SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne

"DT Xzaar. Triathlon, cel Double IronMan 2017"

temat działu:

Po 35 roku życia

słowa kluczowe: , , ,

Ilość wyświetleń tematu: 592289

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 108 Napisanych postów 3887 Wiek 43 lat Na forum 9 lat Przeczytanych tematów 75563
masti
Przed wszystkim był 7 krotny mistrz świata Chris McCormack,był także załozyciel City Zen ,wielu sportowców wyczynowych,biegaczy


Zmieniony przez - masti w dniu 2014-07-27 09:46:24


Eeee tam... Kabo pyta o prawdziwe gwiazdy!

Podsumowanie I fazy redukcji: http://www.sfd.pl/Redukcja_ze_105kg__podsumowanie_str._170-t966196-s170.html
Rekordy osobiste w Tri:
1/8 IM: 1h23’30’’: Pszczyna 2014 // 1/4 IM: 2h28’59’’: Radłów 17/07/2016 // 1/2 IM: 4h59'40'Lisbon 2018: IM Kopenhagen 2017: 11h48'
Dystans Olimpijski: 2h32'04’’: 5150 Warszawa 11/06/2017

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
kabo9 Doradca
Ekspert
Szacuny 3373 Napisanych postów 12975 Wiek 44 lat Na forum 7 lat Przeczytanych tematów 1135994
Fakt, pytałem o bardziej rozpoznawane persony dla niewtajemniczonego kibica. Mi nazwisko McCormack nic by nie mówiło gdyby nie znajomość z Xzaarem .
Kikla osób znanych i rozpoznawanych startuje w tri: Dobwor, Karolak, Adamczyk, Topa.
Małecki chwalił się na FB że był ale zakładam że tylko jako kibic ;).
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 554 Napisanych postów 7979 Wiek 42 lat Na forum 9 lat Przeczytanych tematów 98441
Startowali Dowbor, prezydent Grobelny, Lukasz Grass i wielu innych - ja niestety nie rozpoznaje w ferworze walki osob - walcze o zycie ;) Jestem juz w bazie na Kaszubach, dzis napisze dla Was relacje, podziekuje wszystkim - a od jutra trening pod 1/2 w Gdyni - lekki ;)

Aktualny dziennik: http://www.sfd.pl/_DT_Xzaar._Triathlon,_cel_Double_IronMan_2017_-t1018057-s340.html

Cele 2016:

1. Sieraków Triathlon dystans 1/4 IM - http://triathlonsierakow.pl - 28.05.2016 - 02:34:12
2. Challenge Venice dystans IM - http://www.challenge-family.com/challenge-venice/ - 05.06.2016 11:47:48
3. Challenge Poznań ME dystans IM - http://challenge-poznan.pl - 24.07.2016 11:35:22
4. Ironman 70.3 Gdynia - http://ironmangdynia.pl/pl/ - 07.08.2016

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 10799 Napisanych postów 47747 Wiek 26 lat Na forum 20 lat Przeczytanych tematów 57816
A gdzie Ty tam na Kaszubach urzędujesz?
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 554 Napisanych postów 7979 Wiek 42 lat Na forum 9 lat Przeczytanych tematów 98441
Okolice Kolbud, zapraszam ;)

Relacja. Pisana na dwa fora i bloga, uniwersalna. Przy okazji serdecznie dziekuje kazdej i kazdemu z Was ! Kazdemu doslownie, nie wymieniam, by kogos nie pominac. Jestescie dla mnie motywacja, patrze na Wasze wyniki i chce do Was rownac, niezmiennie, zawsze. Dziekuje za dobre slowa, za obecnosc na trasie, za smsy i wiadomosci ! Zapraszam, badzcie ze mna nadal, bardzo tego potrzebuje i bardzo to sobie cenie !

Poznań Triathlon 2014


Do Poznania..

Do Poznania jechałem dobrze przygotowany, zdrowy i wypoczęty. Żadnych kontuzji, nic, na co można by później zrzucić winę za słaby wynik. Przyjazd 3 dni przed zawodami, aklimatyzacja, odbiór pakietów, czas dla przyjaciół, pogoda - wszystko idealnie. Czekałem więc na moment, gdy wszystko zacznie się walić, bo przecież nie może być wiecznie dobrze..

