Kiedy mężczyźni zaczynają ćwiczyć na siłowni mogą mieć ku temu różne powody i postawić sobie różne cele. Niektórzy chcą zwiększyć siłę lub wytrzymałość, innym trening pomaga w gorszych momentach odreagować i nie myśleć o problemach. Są też tacy, którzy mają problemy z samooceną i pragną poprawić wygląd sylwetki. Nie jest tajemnicą, że nawet najbardziej doświadczeni profesjonaliści mają problem z akceptacją swojego ciała. Nawet największy kulturysta wszechczasów zmaga się z tym samym problemem.

W wywiadzie dla Cigar Aficionado Arnold Schwarzenegger ujawnił, że przez całe życie miał problem z zaakceptowaniem siebie i cierpiał na bigoreksję, nawet gdy był u szczytu swej kariery i zdobywał tytuły MR. O. Teraz, gdy jest na emeryturze, wydaje się, że te uczucia nie zniknęły.

"Byłem krytyczny wobec siebie, nawet gdy byłem w najlepszej formie w życiu. Patrzyłem w lustro po tym, jak wygrałem kolejną Mr. Olympię i pomyślałem: "Jak taka kupa gówna wygrała? Nigdy nie widziałem doskonałości. Zawsze czegoś brakowało. Znajdowałem milion rzeczy złych w sobie i to właśnie prowadziło mnie z powrotem do siłowni”

Schwarzenegger dalej wyjaśniał, jak radzi sobie z tymi problemami.

"Brakuje mi pewności siebie. Kiedy rywalizowałem w kulturystyce, ćwiczyłem wykonując mnóstwo powtórzeń - na ciężarkach i pozując tak, że gdy wszedłem na scenę, czułem się komfortowo i pewnie. Im więcej powtórzeń wykonasz, tym będziesz wyglądać bardziej gładko i przekonująco. Im więcej robisz, tym lepiej [...] w ten sposób zyskujesz pewność siebie."

Zaskoczył Was Arnold Schwarzenegger i jego problemy z samooceną?