ponad 10 000 kcal, chcąc przytyć ponad 25 kg, a następnie zrzucić całość w ramach „maratonu motywacyjnego” dla swoich klientów.
Nuyanzin dokumentował swoją „przemianę” na Instagramie. W ostatnim poście, z 18 listopada, jadł chipsy i informował, że waży już 105 kg, czyli o około 13 kg więcej niż miesiąc wcześniej.
Dramat poprzedzony alarmującymi sygnałami
Dzień przed śmiercią odwołał wszystkie treningi, pisał znajomym, że źle się czuje, i zapowiadał wizytę u lekarza. Do wizyty nie doszło. Według lokalnych mediów jego serce zatrzymało się podczas snu, co potwierdzają zarówno rosyjskie serwisy, jak i zagraniczne tabloidy. Autopsja nie została jeszcze opublikowana, ale lekarze cytowani w rosyjskich relacjach mówią, że tak gwałtowne przeciążenie metaboliczne i nagły przyrost masy mogą prowadzić do ostrych zaburzeń pracy serca.
Dieta, która była „przepisem na katastrofę”
Nuyanzin szczegółowo opisywał, co je:
- talerz ciastek i pół tortu na śniadanie
- 800 g pierogów z majonezem na lunch
- burger i dwie małe pizze na kolację
- chipsy i słodycze przez cały dzień
To skrajnie wysokotłuszczowa, wysokowęglowodanowa dieta o gigantycznej podaży kalorii, daleko wykraczająca poza jakikolwiek bezpieczny protokół kontrolowanego przyrostu masy.
Reakcja internautów: „Przestroga dla wszystkich”
W komentarzach pod informacją o śmierci dominują słowa szoku i współczucia. Wielu obserwatorów zauważyło, że jego historia powinna być ostrzeżeniem przed nieodpowiedzialnymi wyzwaniami internetowymi.
„Lepiej udowadniać teorie, a nie eksperymentować na sobie” – napisał jeden z użytkowników. Inny dodał: „Doskonały trener, dobry człowiek. Ogromna strata”.
Kim był Dmitrij Nuyanzin?
Był absolwentem Szkoły Rezerw Olimpijskich w Orenburgu oraz Narodowego Uniwersytetu Fitnessu w Petersburgu. Przez dekadę pracował z rosyjską elitą sportową i biznesową. W sieci budował wizerunek specjalisty „od ekstremów”. Tym razem ekstremum okazało się śmiertelne.
Ta historia pokazuje brutalną prawdę: internetowe wyzwania mogą mieć realne konsekwencje, a eksperymenty żywieniowe bez kontroli lekarskiej są igraniem ze zdrowiem. Nuyanzin chciał zmotywować innych — ale jego projekt zakończył się tragedią, która dziś sama stała się przestrogą.
"talerz ciastek i pół tortu na śniadanie
800 g pierogów z majonezem na lunch
burger i dwie małe pizze na kolację
chipsy i słodycze przez cały dzień"
Mówiłem, że media społecznościowe to rak XXI wieku, znam ludzi, co robią to samo, ale na mniejszą skalę. Oni są teoretycznie dorośli, świadomi wyedukowani i w ogóle. Jednemu takiemu typowi powiedziałem, że ma dla kogo żyć i że chociaż powinien żyć dla koni, bo jak widać, własne dzieci go nie obchodzą. Dieta, chlanie wódy, brak ruchu. Nie żal mi ich. Niech giną.
Kilka(naście) lat temu na TLC była seria filmów z trenerami, którzy robili to samo w tym samym celu i potem chudli razem ze swoimi klientami. Gdy patrzę na jego jadłospis to wydaje mi się, że nie miałbym problemów ze zjedzeniem tego i chyba nawet byłbym głodny!