SFD.pl - fitness, kulturystyka, trening, dieta i suplementacja

Art - czołowi adepci sztuk, sportów, systemów walki o samoobronie

temat działu:

Sztuki Walki

słowa kluczowe: , , , , , ,

Ilość wyświetleń tematu: 2547

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 2 Napisanych postów 220 Na forum 7 lat Przeczytanych tematów 4711
Poniżej są, według mnie bardzo ciekawe, fragmenty książki Konrada Raczkowskiego "Sztuka Walki i Samoobrony w aspekcie historycznym, prawnym, psychologicznym".Autor, w okresie styczeń-listopad 2007 r. przeprowadził wywiady-sondaże z czołówką polskich sportowców, mistrzów sztuk i systemów walki.
Wywiad polegał na zadaniu każdemu z nich 4 tych samych pytań, koncentrujących się wokół tematu samoobrony w życiu codziennym. Wypowiedzi są niezwykle ciekawe. Zdarzenia związane z samoobroną "na ulicy", które spotkały respondentów, obejmują pełen zakres możliwych sytuacji - od naprawdę groźnych po komiczne. Na podstawie tych wypowiedzi każdy może odpowiedzieć sobie na różne pytania związane z samoobroną (m.in. skuteczność tradycyjnych SW w samoobronie itp.). Odpowiedzi na pytania są takie jak w książce, skróciłem (bądź zupełnie pominąłem w przypadkach osób, których wg mnie nie trzeba przedstawiać) opisy osiągnięć poszczególnych respondentów - wszystko i tak można znaleźć na necie.
Pytania wg kolejności chronologicznej brzmiały:

1) Czym jest dla ciebie samoobrona?
2) Co skłoniło Cię do uprawiania wybranego przez Ciebie sportu/sztuki/systemu walki?
3) Czy uważasz, że trenowany przez Ciebie sport/sztuka/system walki jest dobry? Dlaczego?
4) Jak często wykorzystywałeś zdobyte umiejętności walki w samoobronie lub obronie innych? Opisz zdarzenie które utkwiło Tobie w pamięci.


Aikido - Jerzy Pomianowski
Staż treningowy - od 1976 r. Karate Shotokan, od 1983 r. - Aikido. Ur. 1960 r., 92 kg wagi, 187 cm wzrostu. Prezydent Polskiej Federacji Aikido, expert w bujutsu, pasjonat walki mieczem japońskim, ambasador RP w Japonii (1997-2002).

1. Samoobrona to świadomość możliwości obrony, umiejętność przewidywania i odczytywania zagrożeń. Strona techniczna tego działania jest drugorzędna.
Współcześnie występujące sytuacje zagrożenia w 99 % są rozwiązywane bez użycia realnej techniki walki. W konsekwencji samoobroną można nazwać 1 % sytuacji zagrożenia, w których nie udało się rozładować sytuacji zagrożenia i uniknąć fizycznego starcia (fizycznego konfliktu).
Nie jest samoobroną akcja interwencyjna służb mundurowych, misji wojskowych związanych ze służbą w warunkach bojowych. Samoobroną nazwać można tylko takie sytuacje, które powtarzają się w wyniku zagrożenia życia lub zdrowia w warunkach normalnie funkcjonującego społeczeństwa.

2. Będąc w liceum rozpocząłem treningi karate. Był to wybór idący z aktualnie panującą modą. W kinach wyświetlano wówczas filmy z Brucem Lee i każdy chciał trenować. Było to coś nowego, egzotycznego. Parę lat później, wybierając, jak się okazało na stałe, aikido nie kierowałem się przypadkowością - było to działanie przemyślane. Kierowałem się również rozpoznaniem literatury fachowej w tej materii. Szczególnie moja uwaga skierowana została na poszukiwanie jednego ze znaczących elementów sztuk walki, w kierunku "teorii uniku" i metody nauki uniku", co stanowiło całą oś konstrukcyjną aikido.

3. Z perspektywy 25 lat uprawiania aikido mogę stwierdzić, iż jest to sztuka walki zdrowa, dająca dużo ćwiczącemu, czyli jest to tzw. system walki o wysokich walorach zdrowotnych.
W aikido brak jest rywalizacji sportowej, ponieważ została ona zanegowana jako element systemu treningowego. Niewątpliwie wpływa to na fakt, iż ryzyko wystąpienia potencjalnych kontuzji jest mniejsze, jak również stres towarzyszący ćwiczącemu w sytuacji walki i rywalizacji sportowej.
W kategoriach samoobrony aikido znakomicie przygotowuje do możliwości rozładowania stanu zagrożenia, bez potrzeby angażowania się w konflikt fizyczny. Aikido uczy wyczuwania narastającej agresji, dąży do zwiększenia dystansu, nie przewiduje wyprzedzającego ataku. Można powiedzieć, iż w sposób oczywisty daje do końca szansę agresorowi na odstąpienie od wrogich zamiarów.
Od strony technicznej unik i ucieczka od fizycznego kontaktu są najlepszym wyjściem z sytuacji, gdy stykamy się z grupą agresywnych osób. Niedostatkiem aikido jest to, iż codzienna metodyka treningu nie wymusza konfrontacyjnego weryfikowania własnych umiejętności. System oferuje ciekawe techniki i rozwiązania, a łagodna metodyka treningu powoduje, iż nie wszystkie techniki są praktycznie weryfikowane.

4. W okresie ćwiczeń aikido (a już na pewno po 1998 roku kiedy zdobyłem stopień mistrzowski) nigdy nie zdarzyło mi się stoczyć pełnej walki. Łącznie przez ostatnie 20 lat było kilkadziesiąt sytuacji pozornego zagrożenia, a wszystkie kończyły się na uwolnieniu uchwytu, odepchnięciu na dystans bądź konfrontacji postaw i słów - bez rękoczynów.
Najbardziej wyrazista sytuacja z zakresu zagrożenia miała miejsce w 1992 roku w pociągu. Do przedziału w wagonie sypialnym wszedł młody człowiek w towarzystwie kolegi i próbował wyprosić mnie z tego przedziału twierdząc, iż jest to jego miejsce i przedział. Wobec braku mojej reakcji na zdecydowaną sugestię wyjścia z przedziału (przez cały czas przebywałem w pozycji siedzącej) otworzył nóż sprężynowy i przesunął kilkadziesiąt centymetrów od mojej twarzy. Nie zareagowałem. Stwierdziłem jedynie: "schowaj chłopcze ten scyzoryk bo się skaleczysz". Człowiek brzydko zaklął do kolegi i obaj odeszli do innego przedziału. Później dowiedziałem się, iż byli to przemytnicy, którzy próbowali ukryć jakiś towar w tym przedziale.
Nie wiem, czy była to najbardziej trudna sytuacja, ale z uwagi na fakt wyciągnięcia noża - mogła być niebezpieczna.
Wielokrotnie próbowano sprawdzić mnie na sali treningowej - przy ustaleniu wybranej, dowolnej formuły walki (tylko ręce lub nogi itp.). Nawet jeżeli walka mogła toczyć się w skrajnych warunkach mogących skutkować kontuzją lub uszczerbkiem na zdrowiu - to zawsze było można to przetrwać. Nigdy nie traktowałem tego w charakterze zagrożenia.

