SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne

Z cyklu "moja opowieść" :]

temat działu:

Galeria Zdjęć

słowa kluczowe: , ,

Ilość wyświetleń tematu: 9178

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a) Temat przeniesiony przez Termitek z działu Szatnia.
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 9 Napisanych postów 2988 Wiek 42 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 27831
No ja też opowiem Wam - swoją przygodę wakacyjną, która wydarzyła się, jeśli się nie mylę, 4 lata temu.
Zaznaczam, że nie jestem aż tak ambitny, żeby nadać jej tyle rozmachu, co w opowiadaniach Wariata.
Pewnie napiszę dużo, bo krótko nie potrafie:)

Jako że skołowałem czerwonego 125p ("czerwona strzała"), postanowiliśmy z kumplami wybrać się nim w wakacyjną podróż w piękne rejony Pienińskiego Parku Narodowego - w zamiarem skonsumowania 3-ech "P": powspinać się, połazić i popływać. Skończyło się na tym, że popiliśmy, pobiliśmy i połamali (co niektórzy:)
Dotarliśmy, po dwóch dniach z pomniejszymi przygodami, do malowniczego miejsca, o melodyjnej i obiecującej nazwie "Czorsztyn". Początek był obiecujący: bajorko, pole namiotowe i najważniejsze - sympatyczne, nieśmiałe i samotne pcie przeciwne. Z nowopoznanymi babeczkami wstępnie umówiliśmy się na późnowieczorne dziobanie kiełbasek (takich z ogniska ma się rozumieć) i poszliśmy obalić, dla dodania sobie atrakcyjności intelektualnej, czeską Finlandię o smaku "strawberry". Oczywiście okazało się, że dla nas trzech to ilość zdecydowanie śladowa (w końcu tylko 0,7l.). Pilotowani niezawodnym instynktem, szybko odnaleźliśmy knajpę, gdzie, w towarzystwie miejscowych równych chłopaków (przyszłych oprawców), skonsumowaliśmy kilka cienkich kufelków piwka. Szczególnie przypadliśmy sobie do gustu (że tak się wyrażę) z jednym młodym, niskim, krępym górolem, który zabawiał nas swoim prześmiesznym dialektem. Gdy skończyliśmy gawędzić o sukcesach Andrzeja Gołoty (to były te czasy) pożegnaliśmy się w pokoju i rozeszli się w swoje strony. No i kiedy tak ja z kumplami i inną gawiedzią (bo kilku kompanów z knajpy się do nas przywiązało) wracaliśmy środkiem drogi na pole namiotowe (a przede wszystkim do na pewno stęsknionych już panienek), góral z kolegami jechał autem z tyłu i zaczął coś tam trąbić. Czort jeden miał skrawek zieleni na poboczu, ale nie! - on musiał środkiem, jak panisko. Ustąpiliśmy drogi, ale kiedy mijali nas z boku (powoli i prowokująco), ja wykonałem coś a la mawashi-geri przed jego solidną, skrytą za szybą, głową. Jakże byłem zaskoczony, gdy chłopak zajechał nam nagle drogę, wyskoczył i zażądał przeprosin, mając śmieszne przecież argumenty - to znaczy siebie samego i trzech kumpli. Ponieważ nie lubię się kajać, odparłem od niechcenia: "Spadaj chłopcze. Popatrz ilu nas jest". Miałem wrażenie, że toczące się wraz ze mną i kumplami pospólstwo jest po moje stronie. Ale cóż, jak śpiewał Władziu Gniatkowski: "pozory mylą i nie należy wierzyć im". Myliłem się. Buraki w kilka sekund rozeszły się we mgle jak duchy. Zatem fight. Byłem czujny (tak mi się zdawało) niczym ważka. Początek był, jak opowiadali później kumple, obiecujący (potem zresztą nie widzieli, bo obrywali na boku od kumpli tego juhasa), ale po jednym moim niefortunnym ciosie (wyłapanym przez niego) nogą wylądowałem z impetem na glebie i to tak pechowo, że złamałem rękę. Od tej pory "walka" była "monologiem" ze strony mojego adwersarza. Siedział mi na klacie (kawał warchlaka był z niego) i napieprzał mnie po twarzy. Wiłem się na ziemi jak piskorz (bjj nie znałem nawet z video:) i nie potrafiłem się wydostać spod tej pastuchowatej breji. Niesamowite uczucie - byłem bardzo wyciszony (duchowo) i w czasie, gdy moja głowa odbijała się raz po razie od asfaltu, spokojnie zastanawiałem się kiedy mu się znudzi. W ogóle nie czułem bólu, ale przytomnie zdawałem sobie sprawę, że moja facjata ulega zapewne istotnym deformacjom. W końcu naprzykrzyła mu się ta rozrywka. Wstał, ale zmęczył się na tyle, że potrzebny mu był zmiennik. Wkroczył więc do akcji jego drobny kamrat, którego udało mi się palnąć raz celnie po ryju. Jednak byłem na tyle uszkodzony i zdyszany, że podjąłem decyzję o ucieczce (w kolejce było jeszcze trzech jego kumpli, a ja kondycję mam kiepską).
Gdy uciekałem, forsując zwinnie kilka płotów, jakie były po drodze, zaczęła mnie bardzo boleć ręka i już wiedziałem, że mój spuchnięty odwłok jest złamany (mam w tych sprawach spore doświadczenie, bo to było moje trzecie złamanie przedramienia. A w sumie miałem cztery). Błądząc po nieznanej mi osadzie, dotarłem w końcu na pole namiotowe (kumple dotarli później). Spokojnie (z rozdartą koszulą) podszedłem do panienek (w nawiasie mówiąc zdradziły nas, bo były już z nimi inne samce), poprosiłem o winko i przysiadłem się. Było ciemno i mglisto. Jedna z dziewczyn w pewnym momencie do mnie: "o, jaki masz duży tatuaż na plecach! Co przedstawia?". Heh, to były tylko zdarte do krwi plecy (od kotłowania się w parterze).
Kumple wrócili. Nie dostali tak jak ja, ale jeden miał dość poważnie uszkodzoną gałkę oczną i na drugi dzień pojechaliśmy z nim do szpitala.
Zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia (dwa widzicie poniżej - ta uniesiona ręka jest właśnie złamana), zwinęli namiot i wynieśli się byle dalej od niegościnnego Czorsztyna. To już w zasadzie koniec opowiastki.
Gdy jechaliśmy (prowadziłem ja - pierwszy raz w życiu nietrzeźwy za kierownicą:) tej nocy do szpitala z moją ręką, była taka mgławica, że kumpel musiał być wychylony z auta i mówił mi jak mam kierować, żeby nie wjechać do rowu. W szpitalu dupek-doktor orzekł, że nie mam złamanej ręki (to się okazało dopiero po paru dniach, gdy zrobiłem ponowne badania) i powiedział, że łobuzom (czyli nam) bardzo dobrze. Oko miałem tak spuchnięte, że widziałem świat przez szparkę, ale wakacyjną podróż kontynuowaliśmy przez kolejne dwa dni. Ciągle ja prowadziłem (jedną ręką). Potem jeszcze, upalnego niedzielnego południa, w Krakowie, posypało nam się sprzęgło w kapitulującym fiacie, ale ponieważ mieliśmy spory zapas czeskich flaszek to niemal bezgotówkowo (i w Niedzielę) naprawiono nam ten drobiazg.
I tak oto powstał mój najdłuższy post, jaki napisałem na SFD:)
Ekspert SFD
Pochwały Postów 686 Wiek 32 Na forum 11 Płeć Mężczyzna Przeczytanych tematów 13120
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 9 Napisanych postów 2988 Wiek 42 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 27831


