Samson Dauda najwyraźniej nie ma zamiaru zwalniać tempa. Po roku pełnym wzlotów, presji i zimnych ocen sędziowskich, „Nigerian Lion” wraca do tego, co wychodzi mu najlepiej — budowania absolutnie nieludzkiej masy mięśniowej. Choć dla większości zawodników 300 funtów to sufit, dla Daudy to… punkt wyjścia. Teraz planuje wejść jeszcze wyżej.
Jak sam mówi:
„Czuję się dobrze przy 152 kg, więc… f*ck it, spróbujmy 160! Zobaczmy, co ciało wytrzyma.”
To już nie jest klasyczny offseason. To eksperyment, którego nawet w świecie Men’s Open dawno nie było. Dauda twierdzi, że po raz pierwszy zdejmuje wszystkie ograniczenia i chce sprawdzić, gdzie kończy się jego biologiczny limit.
Z czwartego miejsca z powrotem na tron?
Po zdobyciu tytułu Mr. Olympia w 2024 roku kolejny sezon okazał się dla niego zimnym prysznicem — spadek na czwarte miejsce w 2025 roku był sygnałem, że konkurencja nie śpi. Derek Lunsford, Hadi Choopan i Andrew Jacked wypchnęli go z podium, ale… tylko po to, by Dauda wrócił jeszcze silniejszy.
Teraz Samson otwarcie mówi, że nie ma zamiaru schodzić poniżej 300 funtów, bo „przy mniejszej masie wygląda źle”. Co więcej — krąży już w okolicach 160 kg i uważa, że ciało spokojnie wytrzyma kolejne kilogramy.
To podejście nie dziwi fanów, bo Dauda od początku kariery należał do wyjątków. Po przejściu na zawodowstwo w 2018 roku szybko wyrósł na objawienie sceny, a rok 2023 — kiedy na Arnold Classic walczył jak równy z Nickiem Walkerem i Andrew Jacked — udowodnił, że jest postacią, której nie da się zignorować.
„Chcę zobaczyć, ile wytrzyma to ciało” — najbardziej ryzykowny projekt kariery
W świecie, gdzie offseason bywa chaotyczny, a większość zawodników stara się utrzymać w ryzach, Samson wybiera drogę ekstremy. „To pierwszy offseason, gdy mówię sobie: jedziemy na pełnej. Bez hamulców. Chcę wiedzieć, jak bardzo mogę się rozrosnąć.”
Brzmi ryzykownie?
Tak. Czy Dauda ma wystarczającą genetykę, by udźwignąć te liczby? Jeśli ktoś miałby to zrobić — to właśnie on.
Sezon 2026 może być dla Samsona najbardziej przełomowym w karierze. Jeśli uda mu się połączyć masę z jakością, której brakowało mu w 2025 roku, wróci do walki o Sandowa z zupełnie nową siłą. A patrząc na jego determinację, jedno jest pewne — świat kulturystyki dopiero zobaczy, jak wygląda „pełna wersja” Samsona Daudy.