logo
zamknij zamknij

warunki fizyczne

słowa kluczowe: ,

Ilość wyświetleń tematu: 19191

0 5 0
napisał(a)
lukas222
Specjalista
Szacuny 54 Napisanych postów 1932 Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 8908
A czemu walczyli w szatni? Kto sprowokował walkę?
napisał(a)
pawelek770
Początkujący
Szacuny 15 Napisanych postów 2499 Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 23442
pitt-bo w walce poza-ringowej nie da sie tak blokowac(nie ma rekawic),jest duza adrenalina(obaj staraja sie atakowac) wiec sa wymiany ciosow.

najslabsze psy najglosniej szczekaja

napisał(a)
PITTT
Znawca
Szacuny 38 Napisanych postów 10037 Na forum 14 lat Przeczytanych tematów 33695
O ile znam tego mojego znajomego to on niestety sprowokował.

Gory upajaja.Czlowiek uzalezniony od nich jest nie do wyleczenia.Mozna pokonac alkoholizm,narkomanie,slabosc do lekow.
Fascynacji gorami nie można.

napisał(a)
Kicius_kit
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 107 Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 377
W szatni też nie ma miejsca. Mogę się założyć, Gdyby było więcej miejsca miałby większe możliwiści bokser. W szatni gość wykożystał przewagę masy oraz to że trenował zapasy.
napisał(a)
Lulasius
Początkujący
Szacuny 4 Napisanych postów 1045 Na forum 14 lat Przeczytanych tematów 8166
No i widac z calej tej naszej dyskusji ze lepiej miec warunki niz ich nie miec, jest to spora przewaga.

Nowoczesny Trening Ramion
http://www.sfd.pl/temat209192/

Specjalista w dziale "Nasze Zdjęcia"

napisał(a)
x-ray ZASŁUŻONY
Znawca
Szacuny 45 Napisanych postów 7467 Wiek 45 lat Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 31998
Ciagle mowi sie tu o sile, masie itd. ale bardzo malo mowi sie tu o dynamice uderzenia. A jest to moim zdaniem element znajdujacy sie na I miejscu listy warunkow, ktore pozwalaja mniejszemu powalic wiekszego. Z reszta jest ona podstawa kazdego SW uderzanego. Nie bede kopiowal bo nie wypada ale zapraszam do poczytania bo gosc ciekawie piesze http://radxcell.republika.pl/tworczosc/teksty/walka.htm

Zmieniony przez - x-ray w dniu 2005-07-04 19:56:20

Koksy to nie wszystko http://www.sfd.pl/temat148281/
Nie masz koncepcji, zajrzyj tutaj http://www.sfd.pl/temat255388/
Patrz co jesz http://www.sfd.pl/temat280738/
Train smarter, not just harder!

napisał(a)
haus111
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 259 Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 3757
Lulasius, jesli na 7 str doszedles do tego wniosku to punkt dla Ciebie. Pewnie ze lepiej byc wysokim i ciezszym (szczegolnie przy proporcjonalnej, umiesnionej sylwetce).
Co do PITTTA wydarzenia, heh albo znamy te same osoby albo na swiecie czesto dzieja sie takie rzeczy bo moj kumpel zrobil to samo, wykorzystal jednak takze to ze boksujacy koles nie wiedzial nic o zapasach. Nie sama masa zwyciezyla ale baaardzo mu pomogla.
Inna sprawa ze trenowalem jakis czas z kolesiami zapasy wspierane elementami innych sztuk, kazdy byl po jakies sekcji i wprowadzal swoje zagrania, mielismy mate wynajeta w jakiejs szkole. miedzy innymi byl facet po boksie ktory zapasy zaczynal, tech moze gorszy, drobiazgiem byla roznica 35 kg pomiedzy nami- nie moglem mu zrobic absolutnie nic. 10 czy 15 kg przewage innych trenujacych dalo sie zniwelowac (nie zawsze:)
Kicius Kit, sorry ale walki na lewa reke to chyba smiech na sali, niewiele to udowadnia jak odniesiesz to do reality- poza tym ze oboje macie lewe rece.
Co do kosiarzy, hmmm, no nadal pewnego typu rozwiazaniem sa wszelkiego rodzaju ataki na nogi, szczescie ze czesc wbijajacych koncentruje sie glownie na korpusie i gr konczynach. Przyklad z bliska- spojrzcie chocby na fotki w "naszych zdjeciach" czesto duze dysproporcje. wejscie w nogi, dzwignia na ktoras, dobre low kicki, sa to jakies rozw.

buhahahhaha!!!

napisał(a)
Lulasius
Początkujący
Szacuny 4 Napisanych postów 1045 Na forum 14 lat Przeczytanych tematów 8166
Doszedlem juz do tego na 5 stronie - na 7 dopiero nabralem odwagi by to napisac.

