SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne

DT Tomuh "Cele, nie marzenia" - boks

temat działu:

Sztuki Walki

słowa kluczowe: , , ,

Ilość wyświetleń tematu: 118134

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 7 Napisanych postów 922 Wiek 26 lat Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 14235
No mam tak samo, że zazwyczaj po treningach zajehcany strasznie jestem i nie mam sił nic pisać. Ogólnie od środy zero treningu, jutro mam turniej, mam nadzieje, że będę w dobrej dyspozycji, na pewno dam z siebie wszystko.

To fakt, że zazwyczaj kondycja zawalała wszystko. Teraz poprzedni tydzien codziennie treningi no i teraz pon i wt jak wspominałem, dlatego zrobiłem do zawodów przerwę, ale nie wiem czy to wyjdzie na dobre czy na złe, okaże się w praniu ;)

po prostu wejdę do ringu i zrobię to, co wychodzi mi w życiu najlepiej, będę boksował całym sercem. Będzie dużo ludzi, znajomych, stres pewnie mnie jakiś złapie, ale powinno być okej. Nie wiem co za przeciwnik.
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 19 Napisanych postów 4645 Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 16509
Za podejście do walki masz ode mnie SOGa. Jeśli nie stracisz motywacji i zawsze będziesz walczył do końca wieńczę Ci sukcesy w ringu

Dopóki walczysz Jesteś zwycięzcą...

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 11 Napisanych postów 1359 Wiek 24 lat Na forum 8 lat Przeczytanych tematów 21882
A ja nietadd wydaje mi sie, ze tomuh juz jest na takim poziomie, ze kazdy zawodnik ktory wchodzi do ringu bedzie chcial walczyc do konca. Moze nie ma ogromnego dorobku walk ale powoli sie zwieksza i powoli wieksze zakapiory beda w ringu.. ktorzy tez walczyc beda z sercem. To juz zaczyna byc poziom gdzie wiecej serca trzeba wkladac w przygotowania niz w sama walke bo to one najbardziej zawaza na wyniku. Zycie to nie never back down gdzie przy nokaucie przypomnimm sobie, ze ktos skrzywdzil nam kogos bliskiego i nagle dostajemy immortal rage i nawet ze zlamanym kregoslupem rozwalimy 15 typa xdd ostatnio czytalem ciekawa ksiazke, ze wszystkie filmy, ksiazki, o sukcesie to tylko nedzny kit ktory sprawi, ze uwierzymy w to iz sami bedziemy kiedys bogaci.. odniesiemy sukces. A to co z biegem czasu bylo dla nas pogonia za sukcesem zaczyna stawac sie zwyklym hobby. Zycie jest okrutne xdd ale powodzenia tomuh. Rozpisz sobie jakis plan na najblizszy czas i staraj sie go realizowac. Niestety stajemy sie coraz starsi a nasze marzenia jednak nie pojawiaja sie tak jak sobie to wyobrazalismy a czas przemiia. Jesli myslisz o zawodostwie to chyba zaczyna byc czas w ktorym powinienes wlozyc jak najwiecej staran i chyba nawet finansowych bo mnostwo innych zawodnikow z checia zajeloby miejsce na ktore ty chcesz wejsc ;p myslales o tym wszystkim tak na powaznie? Jak sobie to wszystko wyobrazasz?
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 7 Napisanych postów 922 Wiek 26 lat Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 14235
@bokser - dzięki, serce do walki trzeba sobie wyrobić, patrząc teraz jak walczą początkujący, to często im go brakuje, wiem też po sobie, bo jak daje z siebie 100% to czasem mimo chęci ręce nie mają sił, płuca też, jest naprawdę ciężko i wtedy właśnie trzeba jakoś po prostu uświadomić sobie, że jeszcze stoję, jeszcze walczę i ostatkami sił do samego końca dociągnąć.

