Preparaty z rodziny SARM miały być alternatywą dla sterydów anaboliczno-androgennych. Do grupy selektywnych modulatorów receptora androgenowego zaliczamy substancje takie jak np.: ostaryna, LGD-4033, MK-0773, MK-3984, BMS-564929, LGD-12107, LGD-2226, RAD-140.

Większość nazw SARM jest kodowa i dobrze zgadujecie - nie zostały do końca sprawdzone ani nigdy oficjalnie dopuszczone do stosowania przez ludzi! To wcale nie jedyny problem. Zaczęło się pojawiać wiele doniesień o tym, że preparaty z rodziny SARM nie są wcale mniej toksyczne dla wątroby niż metanabol, fluoksymesteron czy anapolon. No i wisienką na torcie są badania, które pokazują, że w środku opakowania preparatów z tej grupy wcale nie znajduje się to, co jest deklarowane przez producenta.

kulturysta

Historia lubi się powtarzać... Tak, na początku XXI wieku identyczne badania dotyczyły „prohormonów” i wykazały, że 50% produktów zawierało zupełnie inne substancje, w innych dawkach lub brak substancji aktywnej. W produkcie DR1 firmy Complete Nutrition, mającym mieć w składzie DHEA, bioperynę, cynk i wyciągi roślinne, WADA (agencja antydopingowa) oznaczyła: prohormony, pseudoefedrynę, efedrynę, metylowaną efedrynę, sterydy m.in. masteron (drostanolone) oraz inhibitor aromatazy (formestane). Czyli kupujesz „suplement”, a otrzymujesz połowę produktów dostępnych na czarnym rynku. A jaki to może mieć wpływ na wątrobę czy nerki? No właśnie. Identyczne były wyniki badania sterydów przechwyconych w latach 2006-2011 w Brazylii: połowa środków nie zawierała deklarowanej na opakowaniu substancji, a 28.3% zawierało tylko substancje nie deklarowane na opakowaniu!

Badania SARM są równie szokujące:

  • 70% testowanych produktów nie zawierało dokładnie tych samych składników aktywnych, które zadeklarowano na etykiecie (czytaj: kupujesz kota w worku),
  • 60% produktów zawierało substancje farmakologicznie czynne, które nie były wyszczególnione na etykiecie! W większości przypadków występowały w dość niskich stężeniach, ale zdarzały się istotne dawki, które mogą oddziaływać na organizm człowieka,
  • w 35% testowanych produktów brakowało substancji, o których była mowa na etykiecie. Naukowcy odkryli produkt, który w ogóle ich nie zawierał i dwa produkty, w których wszystkie substancje wymienione na etykiecie zostały zastąpione innymi substancjami. 

https://www.ergo-log.com/plaatjes/sarms-england-2020.gif

Grafika: pełny wykaz przekrętów związanych ze środkami SARM.

Jeden preparat miał zawierać ACP-105, w rzeczywistości miał tylko ostarynę oraz LGD-4033. Inny miał dostarczać ostarynę, andarynę oraz GW-501516, w rzeczywistości kapsułki nie zawierały żadnej z deklarowanych substancji.

Czy warto sięgać po SARM? Jeśli  ktoś nie lubi swojego zdrowia i ceni ryzyko, to warto. Oczywiście, to ironia! Nie, raczej warto trzymać się od takich preparatów z daleka. Oczywiście SARM nie są legalne, jest to normalny, twardy doping w ładnym opakowaniu. Tego typu środki są sprzedawane w sieci dzięki lukom prawnym i opieszałości organów ścigania.

Referencje:

da Justa Neves DB1, Marcheti RG, Caldas ED. „Incidence of anabolic steroid counterfeiting in Brazil.”

Amy E. Leaney „Analysis of supplements available to UK consumers purporting to contain selective androgen receptor modulators” https://onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/10.1002/dta.2908

Komentarze (1)
colin2000

Co autor uważa na temat mimetyka greliny czyli ibutamorenu? ( MK 677)

1