Nowoczesny Trening Ramion
http://www.sfd.pl/temat209192/

Specjalista w dziale "Nasze Zdjęcia"

napisał(a)
Kicius_kit
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 107 Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 377
W walce tylko na jedną ręke nie liczy się siła ani masa tylko technika a jak nie trenowałeś boksu to nie wiesz o czym gadam. Słyszałeś może o europejskiej szkole boksu charakteryzuje się lewym prostym. Tak właśnie się go dopracowuje do perfekcji.

x-ray jak klikam na ten link wykrywa mi wirusa.
napisał(a)
x-ray ZASŁUŻONY
Znawca
Szacuny 45 Napisanych postów 7467 Wiek 45 lat Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 31998
Dobra wkleje. Wszyscy wiedza skad, wiec nie bedzie gadaniu o plagiacie.

Oryginalny, filozoficzny tekst, rozważający zagadnienie systemów i sztuk walki powstawał w połowie 2002 roku. Pod koniec 2002 roku był w miarę gotowy. Powstał wyłącznie "z głowy". Tak mam w zwyczaju. Pisząc tekst nie lubię szukać, docierać do i przeglądać tak zwanych "źródeł". Dzięki temu wiem, że całość została stworzona wyłącznie przeze mnie, a nie skompilowana z tego, co przed chwilą przeczytałem. Wadą tego sposobu jest to, że mogą mi się zdarzyć błędy merytoryczne. Dlatego gotowy tekst rozesłałem do znajomych z prośbą o komentarze. W niedługim czasie otrzymałem kilka cennych uwag, między innymi od Madzi, Majkela i Leszcza.

Najlepszą współpracę rozwinąłem z Maćkiem. Przez pewien czas polemizowaliśmy ze sobą, wymieniając kolejne maile. Jego uwagi znacznie pomogły mi wygładzić całość i pozbyć się kilku błędów. Maciek jest jednym z tych ludzi, którzy skutecznie łączą teorię z praktyką. Zdarza mu się startować w zawodach judo w barwach Politechniki Łódzkiej. Oddajmy głos Maćkowi:

"Warto może wspomnieć, że choć każdy z nas ma pewne doświadczenia ze sportami/sztukami walki (a nawet drobne sukcesy ;) ), to możemy uważać się raczej za teoretyków. Że wiedzy tej nie czerpaliśmy z bogatych osobistych doświadczeń, a jedynie przetwarzamy, korzystając z wysoce analitycznych umysłów...? :D Warto zaznaczyć, iż jesteśmy tylko młodymi ludźmi, którym wydaje się, że wszystko wiedzą NAJLEPIEJ i - co naturalne - tą jedyną słuszną wiedzą pragniemy się dzielić...;) Tekst w takiej formie nie był tworzony na potrzeby publikacji i zapewne zawiera wiele nieścisłości."

Tekst przybrał swoją ostateczną formę 1 marca 2003 roku. Jego znacznie skrócona wersja pojawiła się w Budokanie 3-4/2003, magazynie poświęconym walce wręcz.

Z kolei zamieszczony na tej stronie tekst to unikatowa, najbardziej rozbudowana wersja, jaka istnieje. Przedstawiłem go w formie dialogu z Maćkiem. Wspólnie prowadzimy luźne rozważania na temat "Sztuki walki czy sporty walki". Zapraszam do lektury. Komentarze możecie nadsyłać mailem (najlepiej z zaznaczeniem czy życzysz sobie umieszczenia go na stronie), można też na gorąco komentować w onelinerze - sekcja powyżej. Miłej zabawy.

W marcu 2004 zdecydowałem się dodać mój oryginalny tekst, który stał się inspiracją do dyskusji z Maćkiem, a także został przycięty do Budokanu.

top / oneliner / wstęp / tekst / tekst oryginalny / dodatki / komentarze


RadXcell:

Wraz z narastającą w Polsce popularnością różnego rodzaju sztuk, sportów, czy też systemów walki coraz częściej pojawia się pytanie co jest lepsze - sztuki walki czy sporty walki? Od razu pojawia się nastepne pytanie -co to znaczy "lepsze" w tym wypadku. W moich rozważaniach skłaniam się ku najczęściej przyjmowanej interpretacji, a więc lepsze jest to, co pozwala lepiej przygotować się do walki realnej. Zdaję sobie jednak sprawę, że dla wielu osób cele treningu mogą być zupełnie inne.


