SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne

W pętli strachu, czyli kiedy warto odpuścić ?

temat działu:

Trening dla zaawansowanych

słowa kluczowe: , , , , ,

Ilość wyświetleń tematu: 20556

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 309 Napisanych postów 5572 Wiek 51 lat Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 16915
Kwestię wpływu psychiki na trening poruszano już wiele razy, podobnie zresztą jak każdą inną kwestię dotyczącą treningu - ale nie zaszkodzi zebrać to troszkę do kupy i spróbować poukładać.

Niezależnie od naszych predyspozycji genetycznych, treningu i diety - zawsze w końcu nadchodzi taki moment, w którym sami sobie podstawiamy nogę w naszym wyścigu za formą.

Pamiętajmy, że nawet najmocniejszy łańcuch jest tylko tak mocny - jak jego najsłabsze ogniwo, możemy więc być pewni, że i nasza "moc" może w każdej chwili prysnąć jak bańka mydlana, gdy puści takie nasze "słabe ogniwo".

Często takim słabym ogniwem jest właśnie nasz łeb - czyli psychika.

Jest to art raczej dla bardziej zaawansowanych, ponieważ obawy i blokady rosną w miarę postępów. Niemniej jednak może to dopaść każdego z nas - i to bądźcie pewni, że zawsze dopadnie w najmniej spodziewanym momencie.


Typowe przykłady sytuacji blokujących:


1) Dawna kontuzja.
Kiedyś, wiele lat temu coś chrupło, na przykład w krzyżu przy martwym ciągu. Po kilku dniach generalnie przeszło, ale strach pozostał. Zawsze jak zbliżamy się do tych przykładowo, magicznych 200 w martwym - zaczynamy wymiękać. Owszem, 180 kilo to nie problem, 190 też. Ja kiedyś mogłem zrobić kilka serii po 8 powtórzeń w martwym ciągu na 190kg - a 200 nie mogłem oderwać od ziemi. Powód - obawa przed tym "co się może stać". W głowie ciągle kłębiło się, że "coś się może stać", bo "to już spory ciężar" i że "lepiej ostrożnie". W wyniku tego organizm nie dawał z siebie maksa tylko podnosił "tak, żeby nie podnieść". Tak na wszelki wypadek...

2) Strach przed ciężarem
W miarę upływu czasu robimy się coraz silniejsi, zakładamy coraz więcej, podnosimy i... w pewnym momencie zdajemy sobie sprawę z tego ile musimy podnieść. Od tego momentu na samą myśl, że mamy na plecach 200kg, albo że trzymamy nad głową 150kg - robi nam się nieswojo. Podczas wyciskania w leżeniu mamy wrażenie, że trzymamy w łapach kiosk ruchu, podczas przysiadu mamy wrażenie, że przygniótł nas budynek a podczas martwego ciągu czujemy się tak, jakbyśmy mieli wydobyć z morza wrak Titanica. Zamiast koncentrować się na ćwiczeniu - koncentrujemy się na strachu i walce z naszymi obawami. Zamiast skupiać się na tym jak zrobić trening "dobrze" - zbieramy wszystkie siły po to by go zrobić w ogóle.

3) Strach przed spadkiem
Ćwiczymy ciężko, idzie super, rośnie waga, rosną wymiary, super. Cieszymy się, dokładamy, planujemy jaką to świetną formę uda nam się zrobić... dopóki nie obejrzymy się za siebie... Przypomina to sytuacje wspinaczką. Pniemy się do góry bezproblemowo, dopóki nie spojrzymy w dół. Wtedy zaczyna się strach "o w mordę, ale wysoko wlazłem, jakbym teraz spadł...". Przeskakuje nam jakaś klapka i zaczynamy się panicznie bać, że stracimy to, co wypracowaliśmy z takim trudem. Jeśli doszliśmy do 8 powtórzeń na 120 na ławce, to już w przeddzień klatki zaczynamy drżeć z obawy, że może nam nie pójść i że w końcu przyjdzie taki dzień, w którym zrobimy tylko 7. Tragedia gotowa. Zaczynamy się spalać psychicznie już przed treningiem, zaczynamy się blokować i spalać psychicznie, w końcu gdy mamy słabszy dzień - zaczynamy kombinować, żeby tylko "było" te 8 powtórzeń. Gdy braknie siły zaczynamy robić mosty i inne cuda. Zaczyna się odbijanie od klatki, zaczynają się szybsze ruchy, dłuższe przerwy. Po kilku miesiącach siła i tak na m spadnie z powodu coraz gorszego pobudzenia klatki i wtedy jest rozpacz "****a, tak zap*****lałem cały czas - a tu do dołu zamiast do góry". Wtedy przychodzi czas koksu albo depresji.