Przed zawodami..

Posypało się w dniu wstawiania rowerka do strefy. Za składanie zebrałem się rano w piątek, na szczęście. Mocując sztyce, wcześniej wsuniętą w ramę na potrzeby transportu, zerwałem śrubę, tak pechowo, że część pozostała w ramie. Panika, poszukiwania serwisu, pomoc Darka i serwisu SHIMANO na expo, wreszcie, udało się. Było gorąco, istniało ryzyko katastrofy - musiałbym etap rowerowy przebiec ;) Przy okazji wykryto kolejny problem, zniszczone łożysko steru i lekki luz nie do usunięcia bez wymiany na którą było już za późno - pojadę na lekko niedomagającej Zuzce - z duszą na ramieniu ;)

Dzień startu..

Sobota. Śniadanie o piątej, drzemka, dojazd na Maltę, jestem na miejscu. Spotykam się z Mastim - razem idziemy do strefy zmian, ja rozkładam zabawki w koszyku, szykuję Zuzkę - Masti nagrywa - opowiadam dla koleżanek i kolegów z forum sfd.pl co, po co, dlaczego i dlaczego tak robię - na miarę swojej skromnej wiedzy. Robi się piekielnie gorąco i już wiem, że będzie cierpienie. Wszystko załatwiamy sprawnie, idziemy do strefy zawodów, Masti zajmuje strategiczną pozycję ze sprzętem rejestrującym - będzie można obejrzeć przekaz live - a ja by zabić nerwy, cieszę się tym, co już wkrótce. Jestem dopiero na drugich zawodach, ale mam wrażenie, wszyscy mamy, żona, przyjaciele - jakbyśmy jeździli na nie od lat. Znajome uśmiechnięte twarze, zaprzyjaźnieni organizatorzy, wolontariusze, jeszcze z pełnią sił, jest fantastycznie. Jest też wesoło, obok nas rozbił się obóz gwiazdy - Macca z przyjaciółmi. Mieliśmy przyjemność poznać się na lotnisku, rozmawiamy, a tłumy mijają nas.. nikt nie rozpoznaje mistrza ;) Znajomi nieśmiało proszą o zdjęcie - nie ma jednak powodu - Macca jest uśmiechnięty i ma czas dla każdego, cudowny, sympatyczny człowiek - taki, jakim sobie wyobrażam wielkich mistrzów. Nie ma śladu buty czy wyższości, zawodnik wśród zawodników, a ja znów jestem zachwycony - jaki inny sport dałby mi szansę nie tylko startu, ale swobodnej, koleżeńskiej pogawędki z legendą - kilkanaście minut przed zawodami ;)

Zaczynamy..

Sielanka kończy się. Pierwsza fala 500 zawodników startuje, aplauz na ich cześć i już za chwilę nasza kolej. Pierwszy błąd. Guzdram się z wejściem do wody, pozostaje 4 minuty do startu gdy wreszcie płynę na linie, ale to dobre 200 metrów.. Z moim pływaniem wyszła z tego ostra rozgrzewka, a ledwo co zatrzymałem się - BUM z armaty i zaczęło się. Nowość dla mnie, start z wody, odpalam komputerek, ruszam. Mantra na pływanie: nawiguj, spokojnie, równo, nawiguj, spokojnie, równo. Pewnie. Nawiguj, jak tu walka o życie. Spokojnie, gdy trzy strzały w głowę kończą się zatrzymaniem, paniką i wylewaniem wody z okularków. Jak równo, jak muszę się zatrzymywać. Już jestem nerwowy, miała być poprawa czasu z Sierakowa, a tu już na początku jest gorzej niż tam. No nic, płynę. Jeszcze raz żabkarz sprawia, że zatrzymuję się i wylewam wodę z okularów, ale nie jestem nawet zły. Przecież to zawodnik jak ja, płynie jak potrafi, jak ja, jest z tyłu stawki, nie przeszkadza najlepszym, tylko mnie - przecież nie specjalnie. Płynę. Pierwsza boja nawrotowa i zaraz druga, cieszę się bo niewiele nadłożyłem zygzakując, staram się tego pilnować. Daleko jeszcze to wyjście z wody, ale czuję się jak zwykle ostatnio w wodzie, tym lepiej im dłużej płynę. Mijam punkt który zaplanowałem jako początek finiszu, rzucam więc wszystko co mam, by odrobinkę ratować czas - i jestem w szoku. Zaczynam wyprzedzać zawodników - ja - pływak umówmy się, tylko z nazwy ;) Tak się cieszę, że zapominam o nawigacji i bach, już jestem 20 metrów z boku ;) Jednak brzeg zbliża się, a ja już wiem że nie utonę, co więcej, czuję się coraz lepiej. Wreszcie brzeg, wolontariusze pomagają mi wyjść z wody, słyszę krzyk kibiców - jakże jest pięknie, znów jestem na trasie, nie utopiłem się, czuję się świetnie. Czas w stosunku do Sierakowa poprawiłem o 3 minuty, nadal jest słabiutko, ale przynajmniej wiem, że zmierzam w dobrym kierunku. Na wyjściu z wody kibice zagrzewają nas do walki - więc wio przed siebie, po Zuzke..