Maciek: Jakkolwiek trening dla celów walki realnej jest w naszej rzeczywistości cokolwiek bezsensowny, to jednak 99,9% osób podejmujących naukę kieruje się, mniej lub bardziej świadomie, tą właśnie przesłanką. I nieważne czy nazwiemy to potrzebą samoobrony czy może potrzebą dominacji - i tak chodzi po prostu o walkę. Nie jest to dobre bądź rozsądne - ale tak niestety jest. Sądzę, że cele treningu zaczynają różnicować się dopiero po pewnym czasie. Myślę więc, iż ostatnie zdanie Twojego akapitu to przesadna "polityczna poprawność". Kryterium, które zakładasz, kierują się niemal wszyscy i od zawsze.

Zgadzam się, że każdy, kto kieruje się potrzebą przygotowania do walki, wybiera się na treningi sztuk walki. Jednak nie działa to w odwrotną stronę. Co z ludźmi, którzy ćwiczą tai-chi, jogę itp? Często zaczynają oni od tych form gimnastyki, by następnie przejść do aikido lub innych sztuk, traktując je jako intensywniejszą formę.

A ja wcale się nie zgadzam, że każdy, kto kieruje się potrzebą przygotowania do walki, wybiera się na treningi sztuk walki. Wielu o, że tak powiem, 'silnie uświadomionej potrzebie przygotowania się do walki', wybiera po prostu trening siłowy, często 'wspomagany'. Wystarczy odwiedzić kilka osiedlowych siłowni, posłuchać, a straci się wszelkie złudzenia co do zainteresowań i ambicji 'chłopców'...
A w 'odwrotną stronę'? Co sprawia, że ludzie zamiast grać w squash'a, siatkę, uprawiać aerobik, jogging - wybierają sztuki walki? Czemu pewne 'formy gimnastyki' zastępują takimi akurat zajęciami? Może myślą sobie: 'Uprawiając sztuki walki, oprócz wszelkich profitów jakie niesie aktywność fizyczna, będę może jeszcze miał/miała szansę obronić się na ulicy...'? To właśnie ta 'dodatkowa korzyść' przyciąga. I jak byśmy tego nie nazwali, jakkolwiek byłoby to zawoalowane i nieuświadomione, jest to de facto chęć przygotowania do walki. Oczywiście nie jest to powód główny ani jedyny podejmowania nauki/treningów jako takich.
Jeśli zaś mówmy o przepływie energii, czakrach, etc. - to tai-chi i joga są tu liderami. O ile wiem to one mają mieć w tych obszarach najintensywniejsze działanie. A niektóre pozycje przybierane przez jogginów są bardzo intensywne niemal w każdym znaczeniu... Czemu więc ktoś miałby rezygnować z regulowania przepływów energii i poprawy zdrowia tą drogą na rzecz np. aikido, gdzie można sobie nawet zwichnąć obojczyk gdy ktoś zlekceważy rzut (co sprawdziłem, lecz nie żałuje:). Czyżby odpowiedzią miał być bardziej wyrazisty aspekt walki?

Aby odpowiedzieć na postawione w temacie pytanie, należy najpierw poznać różnice pomiędzy użytymi pojęciami. Najstarszym pojęciem jest sztuka walki. Większość sztuk walki, choć nie wszystkie, pochodzi z Dalekiego Wschodu. Są to te najpopularniejsze i najbardziej znane, takie jak karate, kung fu czy jujitsu. Sztuka walki to połączenie samego systemu walki, czyli stosowanych technik, z tradycją i filozofią danej sztuki, obejmującą nie tylko zachowanie w czasie treningu czy zwyczajowe stroje, ale również zawarty w niej sens oraz filozofię życia jej adeptów. Jest to więc twór mocno sformalizowany, narzucający ćwiczącym sztywne reguły, które nie zmieniły się znacząco od setek lat. Przykładem jest aikido, którego trening jest bardzo charakterystyczny, o ile oczywiście prowadzony jest prawidłowo. Sztuki walki są podstawą zarówno dla systemów, jak i sportów walki.