.
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 9 Napisanych postów 2988 Wiek 42 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 27831


.
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 9 Napisanych postów 2988 Wiek 42 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 27831


Po powrocie do domu - czyli po trzech dniach od boruty:>
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 5 Napisanych postów 7936 Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 45419
super sie czyta
kurna
masz talent

tylko szkoda ze cie tak slabo pobili

zartuje oczywiscie


co do Czorsztyna to kocham to miejsce
teraz tam jest piekna zapora
w ogole fajna okolica

jaskinie, zamki, duchy, bardzo bliska granica ( widac ja z zapory)


a z was to dupy nie prowokatorzy ...

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 10888 Napisanych postów 49843 Wiek 27 lat Na forum 21 lat Przeczytanych tematów 57816
Super !!! Że ja nie robiłem sobie fotek po walkach.....

Wariat
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 10888 Napisanych postów 49843 Wiek 27 lat Na forum 21 lat Przeczytanych tematów 57816
ciekawa historia

Remember:
"SMILE NOW ,CRY LATER"
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 21 Napisanych postów 7735 Wiek 39 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 41798
niop extra napisane

'The only thing to fear is running out of bear'

CZERWONY HANDLARZ


Bene mori praestat, quam turpiter vivere

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 10888 Napisanych postów 49843 Wiek 27 lat Na forum 21 lat Przeczytanych tematów 57816
niezle limko
spoko historyjka
napad zbojcow , moze ten maly to byl jakis HARNAS
kto wie


and the future is coming
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 9 Napisanych postów 2988 Wiek 42 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 27831
Brak mi tylko dowcipu, jakim dysponuje Wariat:]
A do Czorsztyna i tak się kiedyś wybiorę - Roburem z ekipą:)
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 3 Napisanych postów 420 Wiek 39 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 4097
Zaj.ebis.te!!!
A co z "czerwoną strzałą"????
Pozdrawiam i SOG dla Ciebie!!!
Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Mój szczeniaczek:-]

Następny temat

Pare moich zdjęć ;)

Fitmeal