T1

Dość sprawnie zdejmuje w truchcie górę pianki, udaje mi się nawet sztuczka z pozostawieniem czepka i okularków w rękawie - nosek tylko tradycyjnie idzie na straty. Bez problemów odnajduję rowerek w strefie, dość przyzwoicie zmieniam - kask na głowę, numer, skarpetki, buciki, łyczek roztworu minerałów, Zuzka złapana - truchtam na belkę. Jest oczywiście z czego urywać na zmianie - ale zostawiam to sobie na kolejny sezon, nadal jestem początkujący, bawię się, nie martwię o minutę czy dwie..

Rower

Już jestem na belce. Pokraczne wsiadanie na rower - mój znak firmowy ;) Odepchnięcie - kurczę, dlaczego zostawiłem tak twarde przełożenie.. Jakoś ruszyłem. Krótki dojazd na pętlę, jest ciasno, więc nie pędzę, zjadam żel, popijam, biorę zakręt w lewo i jestem na pętli. Kibice, krzyk, a ja tradycyjnie dostaję strzał adrenaliny. Kładę się w przystawce i zaczynam jechać swoje. W głowie zalecenia Piotra, nie zajechać się. Jadę pierwszą część pod wiatr i delikatnie pod górę, nie ma sensu pilnowanie tempa, sugeruję się więc tętnem. Jechać w tlenie, dobrze się bawić, nie oszukiwać. Nieco latam po pasach ruchu by pilnować się i nie jechać zbyt blisko innych, jest to trudne bo spory tłok. Jedzie się doskonale, wyprzedzam i jestem wyprzedzany, ale wychodzę in plus. Jest to wyłącznie zastrzyk motywacyjny, nie ma satysfakcji z faktu że zyskuję pozycje czy jadę lepiej niż inni - tu każdy walczy z sobą, staram się uśmiechać do mijanych zawodniczek i zawodników, pozdrawiamy się, znów wiem dlaczego tak kocham sport masowy. Wyprzedza mnie kilka peletonów.. Nie myślę o tym, nie potępiam, każdy sam musi spojrzeć po zawodach w lustro - ja patrzę bez wstydu. Mijam jedyny podjazd - wiadukt w Antoninku - tu mieszkałem kilka lat, doskonale orientuję się w trasie. Dziękuję nielicznym na trasie kibicom, pozdrawiam Wolontariuszy - muszę pisać o nich z wielkiej litery. Cudowni ludzie, pełni oddania i pasji - bez nich my, zawodnicy, nie istniejemy. Mijam Swarzędz i widzę jadące z przeciwnej strony auto pilota z zegarem - za kierownicą niezmordowany Darek - organizacyjny mózg całej imprezy, człowiek orkiestra - żyje imprezą, wie wszystko, dba o każdy