Nie podoba mi się definicja sztuk walki, którą zawarłeś na samym początku. Znając dalszą część tekstu uważam, iż mimo wszystko przygotowuje ona grunt pod deprecjację tych, jak je nazywasz, 'klasycznych sztuk' jako takich. Stawiasz na początku pytanie oraz wyznaczasz jasne kryterium, którym będziesz się kierował - przydatność w walce realnej. Następnie piszesz, że sztuka walki to oprócz tej 'istotnej' walki również tradycja, filozofia... Twój przyszły czytelnik rozumie tyle (co zresztą później potwierdzasz), że efektywność związana z 'ilością' walki w walce została przez te dodatkowe elementy cokolwiek 'rozcieńczona'... Jest to, moim zdaniem, zbytnie spłycenie problemu.
Na takie postrzeganie azjatyckich sztuk walki bardzo silny wpływ miała religia buddyjska, zen. I faktycznie ma to odzwierciedlenie w wielu szkołach. Ale równie wiele systemów etycznych przyjętych przez rozmaite sztuki walki wyniknęło, moim zdaniem, z potrzeby pewnego wzbogacenia i 'ucywilizowania' czegoś, czego nauczanie mogło wydawać się (dla np. rządzących) rozdawaniem na lewo i prawo niebezpiecznej broni. Zauważ, że do jednego worka wrzuciłeś naprawdę wiele: olbrzymią ilość stylów chińskich, zarówno północnych jak i południowych, sztuk walki z Japonii, Korei, Wietnamu, Filipin, Birmy, Laosu, Tajlandii, Malezji... A przecież wiele z nich nie miało od początku żadnej otoczki w postaci zasad etycznych jak choćby stricte militarne systemy, które legły u podstaw taekwondo (a także wykształciły się potem), użytkowe aż do bólu jujitsu, będące częścią wyszkolenia tak samurajów, jak i morderców ninja, stworzone na potrzeby 'codziennego życia' filipińskie metody machania bambusem i wiele innych. Najważniejsze jednak jest, że sztuki walki nie były tworzone z pobudek filozoficzno-ideowych, ale dla celów obrony życia i zwycięstwa w boju. Sądzę, iż należy o tym pamiętać szczególnie wtedy, gdy zadajemy sobie pytanie o efektywność.
Efektywność nie jest jednak wartością obiektywną, oderwaną od realiów życia ludzi. I tak samuraje na przykład, jako warstwa wyższa byli dobrze wykształceni, rozumieli mechanikę działania stawów, a, poprzez doskonalenie w kenjitsu, gibcy i biegli w rozmaitych technikach przemieszczania ciała - dla nich było wiec jujitsu czy też aikijitsu. Z drugiej strony rybacy z Okinawy nie mieli pojęcia o obrotach ciała w kenjitsu (tai-sabaki), dnie spędzali na ciężkiej pracy usztywniającej niejako ich ciała, byli prostymi ludźmi i potrzebowali też systemu prostszego w swej istocie, odpowiedniejszego dla ich motoryki. Wykonywana praca i różnice w budowach ciał (inne rodzaje upraw w zależności od szerokości geograficznych) miały wpływ na różnicowanie chińskich stylów północnych i południowych. To także realia życia codziennego spowodowały, że obecnie najlepiej pałką i nożem machają Filipińczycy.
Często też zdarzało się tak, iż filozofia/religia była nie tyle zbędnym (z punktu widzenia efektywności) dodatkiem, ile kluczem pozwalającym, w określonych warunkach, dobrać jak najlepsze techniki, sekwencje technik najbardziej do siebie pasujących (a więc sekwencje optymalne), bądź też usystematyzować sztukę dla potrzeb nauczania, jak najbardziej efektywnego wyszkolenia.
Wspominasz też o 'zwyczajowych strojach'. Nie znam przypadków by dziś adepci kung fu w Polsce ćwiczyli poza pokazami w strojach innych niż sportowe - dresy itp. Natomiast gi występujące w japońskich sztukach to raczej wymóg funkcjonalności - pozwala chwycić, szarpnąć, a przypomina dawne stroje japońskie mniej więcej tak jak i przypomina współczesne kurtki, płaszcze. Biel pozwala kontrolować czystość, co w przypadku grapplerskich stylów jest dość istotne, choćby ze względu na samopoczucie współćwiczących. Zresztą trudno byłoby mówić o gi jako o stroju tradycyjnym, gdyż w takiej formie jak je znamy pojawiło się dopiero na początku XX wieku. Jedyną 'fanaberią' jest tu hakama pozwalająca jednakowoż na łatwe rozróżnienie i zlokalizowanie nauczyciela.
