Bradley Martyn to znany guru fitness, którego obserwuje 3,7 mln osób na Instagramie oraz subskrybuje ponad 2,7 mln fanów na YouTube. Jego szalone filmiki szybko znalazły spore grono odbiorców. Budując powoli swoją popularność, Bradley założył też własną linię ubrań i dodatków oraz zaczął obracać się w otoczeniu sławnych ludzi ze świata fitnessu. Martyn oczywiście wykorzystał swoje pięć minut i postanowił otworzyć własną siłownię o dość ciekawej nazwie ”Zoo Culture”. Biznes szedł świetnie, klienci sprzyjali, ale niestety, kiedy wybuchła pandemia wszystko się posypało.

Wiele branż bardzo ucierpiało, w tym oczywiście również branża fitness. Właściwie na całym świecie firmy zostały zmuszone do zamknięcia siłowni. Również w Kalifornii, gdzie znajduje się siłownia Zoo Culture, wydany został nakaz zamknięcia siłowni przez gubernatora Gavina Newsoma. Okazało się jednak, że Bradley Martyn nie zamierzał dostosować się do poleceń. Postanowił, że jego siłownia pozostanie otwarta i tym samym sprzeciwił się rządowym nakazom. Niestety w Kalifornii jest to niemałe wykroczenie i Martyn otrzymał wezwanie do sądu. Zagraniczne media donoszą, że guru fitness może ponieść poważne konsekwencje za swoje czyny. Póki co sprawa została przełożona, a nowy termin rozpatrzenia zaplanowany jest za miesiąc. Jesteśmy ciekawi, czy Martyn otrzyma karę, a jeśli tak, to jak wysoką. W Polsce niektórzy właściciele siłowni, a jest ich coraz więcej, otwierają swoje kluby. Jak możemy przeczytać na fanpage Polskiej Federacji Fitness:

Nie otworzymy naszej branży, jeśli nie otworzymy się sami. Chyba nikt już nie ma złudzeń co do tego(...) Konta są puste, nie mamy czego się bać.

A Wy wróciliście już do treningów w swoim klubie?

Komentarze (2)
M-ka

W Kalifornii była ostatnio największa presja na szczepienia.

0
jurek

Jak wszędzie branża fitness ucierpiała pandemia i jego nie opuściła.

0