detal - wraz ze swoim świetnym zespołem robią dla nas tą imprezę. Dziękuję Wam za wszystko po stokroć ! W aucie jest też moja żona, trąbią, pozdrawiają mnie, a ja wymieniam pozdrowienia z nimi i pilotowanym przez nich Macca - poznaliśmy się wcześniej - i mam moc. Gdzie indziej będę miał taką frajdę, ścigam się w jednym wyścigu z legendą, ba, ma czas i ochotę pozdrawiać nas, szaraczków. To spotkanie to przełomowy moment rowerka, czuję się dobrze i postanawiam, że pojadę mocno - na swoje możliwości oczywiście. Uśmiechną się doświadczeni zawodnicy, ale ja ze swojej średniej ponad 34 km/h jestem dumny - jeżdżę od 6 miesięcy.. Robię nawrót, ruszam w drogę powrotną do Poznania - i teraz jest frajda z jazdy - jadę z lekkim wiatrem w plecy, lekko w dół lub po płaskim, wyprzedzam, wykorzystując pęd. Ważę prawie 100 kg i pod górę męczę się, ale w dol i na płaskim, gdy Zuzka już się rozpędzi, jesteśmy przyzwoicie szybcy ;) Wypatruję kolegów, na trasie jest Marcin i Adam, ale nie widzę ich. Pewnie są kilometry przede mną, w Sierakowie dołożyli mi po 10 minut.. Zjadam kolejny żel, piję.. i słyszę.. GARNEK ! Tego nie da się pomylić z niczym, niesie się już z kilometra MOC bijąca z garnka MOCY ;) Lecę chwilę na wariata, zmieniam pas sprawdziwszy, że jest miejsce, pozdrawiam tych świetnych ludzi - jeżdżą wariaci po całej Polsce i kibicują wszystkim, równo, niezmiennie i niestrudzenie. Warto być TRI, dzięki takim ludziom.. Dojeżdżamy do Śródki, wiem, że już blisko. Czuję się dobrze, postanawiam pojechać sobie mocno końcówkę. Nawrót, znów rondo, jeszcze chwila i słyszę Maltę, wiem, że dojechaliśmy. Dzielny rowerek, znów dowiózł mnie bezpiecznie, bez awarii, i dość żwawo. Czas jazdy 01:21:29 - jestem szczęśliwy.

T2

Wbiegam do strefy, jest już mnóstwo rowerów, znów jestem w ogonie ;) Zmiana sprawna, Zuzka na stojak, kask i okularki do skrzyneczki - zza płotu niemiłosiernie drą się moi kibice - a mam ich dziś ponad 30 osób ! Dla nich choćby - wiem już, że bieg w upale i tak zrobię mocno, nie mogę ich zawieść, stoją w tym słońcu dla mnie, ale i dla innych, pięknie kibicują każdemu na trasie. Łyk minerałów, daszek na głowę, buciki.. lecę !

