Imre Cecen, urodzona w Danii, fit instagramerka, obnaża tricki, które blogerzy i fitness modelki stosują, aby na zdjęciach wyglądać lepiej. Imre w odróżnieniu od innych pokazuje swoje bardziej realne ujęcia z życia. Jej celem jest pokazywanie na swoich fotografiach, jak jej ciało się zmienia, w sposób naturalny, poprzez treningi i diety, ale bez dążenia do wyidealizowanego wizerunku i nie kreowanie takiego pragnienia wśród jej obserwatorów. Między innymi Imre wrzuca posty pokazujące, jaką różnicę może zrobić 30 sekund podczas fotografowania. Jest to niesamowite, jak istotne jest ułożenie rąk, nóg, całego ciała, odpowiednie oświetlenie czy po prostu uśmiech.

To wszystko dla doświadczonego fotografa to coś lepszego niż photoshop. Ale i o możliwości wykorzystywania programu do obróbki zdjęć, Cecen wspomina w swoich postach. Pokazuje, jak bardzo łatwo można podrasować pośladki, wyszczuplić talię. Często wspomina, że niestety tak to się dzieje na Instagramie, że influencerzy wybierają swoje najlepsze zdjęcia, ustawiają się w określonych pozach. A wszystko po to, aby zachęcić swoich obserwatorów to intensywnej pracy.

Imre ma inne zdanie na ten temat. Pisze w swoich postach, że wyrobienie kondycji i praca nad swoim ciałem, to nie dwa tygodnie treningów, ale konsekwentny plan realizowany cierpliwie i w dłuższym odcinku czasu.

Obecnie pracuje ona w Amsterdamie jako modelka. Jest więc bardzo blisko miejsca i osób, które kreują postrzeganie przeciętnej kobiety. Wzbudza to jej sprzeciw, dlatego na swoim profilu na Instagramie stawia na naturalność i demaskuje różne tricki stosowane do tego, aby upiększyć rzeczywistość. Ponad 300 tysięcy osób podziela jej zdanie na ten temat. A wy czego oczekujecie od swoich fit influencerów? Prawdy czy pięknych zdjęć?