Soja należy do grupy roślin, która obejmuje aż 16 różnych gatunków, jednak zazwyczaj w sklepach znajdujemy jej rodzaj warzywny. Wykorzystywana jest głównie przez wegetarian, jak i wegan, jako uzupełnienie białka, które jest zasobne w pełen profil aminokwasów. Pod kątem wartości należy więc do produktów będących zasobnym źródłem pełnowartościowego białka, jednak ich wartość biologiczna jest nieco niższa niż np. białka znajdującego się w mleku.

W Internecie możemy spotkać się z wieloma artykułami odnośnie soi i jej dobroczynnych właściwości w diecie. Jednak soja ma również drugą stronę medalu, która stawia ją w świetle niesprzyjającym zdrowiu. Wbrew obiegowej opinii soja jest dość młodym składnikiem pokarmowym dzisiejszej diety, tym bardziej pod postacią, jaką występuję w sklepach (izolat białka sojowego, tofu, mleko sojowe). Wszelkie prozdrowotne opinie na temat soi propagowane są głównie przez koncerny, które mają zyski z jej sprzedaży i rzadko mają odzwierciedlenie w życiu codziennym. Czy powinniśmy więc korzystać z tego źródła pokarmowego w naszej diecie? Czy warto wykorzystać jej zasobność w proteiny?

Poznaj 10 powodów, dlaczego warto odrzucić korzystanie z produktów sojowych:

1. Duża zawartość fitoestrogenów to najpopularniejszy argument przemawiający przeciwko soi. Fitoestrogeny bowiem mogą powodować zaburzenia hormonalne. Mają również negatywny wpływ na pracę tarczycy, prowadząc do chorób autoimmunologicznych powiązanych z jej pracą. Zaburza produkcję peroksydazy tarczycowej, która jest niezbędna do syntezy T3 i T4. Estrogeny zawarte w soi powodują również rozregulowanie cyklu miesięcznego kobiet, mogąc wpływać na jego wydłużenie, bądź też skrócenie.

2. Izoflawony sojowe skutecznie przekraczają barierę łożyska, stąd u kobiet w ciąży mogą wykazywać zagrożenie dla prawidłowego rozwoju płodu. Między innymi genisteina wykazuje działanie negatywne na hormon luteinizujący.

3. Produkty sojowe wykazują zmniejszenie poziomu testosteronu u mężczyzn. Młodym osobnikom płci męskiej podawano izolat białek sojowych w ilości około 50g. Wyniki, jakie uzyskano, były zdumiewające. Wszystkie osoby doznały spadku poziomu testosteronu nawet o 20%.

4. Zawartość inhibitorów trypsyny, czyli neutralizatorów enzymu trzustki, może powodować problemy z jej prawidłową pracą, co przekłada się na zaburzenia trawienia.

5. Soja posiada największą zawartość kwasu fitynowego, który upośledza wchłanianie magnezu, cynku, miedzi i żelaza (nic dziwnego, że spora grupa wegan ma np. anemię). Soja zwiększa również zapotrzebowanie na witaminę B12 i D3.

6. Białka soi podczas obróbki termicznej ulegają szybkiej denaturacji, poza tym jej białka wykazują znacznie mniejszą wartość biologiczną, która wynosi około BV-70.

7. Nieodpowiednie przetwarzanie soi powoduje wytwarzanie lizynolaniny, nitrozoamin czy glutaminian sodu, dwie pierwsze substancje wykazują działanie rakotwórcze, trzecia natomiast neurotoksyczne.

8. Soja wykazuje właściwości prozakrzepowe, ze względu na zawartość hemaglutyniny, który skutecznie zwiększa funkcje powiązane z krzepnięciem.

9. Niektóre źródła soi mogą zawierać śladowe ilości heksanu, ze względu na proces technologiczny jej obróbki.

10. Jest jednym ze sztandarowych przykładów GMO, ze względu na spore wymagania co do jej uprawy i warunków atmosferycznych.

Podsumowanie

Jak widać powyżej, lista jest dość obszerna. Przemawia ona za tym, by soi jednak nie spożywać lub ograniczyć jej ilość do minimum. Nie stanowi ona dla nas aż tak cennego źródła pokarmowego byśmy uwzględniali jej znaczne ilości w codziennym jadłospisie. Jeżeli natomiast mamy ochotę korzystać czasem z jej źródeł, pamiętajmy, by wybierać produkty sojowe, które są sfermentowane (neutralizacja kwasu fitynowego), organiczne i niemodyfikowane genetycznie.