'Zachowanie w czasie treningu' to również nie tyle wymóg tradycji co sposób uporządkowania nauki, wymuszenia posłuchu i koncentracji, które u ludzi wschodu są elementem osobowości i po prostu ułatwiają przyswajanie technik. A w większości szkół, sekcji i tak panują raczej partnerskie układy pomiędzy uczniami a nauczającymi - coś na wschodzie nie do pomyślenia.
To tyle jeśli chodzi o 'sztywne reguły'. Pozostało nam sformułowanie: 'setki lat'... A konkretnie którą sztukę masz na myśli? Sumo? Bo pozostałe w znakomitej większości ukształtowały się (w formie jaką znamy dziś) w okolicach XVIII wieku. Rozmaite style kung fu swoją ostateczną formę przybierały za sprawą różnych mistrzów, podobnie jak judo, wymieniane przez Ciebie aikido czy karate, z początkiem XX wieku. A już szczególnie mam pretensje o ten przykład z aikido - przecież Ueshiba był młodszy od Kano o 23 lata! A ogromny 'wysyp' szkół i ich odłamów już po II wojnie?
I o to właśnie chodzi - sztuki walki jako jedno z przystosowań ewolucyjnych zmieniają się nieustannie. A ostatnio jest to szczególnie widoczne gdy, w dobie możliwości technologicznych, pozwalających na zapisywanie i przesyłanie obrazu, rzesze ludzi mogą weryfikować swe wyobrażenia na temat tego jak wygląda realna (czy też 'prawie' realna) walka, oglądając zawody vale tudo. Dawni mistrzowie wprowadzali zmiany na podstawie doświadczeń wyniesionych tak z treningów jak i (a może przede wszystkim) z własnych potyczek. Mistrzowie dzisiejsi mają do dyspozycji nagrania z własnych i cudzych walk, sztaby trenerów czy wreszcie uczniów-zawodników, na których mogą sprawdzać słuszność własnych przemyśleń i wskazówek. Mają też coraz bardziej wymagających przeciwników, wyśrubowane programy treningowe, znajomość fizjologii, dietetykę, etc.
Jak sądzę Twoja niska ocena 'klasycznych sztuk' min. wynika (i słusznie) z braku technik w parterze, których bogactwo uczyniło ostatnią rewolucję. Nawet w judo i jiu jitsu, gdzie było ich stosunkowo wiele, nikt nie przykładał do nich należytej wagi. Z czego to wynikało? Moim zdaniem ze specyfiki azjatyckiej osobowości, która określała pewien fizyczny dystans. Gdy walczyło dwóch kolesi, z których żaden nie chciał sprowadzić drugiego do parteru po to tylko, by tam kontynuować walkę, to parter po prostu nie zaistniał. Trudno sobie zresztą wyobrazić kształtowanie się takich technik na polach bitewnych lub w konfrontacjach z uzbrojonymi grupami bandytów. Rewolucję uczynili Brazylijczycy. W krajach latynoskich kwestia takiego fizycznego dystansu wygląda zgoła odmiennie. Jeśli np. nie całujesz na powitanie dziewczyny, którą właśnie poznajesz, i nie rozdajesz całusów jej mamie, babci i siostrom (jeśli akurat są w pobliżu), to zastanawiają się czy aby przypadkiem nie jesteś pedziem. Przy czym uściski i pocałunki pomiędzy mężczyznami(hetero) są na porządku dziennym. Bójki też w naturalny sposób znacznie łatwiej ewoluują w stronę zwarcia, parteru. Ja to widzę mniej więcej tak: Maeda przyjechał, nauczył chłopców judo, a dalej nastąpiło naturalne przystosowanie... I niestety świat wschodnich sztuk nie był na to przygotowany... Sądzisz, że przesadziłem? Napisz co o tym myślisz.
W bjj, boksie lub zapasach jest też o niebo łatwiej wyszkolić zawodnika. Wiele 'klasycznych sztuk' opiera sposób nauczania na schemacie: rodzaj ataku - rodzaj obrony. Historyczne przekazy mówią, że taki sposób nauki był owszem skuteczny, tyle że np. w przypadku buddyjskich mnichów, poświęcających na doskonalenie technik cały swój czas i całe życie. Atak zawsze będzie szybszy niż obrona. Dlatego częściej niż bloki w karate sprawdza się bokserska garda. Wystarczy ją trzymać...

