Dorian Yates odżegnał się od kulturystyki. W czasie „narkotycznej przygody” zrozumiał, iż musi się zająć jogą. Arnold zbulwersował się twierdzeniami, iż prawdziwy facet musi jeść mięso. Twierdził, iż to marketing i nic więcej. Cóż, po pierwsze, płcie nie są równe, nie mogą i nie powinny być. Śmieszy mnie to ciągłe porównywanie i antagonizowanie, bo każdy ma inne przeznaczenie, zdolności, cechy motoryczne. Kiedyś pożądane były sylwetki kobiece, które były bardziej opływowe, wręcz otyłe.

Standardy piękna ewoluowały, a podejście zmieniło się w USA dopiero w ostatnich kilkudziesięciu latach (w badaniach podano, iż w epoce Hoovera). W college'ach dostrzeżono, iż mężczyźni jedzą więcej w towarzystwie kobiet, a panie mniej w towarzystwie mężczyzn, niż swoich koleżanek. Niektórzy panowie tłumaczą, iż chcą nabrać masy mięśniowej, podczas gdy kobiety twierdzą, że chcą stracić na wadze, jedząc mniej (McCabe i Ricciardelli, 2001). Mori, Chaiken i Pliner (1987) dochodzą do wniosku, że zachowania żywieniowe są elementem społecznej prezentacji. Dlatego kobiety we współczesnych Stanach Zjednoczonych powinny spożywać mniej kalorii, niż mężczyźni, aby wyglądać bardziej kobieco i zyskać lub zachować szczupłą sylwetkę (Jensen i Holm, 1999).

https://www.youtube.com/watch?v=ImiicK5hTCw

Film: Arnold przestał jeść mięso, bo chroni środowisko.

Prawdziwy facet je, co chce?

Mężczyźni wykazują również określone zachowania związane ze spożywaniem pokarmów. Levi i wsp. (2006) stwierdzili, że mężczyźni z college'u wykazywali małe zainteresowanie wyborem żywności, w porównaniu do kobiet. A LaCaille i in. (2011) wskazali, że „mężczyźni nie wydawali się szczególnie zaniepokojeni zdrowym odżywianiem”. Bryant i Dundes (2008) wskazali, że 29% amerykańskich mężczyzn z college'u było znacznie mniej skłonnych do rozważania wartości odżywczej jedzonych przez siebie produktów, w porównaniu do amerykańskich studentek. Według Levi, Chana i Pence'a (2006), „podejmowanie decyzji żywieniowych nie jest uważane za męskie, dlatego panowie nie przejmują się etykietami żywności”.

Komentarz: tego typu taktyka przynosi katastrofalne skutki. Wg badań, 85% studentów w USA chciało zwiększyć masę ciała, muskularność sylwetki. Przy tym LaCaille i wsp. stwierdzili, iż większość młodych mężczyzn wybiera niezdrowe pokarmy, by za wszelką cenę zwiększyć podaż kaloryczną, co ma owocować „wzrostem masy”. Przykro mi, ale czytanie etykiet i wybieranie zdrowych pokarmów pozwala na uzyskanie odtłuszczonej sylwetki. Jedzenie fast foodów i innej trującej żywności, bogatej w tłuszcze nasycone, sól i kiepskiej jakości węglowodany, owocuje sylwetką tucznika, nie kulturysty. Nie wiem skąd wziął się pogląd o tym, iż prawdziwy facet „nie czyta etykiet”. To tak, jakby kupować przypadkowe części do komputera czy do samochodu, nie patrząc na ich producenta czy jakość. To się zwykle kończy niedobrze. 70% studentów deklarowało, że ma w pokojach: słone przekąski, batony zbożowe lub muesli, desery, słodycze i napoje słodzone cukrem. Stąd bierze się syndrom „niekontrolowanego przybierania na wadze”. Według badań przeprowadzonych przez Brevarda i Rickettsa (1996), studenci spoza kampusu mają zdrowszą dietę, o wyższej podaży energii z białka, a ponadto mają o wiele lepszy profil lipidowy, w porównaniu do studentów mieszkających w kampusie.

nie je mięsa

Arnold a sprawa mięsa

Czy Schwarzenegger ma rację, iż jedzenie mięsa nie ma nic wspólnego z męskością? Cóż, niektórzy naukowcy tak bardzo oderwali się od rzeczywistości, iż sprawdzali, czy istnieją pokarmy kobiece i męskie. Wg Paul Rozina i wsp., mięso jest powiązane z płcią męską w 55%, wołowina w 52.9%, stek w 76.3%, hamburger w 93.4%, frankfurterka w 71.9%, kiełbasa w 43.8%. Za „przypisane do kobiet” uznano mleko, ser, jajka i owoce.