Bieg

Wybieg ze strefy w szpalerze kibiców - jest pięknie. Moi wrzeszczą jakby świat się miał kończyć, a ja tak biegnę, wiem, że za szybko, ale po prostu nie da się inaczej - niesie mnie euforia. Wiem że jest piekielny upał - ale przecież wszyscy mamy te same warunki - a ja trenowałem w samo południe - nie raz w 40 stopniach - właśnie po to, by być gotowym. Wybiegam w szaleńczym tempie 4,20 - nie dla mnie, przecież ja ważę stówkę i nie mam postury biegacza, ale to nic. Po wybiegu na pętlę, już na trasie, zwalniam - i tak pobiegnę kolejne 8 km - 5,15 do 5,20 - w zależności od trasy. Biegnie mi się świetnie, ciężko, ale przyjemnie. Wyprzedzam, ciągle wyprzedzam, sam oczywiście też jestem wyprzedzany. Jest Marek, kolega z forum, krzyczy, a ja przyśpieszam na chwilkę, nie znamy się jeszcze osobiście, a przyjechał dla mnie. Nie wolno mi zawieść ! Spotykam kolegę, z którym biegliśmy kilka ostatnich km w Sierakowie - pozdrawiamy się, ale każe mi lecieć swoim tempem, biegnę więc. Korzystam z kurtyn, pozdrawiam kibiców, wolontariuszy, dodaję otuchy idącym - już niedaleko, trzymajcie się, dacie radę. Mnie robi się też ciężko, ale daleko jeszcze do tego, by mnie mogło złamać. Człapię swoje, podziwiam dublujących mnie zawodników lecących jak gazele. Nigdy nie będę tak pięknie biegał.. Mijam termy, zaraz będę na linii start / meta. Piękny doping, moi bliscy, przyjaciele, kibice, przybijam piątkę z niezmordowanym Darkiem - i biegnę na swoje drugie okrążenie. Ciężko mi, ale to już tylko piątka, przecież to jest nic.. Trzeba się oszukiwać, za wszelką cenę walczę by nie zwolnić. W końcu robię to, co zawsze działa, dobieram sobie zawodnika, który biegnie tylko odrobinkę szybciej niż ja, wyprzedza mnie, a ja wsiadam mu na plecy. Biegniemy 5,10 - 5,15 - podciągam, witam się i pytam, czy zawiezie mnie tym tempem na metę. Mówi, że będzie próbował przyspieszać - no to ja próbuję nie dać się zerwać - mam już cel, jest mi łatwiej. Bronię się jeszcze przed kalkulacją, ale wiem, że moje wymarzone 02:50:00 staje się realne, jeśli nie umrę. Żar wali nam się na głowy, mój przewodnik wyprzedza słaniających się zawodników, a ja wiozę się za nim. Już nie mówię, nie chcę być natrętny, wiem że ciężko mu pewnie jak mnie. Staram się dziękować kibicom, dodawać otuchy idącym, w oddali widzę termy. Decyduję się na sprawdzenie czasu, kalkulacja.. i jestem pod kreską ! Zawalę marzenie o około dwie minuty, może nieco mniej - ze zmęczenia znów nie myślę już zbyt bystro. Spojrzenie na GPS - około 2 km do mety.. Szybka decyzja - ludzie walczą, każdy z sobą, dzielnie, na miarę możliwości, kibice stoją dla nas w tym upale, nie żałują gardeł - a ja.. Nie chcę być gorszy. Dziękuję Ci kolego za te km, bo chyba nie podziękowałem na trasie - przepraszam. Dziękuję z całego serca ! W lewo, na wolne, i przed siebie. 5,00 - jakoś biegnę, 4,50 - biegnę, ale już jestem w ostatniej strefie. Trzymam się więc, gonię marzenie i potwornie cierpię. Kilometr, nie dobiegnę w ten sposób, muszę coś zrobić - więc przyspieszam. 4,30 - tetno 171 - wiem że mogę więcej. Widzę metę, może 500 metrów, już chyba nie wiem jak się czuję, już mnie nie boli, zwyczajnie, już jestem w transie. Dobiegnę albo padnę na pysk, nie robi mi już różnicy, przyspieszam. Reszty nie pamiętam - później już meta, żona, lekarze - nic mi nie jest, proszę nie marnować na mnie czasu, inni może potrzebują pomocy. Dostaję medal, wolontariuszka odprowadza mnie do basenu z zimną wodą, wpadam i jest mi dobrze.. Przypominam sobie, że warto zatrzymać czas w komputerku ;) Przegapiłem i nie wiem, zdążyłem czy nie.. Dowiem się dopiero po kilku godzinach z sieci - zdążyłem ! 02:49:44 ! Moja wariacka, niepoważna, nieodpowiedzialna szarża przyniosła mi radość !

Na koniec

546 miejsce open, równo 500 pozycji zarobionych po marnej wodzie, 359 czas biegu - cieszę się. To wszystko jednak tylko cyfry.

Piękna impreza, świetni ludzie, wolontariusze, organizatorzy, zawodnicy i kibice - na medal. Mógłbym sypać komplementami długo, niech wystarczy - dla mnie było idealnie !