Boks - Dariusz Michalczewski

1. Samoobrona jest to zdolność obrony siebie lub innych bez użycia siły fizycznej, przemocy. Jest to wtedy tzw. skuteczna samoobrona. Jednakże gdy już sytuacja jest nieunikniona, a wszystkie inne formy perswazji słownej zawiodą - uważam, iż najlepszą obroną jest atak
(...) nie jest normalne atakowanie ludzi na ulicy. Nikt normalny nie będzie chciał cię zaatakować (...). Generalnie, nie byłem w sytuacji kiedy sam musiałbym się bronić (poza ringiem).

2. Boksem interesowałem się, można powiedzieć - od dziecka. Wiązało się to na pewno z rodzinnymi tradycjami w boksie. Mój tata boksował, wujek był II trenerem "Stoczniowców". To właśnie wujek zainteresował mnie boksem. Zabrał mnie na zgrupowanie młodych pięściarzy i od tego momentu zaczęła się moja przygoda z boksowaniem. Mogę powiedzieć, iż w dzieciństwie byłem łobuzem. Gdy rozpocząłem treningi, to zarówno na mnie, jak i na moich kolegów z klub były skargi, iż wykorzystujemy zdobyte umiejętności na ulicy. Dzięki treningom boksu uświadomiłem sobie (a wówczas wujek wpajał mi to za każdym razem), iż jeżeli chcę coś osiągnąć i mieć możliwość kontynuowania treningów, to nie mogę "okładać się" na ulicy. To nie przystoi sportowcowi i niszczy dobry wizerunek klubu.
(...) w tamtym czasie (równolegle trenując boks) grałem przez około 3 lata w piłkę nożną, jednakże trener piłki nożnej stwierdził, iż jestem indywidualistą, dlatego całą swoją uwagę przeniosłem na boks. Zarówno piłkę nożną, jak i inne zespołowe gry sportowe lubię do dziś, a przez wiele lat towarzyszyły mi one jako pewne elementy treningu bokserskiego.

3. Uważam, że boks jest bardzo dobrym sportem, ponieważ kształtuje człowieka, uczy charakteru. "Boks to tzw. szybkie szachy", trzeba myśleć co się robi w walce. Tutaj skutki złego ruchu czy niedostatecznego przygotowania fizycznego mogą kończyć się kontuzją bądź nokautem.
Ten sport wymaga ogromnej kondycji, pracy nad sobą. W boksie możesz być niewiadomo jak przygotowany fizycznie, to nigdy nie wiesz ile każdy otrzymany cios odbierze ci sił w walce. To są ułamki sekund, tego nie można przewidzieć. Moim zdaniem jest to najcięższy sport, ring jest nieprzewidywalny, a stres towarzyszy człowiekowi za każdym razem. Nie ma znaczenia czy wychodzisz do ringu po raz pierwszy, czy walczysz o medal krajowy, czy może o mistrzostwo świata w boksie zawodowym.

4. (...) za małolata lałem się cały czas. Trenerzy jednak wybili mi to z głowy. Na każdym treningu miałem reprymendę, iż boks nie jest dla chuliganów. Było to piękne, mądrzy zrozumieli i zostawali, kto był głupi i nie mógł tego zrozumieć musiał odejść z klubu.
Champion nie może używać siły fizycznej do załatwienia sprawy. Nie mam prawa szczycić się, iż pobiłem kogoś słabszego na ulicy, to nie przystoi.
(...) Poza okresem dzieciństwa przypominam jedną sytuację, w której zmuszony byłem do wykorzystania posiadanych umiejętności. W roku 2000 lub 2001 przebywałem z żoną oraz z grupą znajomych na dyskotece w Toruniu. Siedzieliśmy w tzw. ustronnym miejscu, żeby nikt z nieproszonych gości nam nie przeszkadzał. W pewnym momencie zauważyłem, jak wdarł się jakiś większy osiłek i zaczął okładać pięściami jednego z moich znajomych, który siedział pierwszy przy wejściu. Zanim wstałem, znajomy już miał połamany nos. Chciałem słownie zakończyć tę "głupią agresję", jednakże zapomniałem się na chwilę i wyprowadziłem cios na szczękę agresora, nokautując go. To nie była dla mnie walka. Fakt, iz dałem się sprowokować był dla mnie porażką i miałem wyrzuty sumienia z tego powodu. Dowiedziawszy się jednak, iż agresor to tzw. element społeczny - nie było mi tak przykro.
(...) Sam nie mogę zrozumieć napakowanych sterydami osiłków, którzy idą na dyskotekę, wybierają przeważnie najsłabszą ofiarę i udowadniają jacy to są mocni bijąc ją... Pójdź na salę treningową, spróbuj powalczyć z zawodnikiem tej czy innej dyscypliny sportu czy sztuki walki, a zobaczysz jaki jesteś mały i jak szybko twoja wielkość maleje (...).

Judo - Paweł Nastula

1.Samoobrona jest sztuką walki, która pomaga w obronie przed osobami, które chcą ci zrobić coś złego. Jak sama nazwa wskazuje, służy ona do obrony, nie agresywnego ataku.

2.Przypadek zadecydował. Będąc na spacerze, przechodziłem z mamą obok sali treningowej, gdzie dzieci ćwiczyły judo. Bardzo mi się to spodobało. W tamtych czasach ćwiczyło około stu osób jednocześnie. Była w tym także swoista magia. Skoro tyle dzieci trenuje judo, to musi to być coś dobrego. Był to okres, gdzie między innymi poprzez sport można było wybić się ponad szarą rzeczywistość, wyjechać za granicę, coś osiągnąć. Poza tym zawsze byłem żywym dzieckiem i gdzieś musiałem zużyć swoją energię. Gdy już spróbowałem, chciałem być najlepszy.

3. Myślę, że jest bardzo dobry dla dzieci i młodzieży, ponieważ oprócz nauki rzutów, dźwigni, duszeń, młody człowiek uczy się również bezpiecznego upadania, przewrotów, nabiera ogólnej wszechstronnej sprawności. Judo jest także dobre dla ludzi w średnim i podeszłym wieku. Coraz częściej obserwuję powstające grupy właśnie w tym wieku, tj. 30-60 lat. Można powiedzieć, że czasem cwiczy więcej dorosłych niż początkujących dzieci.
Każdy wiek jest dobry na rozpoczęcie treningów judo. W późniejszym wieku jest to przeważnie czysto rekreacyjna forma ćwiczeń, jednakże towarzyszące treningowi obciążenia są znaczne. Dzięki temu można zachować zdrowie i sprawność do późnego wieku.

4. Starałem się nie wykorzystywać zdobytych umiejętności, ale zdarzyło się kilka sytuacji (w czasach, kiedy byłem kilkunastoletnim chłopcem), gdy musiałem. Zazwyczaj kończyło się to szybko i atakujący bardzo mnie przepraszał.
Przychodzi mi do głowy jedna sytuacja, którą pamiętam. Kiedyś, gdy byłem jeszcze nastolatkiem, pewien chuligan, osiedlowy postrach, chciał koniecznie spróbować swoich sił ze mną. Wiedział, że trenuję judo, czyli stanowiłem dla niego wyzwanie. Miałem świadomość, że on chce się sprawdzić i dlatego starałem się tego uniknąć, nie wchodzić mu w drogę. Jednakże pewnego dnia doszło do konfrontacji, która skończyła się zresztą bardzo szybko. Rzuciłem go na ziemię, założyłem dźwignię, a on wydał głośny okrzyk z bólu jakiego doznał. Powiedział: "poddaję się". Nigdy więcej nie próbował mnie zaczepić.