Tego typu badania świadczą o daleko posuniętej regresji umysłowej autorów. Za najbardziej męskie uznano: stek (średni), hamburgera, stek (well done), na czwartym miejscu jest chili wołowe, na piątym kurczak, na szóstym wieprzowina, na siódmym pieczony kurczak, na ósmym jagnięcina, na dziewiątym surowa wołowina, na dziesiątym mleko. Ranking „kobiecych” pokarmów: czekolada, brzoskwinia, sałatka z kurczaka, sushi, ryby, mleko, pieczony kurczak, jajecznica, jajko na twardo.

OK, czyli kurczak jest równie męski, jak i kobiecy, z kolei stek w zależności od tego, jak jest przyrządzony? Surowe mięso lokuje się w tyle stawki, średnio wysmażone mięso na pierwszym miejscu w skali „męskości”. Tak samo bezsensowne jest zestawienie wątroby wołowej, nerki wołowej czy mięsa królika – zajmują praktycznie identyczne pozycje w obu rankingach (męskości i kobiecości).

Nie wiem, po co ktoś prowadzi podobne badania, pewnie w dobie „studiów gender” ma to kolosalne znaczenie dla przyszłych pokoleń.

Podsumowanie

Istnieją zakorzenione mity, iż jedzenie mięsa jest męskie, z kolei inne pokarmy są wiązane z kobietami. Badania Paula Rozina i wsp. pokazują, iż próby podejścia naukowego w tym przypadku są bezowocne. Wyniki bywają sprzeczne, a klasyfikacja pokarmów męskich i kobiecych zależy od zastosowanej metody i badanej grupy.

Schwarzenegger: „Weganizm dla ratowania planety”?

Ok, Arnold objadał się mięsem, dzień w dzień, rok w rok. Na pewno nie zbudował formy na soi, fasoli i jedzeniu bobu. Wiemy, iż Arnold nie wybrzydzał, miał dziesiątki czy nawet setki kobiet (nikt tego nie badał, ale wystarczy obejrzeć zdjęcia). Z równym powodzeniem mógłby teraz przekonywać, iż „seks powinien być dopuszczalny tylko w usankcjonowanym związku”. Czy jego nagonka na mięso jest przekonywująca? No właśnie. Arnold Schwarzenegger dołączył do grupy sugerującej, iż produkcja mięsa ma gigantyczny wpływ na środowisko. OK, ale czy na pewno przejście na weganizm jest rozwiązaniem? Nie byłbym taki pewny. „W strukturze emisji gazów cieplarnianych emitowanych w rolnictwie w USA w 2009 r., największy udział miały gleby, łącznie z użytkami zielonymi (42%). Udział produkcji zwierzęcej, z której pochodzi najwięcej metanu, wyniósł 28%, nośników energii zużytych w rolnictwie – 15%, gospodarki nawozami z odchodów zwierzęcych – 14%, a pozostałych źródeł – 1% [ARCHIBEQUE i in. 2012]. Największym źródłem emisji gazów cieplarnianych w produkcji roślinnej są nawozy azotowe [NALLEY i in. 2011].” Ponadto proszę mnie przekonać, jakie znaczenie ma USA czy Europa, skoro 44% gazów cieplarnianych produkuje Azja? Udział obu Ameryk wyniósł 25%, Afryki – 15%, Europy – 12%, a Australii i Oceanii – 4%. A jakoś nie widać chęci ograniczenia emisji w tych krajach.

W Polsce udział produkcji roślinnej w strukturze emisji gazów cieplarnianych wyniósł 33%, zużycia energii – 27%, fermentacji jelitowej – 31%, a zagospodarowania odchodów zwierzęcych – 9%.

Wg innych danych na świecie: gleby rolne odpowiadają za 38.83% emisji, produkcja ryżu 10.14%, fermentacja jelitowa 39,88%, odchody zwierzęce za 6.71%. Czyli gleby i produkcja ryżu odpowiadają za 48.44% emisji, wypalanie sawanny i resztek pożniwnych za 4.44%, razem za 53.41%. Produkcja zwierzęca: 46,59%. Co przeważa? A co się stanie, jeśli zamiast farm zorganizujemy tam produkcję rolną? Czy na pewno emisja gazów cieplarnianych aż tak się obniży? No właśnie. Przecież tam trzeba nawozów i potężnych ilości energii.