Jak z tym walczyć?

Nie przedstawię tu gotowej terapii antylękowej, bo to kwestia indywidualna. Spróbuję jednak pokazać co można zrobić, by zminimalizować minusy spowodowane błędami w podejściu do tematu.

1) Nie robić z siłowni kaplicy, do każdego tematu trzeba podejść z dystansem i pewną dozą humoru.

Przychodzi na siłownię kilku nowych. Próbują ile wycisną - nie mogą podnieść, śmieją się. My się im przyglądamy i się dziwimy - jak można się śmiać z tego, że nie można czegoś podnieść ? Przecież my na ich miejscu gotowi bylibyśmy się powiesić w takiej sytuacji.

Może to właśnie jest zdrowe podejście - śmiać się z tego. Następnym razem będzie lepiej. Nam też czasem wolno mieć goszy dzień. Zamiast się cieszyć, że w ogóle zrobiliśmy trening mimo słabszego dnia - mamy 3 dni analizować swoją rzekomą "porażkę" i opłakiwać "utracone" 1-2 powtórzenia ?

2) Nie skupiać się na fałszywych celach.

Musimy zrozumieć, że nie każda bitwa musi być wygrana by wygrać wojnę. Czasem porażki będą - bo być muszą. Dlatego trzeba się skupiać na tym, co można zrobić, czyli na tym, żeby "dobrze zrobić trening". Jeżeli zrobimy trening dokładniej, jeżeli lepiej napniemy mięśnie - to siła spadnie, bo spaść musi. Czy to powód do rozpaczy ? Przecież trening był lepszy niż do tej pory. Jeżeli skupimy się na określonym, zbyt konkretnym celu - to możemy stać się jego niewolnikiem.

Pamiętajcie, że żeby przeskoczyć większą dziurę - musimy się czasem cofnąć, choćby po to żeby wziąć rozbieg.

3) Dokonywać oceny długoterminowej

Nie ma sensu ważenie się po kilka razy dziennie lub przeglądanie w lustrze co 10 minut ( sam tak miewam ), jednego dnia musi być gorzej by drugiego mogło być lepiej. Jak już pisał Don Garcia, sprawdzać się okresowo - na przykład co tydzień. Obwody mierzyć też wystarczy co miesiąc. Pomiary co godzinę są zbędne , no chyba, że byliśmy na wycieczce w Czernobylu .

4) Nie wszędzie i nie zawsze musimy bić rekordy.

Jedziemy autobusem. Oczywiście ilekroć zauważymy kogoś większego - natychmiast porównujemy się z nim. W przypadku gdy uznamy, że może być lepszy od nas - już mamy dzień zepsuty .

Ilekroć znajomi n.p. siłują się i zapraszają nas do zabawy - traktujemy to ze śmiertelną powagą i robimy wszystko by nie ponieść porażki. Mało kto potrafiłby dać się pokonać w żartach, żeby na przykład sprawić komuś przyjemność. Ja sam nie wiem czy dałbym radę. Bałbym się porażki, w oczach znajomych, w swoich własnych oczach... Głupie, ale jakże prawdziwe...

Tymczasem nie każda sytuacja w życiu lub na siłowni musi być biciem rekordu, nie zawsze musimy się porównywać z innym lub z samym sobą. Jeżeli przegramy ze sobą, z kimś lub z czymś - to nie oznacza, że jesteśmy totalnie do dupy i wszystko na nic. Czas wrzucić na luz i nasze siły zachować na trening - zamiast na porównywanie się z każdym i zawsze.




Dodatkowo czasem warto się wyciszyć i skorzystać z różnych form medytacji. Niektózy się z tego śmieją - ale nie da się zbudować potężnego ciała ze słabą głową. Podobnie jak potężny czołg musi mieć potężny silnik.

Tu polecę jeszcze ciekawy temat, mocno związany z tym co opisałem:

http://www.sfd.pl/temat288839/


Siły psychicznej do wyćwiczenia siły mięśni życzy
K666

Rekin rośnie przez całe życie...
Bądź jak rekin, k***a!!!