Ju-Jitsu - Dariusz Zimoląg
Staż treningowy - kickboxing, zapasy, judo od 1988, JJ od 1992 r. 108 kg, 190 cm. Mistrz świata z 1998 r. (jako pierwszy Polak), wielokrotnie 2 i 3 miejsce na MŚ i ME.

1. Samoobrona to całokształt wszystkich technik służących do rozwiązania sytuacji zagrożenia. Samoobrona, jak nazwa wskazuje służy do własnej obrony. W Ju-Jitsu faza końcowa samoobrony może przejawiać się w zwarciu i zakończeniu, poprzez wykonanie techniki rzutowej. W samoobronie nie ma lepszych lub gorszych technik. Liczy się opanowanie i tzw. zimna krew.

2. Pierwszym bodźcem do podjęcia treningów był dla mnie naturalny instynkt, potrzeba rywalizacji sportowej. W dalszym etapie stało się to moim sposobem na życie tworząc tzw. drogę życia. Gdy zacząłem trenować, a później osiągać sukcesy w rywalizacji sportowej, wciągnęło mnie to i uzależniło - jak narkotyk.
Na początku trenowałem kick-boxing - była to dla mnie droga poszukiwań takiego sportu, w którym mógłbym się czuć dobrze. Przerwałem treningi ponieważ trener prowadzący zajęcia nie przykładał się do ich prowadzenia, a treningi były nieregularne. Następnie przyszła kolej na zapasy i judo. Kolega mnie namówił. Całkowitym przypadkiem było natomiast podjęcie treningów ju-jitsu. W czasie gdy trenowałem judo, pojechałem na zawodu Ju-Jitsu, były to Mistrzostwa Polski juniorów. Z marszu zająłem drugie miejsce. Był to dla mnie bardzo duży bodziec i motywator do całkowitego ukierunkowania się w kierunku tego sportu.

3. Ju-jitsu nie można opisać w jednej kategorii, włożyć do jednej szuflady. Uważam, iż jest to system dobry, jednakże w rywalizacji sportowej posiada zarówno zalety, jak i wady. Do niewątpliwych plusów można zaliczyć fakt, iż dyscyplina pretenduje do miana sportów olimpijskich. Z tego względu przepisy są w miarę bezpieczne dla zawodników, techniki muszą być wykonane w sposób właściwy. Przepisy walki wymagają wszechstronności od zawodnika i dlatego wymuszają potrzebę treningu zarówno w stójce, jak i w parterze.
Do wad systemu w rywalizacji sportowej można zaliczyć ograniczenie zasobu znanych technik. Brak jest np. kopnięć na udo tzw. low-kick, ciosów prostych i sierpowych wykonywanych na twarz, jak również brak możliwości uderzania po uchwycie.
Osobiście uważam, iż zaczynając treningi w obszarze sportów walki dobrze jest zacząć od tzw. łagodnych form walki - judo, zapasów, a dopiero później przejść do treningów walki uderzanej. Myślę, że każdy powinien wybrać, w jakim sporcie czuje się lepiej i w tym kierunku się zaangażować.

4. Kiedyś, będąc pracownikiem ochrony, miałem wiele sytuacji, w których wykorzystywałem pewne zdobyte umiejętności, jednakże były to typowe interwencje.
Najbardziej konkretną sytuację jaką pamiętam z sytuacji, kiedy zmuszony zostałem do użycia wyćwiczonych umiejętności, miała miejsce jakiś czas temu w Katowicach. Pamiętam, że były to walentynki w "Mega Klubie", gdzie przebywałem wraz z dziewczyną. Ponieważ obok nas wywiązała się jakaś szamotanina, a jeden z nieznanych mężczyzn zaczął mnie popychać i atakować, starałem się odsunąć napastnika i nie dopuścić do dalszego rozwoju sytuacji. Wykonałem jakąś dzwignię oraz go przytrzymałem. Pomimo, iż tylko się obroniłem i nie byłem agresorem zostałem wyproszony z klubu wraz z pozostałymi osobami. Na zewnątrz zostałem zaatakowany przez grupę osób, która towarzyszyła temu mężczyźnie w środku. Postanowiłem nie wdawać się w bójkę i zwyczajnie uciec. Podjęto pościg za mną. W czasie ucieczki znokautowałem trzy czy cztery osoby, które dobiegały do mnie najszybciej. Następnie dotarłem do przystanku autobusowego, gdzie wsiadłem do autobusu i odjechałem. Jadąc widziałem całą grupę. Widać, że byli bardzo rozgniewani: pomimmo posiadania znacznej przewagi liczebnej nie udało się im pobić mnie lub nawet wyrządzić najmniejszej szkody w zdrowiu czy mieniu.
Wiem, że gdyby byli bardziej zorganizowani i zaatakowali jednocześnie - na pewno miałbym bardzo małe szanse na wyjście z tej sytuacji bez szwanku. Osobiście jestem przeciwnikiem agresji i fizycznej interwencji.

Karate - Piotr Sawicki
Od 1990 ćwiczy Kyokushin. 75 kg, 175 cm. Mistrz Świata z 1997 r. (pierwszy Polak), wielokrotnie Mistrz Europy, a także 2 i 3 miejsce.

1. Szeroko rozumiane poczucie bezpieczeństwa zawsze było, jest i będzie konieczne do normalnego funkcjonowania jednostki w społeczeństwie. Mają to zapewnić urzędy, resorty siłowe, czyli w ogóle - państwo. Życie uczy nas jednak, że często człowiek (obywatel) musi radzić sobie sam w sytuacjach wręcz ekstremalnych. Wtedy można albo stać się ofiarą, albo po prostu skutecznie bronić własnej godności, czy własności i obezwładnić agresora/agresorów. Tę umiejętność nazwałbym sztuką samoobrony.

2. Mając 15 lat (był to rok 1989), szukałem czegoś dla siebie. Wcześniej grałem w tenisa stołowego, szachy i piłkę nożną. Trenowałem także boks i judo. Pewnego razu poszedłem z kolegą na trening karate - później się okazało, że to karate kyokushin. Spodobało mi się i zostałem. Poświęciłem temu stylowi walki już 18 lat mego dorosłego życia. Nie żałuję.

3.Moim zdaniem karate kyokushin daje najlepsze (oprócz boksu tajskiego) podstawy do pełnokontaktowych pojedynków w uderzanych sztukach walki. Zawodnicy są technicznie doskonale przygotowani, bardzo silni fizycznie i twardzi - w znaczeniu odporności na ciosy, jak też w sferze psychicznej. Nie boją się bólu i ryzyka, Sukcesy, jakie odniosło wielu naszych fighterów w K-1, świadczą o skuteczności zawodników karate kyokushin.