Osoby zainteresowane odsyłam do pracy z 2017 r.: Jan PAWLAK „Poziom i struktura emisji gazów cieplarnianych w rolnictwie”.

Taki sam problem widzę w autach elektrycznych. Wow, super jesteś taki ekologiczny, a prawie 80% energii zasilającej to auto w Polsce pochodzi z węgla. Super ekologiczne, prawda?

Alkohol jest męski?

OK, przyjmijmy, iż wg badań Paul Rozina i wsp., kurczak jest tak samo męski, jak i kobiecy, z kolei sałatka z kurczaka jest już tylko kobieca. Z jakiej racji ryby są uznawane za pokarm kobiecy, skoro wędkarstwem zajmują się głównie mężczyźni (trochę lepiej wyglądają statystyki w USA, w Polsce 10% pań, 90% mężczyzn). Głębiej zastanowiłbym się jednak nad promowaniem, jako męskiego, picia piwa. Nie wierzysz, obejrzyj dowolne reklamy. Jest to dla mnie kuriozalna i całkowicie śmieszna strategia, bo alkohol obniża stężenie testosteronu, zresztą niszczy nie tylko jądra, prowadzi do destrukcji całego ustroju! W jednym z badań mężczyźni uzależnieni od alkoholu w 70% wykazywali  różnorakie zaburzenia seksualne, w tym zaburzenia erekcji występowały u 33.3%. Ponadto występowanie zaburzeń erekcji było liniowo związane z ilością wypijanego alkoholu. Couwenbergs CJ wykazał, iż wystarczy spożyć 0.9 do 2.1 g etanolu na kg masy ciała (w postaci wina lub piwa), by zahamować syntezę DHT (testosteron jest prohormonem, nie efektorem), za to by silnie podnieść stężenie estradiolu.

Aby mieć punkt odniesienia:

  • 500 ml piwo mające 6% etanolu dostarcza ~24 g etanolu w porcji,
  • w 100 ml wódki (40%) jest 31.6 g etanolu,
  • w 330 ml wina czerwonego 13% zawarte jest ~34 g etanolu.

Czyli dla 90 kg mężczyzny wystarczy spożycie od 81 g do 190 g etanolu, by silnie wpłynąć na środowisko hormonalne (nieco ponad 3 piwa 0.5 l 6% lub ~750 ml wina zawierającego 13% alkoholu).

Sierksma A. podali bardziej smutne dane - wystarczy regularna konsumpcja 40 g etanolu dziennie (czyli mniej, niż 2 piwa 6% do obiadu), by stężenie testosteronu spadło o 6.8%.

Podsumowanie

Trudno ocenić, czy istnieją pokarmy kobiece i męskie. Badania w tej materii nie dają jednoznacznej odpowiedzi. W reklamach, jako męskie przedstawia się picie alkoholu, a on długofalowo prowadzi do niewydolności seksualnej. Tak samo, jako „super męskie”, reklamowano palenie, mimo iż prowadzi do impotencji. Inicjatywa rezygnacji z produkcji mięsa, w jaką włączył się Schwarzenegger byłaby może i słuszna, gdyby brały w niej udział kraje produkujące najwięcej gazów cieplarnianych (kraje azjatyckie 44%). A na chwilę obecną są to tylko pobożne życzenia.

Poza tym nie ma pewności, czy zamiana produkcji mięsnej na rolną przyniesie znaczącą poprawę sytuacji (na co wskazują badania dotyczące proporcji emisji gazów cieplarnianych z poszczególnych sektorów produkcji na świecie). To tak, jak korzystanie z super ekologicznego komputera, który zepsuje się po 2-3 latach (dobrze udokumentowane jest celowe postarzanie wyrobów, tak aby psuły się w określonym czasie). Ile energii i jakie skażenie środowiska to wywołuje? To samo dotyczy pralek, zmywarek, kuchenek gazowych i mikrofalowych, telewizorów, samochodów, mikserów, malakserów, robotów kuchennych. Powstają rzekomo super ekologiczne silniki, które nie przetrwają 1/5 czasu eksploatacji starych paliwożernych modeli - czy to ma sens? Schwarzenegger włącza się w promowanie ekologii, bo to jest modne, tylko najpierw trzeba odpowiedzieć na inne kluczowe pytania, np. skąd wziąć energię w gospodarce. Rezygnacja z produkcji mięsnej może zrodzić kolejne, nowe problemy, których na razie nie dostrzegamy (wzrost produkcji i użycia nawozów, wzrost pośredniego skażenia środowiska itd.).