Uważam, że filozofia jest integralną częścią sztuki walki i nie powstała tylko po to, ażeby "ukryć prawdziwą naturę" sztuk walki jako niebezpiecznej broni. Zgadzam się z przedstawionym obrazem genezy różnorodności sztuk. Cóż, widziałem czarne kimona do kung-fu. Na treningu ninjitsu ćwiczący również mieli podobne.
Partenerskie stosunki na treningu to raczej próba przystosowania kultury wschodniej, zawartej w filozofii danej sztuki, do realiów europejskich. Nie jest to tylko sposób na wymuszenie koncentracji. Skoro u ludzi Wschodu jest to naturalne, niepotrzebne byłoby tworzenie specjalnych rytuałów, mających zapewnić porządek. Jednak takie formy powstały.
Jeśli chodzi o dystans - zgadzam się w 100%.

Mam wrażenie, że się nie rozumiemy. Dla mnie filozofia sztuki wyraża się w jej ruchach, technikach - czy są miękkie czy twarde, jakie linie i płaszczyzny występują. Ona określa sposób i jakość przekazu, stosunek do przeciwnika. Wyznacza sposób prowadzenia walki. To filozofia ruchu i celu. 'Taką' filozofię posiada każda sztuka, zarówno aikido, bjj jak i systemy utylitarne. Dla Ciebie natomiast, jak zrozumiałem poprzednio, filozofia to cała otoczka filozoficzno-ideowa, nie mająca bezpośredniego wpływu na kształt ostatecznego rozstrzygnięcia w walce (tak rozumiana filozofia kształtuje/kształtowała jednak czasem 'moją' filozofie) - czemu dajesz wyraz używając określeń takich jak 'twór mocno sformalizowany', mających w danym kontekście (efektywność) zabarwienie pejoratywne. Jeśli chodzi o takie rozumienie, to filozofia taka powstawała nie tyle po to by "ukryć prawdziwa naturę" co raczej w celach wychowawczych. Pisząc poprzednio o 'ucywilizowaniu' miałem na myśli przede wszystkim ludzi, choć to inaczej, niestety, sformułowałem. System walki jest bez człowieka jedynie zbiorem niegroźnych myśli, idei ruchu. Nie zmienia to faktu, że pisząc o wschodnich sztukach walki ogarniamy tych sztuk bardzo wiele - takie gdzie z powodu religii, tradycji bądź nauczyciela strona filozoficzno-etyczna była niezwykle rozwinięta, jak również takie, gdzie aspekt ten nie występował, a ceniono sobie jedynie wartość użytkową.
O specjalnych rytuałach. Jeśli będziesz maksymalnie skoncentrowany - wyniesiesz z treningu więcej. Wszystko, co pomaga Ci osiągnąć i zachować tę maksymalną koncentrację, co przypomina, jest wartościowe i korzystne - także szacunek dla sztuki, nauczyciela bądź twórcy sztuki i tego szacunku okazywanie.
Sedno sprawy polega na tym, że ja nie chcę się zgodzić na forsowaną przez Ciebie tezę o istnieniu 'zbytniego sformalizowania' i negatywnego wpływu elementów, które do tego sformalizowania zaliczasz. Twierdzę raczej, że to, co jest 'otoczką sztuki' ma na celu poprawę efektywności, jeśli nie sztuki, to przynajmniej nauczania; ma raczej pomóc, niż zaszkodzić.

Stosunkowo niedawno zaczęły powstawać systemy walki, które są oparte o pozbawione elementów formalnych sztuki walki. Postępując niejako zgodnie z filozofią Jeet Kune Do stworzoną przez Bruce'a Lee - "Przyjdź, weź co uważasz za przydatne i odejdź" - systemy walki wykorzystują najbardziej skuteczne techniki w celu osiągnięcia maksymalnej efektywności systemu w realnej walce. Często również zdarza się, że dany system korzysta z technik różnych sztuk walki. W odróżnieniu od sztuk walki systemy ciągle ewoluują, wykorzystując doświadczenia zdobyte przez ich adeptów. Mają głównie charakter militarny, na przykład Krav Maga, która została stworzona przez weterana II wojny światowej dla celów szkolenia oddziałów specjalnych.

Hmm. Mam świadomość, że ja również we wcześniej w napisanej dla Ciebie odpowiedzi użyłem określenia 'systemy walki'. Zrobiłem to nie zastanawiając się wiele gdyż zwykle mówi się o nich jako o 'systemach wojskowych'. Chciałbym jednak podkreślić, iż uważam je za 'pełnoprawne' sztuki walki. Takie systemy jak combat czy krav maga to nie są jedynie 'zbiory brudnych trików'. Jest tam wszystko - garda, bloki, zbicia, rzuty, dźwignie, itd. Jest też 'filozofia' kształtująca sposób zakończenia starcia, techniki... I tu tkwi ich podstawowa słabość. Charakter technik kończących wyklucza efektywny sparing, konkurencję - a wiec również jednoczesny rozwój motoryki a także nabywanie doświadczenia praktycznego. Weźmy na przykład Imi Lichtenfelda - stworzył system, który świetnie uzupełniał JEGO walkę. Wszak koleś był mistrzem Słowacji w zapasach (zawodnikiem ścisłej światowej czołówki) i boksie! Niestety nie każdy ma takie przygotowanie...
Zestawiasz też systemy (ok, zostańmy już przy tej nazwie) walki z jeet kune do. A to coś zupełnie innego. Systemy opracowywane dla wojska zakładają maksymalną prostotę technik. Ma to być część wyszkolenia żołnierza, ale jednak tylko część. Maksimum prostoty ma mieć także wpływ na okres szkolenia żołnierza, a więc na koszty. Poza tym czas służby jest często dość krótki - nie wspominając już o służbie zasadniczej. Niewystarczający by stworzyć od podstaw 'wojownika'. Dlatego właśnie określenie 'systemy utylitarne'. Jeet kune do jest natomiast systemem/sztuką/filozofią właśnie dla wojowników w sztuce. A i tak obecna formuła jeet kune do to, powiedzmy sobie szczerze, po prostu trening przekrojowy ving tsun+boks+kali+trochę judo i jiujitsu (no i oczywiście bjj ostatnio). I bardzo dobrze. Tylko hasło 'weź co uważasz' jest niemądre (lub niemądrze często interpretowane). Raczej 'weź jak najwięcej'.