4. Chyba jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem. Pomogłem w trudnych sytuacjach paru osobom, jednakże generalnie nie muszę używać siły, Po prostu tłumaczyłem i skutkowało.
Pamiętam zdarzenie, które miało miejsce kiedyś w autobusie, w mieście w którym mieszkam. Zapobiegłem kradzieży tłumacząc opornym, że nie oddam ciężko zarobionych pieniędzy. Znieczulica społeczna przekonała mnie, że muszę reagować szybko. Kilka technik ostudziło zapał grupy agresorów całkowicie zmieniając ich plan. Sytuacja ta powinna uświadomić innym, że i mały bije dużego, jak ma głowę do tego.

Kick-boxing - Marek Piotrowski

1.Samoobrona jest to umiejętność obrony samego siebie. Odnosi się do zagrożenia fizycznego, utraty mienia, bezpieczeństwa, godności, honoru. Obrony tego wszystkiego co jest cenne, drogie; czegoś co jest częścią mojego stanu posiadania.

2. Swój kontakt ze sportami oraz sztukami walki rozpocząłem od ju-jitsu - było to jesienią 1978 roku, a ja byłem wówczas uczniem ósmej klasy szkoły podstawowej. Jednym z motywów, dla których chciałem trenować, była potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa osobistego, nie chciałem być popychany. Następnie zainteresowałem się karate kyokushin, gdyż styl ten miał dobrą reputację i wydawał się bardziej "twardy". Magnesem przyciągającym był oczywiście Oyama - twórca tego stylu, o którym krążyły legendy związane przeważnie z walkami z bykami.Z perspektywy czasu oceniam, że szukałem takiej formy konfrontacji fizycznej, która nauczyłaby mnie walczyć w sytuacji najbardziej realnej. Spośród dużych zalet karate kyokushin brak możliwości uderzania rękami na strefę wysoką (głowę) wydawał mi się być znaczącym ograniczeniem realności. Pewnego razu obejrzałem film pt. "Królowie ringu" w którym zagrał między innymi Benny Urquidez. Film zrobił na mnie duże wrażenie, a przyjęta formuła konfrontacji była dla mnie bardzo atrakcyjna. Fakt ten spowodował, iż wybrałem kick-boxing. W owym czasie była to dla mnie najpełniejsza forma rywalizacji.
Ponieważ kick-boxing polega na pracy rąk i nóg dlatego uprawiałem równolegle trening bokserski. Było to bardzo dobre uzupełnienie kick-boxingu.

3. Tak, uważam, że kick-boxing jest dobrym sportem. Zawsze trenowałem z pasją i wkładałem w każdy trening i walkę maksimum. W tamtym czasie była to pełna forma kontaktowa. Sporty walki w bliskim dystansie - chwytane - typu judo, zapasy nigdy mnie nie fascynowały. Poza tym na ulicy jest inny realizm. Ciężko jest komuś założyć dźwignię na stopę; z drugiej strony czy broniąc siebie muszę taczać się z partnerem po ulicy? Uważam, że sporty walki w którym dominują uderzenia i kopniecia są bardziej brutalne, destrukcyjne i efektywniejsze na ulicy. W warunkach walki realnej na ulicy z kilkoma przeciwnikami (2-4 osoby) formy walki chwytanej narażone są na większe niebezpieczeństwo związane z możliwością skutecznego ich wykorzystania. Nie oznacza to, że nie należy uczyć się takich form walki.
Uważam, iż najpełniejszą aktualną formułą walki jest w tej chwili MMA. Niestety w Polsce wciąż obserwuje się zbyt dużą specjalizację i skupienie walki w parterze - jest to złe i mało efektowne. Przykład mogą stanowić trenujący na zachodzie zapaśnicy, którzy świetnie radzą sobie w stójce, czy przedstawiciele sportów uderzanych, którzy opanowali niezbędny zakres technik podstawowych z parteru. Kopiowanie wzorców tajskich w tej rywalizacji nie gwarantuje sukcesów. W moim odczuciu, metodyka walki w tej dyscyplinie, oparta na większej elastyczności w poruszaniu, wszechstronnym wyszkoleniu bokserskim połączone z wszechstronnym wyszkoleniem w technice kopnięć, daje o wiele lepsze efekty niż kopiowanie tradycyjnego muay-thai. Udowodnili to Holendrzy i kilku innych europejskich zawodników.

4. Pracowałem podczas studiów jako porządkowy w klubie studenckim "Relax" na AWF-ie i z racji moich obowiązków zdarzały się niekiedy sytuacje wymagające interwencji. Dojeżdżałem też pociągami na treningi i na studia, co powodowało, że bywało to w późnych godzinach i w owym czasie również zdarzały się sytuacje zmuszające do samoobrony.
Jedno ze zdarzeń jakie mogę przytoczyć to sytuacja jaka miała miejsce podczas powrotu do domu wraz z moim bratem ciotecznym. Było to sporo lat temu. Trenowałem wtedy już kilka lat, a mój brat stawiał na sali pierwsze kroki. Miał jednak sporo doświadczenia w ulicznych potyczkach, uprawiał też wcześniej boks. Przechodząc koło grupki kilku osób siedzących na ławce zostaliśmy werbalnie zaczepieni. Po rozpoznaniu osoby mi towarzyszącej, która jak wspomniałem miała uznaną reputację wśród łobuzerskiego elementu, chciano nas przeprosić. Ja jednak uznałem, iż nie należy rozpoczynać jałowych dyskusji i zaczęliśmy odchodzić. Rozwścieczony tym jeden z prowokatorów rzucił sie na mnie. Skarcony błyskawiczną kontrą legł na chodniku. Wzbudziło to siedzących na ławce do czynu i całe zdarzenie nabrało rozmachu. Na szczęście nie trwało to długo. Cali i zdrowi trafiliśmy w końcu do domu.

Krav Maga - Tomasz Adamczyk
Staż treningowy - od 1968 judo i samoobrona, od 1995 r. Krav Maga. Członek siedmioosobowego grona światowych ekspertów KM IKMF, wyróżniony indywidualnym tytułem "Expert-Chief Instructor Krav Maga" IKMF. Zajmuje się wyszkoleniem wojska, jednostek specjalnych, policji, ochroniarzy itd.

1. Dzisiaj nauczanie samoobrony jest moją misją życiową. Robię to od ponad 30 lat. Nauczam Krav Maga, żeby nam wszystkim żyło się bezpieczniej, żeby rozpowszechniać wiedzę jak unikać złych, groźnych sytuacji oraz jak reagować przytomnie i adekwatnie.
Kiedyś treningi były dla mnie szansą na wyżycie się, a także szansą na zdobycie umiejętności obrony przed atakiem na ulicy.

2. Przez wiele lat poszukiwałem systemu, który maksymalnie zbliżyłby mój trening do realnych zagrożeń ulicznych. Trenując judo, ju jitsu, kyokushin karate i inne systemy miałem poczucie, że to co ćwiczę nie ogarnia takich problemów, jak duży stres w sytuacji kilku agresorów, gdy jest zaskoczenie, ciemności lub gdy któryś z nich wyjmuje nóż itp.
Pod koniec lat 80. zacząłem analizować systemy militarne oraz systemy technik i taktyk interwencji policyjnych. Trenowałem m.in. rukopasznyj boj z ukraińskimi instruktorami jednostki "Berkut", trenowałem z policjantami z Belfastu oraz eks-żołnierzami Legii Cudzoziemskiej.
To były ciekawe doświadczenia, ale dopiero gdy kilkanaście lat temu poznałem izraelską Krav Maga, zorientowałem się, że system ten oferuje wszystko to czego szukałem. Od kilku lat jestem członkiem izraelskiej grupy top-ekspertów Global Instructors Team i mam bezpośredni wpływ na kształt tego systemu, jego metodykę treningową oraz na przygotowanie nowych instruktorów na całym świecie.