@MrNowy - Fakt, poziom się zwiększa, ale i tak czuję się, że mogę walczyć z zawodnikami którzy mają znacznie więcej walk niż ja. Umiejętności mam co raz lepsze, co pół roku mówię sobie, jakim pół roku temu byłem leszczem. To samo mówie dzisiaj, że na ostatniej walce zanim jeszcze byłem w gwardii, byłem słaby i to bardzo. Za kolejne pół roku też chce to powiedzieć i na pewno powiem. To taki proces, stały progres, wszystko co raz lepiej wygląda i idzie do przodu.

Co do zawodostwa i oddaniu się temu sportowi, to szczerze mówiąc nie myślę o tym. Chce się ciągle rozwijać i iść do przodu, chcę spełniać te małe cele, nie mam żadnych dużych konkretnych. Na początku dziennika chciałem przeboksować ostatni rok juniorów. 2 lata później, czyli teraz, chce wygrać międzynarodowy mecz z Czechami, kolejny start to Gwardia - Zielona góra, potem jadę na Złotą Rękawicę, aż w końcu chcę spróbować swoich sił na Mistrzostwach Polski Seniorów.

Trenując w Gwardii bijąc się ze znacznie lepszymi niż ja, mającymi po 30 - 40 walk więcej, czuje, jak wiele mi brakuje. Boksując ze słabszymi nie skupiałem się w ogóle na takich rzeczach. Teraz widzę, że te małe błędy, które w przeszłości olewałem teraz dają się we znaki. Ostatnio jakoś biję cepy, nasady, za bardzo chcę uderzyć, dodatkowo za bardzo lecę do przodu, nie zwracałem kiedyś na to uwagi, teraz czuje, że jak wyeliminuje te złe stare nawyki to będzie naprawdę dobrze.

Kolejna sprawa co do zawodostwa, to wstępując właściwie w te progi, gdzie już ludzie nie mają po 2 - 3 walki, widzę tych zaawansowanych, otaczam się w kręgu zawodników już konkretnych, boksujących sporo lat osiągających sukcesy narodowe. Obecnie boksują na MMP w Sokółce, dwóch z Dolnego Śląska. Mój przeciwnik z Gwardyjskich MP przegrał w ćwierćfinale z gościem, który boksował z tym właśnie ruskiem ode mnie z Gwardii, kolejny znajomy wygrał i jest w półfinale, a też walczył z tym ruskiem, z którym ciągle ja boksuje i z treningu na trening jest co raz lepiej. Zmierzam do tego, że ciężko się wybić obecnie nie mając za bardzo środków finansowych na ten sport. Dieta, suplementy, to wszystko naprawdę kosztuje. Ile motywacji kosztuje zrobienie sobie posiłku po treningu gdzie się kilka razy wymiotowało. A zjeść go trzeba, bo mięśnie tego potrzebują, mimo, że organizm odmawia.

Wybić się na zawodostwo naprawdę ciężko, dopiero teraz odkrywam prawdziwy boks amatorski, a nie bicie się na sobotach bokserskich. Właśnie to jest to, międzynarodowe mecze, ogólnopolskie turnieje. Teraz jest prawdziwy boks i treningi, a nie to co przez 2.5 roku u siebie w Bolesławcu. TAm nie wiedziałem, jak trzeba zapyerdalać, żeby coś osiągnąć. Tutaj to widzę. Chcę to ciągnąć przez cały okres studiów, choć chciałbym też iść do pracy i próbować różnych rzeczy. Ale wiem, że wtedy musiałbym z boksu zrezygnować. Bo tu już raczej nie wchodzi w grę rekreacja, albo poważnie, albo wcale. Poważnie oczywiście nie tak, żęby się od razu napalać na nie wiadomo co, tylko jak jechąć na zawody to być pewnym siebie.