Referencje:

Alexandra Minnick „Just eat it: an examination of the sociological factors that influence the eating habits of college students” http://etd.fcla.edu/CF/CFH0004598/Alexandra_Minnick_K_201405_BA.pdf

Paul Rozin, Julia M. Hormes, Myles S. Faith, and Brian Wansink „Is Meat Male? A Quantitative Multimethod Framework to Establish Metaphoric” https://foodethics.univie.ac.at/fileadmin/user_upload/p_foodethik/Rozin__P._2012._A_Quantitative_Multimethod_Framework_to_Establish_Metaphoric_Relationships_Is_Meat_Male.pdf

Couwenbergs CJ1. „Acute effects of drinking beer or wine on the steroid hormones of healthy men.” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/3172777

Levi A1, Chan KK, Pence D. „Real men do not read labels: the effects of masculinity and involvement on college students' food decisions.” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17017305

Sierksma A1, Sarkola T, Eriksson CJ, van der Gaag MS, Grobbee DE, Hendriks HF. „Effect of moderate alcohol consumption on plasma dehydroepiandrosterone sulfate, testosterone, and estradiol levels in middle-aged men and postmenopausal women: a diet-controlled intervention study.”

Pawlak, J. „Poziom i struktura emisji gazów cieplarnianych w rolnictwie” http://yadda.icm.edu.pl/yadda/element/bwmeta1.element.baztech-807dae28-d735-4d8a-9587-bc4ff437463f

Alina Syp „Emisje gazów cieplarnianych z rolnictwa w latach 1990-2014” Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa – Państwowy Instytut Badawczy w Puławach http://sj.wne.sggw.pl/pdf/PRS_2017_T17(32)_n2_s244.pdf

Komentarze (21)
Entreri

Knife - nie sie co oburzac - caly 'przemysl ekologiczno-cieplarniany' to jeden wielki bullshit. Natomiast te badania mowia nie o tym, ktore pokarmy SĄ meskie i kobiece, tylko o sredniej statystycznej w POSTRZEGANIU niektorych pokarmow.
Zrobmy maly test - zapytajmy dowolnych chlopakow na dzielni "co jest bardziej meskie - zjedzenie steka czy curry z ciecierzycy?". Ba - zapytajmy o to samo zolnierzy albo finansistow z Wall Street. Daje maly palec, ze rozklad odpowiedzi bedzie niemal identyczny.
Tak samo zapytajmy dowolna grupe kobiet - "co chetniej wybiora - filet z sadacza czy golonke pieczona w piwie?". Ta sama zasada - to sa idiotyczne, ale niestety bardzo gleboko zakorzenione mity, biorac pod uwage, ze istnieja badania mowiace np, ze gladiatorzy jadali znikome ilosci miesa, a zywili sie fasola, jeczmieniem i roznymi zbozami. A skoro mowa o stereotypach - kto jest bardziej meski - gladiator czy przecietny hamerykanski zjadacz burgera z piwem na kanapie?

3
_Knife_

"Knife - nie sie co oburzac - caly 'przemysl ekologiczno-cieplarniany' to jeden wielki bullshit."

No, odważna teoria, jak na jeden wielki bullshit to mamy na to dziesiątki tysięcy badań. Na samym pubmedzie ponad 45 tys. wyników.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=Climate+Change

Wszystko ściema? No jasne.

Co do gladiatorów, zgodaL https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3761927/

0
Entreri

Ale co Ty za link tutaj dales? Przejrzyj sobie te wyniki i ocen czego dotyczy te '45 tys wynikow'. W kwestii klimatu ocen chociazby list grupy 500 naukowcow z calego swiata wystosowany 24. wrzesnia do sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa mowiacy o tym, ze zaden 'kryzys cieplarniany' nie istnieje. Najwieksza sciema jest ustawianie dwutlenku wegla posrod gazow cieplarnianych. Caly temat to bujda na resorach do krecenia lodow.

4
Hercio

Entreri - miałeś na tyle siły żeby sprawdzić nazwiska osób które się podpisały pod tym listem? Przykładowo: Hugh Morgan prezes firmy górniczej, Ian Plimer dyrektor kopalni rudy żelaza itp. Nie twierdzę że ten list to całkowity bullshit, ale jak szukasz spisku to bądź sprawiedliwy i sprawdź obie strony barykady.