Niekoniecznie "najwięcej". Ja interpretowałbym to raczej jako "weź to, co będzie uzupełniało Twój styl, lub poprawiało jego skuteczność" . Zachłanność nie popłaca, również na treningu.

Przychodzi sobie przysłowiowy laik do takiej szkoły walki. Idzie do trenera:
"Ucz mnie mistrzu."
"Dobrze, pokażę ci wiele technik, a ty wybierzesz sobie co chcesz wytrenować."
Po jakimś czasie na pytanie trenera, o co chce wzbogacić swe umiejętności walki, odpowiada: "Wezmę to, to i to. Trochę tamtych ciosów też. Nie tego nie lubię. Oj, a to zwarcie i parter - to w ogóle nie! Takie obściskiwanie ze spoconymi facetami, a do tego przewalanie się jeszcze po ziemi to zupełnie nie w moim stylu..."
Tak miałoby być? To do nauczyciela należy pokazanie drogi, technik jak i kontekstu, możliwych sytuacji i rozwiązań.

Z kolei sporty walki to najczęściej sztuki walki, które stały się dyscyplinami sportowymi. W stosunku do swoich pierwowzorów najczęściej posiadają pewne ograniczenia w zakresie najbardziej niebezpiecznych technik. Wprowadzona jest również punktacja, która określa cel walki i umożliwia wyłonienie zwycięzcy bez konieczności uszkadzania przeciwnika. Najpopularniejszym chyba sportem tego rodzaju jest judo, którego twórcy przyświecała myśl popularyzacji sztuk walki poprzez stworzenie dyscypliny sportowej.

Po pierwsze: celem walki jest ZAWSZE zwycięstwo. Punktacja nie określa celu walki (wiem, czepiam się...).
Ludzie zawsze zadają sobie pytania o efektywność stylu, efektywność procesu nauki, treningu. Zadają sobie wreszcie pytanie, który z nich (z zawodników, uczniów) jest lepszy. I dążą do sprawdzenia tego. Rozwój dyscyplin sportowych wynika z naturalnej ludzkiej potrzeby konkurowania. Sądzę, że ograniczenia, jak już kiedyś napisałem, nie tylko nie ograniczają, ale pozwalają na bardzo efektywny trening sztuki walki właśnie.

OK, celem walki jest zwycięstwo, a punktacja umożliwia wyłonienie zwycięzcy.
Niejako na uboczu tego podziału stoją "europejskie" sporty walki - boks i zapasy. Wywodzą się one z technik walki stosowanych na kontynencie, stanowią też od lat najpopularniejsze oparte na walce dyscypliny sportu. Chociaż może wydawać się, że nie dorównują one tradycjom dalekowschodnim, okazuje się, że boks był dyscypliną sportową już w starożytnej Grecji, gdzie ku uciesze widzów staczano naprawdę krwawe i brutalne walki.

"Malowidła ścienne w katakumbach umieszczonych wzdłuż Nilu i hieroglify w piramidach pokazują, że Egipcjanie posiadali sztukę walki wręcz podobną do boksu już 3000 lat p.n.e." - http://www.roycegracie.sfd.pl/rewolucja/rewolucja.htm. Przytoczyłem myśl, która przewijała się również w kilku przeczytanych niegdyś artykułach.