Ekspert SFD
Pochwały Postów 686 Wiek 32 Na forum 11 Płeć Mężczyzna Przeczytanych tematów 13120
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 120 Napisanych postów 20544 Wiek 38 lat Na forum 14 lat Przeczytanych tematów 125836
świeta racja sog za art

DreamChaser

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 8 Wiek 35 lat Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 2737
„(…) żeby przeskoczyć większą dziurę - musimy się czasem cofnąć, choćby po to żeby wziąć rozbieg.”
Pod tym stwierdzeniem podpisuje się obiema rękami.
Zdrowe, z dystansem podejście do rożnych aspektów naszego życia to klucz do sukcesu – kiedy my zamartwiamy się, ze jakiś gość jest od nas silniejszy/większy/itd. spójrzmy ilu takich chudzielców nie ma szans równać się z Nami,
Szkoda, że tak trudno się tego nauczyć :)
pozdrawiam
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 8 Wiek 35 lat Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 2737
oczywiscie SOG
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 10 Napisanych postów 6753 Wiek 32 lat Na forum 14 lat Przeczytanych tematów 64622
"no chyba, że byliśmy na wycieczce w Czernobylu . "

za ten tekst, jak i za całego arta łapiesz ode mnie SGacza

SPAMcjalista działu Doping
Człowiek obdarzony najch*jowszą genetyką do wszelkich sportów
Prowokator, spamer, specjalista z dupy wzięty

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 7 Napisanych postów 382 Wiek 32 lat Na forum 14 lat Przeczytanych tematów 13383
swietnie opisane, rozwija nowe horyzonty...
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 79 Napisanych postów 8751 Wiek 32 lat Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 42589
Dobrze napisane, ja już zmieniłem podejscie do siłowni..
Kiedyś to było moje całe zycie, ktoś okazał się lepszy- nie motywowało mnie to, mnie to denerwowało, złościłem się na siebie ze jestem taki cienias, ale z biegiem czasu przychodzi inne podejscie "a co mnie On obchodzi, robie to dla siebie, on moze drapac się po plecach futryną, ja nie musze, ja itak kiedys będe lepszy."

Co do stagnacji to pisałem o czymś podobnym, można też poczytać http://www.sfd.pl/temat291367/ .

Wzmocniłem się psychicznie ostatnio, morderczy trening z uśmiechem na twarzy.. to jest to
Ostatnio 10 kg więcej na skosie w serii zrobiłem, z treningu na trening- a pamiętam jak cięzar stał w miejscu przez poł roku, nawet na wspomagaczach

a ten co mi zmienił podpis na jestem lamerem sam jest lamerem i niech sie wali na ryj.

pozdrawiam

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 5 Napisanych postów 200 Wiek 31 lat Na forum 14 lat Przeczytanych tematów 5605
Dobra robota. SOG
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 79 Napisanych postów 8751 Wiek 32 lat Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 42589
jeszcze miałem dopisać ale juz ktos sie wypowiedział.
Teraz śmieje się z siebie wspólnie z kolegami, z mojej siły, to jest moja katorga. Wszyscy mówią mi, "żem pita siłowo".. i to jest śmieszne, bo mimo iż cięzary niewielkie i powoli oj powoli rosną to rosnę (podobno ja tego nie widzę )- dla nich zawsze dodatkowe kg na sztandze to dodatkowe kg masy.
Ale coraz bardziej przekonują się, że nie tylko ciężar się liczy.
Ja tam wole zrobic 10 serii jednego ćwiczenia, albo do upadku mięsniowego, regresje raz, progresję, stałe obciązenie, czy nawet wstępne zmęczenie- kij z cięzarami, nigdy nie będę dzwigał poteżnych cięzarów- ale pomimo to w tym sporcie będe dopóty, dopóki zdrowie mi na to pozwoli.
Bo śmiać się z siebie należy, to co jest teraz jest nie ważne, ważne jest to co będzie kiedys
Bo wiem, że kiedyś "itak zdobędę to co założyłem sobie na początku, na tym jednak nie przestane, będę brną dalej w te g****, bo to kocham "

a ten co mi zmienił podpis na jestem lamerem sam jest lamerem i niech sie wali na ryj.

pozdrawiam

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
WODYN TRENING
Ekspert
Szacuny 295 Napisanych postów 14936 Wiek 40 lat Na forum 14 lat Przeczytanych tematów 31442
Krzychu:

SOGACZ NIE WEJDZI ALE NA ARTYKUL ZDAJE SIE MOZNA GLOSOWAC JESZCZE...