3. Krav Maga jest sytemem, który opracowany został przez Imiego Lichtenfelda i jego asystentów dla potrzeb walki o przetrwanie w Izraelu. Ma bezpośrednie korzenie militarne, z których później powstała samoobrona dla osób cywilnych.
Chcąc przygotować osobę cywilną do roli żołnierza, w sytuacji gdy wokół trwała i nadal - od ponad 60 lat - trwa wojna oraz walka z terroryzmem, zdefiniowano zasady, jakimi musi posługiwać się ten system:
- skrócenie czasu skutecznego przygotowania do walki do niezbędnego minimum,
- dbałość o maksymalny realizm treningu,
- zajęcia zarówno techniczne na sali, jak i trening taktyki w różnym, realnym otoczeniu, z zastosowaniem programowania scenariuszowego,
- duża uwaga poświęcona kontrolowaniu emocji, dokonywaniu właściwych wyborów w stresie, deeskalacja agresji agresora, rozumienie zachowań grupy przeciwników,
- dobór technik podstawowych nastawiony na pomoc również osobom słabszym fizycznie,
- wzmacnianie podstawowych odruchów obronnych człowieka,
- nauka procedur bezpieczeństwa dla osób cywilnych,
- założenie, że wraz z nowymi sytuacjami zagrożeń, system musi nieustannie ewoluować, z zachowaniem jednak oryginalnej metodyki oraz zasad taktycznych.
Jako IKMF, Global Instructors Team prowadzimy szkolenia na wieloletnich kontraktach w ponad 30 krajach - dla osób cywilnych, a także dla jednostek specjalnych i antyterrorystycznych oraz ratowania zakładników, służb ochrony rządów oraz linii lotniczych.

4. W przeszłości niejednokrotnie walczyłem na ulicy, również śpiesząc z pomocą osobom zagrożonym. Czasami po takich sytuacjach zastanawiałem się, czy moje postępowanie było właściwe i czy nie można było inaczej rozwiązać niektórych problemów.
Dzięki Krav Maga rozpocząłem trening psychologiczny, który dał mi niezwykłą satysfakcję z takich umiejętności, które pozwalają na gaszenie konfliktu, zanim rozwinie się na dobre, a także takie interwencje kryzysowe, że użycie siły fizycznej jest absolutna ostatecznością.
Mam do opowiedzenia ciekawą historię z życia.
Jesienią 2003 roku nagrywaliśmy w Łodzi kasety instruktażowe Krav Maga, wspólnie ze współtwórcą systemu - Eyalem Yanilov z Izraela oraz kilkunastoma instruktorami z całego świata. Między innymi rejestrowaliśmy wzorce scenariuszowe zachowań, niwelowania agresji przeciwnika bez uzycia przemocy.
Był sobotni wieczór, gdy postanowiliśmy zrobić przerwę i wyjść na kolację do restauracji. W pewnym momencie znaleźliśmy się w pobliżu sytuacji, gdzie grupa podpitych agresorów zaatakowała chłopaka spacerującego z paroma koleżankami. Postanowiliśmy interweniować, wchodząc pomiędzy te dwie grupy, i zdecydowanie rozdzielić walczących. Okazało się, że zastosowaliśmy metodę Krav Maga, nagrywaną wcześniej w studio. Efekt był niezwykły. Nie dotknęliśmy nikogo, nasza postawa dała sygnał, że jesteśmy gotowi do walki ale wybieramy na razie tylko twarde instrukcje ustne. Zdezorientowani agresorzy najpierw klęli, potem niezdecydowani co robić (...) rzucili butelką w szybę wystawy i (...) uciekli.
Mieliśmy natychmiastowy, żywy dowód, jak skutecznie działa dobry trening psychologiczny.

Kung Fu - Tomasz Rybotycki
Ćwiczy od 1989 r. 75 kg/175 cm. Mistrz Świata Kung Fu/ Wu Shu, wielokrotny mistrz Polski.

1. Na początku, kiedy zaczynałem ćwiczyć była to fascynacja (która trwa do dziś) i chęć sprawdzenia się, jednakże z wiekiem przeistoczyło się to w sposób na życie bez którego nie wyobrażam sobie przyszłości. Samoobrona jest dla mnie nie tylko umiejętnością panowania nad ciałem, ale również nad psychiką. Jest to możliwość radzenia sobie w pewnych ekstremalnych sytuacjach - jednakże skuteczne zakończenie działań obronnych to nie zawsze są rękoczyny. lepiej, gdy do tego nie dochodzi. Właściwie umiejętność złagodzenia sytuacji, rozładowania napięcia nazwałbym samoobroną.

2. Prawdę mówiąc, był to czysty przypadek, że zacząłem ćwiczyć WuShu. Wszystko rozpoczęło się od tego, że dowiedziałem się iż kilku kolegów wybiera się na zajęcia jakiejś sztuki walki, do końca nie było to sprecyzowane. Chciałem sprawdzić co to jest i wybrałem się z nimi. Po pierwszych treningach już wiedziałem co chcę robić w życiu i ćwiczę WuShu do dziś.

3. Wydaje mi się że tak, z bardzo prostej przyczyny. Praktycznie każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Wu Shu jest tak wszechstronne że człowiek w każdym wieku będzie w stanie uprawiać tę sztukę walki, poczynając od dziecka sześcioletniego, kończąc na osobach powyżej sześćdziesięciu lat. Mogą oni również ćwiczyć różne aspekty tej sztuki walki, takie jak formy (taolu), walkę na platformie (sanshou), taj chi. Bazując na doświadczeniach własnych, mogę powiedzieć, że systemy walki niewiele się różnią od siebie. Każdy dostosowuje technikę do własnych możliwości fizycznych, a wykładnikiem nie powinna być dana sztuka walki, a człowiek który ją trenuje. Praca własna włożona na treningach tej samej grupy ćwiczących osób będzie różna, jak i osiągany wymierny efekt skuteczności. Nie uważam, że Kung Fu jest najlepszym stylem walki, jednakże każdy może znależć tu coś dla siebie. Osobiście jestem zwolennikiem treningu z szablą, ale nie oznacza to, że w pszyszłości nie będę trenował np. walki z mieczem.

4. Dotychczas nie musiałem zastosować swoich umiejętności poza salą treningową i startami zawodniczymi. Sytuacje zmuszające mnie do wykorzystania ich starałem się rozwiązać w inny sposób.
Przypominam jedną taką historię z przeszłości. W drodze powrotnej z gór, jechałem z żoną tramwajem. Obok nas stała grupa osób, gdzie po pewnym czasie jedna z nich zaczęła mnie szturchać i obrażać. Niestety nie wytrzymałem i doszło do zwarcia. Wykonałem szybkie techniki klinczując ruchy przeciwnika i wtedy zacząłem się śmiać. Ze zdenerwowania przeszedłem do śmiechu. Uświadomiłem sobie, jak bezbronny jest mój przeciwnik, i że tak naprawdę nie jest w stanie nic mi zrobić. Zostawiłem go, a on uspokoił się, a potem udał się w inną część tramwaju.