Moi kibice - najlepsi na świecie ! Dziękuję Masti - za wszystko ! Dziękuję po stokroć za każde dobre słowo, za pomoc, za doping, za to że jesteście ! Koleżankom i kolegom z forum, zarówno SFD jak i Xtri ! Dziękuję za wspólny trud na trasie Marcinowi i Adasiowi, wszystkim zawodniczkom i zawodnikom - byliście fantastyczni ! Organizatorom i wolontariuszom. Marcie i Olkowi z trisport.com.pl ! Pozdrawiam Marcina z Kuźni triathlonu i całą Waszą kolorową ekipę ! Wszystkim, każdemu z osobna - dziękuję !

I jeszcze na koniec

Nie byłbym sobą, muszę jak zwykle to napisać. Koleżanko i Kolego. Nie znamy się, ale możecie mi wierzyć - gońcie swoje marzenia ! Niech nic nie jest w stanie Was odwieść od ich realizacji ! Walczcie o to o czym marzycie, a będzie Wam dane ! Nie przejmujcie się trudami początków, porażki przekuwajcie w siłę, a siłę w sukces. Nie bójcie się pytać bardziej doświadczonych zawodników, każdy chętnie Wam pomoże, podpowie. Wiem, bo na mojej drodze trafiam tylko na cudownych ludzi !

Zaszczytem było dzielić z Wami trud. Proszę o więcej, bo chcę więcej.

Do zobaczenia na trasach !

Aktualny dziennik: http://www.sfd.pl/_DT_Xzaar._Triathlon,_cel_Double_IronMan_2017_-t1018057-s340.html

Cele 2016:

1. Sieraków Triathlon dystans 1/4 IM - http://triathlonsierakow.pl - 28.05.2016 - 02:34:12
2. Challenge Venice dystans IM - http://www.challenge-family.com/challenge-venice/ - 05.06.2016 11:47:48
3. Challenge Poznań ME dystans IM - http://challenge-poznan.pl - 24.07.2016 11:35:22
4. Ironman 70.3 Gdynia - http://ironmangdynia.pl/pl/ - 07.08.2016

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 10799 Napisanych postów 47747 Wiek 26 lat Na forum 20 lat Przeczytanych tematów 57816
Bloga gdzie prowadzisz jeśli można wiedzieć?
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 10799 Napisanych postów 47747 Wiek 26 lat Na forum 20 lat Przeczytanych tematów 57816
Gratulacje ! Kibicuję Ci odkąd pojawiłeś się jako chcący schudnąć 'grubasek' na forum a teraz.. :D Co prawda mój Tato ma dyszkę więcej na karku od Ciebie, ale chyba muszę go odesłać do Twojego pierwszego dziennika jako inspirację, może da mu do myślenia :) :)

Zmieniony przez - Franii w dniu 2014-07-28 13:28:21
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
kabo9 Doradca
Ekspert
Szacuny 3373 Napisanych postów 12975 Wiek 44 lat Na forum 7 lat Przeczytanych tematów 1135994
Piękna relacja jak zwykle :). Super. Gratulacje i dziękuję.
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 709 Napisanych postów 9056 Wiek 35 lat Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 98428
Raz jeszcze wielkie gratulacje, ale pomysł książki, który tutaj padł - a który w pierwszym momencie wydał mi się delikatnie mówiąc kiepski, po przeczytaniu tego posta nabrał mocy :) Czytałem z zapartym tchem, jakbym tam był i widział wszystko :) Dobra robota :)
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 9 Napisanych postów 815 Wiek 24 lat Na forum 6 lat Przeczytanych tematów 9431
Przeczytałem Twój post i lepiej daje kopa niż najlepsza przedtreningówka, montuje oponę o łańcucha i idę pobiegać :D

Orlen Warsaw Marathon 2014- Pierwszy maraton

http://www.sfd.pl/Dziennik_CrossArmy-t983792-s20.html

Relacja 36. PZU Maraton Warszawski

http://www.sfd.pl/Dziennik_CrossArmy-t983792-s38.html

Orlen Warsaw Marathon 2015- Moja mała porażka ;)

http://www.sfd.pl/Dziennik_CrossArmy-t983792-s63.html

Mój blog

http://thepositivemess.pl/ 

Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Dziennik Kuby vol. 2

Następny temat

jak to zrobić

Fruzelina