Siemka
Kiedyś juz przyglądałem sie tym badania, bo nie jest to nowość, jest ono ciekawe, otwierające dyskusje. Jednak ma pewne ograniczenie. Pod uwagę trzeba wziąć fakt, że miejscowa redukcja jest możliwa, po stworzeniu odpowiednich warunków, aby taki proces zaszedł. Pamiętajmy, że są to osoby, które dostały specjalne wytyczne, gdzie przewidziano, jak zadziałać na ciało, aby taki efekt miał miejsce. W przypadku treningu przeciętnego Kowalskiego ciężko będzie odwzorować taki trening. Inni naukowcy już poddawali recenzji te badania i wskazywano na wiele ograniczeń w tym błędy metodologiczne.
Jakie ograniczenia tutaj widać?
1. Bardzo mała grupa badawcza
2. Różnica w długości trwania treningu w badanych grupach
3. Ekstrapolacja wydatku energetycznego z młodych, lżejszych osób na starszych, otyłych mężczyzn - głowny błąd w metodologii. Koszt energetyczny poruszania większą masą ciała (zwłaszcza tułowia podczas spięć brzucha) mógł być niedoszacowany. W rzeczywistości grupa AG, trenując przez 84 minuty, prawdopodobnie spaliła znacznie więcej kalorii niż grupa CG trenująca 45 minut. Recenzenci wksazywali, że bez bezpośredniego pomiaru całkowitego dziennego wydatku energetycznego założenie o równowadze energetycznej jest nieuprawnione. Jeśli grupa AG była w większym deficycie, większa utrata tłuszczu (w tym z brzucha) jest naturalną konsekwencją, a nie dowodem na spalanie miejscowe.
4. Brak kontroli żywieniowej badanych
5. Metoda DEXA nie jest precyzyjna w ocenie tkanek miękkich, dobrze sprawdza sie w ukłądzie kostnym. Podobnie jak tanita moze mocno reagowac na zmiany w obrebie glikogenu miensiowego i wody, co wplywa rowniez na proprocje tluszczu w ciele pod katem pomiaru procentowego
no i na koniec wisienka na torcie, czyli ludzie czesto myslą miejscową mobilizacje tłuszczu z oksydacją miejscową tłuszczu. Badania z wykorzystaniem mikrodializy (np. Stallknecht et al., 2007) dostarczyły dowodów na to, że przepływ krwi i lipoliza są wyższe w tkance tłuszczowej sąsiadującej z pracującym mięśniem. I nie jest to zjawisko nowe:
https://www.researchgate.net/publication/9074059_Fatty_acid_mobilization_from_adipose_tissue_during_exercise
Skurcz mięśnia podnosi lokalną temperaturę i indukuje przekrwienie (hiperemię). To zwiększa dostawę hormonów lipolitycznych (adrenaliny) do adipocytów i ułatwia "wypłukiwanie" uwolnionych kwasów tłuszczowych (FFA) do krwiobiegu. Grupa AG w badaniu Brobakkena z pewnością doświadczyła zwiększonej mobilizacji tłuszczu z okolic brzucha podczas ćwiczeń, pytanie, czy ten tłuszcz został utleniony?
Uwolnione kwasy tłuszczowe krążą we krwi. Jeśli nie zostaną zużyte na cele energetyczne (utlenione w mitochondriach), ulegają procesowi re-estryfikacji, czyli ponownego wbudowania w trójglicerydy – często w innym miejscu ciała lub powracają do pierwotnego magazynu. To tłumaczy, dlaczego robienie samych brzuszków nie działa – wydatek energetyczny jest zbyt mały, by spalić uwolniony tłuszcz. Dlatego w przytoczonym przez Ciebie badaniu postanowiono zadziałac tutaj poprzez zwiększenie wydatkowania energii dodatkowym ćwiczeniami.
Eksperci sugerują, że nie jest to "spot reduction" w magicznym sensie, ale raczej "zwiększona dostępność substratu z opornych rejonów". Gdyby grupa AG nie biegała, efekt prawdopodobnie by nie wystąpił.
https://barbend.com/spot-fat-reduction/
Podsumowując,
Badanie nie potwierdza nadal miejscowego spalania tłuszczu w ujęciu, o jakim jest zazwyczaj mowa. Czyli wykonywanie brzuszków spala tłuszcz z brzucha pozostaje nadal mitem. Jednak jeżeli chcemy doszczegółowić te interpretacje, to trzeba by było napisać: Praca mięśni zwiększa lokalną mobilizację tłuszczu. Jeśli połączysz to z deficytem kalorycznym (dieta/cardio), możesz potencjalnie przyspieszyć utratę tłuszczu z opornych rejonów poprzez poprawę ich ukrwienia.
PS: sorry za taka rozpiske%)