MMA - Łukasz Jurkowski

1. Samoobrona jest dla mnie jedną z najtrudniejszych form walki. Dlaczego? W walce sportowej, gdzie istnieje szereg zasad i koordynatorów pojedynku, takich jak sędzia i lekarz, jesteśmy świadomi zakresu technik i możliwości przeciwnika. Ochraniacze, mata i inne środki bezpieczeństw pozwalają w pełni skoncentrować się na technice i taktyce prowadzącej do zwycięstwa. Natomiast, kiedy jesteśmy zmuszeni do szybkiej reakcji na przeciwnika lub też kilku, musimy myśleć zdecydowanie inaczej niż na macie, ringu czy klatce. Poziom adrenaliny i emocje potrafią lata ćwiczeń sportowych i setki medali wrzucić do kosza, jeśli się z nim nie uporamy. No i najważniejsza sprawa. Broniąc się musisz posunąć się do tego samego, co ewentualnie zrobiłyby agresor. Wykorzystać teren i inteligencję do uporania się z zagrożeniem.

2. MMA daje zawodnikowi niesamowitą wszechstronnosć. Jest to dyscyplina, gdzie można pokazać pełne możliwości jako zawodnik i wojownik. Po latach spędzonych na macie taekwon-do ITF postanowiłem spróbować dyscypliny, która pozwoli mi rozwinąć się jako zawodnik w kilku różnych kierunkach. Do arsenału kopnięć i uderzeń dodałem zapasy oraz walkę w parterze, przez co spełniłem się jako zawodnik kompletny. Przy wzroście i popularyzacji MMA w naszym kraju, zaczynam
również realizować marzenie młodego adepta sztuk walki - aby tym, co robię, zarabiać na życie. Dla mnie MMA jest sposobem na życie, hobby i pracą.

3. MMA jest odpowiedzią na bardzo często zadawane pytanie: która sztuka walki jest najlepsza? Nie ma takich odpowiedzi, gdyż walczy człowiek, a nie jego dyscyplina. Jest to człowiek, który potrafi zarówno skutecznie boksować i kopać oraz zakładać dźwignie i duszenia w parterze. Mixed Martial Arts daje mi pełne możliwości wykazania się jako zawodnik. Wymaga ode mnie wszechstronnego treningu, zarówno w stójce, jak i w parterze. Jako zawodnik, który zdobył złote medale w taekwon-do ITF uzmysłowiłem sobie, że same uderzenia i kopnięcia nie wystarczają w skutecznej walce. Wywrócony na ziemię, też muszę umieć się bronić (...) i atakować. MMA jest najpełniejszą formą walki, najbardziej zbliżoną konfrontacją do realnego starcia pozasportowego.

4. Muszę powiedzieć, że od czasu kiedy zacząłem przygodę ze sportami walki, zdecydowanie miałem mniej sytuacji, gdzie nie wystarczały argumenty słowne i trzeba było się z kimś szarpać. Trening walki pozwolił mi ocenić swoją wartość jako zawodnika i realizować się na macie, a nie na ulicy. Oczywiście, że sytuacje, w których musiałem najnormalniej w świecie się bronić fizycznie, zdarzały się.
Kiedyś korzystając z okienka na studiach wyskoczyłem do centrum zrobić małe zakupy. Idąc chodnikiem zostałem zaczepiony przez dwóch "cwaniaczków" w celu pożyczenia karty telefonicznej, kasy lub komórki. Zaskoczyłem ich odpowiadając, że niestety nie mogę dać im tych przedmiotów. Wówczas jeden z nich popchnął mnie, a ja potykając się o krawężnik upadłem w błoto. Nie wściekłem się tym, że zostałem popchnięty. Sprawa wyglądała tak, że kiedy wstawałem próbowali mnie
zaatakować. Jednak (...) po kilku sekundach zostawiłem ich nieprzytomnych na chodniku (...). Jak się później okazało byli poszukiwani za kradzieże i rozboje.

Taekwon-do - Dariusz Idzikowski
Urodzony w 1979, ćwiczy od 1989 r. 100 kg, 194 cm. Wiele tytułów mistrzowskich w walkach w wadze ciężkiej, a także w układach formalnych i technikach specjalnych w ramach Taekwon-do ITF.

1. Sztuka samoobrony jest zbiorem rozwiązań technicznych składających się z uderzeń, dźwigni i rzutów mających na celu obronę przed atakującym przeciwnikiem - często uzbrojonym. Jednak samoobrona to nie tylko uwalnianie się z chwytów, samoobroną są wszystkie techniki Taekwon-do. Osoba trenująca sztuki, sporty czy też systemy walki, ma o wiele większą szansę skutecznej samoobrony na ulicy. Jestem jednak zwolennikiem zasady, że nie warto angażować się w walkę, jeżeli nie jest to absolutnie konieczne, bowiem walka to ostateczny środek obrony, a gdy do niej dojdzie wskazuje to na fakt, iż wszystkie logiczne i racjonalne środki rozwiązania danego sporu zawiodły. Samoobrony nie wykorzystuje się również do ataku przeciwnika, tylko do samoobrony. Oczywiście można ją wykorzystywać do ataku na przeciwnika, ale wtedy nie będzie to już sztuka, a jedynie zbytnia, tak potępiana przez wszystkich, agresja. Studiowanie sztuki walki mające na celu skuteczne odparcie ataku przeciwnika nie może stanowić podstawy do wywyższania się nad kimś.
Moim zdaniem sztuka samoobrony to również umiejętność celowego, racjonalnego prowadzenia walki obronnej, która wymaga dużej koncentracji uwagi, szybkości reagowania i umiejętności wczuwania się w zamiary przeciwnika. Obrona powinna bowiem odpowiadać rodzajowi ataku oraz uwzględniać warunki fizyczne broniącego w odniesieniu do warunków fizycznych atakującego.

2. Treningi Taekwon-do rozpocząłem w 1989 r., w okresie tym sztuki walki przeżywały rozkwit na fali filmów z Bruce Lee. Sale sportowe w dużym stopniu zapełnione były adeptami różnych sztuk walk, poczynając od najmłodszych wiekiem do "seniorów". Na każdym podwórku, w klasie spotkać można było osoby ćwiczące wszelkiego rodzaju sztuki walki. Również w moim przypadku było podobnie. Początkowo z bratem mieliśmy renować piłkę nożną, jednak po wielokrotnym obejrzeniu kolegów i koleżanek trenujących Taekwon-do na przerwach lekcyjnych zdecydowaliśmy zapisać się na treningi do SKS "Start" Olsztyn, w którym odbywały się zajęcia w zapełnionej po brzegi sali. Atmosfera panująca na zajęciach oraz sposób prowadzenia treningów zachęciły nas do uprawiania tej sztuki walki z pełnym zaangażowaniem i w ten sposób moj przygoda z Taekwon-do trwa do dnia dzisiejszego.