Jutro walczę, ciekaw jestem co za przeciwnik, co mi zaoferuje, a co ja zaoferuje sam sobie. Poprzednio na tych mistrzostwach miałem w miarę okej kondycje, 3x3 dałem radę i miałem zapas, po mistrzostwach 5 dni osttrych treningów + teraz 2 dni w tym tygodniu. Przerwa 3 dni i jutro jedziemy sprawdzić ;)

A co do tego podejścia, to naprawdę od mistrzostw teraz mi się ono wkręciło bardziej. Zawsze miałem presję żeby wygrać, nie czułem się z tym dobrze. Bo wtedy mnie to zżerało. Teraz jak mam to podejście, że po prostu wchodzę do ringu i robię to co umiem najlepiej, to jak sobie to wymówię to znikają wszelkie ograniczenia, otoczenie, presja wygranej, strach przed przegraną. Po prostu wchodzę do ringu, mam gdzieś ludzi dookoła i wszystko co się dzieje. Oczywiście wsparcie i doping doceniam, rady także, ale jednak będąc w ringu to jest jakby na drugim miejscu. Robię swoje, po prostu idę przed siebie, myślę, szukam dziur, trafiam, wygrywam lub przegrywam. W każdym razie robie to co kocham i nie przestanę ;)

I jutro też po zawodach pozwolę sobie w końcu coś wypić długą przerwę mam teraz od imprez i wszystkiego ;)
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 124 Wiek 23 lat Na forum 8 lat Przeczytanych tematów 2053
I jak tam mordo po zawodach dawno się nie odzywałeś :D ?
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 11 Napisanych postów 1359 Wiek 24 lat Na forum 8 lat Przeczytanych tematów 21882
Wypil po zawodach i chyba pije do dzis xdd poszedl w melanz haha
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 25 Wiek 25 lat Na forum 8 lat Przeczytanych tematów 912
Tomuh czy moglbys powiedzieć jaki trening na silowni stosowales pod boks? Przeczytałem te wszystkie artykuły i dalej nic niewiem. Chyba za dużo różnych informacji. Oczywiście proszę tez o innych użytkowników o pomoc
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 7 Napisanych postów 922 Wiek 26 lat Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 14235
Panie i Panowie, z treningu nie zrezygnowałem, wręcz przeciwnie, lecę 5x e tygodniu, jest masakra tylko nie miałem kiedy notki zrobić. Dzisiaj zrobie dluzsza. Wczoraj walczyłem, mecz Polska - Ukraina, jestem w kadrze Dolnego Śląska, wraz z nimi walczyliśmy, mialem tam najmniej walk. Wygrałem przez tko w 2 rundzie ;) dam znac co i jak.
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 7 Napisanych postów 922 Wiek 26 lat Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 14235
29.10.2014r.

Teraz mam trochę czasu to coś napiszę. Ostatni trening miałem w poniedziałek, jutro robię kolejny i w piątek. Luźny tydzień bo czuję się przemęczony, na weekend postaram się nadal regenerować. Jakiś taki zajechany jestem, no ale od kilku tygodni 4-5x tygodniowo trenuje.

W niedziele zostałem wybrany do kadry Dolnego Śląska na mecz Polska - Ukraina w Legnicy. Szczerze mówiac, na początku myślałem, że to zwykła sobota bokserska i nie będzie to nie wiadomo co. W sobote było ważenie, więc już widziałem, że coś nie tak, potem dowiedziałem się, że w Galerii Piastów, więc jeszcze bardziej, na końcu jak już tam dotarłem dostałem dres reprezentacji Polski, zobaczyłem wszystkich obecnych kadrowiczów, z których najmniej walk miał kolega z Gwardii - 40. Szczerze mówiąc przestraszyłem się trochę, patrząc na nich, znając ich możliwości, czułem lekki stres, bo wiedziałem, że nie będzie lekkich przeciwników. Nastąpiło ważenie, face to face, mój przeciwnik z Ukrainy, w sumie nic o nim nie wiedziałem i do tej pory nie wiem, jedynie to, że był wyższy ode mnie o półtorej głowy, miał z 1,95, przy moich 1.78 robi różnice :P

Masakra, czułem się jak gwaizda, wszyscy wokół nas chodzili, przez ten weekend życie w Legnicy toczyło się wokół nas i i meczu międzynarodowego. Konkretnie się zapowiadało. Dzień później bieg charytatywny, nawet jakiś dzieciaczek podszedł do mnie po autograf, normalnie łza mi się zakręciła.. :) ale przejdźmy do konkretów.