0
Entreri

To, ze do grupy specjalistow z dziedzin wplywajacych na ekologie dolaczyli rowniez dzialacze chcacy ratowac biznes to nic nowego - mnie interesuje 'naukowa' czesc tej grupy.
Hercio - polecam material na yt: https://www.youtube.com/watch?v=5HjiFuHI_X8
Gosc w jasny sposob tlumaczy na czym polega caly biznes pseudoekologii. Zanim podwazysz "jakistam filmik na yt" po prostu obejrzyj i sprawdz samodzielnie prawdziwosc zaprezentowanych tam materialow.

1
_Knife_

NO, doj**ałeś na maxa.

"CO2 is not a pollutant"

Trzeba być d****em by się pod tym podpisać.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5380556/

Poza tym, co z tego że 500 "opłaconych głupków" wysłało list skoro są to:
- Jean Meeus, Retired Meteorologist, Brussels Airport, Author of the Best Seller
Astronomical Algorithms
- Pascal Chondroyannis, Forest Engineer, Retired Director of the National Alpine Botanical Conservatory (2008-2013)
- Gérard Douet, PhD in Nuclear Physics, Retired Engineer at CERN, Technical Manager on Digital Transmission and Video Encoding
- Maximilian Hasler, Associate Professor in Mathematics, University of French West Indies
- Isabelle Rivals, Associate professor in Statistics at ESPCI Paris

Na czym radiologowie, genetycy, matematycy, specjaliści od lasu czy przepowiadania pogody opierają swoje poglądy? Na kasie?

Bo na pewno nie na danych naukowych.

W tym dostojnym gronie są piloci (???), specjaliści od algorytmów kodowania filmów (???), informatycy (???), profesorowie filozofii oraz grono ekspertów z Polski:

SCIENTISTS AND PROFESSIONALS FROM POLAND
1. Marek Boinski, Chairman of the National Section of Energy Workers’ Union NSZZ
2. Jaroslaw Grzesik, Chairman of the National Secretariat of Mine and Energy Workers’
Union NSZZ
3. Dominik Kolorz, Chairman of the Slasko-Dabrowski Region of NSZZ

Sorry, całkowita bzdura, zerowa wiarygodność.

Napiszmy list, że spaliny samochodowe nie szkodą, ma to równy sens.

3
Hercio

Jeśli chodzi o ekologię to trzeba nadmienić, że większość gruntów rolnych jest obecnie na potrzeby zwierząt. Pewnie stąd jest argument, iż odejście od jedzenia zwierząt obniży emisję gazów cieplarnianych. Jedzenie mięsa nie jest ekologiczne w kontekście ilości potrzebnych zasobow do jego wytworzenia.

3
Bull

Przepraszam za zwrot, ale to nie trawa emituje gazy tylko krowia du...

4
_Knife_

Jak wszyscy zaczną jeść modelem bezmięsnym, to jak myślisz,czy wystarczy dotychczasowych upraw? A to znowu, energia (wytwarzana często nieekologicznie), nawozy (energia i wpływ na ekosystem), utylizacja, wpływ na środowisko maszyn rolniczych itd.

0
Hercio

Myślę, że tak. Przekształcając uprawy potrzebne obecnie dla zwierzat. Pewnie i tak byłoby za dużo. Jeśli chodzi o wpływ maszyn, nawozu to są one aktualnie używane na uprawach dla zwierząt również. Więc nie byłoby z tego tytułu dodatkowych zanieczyszczeń.

1
Xafloz

Tutaj Knife się zagalopował, bo produkcja rolna w przeliczeniu na powierzchnie potrzebną do wytworzeniu określonej ilości kalorii jest najniższa w przypadku produktów roślinnych, a znacznie wyższa w przypadku produkcji zwierzęcej, a najwyższa przy produkcji wołowiny. Innymi słowy, gdyby nie było produkcji zwierzęcej to ogółem byłoby więcej kalorii do spożycia, a nie mniej lub tyle samo. Kwestia wartości odżywczej takiej diety, czy już w szczególności możliwości budowania masy mięśniowej czy formy sportowej na takiej diecie to już jest zupełnie inna kwestia.

