Sama Mołdawia to biedny kraj, ale ludzie tam są fajni i bić się lubią. Zawody wyglądały tak, jak u nas turnieje sztuk walki kilkanaście lat temu albo i lepiej. Brak mat, brak sprzętu, organizacja na wariackich papierach. Przepisy były dość teoretyczne, każdy lał jak mógł. Teoretycznie miał to być light, w praktyce jedynym obowiązkowym sprzętem były rękawice (niekoniecznie bokserskie), a siły ciosów nikt nie ograniczał - cud, że zęby nie latały, choć parę ciekawych nokautów było. Nasi odnaleźli się jednak w tym hardcore'owym regulaminie dosyć dobrze. Zdobyliśmy worek medali we wszystkich konkurencjach. Wygraliśmy także klasyfikację drużynową, ale po namyśle sprezentowaliśmy puchar Rosjanom, którzy byli drudzy, a mieli naprawdę wspaniały, tyle że dużo mniej liczny skład. Na szczególne wyróżnienie zasłużyło kilka osób. Prawdziwą masakrę urządzili rywalom Adrian "Adi" Klajda i Michał "Danio" Dańko z "Dana" startujący w walkach dwójek kadetów. Chłopcy dosłownie rozjechali rywali, a w finałowym boju z Ukraińcami sędzia planszowy nawet nie zawracał sobie głowy zbieraniem karteczek z punktami, tylko od razu po końcowym gwizdku ogłosił zwycięstwo naszych. Łukasz "Śledzio" Staiński zdecydowanie tryumfował w kategorii około 65 kg juniorów (trudno stwierdzić, jakie były kategorie, bo zawodników dobierano dość dowolnie). Ostro walczyła Iwonka Duklewska, którą dopiero w finale zastopowała znakomita Rosjanka Natalia Ofitscerova. Duże uznanie należało się też medalistom-emerytom z wyszkowskiego "Obi" - 39-letni Andrzej Grajczyk był drugi w układach, zaś 33-letni Marek Rozenek zajął trzecie miejsce w układach, a drugi taki sam medal zdobył w walkach dwójek razem z niejakim Peterem Jose (też "trójka z przodu") po boju ze sporo młodszymi Mołdawianami z taekwondo ITF. Dzielnie poczynała sobie również ekipa tangsoodo - najlepiej wypadła Gosia Sykut, która wywalczyła złoto w walkach po bratobójczym finale z Asią Józefczuk z "Dana". Medali mogło być jeszcze więcej - drugiego dnia jednak na wieść o śmierci Papieża wielu naszych wycofało się z dalszej rywalizacji. Inne ekipy zachowały się bardzo ładnie - na wniosek drużyny rosyjskiej drugi dzień zawodów rozpoczęto od minuty ciszy...
Zainteresowanie imprezą ogromne, ludzi było jakby ktoś nawtykał, siedzeli nawet dookoła pola i walkę przerywano w momencie, jak któryś z zawodników wypadał w publikę. Kibice reagowali niezwykle żywo, jak na meczach piłkarskich, aż tynk się sypał z sufitu momentami (dosłownie).
Przy okazji udało nam się nieco pozwiedzać. Zobaczyliśmy przepiękne pustelnie mnichów w Orchei Vechi koło Kiszyniowa, zaś po drodze zwiedziliśmy także Lwów (przepiękne miasto, polecam). Dodatkowo podtrzymaliśmy trochę starych kontaktów i nawiązaliśmy nieco nowych... Na pożegnanie ktos nam urwał tablicę rejestracyjną od autokaru, ale na szczęście udało się ją odnaleźć i wstawić za szybę (po drodze wszystkie kontrole policyjne o to pytały, a kontrole stoją tam przy każdym wjeździe i wyjeździe z miasta i zatrzymują w nocy wszystkich). Co ciekawe - wszyscy, którzy byli, chcą jechać za rok!
Nieco z klimatu tych zawodów można zobaczyć na filmiku: http://www.taekwondo.civ.pl/movies/moldova.avi
Gizmo
"Dan" Freestyle Taekwondo & Kickboxing
- Emerytowany Doradca w "Stylach Tradycyjnych"
Krzysztof Piekarz