Przychodząc na sale spodziewałem się, że będzie tam maksymalnie ze 100 osób, było to na zadupiu, bilety zaczynały się od 20 zł do 100, więc tym bardziej. O godzinie był start, o 18 była tak k****sko wielka kolejka, że byłem w szoku. Ludzie bili się normalnie między sobą, żeby wejść. Ok. 19 było już myślę z 1000 osób. Masakra, robiło to wrażenie. Wyszliśmy z kadrą do ringu, hymny, przekazanie prezentów, ogólnie przyjazna atmosfera lekko połączona ze stresem, pojedynczo wychodziliśmy do ringu przy blasku reflektorów w towarzystwie hostess, nagrywani dookoła przez kamery. Masakra x2 ;)

Potem już tylko lepiej, jakoś stres mnie specjalnie nie łapał, czułem jedynie dyskomfort w brzuchu, bo wziąłem pobudzające spalacze i trochę to źle zadziałało, ale jakoś wyszło.

Wywołali mnie do ringu, wyszedłem, wchodzę do ringu. Lekki stres, ale naprawde był on delikatny, aż sam się dziwiłem.

Sama walka; na początku ruszyłem na pełnej, gość byłz nacznie większy, nie chciałem popełnić błędów z mistrzostw i chciałem całe serce włożyć w tę walkę i wygrać. Ruszyłem ostro, na początku dostał prawego sierpa po lewym na dół ale w tym samym czasie skontrował mnie prawym, którego poczułem i tak w jednym momencie byliśmy lekko zamroczeni, ale ledwo co to czułęm. Po chwili ruszyłem dalej, znów lewy na dół, lewy zwód na góre i praaaawy sierp zamachowy, tak konkretnie siadł, myślałem, że już będzie czasówa, jazda konkretna, podkręciłem się cholernie, a krzyk kibiców jedynie sprawiał, że leciałem jeszcze bardziej na wariata :P nie wyglądało to może za ładnie, bo naprawdę leciałem jak wariat. Powtórzyłem tą serie z 2 razy i za każdym razem siadło, wszedł też lewy hak na brzuch który poczuł, jak już poznał siłę ciosów, zaczął się wycofywać. I znowu prawy sierp mocny, łuk brwiowy poszedł, zalewał się krwią. Koniec rundy, sędzia sprawdza, ale puścił jeszcze walkę. Znowu jakoś tak lewy sierp konkretnie wszedł (widoczny na zdjęciu) i łuk poszedł już konkretnie, sędzia przerwał walkę, wygrana przez TKO2. Na szczęście. Nie wiem dlaczego, ale czułem słabą kondycję. Trenuje od początku września na pełnym gazie a czułem się słabo, dlatego postanowiłem teraz zrobić przerwę, bo podejrzewam, że to przez zbyt dużą intensywność treningów.

Tyle. 8 listopada kolejny start. Jutro sobie pozwole lekko z moją kobietą wypić i pójść do klubu, w piątek wracam do Bolesławca, pójdę tam na trening i spotkam sięw końcu ze znajomymi ;) A od poniedziałku dalej jazda.

Heh, kto by pomyślał, że zajdzie to tak daleko. Takie starty, takie możlwiości. Masakra.Patrząc na to drewno na początku dziennika, w ogóle nie zakładałem, że mogę reprezentować Dolny Śląsk/ Polskę. Życiowy sukces póki co, pierwszy taki start. Jest mega, jest świetnie, kocham ten sport i normalnie świetnie się to rozwija.

Jak wspominałem 8 sobota bokserska w Gwardii, ale pewnie nie będę miał przeciwnika. Za to na 100% będę miał przeciwnika na 15 października. Walczymy wtedy z Zieloną Górą. Tydzień później czy dwa, Złota Rękawica w Krakowie. To zdecydowanie największy start w moim życiu. Będzie ogień, nie wiem czy jeszcze w ogóle mogę się tam pchać, ale lece dać z siebie wszystko.

Postaram się częściej odzywać. Pozdro!
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 7 Napisanych postów 922 Wiek 26 lat Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 14235
Zdjęcia :)







Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Worek treningowy - ćwiczenia domowe.

Następny temat

Tomasz Adamek vs. James Toney 8 września 2012?

Wheya