Pił alkohol, brał sterydy, nie trenował i wystartował w zawodach - można?

Peter Mossfield, znany z viralowego profilu BoozeBagFitness, doprowadził swój absurdalny eksperyment do końca. Mężczyzna twierdził, że będzie sprawdzał, ile mięśni da się zbudować na sterydach anabolicznych, przy dużej ilości alkoholu i bez treningu siłowego. Brzmiało jak parodia kulturystyki, ale 8 sierpnia faktycznie stanął na scenie podczas NPC East Coast Mecca Classic w Nowym Jorku.

Efekt? W kategorii Men’s Classic Physique Open Class B zajął ósme, czyli ostatnie miejsce wśród sklasyfikowanych zawodników. Oficjalnie więc eksperyment zakończył się tak, jak zdrowy rozsądek przewidywał od początku: kulturystyka bez treningu nie okazała się przełomową metodą przygotowań.

Poszedł pić i przegapił finał

Cała historia stała się jeszcze dziwniejsza po prejudgingu. Mossfield twierdzi, że między oceną wstępną a wieczornym finałem wyszedł napić się alkoholu, stracił poczucie czasu i nie zdążył wrócić na finały oraz indywidualne pozowanie. Trudno o bardziej dosłowny przykład tego, że „forma uciekła” — tym razem nie z powodu wody podskórnej, tylko kalendarza i drinków. Sam zawodnik uważał, że jego sylwetka zasługiwała na lepsze miejsce. Sugerował też, że mógł zostać mocno ukarany za brak ogolenia. Nie zmienia to jednak wyniku: ósme miejsce i ostatnia pozycja w kategorii. Jak na projekt oparty na piciu, środkach i unikaniu siłowni, trudno mówić o sportowej sensacji.

Teraz chce zacząć trenować. Naturalnie

Po zawodach Mossfield ogłosił zwrot akcji, którego nikt nie miał na karcie bingo: odstawił sterydy i zamierza zacząć podnosić ciężary bez dopingu. Sam zażartował, że jest „born again natural”, czyli kimś w rodzaju świeżo nawróconego naturala. Chce sprawdzić, czy dzięki treningowi oporowemu uda mu się utrzymać mięśnie zdobyte podczas wcześniejszego eksperymentu. To brzmi już bardziej jak normalny plan, choć sam Mossfield nie wyklucza kolejnych dziwnych wyzwań. Wspominał m.in. o MMA, powrocie do baseballu, próbie rzucania piłki z prędkością 90 mil na godzinę, „maratonie papierosowym” i progresji pompek z coraz większym obciążeniem.

Najważniejsza lekcja? Podstaw nie da się oszukać

Ta historia jest zabawna tylko do pewnego momentu. Bo za internetowym żartem stoją realne ryzyka: nadużywanie alkoholu, stosowanie sterydów bez sportowego sensu, brak kontroli zdrowia i traktowanie organizmu jak rekwizytu do viralowego contentu. Mossfield może mieć dystans do siebie, ale jego eksperyment nie jest modelem, który ktokolwiek powinien kopiować.

Kulturystyka nadal opiera się na tym samym: treningu, diecie, regeneracji, konsekwencji i cierpliwości. Środki nie zastąpią pracy, alkohol nie zastąpi planu, a scena bardzo szybko weryfikuje internetowe pomysły. Mossfield chciał sprawdzić, czy da się wejść do kulturystyki tylnymi drzwiami. Wszedł. Tylko że sędziowie najwyraźniej nie byli zachwyceni.

electro

Warto przeczytać

Komentarze (0)