Pamietasz jak na gg wczoraj o tym gadalismy? Opublikowales wiec przed czy po przelamaniu sie?

A oto kwintesencja calego arta:

"Pamiętajcie, że żeby przeskoczyć większą dziurę - musimy się czasem cofnąć, choćby po to żeby wziąć rozbieg. "

Mozna to zdanie w podpisie umiescic.

Jak wiec rozumiesz to zdanie? Dla mnie to jest pomysl na oddzielny artykul..

Teraz po kolei:

1) Dawna kontuzja:
Zaleczyc kontuzje, dostosowac cwiczenia... wzmocnic sie w czyms podobnym zanim sie nabierze odwagi...

2) Strach przed ciężarem :

- powtorzenia krotkozakresowe. Wlasnie dzisiaj wkleje art o jedej z metod na ominiecie takiego strachu.

-uodporienie sie na "gniecenie" przez ciezar metoda jakiej uzylem do reperacji niedomagan w stawach i jakiej uzywaja silacze od wieeelu lat OPIS
http://www.sfd.pl/temat284100/ 

-zapomnij sie w progresji: zaloz 50% maxa i rob po 5-10powt dokladajac tylko po 5 kg co serie. Cwiczenia jak martwy ciag sa zbyt wyczerpujace na wiecej niz 5-7powt TYM SPOSOBEM, na slabsze grupy mozna robic wiecej powt. Poza tym technika sie szlifuje. Co tydzien da sie robic o 1 serie wiecej na +5kg.

3) Strach przed spadkiem : to chyba najgorsza rzecz. Jest nawet strach przed przerwa tygodniowa!!! Tutaj juz trudno sie walczy... przychodzi z doswiadczeniem i wytrwaloscia pewna madrosc treningowa:

"jesli nie odpuscisz w zly dzien to dopiero zacznie sie zle dziac"!

Czasem to wymaga odpuszczenia po prostu tydzien po/na nast treningu po/ owym zlym dniu!

Nie mozna zagwarantowac ze po odpuszczeniu nie bedzie jakiegos tam milimetra spadku, ale mozna smialo twierdzic ze spadki i depresje beda stanem permamentnym przez dlugie miesiace jesli nie pojdziesz po rozum do glowy!

A MOZE UNIK? ZMIANA CELU? WYMOWKA JEST KONIECZNA! WOJNA WYMAGA PRETEKSTU!


A co do kolesi co sa wieksi ode mnie to se zawsze mowie ze i tak bym ich nastukal i dobrze sie po tym czuje, za to zamiast mnie dolowac graja tylko na moim ego i daja swoja obecnoscia wiecej motywacji.

U mnie psychika przeszkadza w inny sposob: "zyciowy" STRESSSSSSSSSSSSSS
Ale pracuje nad tym i poki co wygrywam....

Reszta psychy wspolpracuje coraz bardziej z miesiaca na miesiac...

Jak?

MEDYTUJE NAD WSZYSTKIM NAD CZYM DA SIE MEDYTOWAC !
ZAWSZE I WSZEDZIE!
ZMIENIAM OBIEKTY KONCENTRACJI ZA UMYSLEM I NIE POZWALAM MU W TEN SPOSOB UMKNAC MOJEJ WLADZY.


PRZYSZLOSC MOZE BYC TYLKO LEPSZA...PRZYNAJMNIEJ DLA MNIE!

BUHAHAHAHH

Pozdrawiam!

PS Przede wszystkim Twoja psyche i zoladek, Krzychu..

DO 26 MARCA 2011 MAM URLOP.

1)Spiesz sie powoli! 2)Masa Podstawa sily, sila podstawa treningu na mase! 3)Naturalny ruch=wiekszy Ciezar!

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Znawca
Szacuny 47 Napisanych postów 10951 Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 73516
no teraz sie juz smieje z tego ze taki słąby jestem- juz przestałem
artykuł dobry polcem przeczytac, bo prawdziwy
Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Plan do oceny - masa

Następny temat

trening na mase

Whole01