Jedzenie jest jednym z warunków naszego życia, dzięki niemu możemy przetrwać. Dostarcza nam potrzebnych do życia składników odżywczych, aby zoptymalizować funkcjonowanie naszego organizmu. Oprócz tego jest doskonałą bazą do osiągania naszych celów sylwetkowych. Kiedy chcemy coś zmienić, np. schudnąć czy poprawić parametry zdrowotne, wówczas zabieramy się za porządkowanie lodówki i zmianę nawyków żywieniowych.

Nasza motywacja zwiększa się, szczególnie gdy widzimy efekty swoich wysiłków. Jednak życie jest życiem i przeszkody, które nam ono stawia mogą nas skutecznie odwieść od początkowych założeń. I nie ma tu znaczenia, czy ową przeszkodą jest stres związany z pracą, związkiem, rodziną czy innymi problemami. W stresie i negatywnych emocjach intuicyjnie szukamy komfortu w innych strefach życia. Jedzenie jest jedną z nich. Dość łatwo nam wrócić do dawnych nawyków, które nie wymagały nowej organizacji dnia, wyrzeczeń czy większego nakładu czasu, żeby przygotować zdrowe posiłki. Jest w nas taki mechanizm, że kiedy wracamy do tego co wygodne, wówczas łatwo nam przesadzić z ilością. Stanowi to przeszkodę dla naszych celów sylwetkowych lub zdrowotnych, a dodatkowo wpędza nas w poczucie winy.

Co ciekawe, nasz organizm przystosowuje się do takich napadowych dni znacznie lepiej, niż nam się wydaje. Choć często na drugi dzień czujemy się okropnie, to tak naprawdę nasz umysł pracuje zupełnie inaczej niż ciało. Ciało wykorzysta nadwyżkę kaloryczną jak najlepiej, ale nie oznacza to, że powinniśmy dawać sobie przyzwolenie na ciąg napadowych dni. Nie powinniśmy też zbytnio panikować, ponieważ małe wyskoki od czasu do czasu, np. podczas wakacji czy innej specjalnej okazji, są w porządku. Kluczowe są jednak te słowa – „małe” i „od czasu do czasu”.

podjadanie

Skąd się biorą napady objadania się?

Nieodpowiednia dieta

Napadowe objadanie się występuje z wielu powodów. Możesz wierzyć lub nie, ale dieta jest uważana za bramę do objadania się. Dlaczego?

Po pierwsze z powodu złej diety. Za złą dietę uznać można taką, która jest bogata w wysokoprzetworzoną żywność czy uboga w składniki odżywcze. Także nieodpowiednia podaż kaloryczna lub pomijanie posiłków to doskonała droga do niekontrolowanego objadania się. Ryzyko napadowe rośnie i w końcu nadejdzie trudny do opanowania głód, wtedy najprawdopodobniej nie sięgniesz po główkę sałaty, ale poszukasz słonych, słodkich, bogatych w węglowodany przekąsek. Zwykle szukamy tego, co jest już gotowe i intensywne w smaku.

Stres

Każdy z nas jest narażony na stres. Czynników, które go wywołują jest bardzo dużo – praca, rodzina, zdrowie, rozwój osobisty, finanse, a także ten związany z osiągnięciem sylwetki marzeń. Część z nas na stres reaguje tzw. emocjonalnym jedzeniem. Zajadanie smutków może nas wpędzić w błędne koło. Jedzenie, wyrzuty sumienia, kolejny stres, znowu jedzenie, wyrzuty... W najtrudniejszych przypadkach może to doprowadzić nawet do depresji.

Jak objadanie się wpływa na organizm?

Napadowe objadanie się powoduje rozciąganie żołądka i uwalnianie hormonu leptyny odpowiedzialnego za uczucie sytości. Poziom insuliny w tym momencie gwałtownie wzrasta, podnosi się także ciśnienie krwi, a wszystko to za sprawą dużej ilości glukozy we krwi. Po początkowym objadaniu się możesz się czuć niesamowicie pełny, możesz mieć nawet mdłości, problemy ze snem i innego rodzaju dyskomfort.

Jak to wpływa na umysł?