3. Uważam, że na postawione pytanie nie można jednoznacznie odpowiedzieć. Wszystkie sztuki walki, sporty czy też systemy walki zawierają elementy dla nich charakterystyczne, które pozwalają odróżnić je od innych. Specyfika każdej ze sztuki walki sprawia, że są one bardziej lub mniej skuteczne w zależności od rodzaju walki (sportowa - realna), warunków w jakich odbywa się czy tez stosowanych technik. Taekwon-do jest sztuką walki i sportem, ale jednocześnie inspiracją do własnego rozwoju, utrzymania kondycji i sprawności fizycznej. Charakterystyczny dla Taekwon-do jest fakt, że trenować mogą je osoby praktycznie w każdym wieku - choć nie każdy może być zawodnikiem.
Podstawą nauki wszelkich sztuk walki jest trening, który poza kształtowaniem techniki, rozwija odporność na stres oraz uczy panowania nad emocjami.
Od tego, co trenujemy i może być kiedyś wykorzystane w realnej walce, świadczy moim zdaniem przede wszystkim rodzaj treningu. Jest on tym skuteczniejszy, im bardziej przypomina sytuację walki realnej. W odpowiedzi na pytanie postawione na początku mogę powiedzieć, iż - rodzaj i intensywność treningu decydują o skuteczności każdej sztuki walki. Najlepiej, jeżeli na treningu jest wiele sparingów, w warunkach możliwie najbardziej zbliżonych do tego, co może czekać nas w sytuacji realnej walki.
Obecnie w Taekwon-do kluby sportowe główny nacisk kładą na rywalizację sportową, ale nie należy zapominać, że obok walki sportowej wykształciła się samoobrona, oparta na tradycyjnych technikach ręcznych i nożnych. Ma ona z pewnością praktyczniejsze zastosowanie w walce realnej. Nie należy jednak zapominać, że ogólna sprawność fizyczna kształtowana przy treningu sportowym w Taekwon-do odgrywa również znaczną rolę na stopień skuteczności stosowanych technik. Celem każdego treningu powinno byc przygotowanie do walki z żywym przeciwnikiem, czy to w czasie zawodów czy w czasie realnej walki. W zależności zatem jak już wspomniałem od rodzaju treningu i przygotowania psychicznego Taekwon-do pozwala rozwinąć umiejętność, a co za tym idzie skuteczność walki w określonych warunkach (walki sportowej czy realnej). Należy również podkreślić, że obok treningu fizycznego bardzo ważnym czynnikiem jest przygotowanie psychiczne i zdolność koncentracji w czasie walki. Wszystkie wymienione elementy z pewnością decydują o skuteczności walki.

4. Jestem zwolennikiem poglądu, że nie powinno wykorzystywać się umiejętności nabytych w związku z uprawianiem jakiejkolwiek sztuki, sportu czy sytemu walki jeżeli nie jest to absolutnie konieczne. Uważam, że umiejętnością jest przewidywanie sytuacji, w których mogłoby dojść do zagrożenia ze strony drugiej osoby czy osób, a co za tym idzie zapobieganie takim sytuacjom. Należy więc, moim zdaniem, unikać konfliktowych sytuacji, a jeżeli już do nich dojdzie to starać się rozwiązać sporną sytuację bez konieczności zastosowania bezpośredniej walki, a co za tym idzie nabytych umiejętności.
Pamiętam taką sytuację, która raczej była śmieszna, niż stanowiła zagrożenie. Kiedyś wracaliśmy z bratem do domu i zaczepiła nas jakaś grupa osiedlowa. Brat wykonał przed napastnikami wysokie kopnięcie - ale nikogo nie kopnał. Sam pokaz możliwości wystarczył - napastnicy nie chcieli mieć z nami konfliktu i odeszli uznając, że jesteśmy na pewno jakimiś karatekami i lepiej z nami nie zaczynać.

Zapasy - Andrzej Wroński

1. Samoobronę rozumiem jako umiejętność radzenia sobie na ulicy, jeżeli taka sytuacja miałaby miejsce (...) tzn. dać sobie radę i czuć się bezpiecznie. Nie należy liczyć na kogoś z zewnątrz, że ci pomoże. Jeżeli możesz na kogoś liczyć, to licz na siebie.
Jeżeli przewaliłem tysiące zawodników na treningach, to dlaczego komuś na ulicy miałbym nie dać rady.

2. W mojej rodzinnej miejscowości z której pochodzę były dwie sekcje - piłki nożnej i zapasów. Ponieważ w owym czasie w Montrealu Lipień Kazimierz zdobył złoty medal olimpijski w zapasach (kat. 62 kg) natchnął mnie do uprawiania tej dyscypliny sportu. Był dla mnie osobistym "Guru". Jak byłem młodszy, inaczej wyobrażałem sobie walkę w zapasach. Jako dzieci siłowaliśmy się z rówieśnikami, łapaliśmy się za pas i próbowaliśmy - kto kogo przewróci. Myślałem, że zapasy to coś w rodzaju sumo. Gdy rozpocząłem treningi, zobaczyłem, że jest to zupełnie coś innego. Zapasy wciągnęły mnie. Poważne sukcesy zaczęły sie z dniem rozpoczęcia treningów w Legii Warszawa w ramach odbycia zasadniczej służby wojskowej. Później zresztą zostałem żołnierzem zawodowym. Zapasy stały się moim życiem, a w miarę kolejnych sukcesów miałem coraz większą wiarę, iż mogę zwyciężać (szczególnie z zawodnikami rosyjskimi) i być najlepszy.

3. Uważam, że zapasy są bardzo dobre. Uprawianie tej dyscypliny daje dużo satysfakcji nie tylko w sporcie, ale i w życiu. Zapasy są chociażby obowiązkowe w USA w szkołach. Mnogość elementów składających się na całość zapasów jest szeroka. Zimą trenowaliśmy jazdę na nartach, latem pływanie, w całym cyklu treningowym - zespołowe gry sportowe. Ten sport nie pozwala na nudę, a jeżeli ktoś chce zmienić dyscyplinę sportową może to zrobić z łatwością posiadając już pewne umiejętności i sprawność fizyczną.
Dodatkowo trenując zapasy, można wyrobić pewność siebie, czyli czyć się dobrze psychicznie. Nie chodzi oczywiście o manifestację swojej pewności, ale o własne poczucie posiadanych umiejętności.
Każdemu poleciłbym zapasy - przynajmniej na początek. Na pewno jest to sport, który wszechstronnie kształci młodego człowieka.

4.Praktycznie nie musiałem wykorzystywać swoich umiejętności na ulicy. Podczas walki sportowej - tak zdarzało się, że jeżeli ktoś walczył niesportowo, to dochodziło do niesportowej konfrontacji. Wszystko to można jednak traktować w formie bardziej zabawy i koleżeńskiej formy walki.
Może moja postura sprawiała, iż odstraszałem potenjalnych agresorów. Najwięcej przeciwników miałem za to w siłowaniu na rękę. Nie wiem dlaczego, ale wiele osób twierdziło, że nie chcą zmierzyć się ze mną w walce, ale w siłowaniu na rękę. Trudno było wytłumaczyć, że nie trenuję walki na rękę, tylko zapasy. Przeważnie, mieliśmy kogoś w zanadrzu, kogo wystawialiśmy do takiej rywalizacji, a on wygrywał.
Jedno zdarzenie, ale raczej zabawne przychodzi mi do głowy. Kiedyś odwiedziłem kolegę, który trenował zapasy i pracował jako ochroniarz na jednej z dyskotek. Gdy rozmawialiśmy, podszedł w naszym kierunku pewien mężczyzna i wiedząc, że kolega jest ochroniarzem - zaczął go straszyć, jednocześnie powołując się, m.in. na znajomość z Andrzejem Wrońskim, który miałby się z nim rozprawić. Kolega spytał, czy zna też tego osobnika który z nim stoi (czyli mnie). Odpowiedział że
nie zna. Wtedy dowiedział się, że ten Wroński to właśnie ja. Nie doszło jednak do zdarzenia, gdyż awanturujący się osobnik uciekł, gdy tylko usłyszał kim jestem.