1
manollooo

Panowie obejrzyjcie sobie "The Game Changers" na netflixie tam jest wszystko omówione i Arnold też między innymi się wypowiada. Jak myślicie co je krowa albo np. wół żeby zbudować te mięśnie które my jemy? Kurę z ryżem?? :D Nie sądzę :D

1
_Knife_

A po co mam oglądać manipulację, ściemę i wybieranie wisienek (cherry picking) w najlepszym wydaniu? To taki sam idiotyzm, jak wegańska propaganda którą recenzowałem wcześniej: https://www.sfd.pl/art/Pogromcy_Mit%C3%B3w/Wegetarianizm%2C_cukrzyca%2C_mi%C4%99so%2C_czyli_film_%E2%80%9EWhat_the_health%E2%80%9D-a1207.html Tu masz recenzję propagandy CAMERONA: https://www.beefmagazine.com/beef/why-schwarzenegger-s-game-changers-documentary-dangerous Ten reżyser o dziwo, inwestuje grubą kasę w białka roślinne, przypadek, no nie? https://www.livekindly.co/filmmaker-james-cameron-vegan-pea-protein-investment-ingredion/Takich "przypadków" jest dużo więcej.

1
Hercio

Mówisz o interesie reżysera i przytaczasz artykul z beef magazine? Oni rzeczywiscie nie mają żadnego interesu w publikowaniu takich treści. Widziałem film i fakt pare rzeczy było tak abstrakcyjnych, że aż smiesznych. Ale ogólna koncepcja filmu jest dla mnie do przyjęcia. Da się żyć na diecie bez mięsa i mieć dobre wyniki sportowe.

0
_Knife_

Hercio - masz kilkadziesiąt bardziej obiektywnych stron. Ale to faktów nie zmienia, że Cameron nie jest wiarygodny i nie może być.

"Da się żyć na diecie bez mięsa i mieć dobre wyniki sportowe."

Da się, ale nie da się być kulturystą, jak ktoś ma aspiracje, a w innych dyscyplinach osiąganie sukcesu będzie bardziej skomplikowane lub wręcz skrajnie trudne.


l

1
paul123

Arnold już chyba zapomniał jak żonę zdradzał z pokojówką, a teraz o prawdziwych facetach się wypowiada.

1
lodzianin1

Zaraz będzie że Arnold nie uprawia sexu i prawdziwy facet tak robi
Oststnie podrygi starego dziadygi

2
Xafloz

Arnold, czyli historia od zera do bohatera i z powrotem :D

2
ranok

Po prostu chwilowa moda, trzeba się wybić, gdzieś coś powiedzieć, aby o danej osobie było głośno

0
tam

Dyrdymały. 1) Olbrzymia część produkcji roślinnej służy do produkcji mięsnej. Wystarczy się zastanowić - skoro zwierzęta przerabiają (bardzo) stratnie pasze roślinną na energię (w przybliżeniu tak efektywnie , jak człowiek), a ludzie potem (bardzo) stratnie przerabiają zwierzęta na energię, to co będzie bardziej efektywne? Jak się będą żywić bezpośrednio roślinami czy za pośrednictwem zwierząt? Matematyka nie jest trudna.
2) To, że autor który niedawno słusznie mieszał z błotem badania sponsorowane przez producentów, teraz, krytykując "wegeściemę" powołuje się na publikację w beefmagazine uważam za dowód schizofrenii - sorry.
3) Pewnie że można się wyśmiewać z ekologicznych czy elektrycznych silników, skądinąd słusznie. Tak samo śmiali się marynarze na superszybkich kliprach żaglowych, patrząc na wolne statki parowe - są technologie przyszłości, w które warto inwestować, nawet jeśli TYMCZASEM są niedoskonałe i technologie schyłkowe, z których frajerzy nie uciekają, a tylko najgłupsi w nie długoterminowo inwestują, jak w husarię pod koniec XVII wieku.
Aha! jeszcze jedno, trwałość nowych produktów, a raczej jej brak, nie ma nic wspólnego z ekologią bądź nie - tak samo tandetny, albo i bardziej, będzie produkt szczycący się klasą energetyczną Z - to raczej efekt nastawienia kupujących i przede wszystkim samych producentów. Aż głupio takie rzeczy tłumaczyć.

2
RPS1990

Ewolucja o tym dobitnie świadczy że mózg zaczął się intensywnie rozwijać, gdy ludzie zaczęli jeść mięso, polować na zwierzęta i je udomawiać.
Nie ma na świecie żadnej populacji żyjącej wegetarianizmem.
Z globalnego punktu widzenia większość powinna odżywiać się paszą zbożową, a mniejsza część jeść pełnowartościowe jedzenie, inaczej zachwiałoby to światowym porządkiem, ceny szybowałyby w górę.To jak w średniowieczu, większość plebsu jadła zboża, a szlachta około 1/10 społeczeństwa jadła co najlepsze.

0