Pomysł, aby zacząć się objadać, zaczyna się w głowie. Jeśli Twoja dotychczasowa dieta jest uboga w kalorie, wówczas umysł zaczyna się domagać jedzenia i robi co w jego mocy, żebyś zaczął szukać pokarmu. Na decyzję o rozpoczęciu niekontrolowanego jedzenia wpływają także inne czynniki związane ze zdrowiem psychicznym, np. poczucie winy, wstyd, złość, lęk czy depresja. Czasami może to być także nuda albo jakaś impreza, na której są same rarytasy, a Ty postanowiłeś, że dziś jest ten dzień, kiedy sobie pofolgujesz. Kiedy zaczynasz jeść, zaczynają się też uwalniać hormony, takie jak dopamina i serotonina, dając Ci uczucie przyjemności. Negatywne skutki objadania się odczujesz, gdy ich poziom wróci do normy.

Odporność organizmu

Napad objadania się jest często tym czynnikiem, który kończy naszą dietę, kiedy odpuszczamy, bo ponieśliśmy porażkę. Stop! Musisz wiedzieć, że takie okazjonalne jedzenie nie spowoduje, że wszystkie Twoje dotychczasowe próby zmiany trybu życia cofną się do punktu wyjścia. Choć czujesz się z tym kiepsko, to wiedz, że Twoje ciało daje sobie radę lepiej, niż myślisz. Jeżeli takie napady zdarzają się sporadycznie, to nie odnotujesz znaczącego wzrostu tkanki tłuszczowej czy całkowitej masy ciała. Organizm który dostanie nadwyżkę kaloryczną, przetworzy energię i postara się ją wykorzystać. Oczywiście mowa tutaj o sytuacjach, które się pojawiają sporadycznie np. podczas wakacji, na weselu czy urodzinach. Jeśli masz silną motywację do trzymania diety i treningów, wówczas taki wyskok raz na jakiś czas nie narobi Ci szkody. Po prostu każdemu może się zdarzyć. Jeśli natomiast widzisz u siebie tendencję do takich sytuacji, wówczas warto się zastanowić, gdzie jest przyczyna – zła dieta, stres czy może innego rodzaju problem np. z akceptacją siebie.

Podsumowanie

Większość z nas lubi jeść. Jedni wolą gotować, tworzyć arcydzieła na talerzach, a inni po prostu konsumować i cieszyć się smakami. Czasami ta miłość do jedzenia bierze górę i oddajemy się okazjonalnym napadom. Niezależnie od tego, czy jest to skutek stresu, złej kontroli diety czy po prostu miłego wieczoru np. urodzinowego, to narażamy się na gorsze samopoczucie następnego dnia. Bierze się to z wyrzutów sumienia. W końcu tyle z siebie dajemy na siłowni, pilnujemy diety, a tu nagle wpadło mnóstwo niepotrzebnych kalorii.

Zanim jednak wpadniesz w ciąg naprzemiennych wyrzutów sumienia z kolejnymi napadami, pamiętaj że nasz organizm doskonale sobie radzi z dodatkowymi kaloriami, które spożywamy raz na jakiś czas. Jeśli już się stało, po prostu wróć kolejnego dnia do swoich założeń, diety, ćwiczeń i absolutnie się nie stresuj. Twoje ciało jest bardzo zaradne i szybko wróci do normy.

Komentarze (4)
lordknaga

na mnie dziala jeden sposob - nie mam szmelcu na chacie, to nie bede podjadal %-) jeszcze kilka lat temu, potrafilem wstac o 2rano i jechac do tesco, zeby sie nafutrowac slodyczami %-) ale z tego chyba wyroslem :-P

1
Bull

To fakt, najgorzej jest mieć!

2
vitaminaC

Ja caly czas mam ze w nocy wpadja slodycze ,plus tai ze nie tyje:)Ale tak jak prawisz nie ma w domu nie kusi

0
Pondro02

U mnie już zdarza się to regularnie... 1 tydzień na zerze, później 6-7 k się nawpycham. Dlatego lepiej chyba wejść na masę, zawsze to jakieś rozwiązanie.

0