Zmieniony przez - MatiAu w dniu 2012-04-10 23:27:04

Sprawdź ile masz % tłuszczu?

Ekspert SFD
Pochwały Postów 686 Wiek 32 Na forum 11 Płeć Mężczyzna Przeczytanych tematów 13120
Masz problem z przybraniem na wadze lub zgubieniem zbędnych kilogramów? Indywidualne plany dietetyczne i treningowe
  • 23 383 spalonych kg tłuszczu
  • 27 059 zbudowanych kg mięśni
Sprawdź więcej
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 1333 Napisanych postów 13522 Na forum 8 lat Przeczytanych tematów 72638
Bardzo dobry temat, a najbardziej z tego wszystkiego podoba mi się celna uwaga Marka Piotrowskiego:
"Kopiowanie wzorców tajskich w tej rywalizacji nie gwarantuje sukcesów. W moim odczuciu, metodyka walki w tej dyscyplinie, oparta na większej elastyczności w poruszaniu, wszechstronnym wyszkoleniu bokserskim połączone z wszechstronnym wyszkoleniem w technice kopnięć, daje o wiele lepsze efekty niż kopiowanie tradycyjnego muay-thai. Udowodnili to Holendrzy i kilku innych europejskich zawodników."

"Dzięki za złoto, mój ty bohaterze" - 100 dan Diego.

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 3 Napisanych postów 318 Na forum 6 lat Przeczytanych tematów 5250
Dla mnie nic odkrywczego, ale ładnie i źródłowo jest tu pokazanych kilka faktów:

1. Każda z tych osób przed rozpoczęciem treningów już umiała walczyć, a trening był tylko uzupełnieniem umiejętności, a nie ich nabyciem

2. Żadna z tych osób nie miała typowego problemu bycia zastraszanym przez starszaków, co jest głównym powodem rozpoczęcia nauki sztuk walki dla większości osób.

3. Żadna z tych osób nigdy nie potrzebowała sztuk walki, a za to do samoobrony używa charyzmy, rozsądku, dyplomacji, obserwacji otoczenia itp. wszystko wyuczone samodzielnie, naturalnie, a nie przez sztuk walki. Każda konfrontacja fizyczna była rozwiązana typowym cepem co umie każdy lub 'dziecinnym' chwytem, a nie sztukami walki.

4. Sukcesy w danej sztuce walki były osiągane błyskawicznie.

I tu dochodzimy do kwestii talentu. Dla nadziei itp. mówi się, że talent stanowi 1%, a ciężka praca 99%.
W rzeczywistości jednak talent to 99%, a ciężka praca 1%, nie ma się co oszukiwać.

Porównałbym sztuki walki do szkoły muzycznej i nauki gry na instrumencie. Każdy chyba widział jak wiele dzieci, osób chodzi na naukę gry na gitarze np. I ile z nich zostaje muzykami? Czy chodzenie na naukę gry na gitarze przez 25 lat zrobi z nich muzyków nawet jeśli mają ten 1% talentu? Nie. Bo jeden 1% to o wiele za mało.
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 2 Napisanych postów 220 Na forum 7 lat Przeczytanych tematów 4711
Eeee.... o którym tekście mówisz? Nie pomyliły ci się okienka w przeglądarce?
Frosti

1. Każda z tych osób przed rozpoczęciem treningów już umiała walczyć, a trening był tylko uzupełnieniem umiejętności, a nie ich nabyciem

O tak... Nastula gdy zaczął treningi w wieku 9 lat już był niepokonany w licznych starciach ulicznych (ale rym:), Sawicki nauczył się walki w tenisie stołowym i szachach, potem tylko dołożył trochę kopnięć i już. Idzikowski kopał piłkę, to zamiana tejże na czyjąś głowę to była formalność... Może ci chodziło o to, że Michalczewski lał się przed boksem, ale czy umiał walczyć? Wątpię...
Frosti

2. Żadna z tych osób nie miała typowego problemu bycia zastraszanym przez starszaków, co jest głównym powodem rozpoczęcia nauki sztuk walki dla większości osób.

Skąd to wiesz? Piotrowski pisał że nie chciał popychany - może to znaczyło, że bywał zastraszany? Zresztą nikt się tutaj za bardzo nie otwierał, skąd możesz wiedzieć kto miał jakie problemy w szkole??

Frosti
Żadna z tych osób nigdy nie potrzebowała sztuk walki, a za to do samoobrony używa charyzmy, rozsądku, dyplomacji, obserwacji otoczenia itp. wszystko wyuczone samodzielnie, naturalnie, a nie przez sztuk walki. Każda konfrontacja fizyczna była rozwiązana typowym cepem co umie każdy lub 'dziecinnym' chwytem, a nie sztukami walki.


Chłopie, skąd ty to wziąłeś? Nigdzie nie pisze, że skończyło się na cepie. Nastula wyraźnie użył technik Judo, Zimoląg pisze że znokautował kilka osób ale nie precyzuje jak, Sawicki wspomina o użyciu "kilku technik", a więc chyba nie cepów, Rybotycki wykonywał "szybkie techniki", Piotrowski wprawnie skontrował akcję przeciwnika - kwintesencja dobrej techniki. Co do charyzmy, rozsądku itp. - wątpię żeby można było je oceniać w oderwaniu od treningów SW - zresztą większość osób pisze wprost bądź wynika z ich wypowiedzi, że pewność siebie, umiejętność przewidywania zdarzeń itp. pochodzi właśnie z wieloletnich treningów i zgłębiania zasad walki.


Frosti
Sukcesy w danej sztuce walki były osiągane błyskawicznie.

Tak... Nastula medal po zaledwie 16 latach treningów, Piotrowski tylko 9 lat do pierwszego tytułu, więc w ogóle ledwo się nauczył lewego prostego i już wymiatał...nie chce mi się dalej.

Frosti
W rzeczywistości jednak talent to 99%, a ciężka praca 1%, nie ma się co oszukiwać.

Idealne usprawiedliwienie, żeby siedzieć na dupie przed kompem i nie robić ze swoim życiem absolutnie nic...

Odstaw medykamenty chłopie...


Zmieniony przez - MatiAu w dniu 2012-04-11 18:09:00
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Specjalista
Szacuny 74 Napisanych postów 11983 Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 79498
Frosti-jeszcze tego nie pisałem,choć czytałem większość Twoich wypowiedzi w dziale i zadziwiasz mnie nimi mocno.Co innego w tym artykule jest napisane,a co innego widzisz Ty.Kolega powyżej kilka rzeczy wypunktował.

Raczej ustapić niż zranić,raczej zranić niz okaleczyć,raczej okaleczyć niż zabić,prędzej zabić samemu,niż dać się zabić.

Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Nochal

Następny temat

pomysł na manekina