Aby odpowiedzieć na pytanie postawione na początku, należy zastanowić się, jaki w ogóle jest cel treningu. Pomijając filozofię sztuk bardziej formalnych i całą ich teorię, w ogólnym pojęciu celem treningu jest przygotowanie do walki z żywym przeciwnikiem, w czasie zawodów czy - w ostateczności - realnej walki w obronie życia lub zdrowia. Zwiększenie umiejętności w zakresie samoobrony i, co za tym idzie, poczucia bezpieczeństwa stanowi o niesłabnącej atrakcyjności tego typu treningów. Przygotowanie możemy podzielić na psychiczne, fizyczne i techniczne. Kolejność ta nie jest przypadkowa, gdyż poszczególne składniki przygotowania są ściśle ze sobą związane i wzajemnie od siebie zależą:
* Przygotowanie psychiczne
Jest niewątpliwie najważniejsze, chociaż spełnia różne funkcje w przypadku zawodów sportowych i dla realnej walki. Chociaż jego znaczenie jest powszechnie niedoceniane, bez odpowiedniego przygotowania psychicznego nawet najsilniejszy i najlepszy technicznie zawodnik nie ma szans w walce z opanowanym przeciwnikiem. Wykonanie każdego ruchu zależy bowiem od decyzji mózgu człowieka. Stres, brak koncentracji, czy wreszcie zwykły strach mogą spowodować ogromny spadek efektywności i uniemożliwić wykonanie zamierzonych technik. Widać to doskonale na przykładzie innego sportu - przy każdej okazji trener Adama Małysza podkreślał, że kluczową sprawą przy treningu było odpowiednie przygotowanie psychiczne skoczka.
W realnej walce ważna jest natomiast gotowość i determinacja do świadomego skrzywdzenia przeciwnika. Wbrew pozorom jest to bardzo trudne. Każdy, kto miał okazję walczyć w samoobronie może potwierdzić, jak ogromny wpływ na stan psychiczny ma uderzenie adrenaliny, które następuje w sytuacji rzeczywistego zagrożenia. To, co w stanie relaksu wydawało się oczywiste, może okazać się trudne, a nawet niemożliwe do wykonania. Dlatego bardzo ważna jest umiejętność opanowania emocji. Silny strach jest odruchem bezwarunkowym, który kiedyś zwiększał szanse przeżycia mobilizując organizm do wysiłku. Nie istnieje walka bez stresu. Nawet najbardziej doświadczeni "wojownicy uliczni" przyznają, że w momencie starcia doświadczają bardzo silnych emocji, tyle że dla nich może stanowić to swoistą przyjemność.
Funkcją treningu jest utrwalenie nawyków związanych z wykonywanymi technikami. Systematyczny trening utrwala schematy zachowań w określonych sytuacjach. Dzięki temu zaangażowanie mózgu w wykonanie danego ruchu systematycznie maleje. A im mniej musimy zastanawiać się nad nim, tym większa szansa, że w chwili stresu uda nam się go wykonać. Ma to swoją wadę. Zachowujemy się coraz bardziej automatycznie. A schematy łatwo rozszyfrować i pokonać. W jednorazowym starciu ma to jednak mniejsze znaczenie.

'Schemat' oznacza brak potrzeby informacji zwrotnej niesionej do mózgu - a więc ruch najszybszy z możliwych. To nie jest wada! To droga jedyna! Cały trening sztuk walki polega na wykształceniu takich właśnie schematów! I chodzi też o to by wykształcić ich możliwie dużo. Ale nawet jedna technika, opanowana do perfekcji, może być zastosowana jako kontratak przeciwko rozmaitym rodzajom ataku. Cóż z tego, że przeciwnicy Darka Michalczewskiego wiedzą, iż ten ma niesamowity lewy prosty? W judo zawodnicy specjalizują się w kilku zaledwie rzutach, doprowadzają je do perfekcji. Wszyscy wiedzą jakim wachlarzem 'ulubionych' technik dysponuje taki sportowiec. I co? Na tym właśnie polega jego siła - te kilka technik dopracowanych do perfekcji i zastosowanych w odpowiednim momencie jest nie do obrony. Sztuką jest jednak wypracowanie odpowiedniej sytuacji, 'rozprowadzenie' przeciwnika. Zawodnicy judo ćwiczą więc kombinacje dwóch, trzech technik następujących bezpośrednio po sobie, w różnej konfiguracji. W walce nie muszą myśleć nad wykonywaną techniką - całą uwagę poświęcają przeciwnikowi. Wyryte w systemie nerwowym kody ruchowe (engramy) powodują, iż nasz mózg nie musi zajmować się monitorowaniem kinestetycznych sygnałów, analizowaniem ich oraz dostarczaniem odpowiedzi z powrotem do mięśni. Dopiero wtedy ruch taki może zostać wykonany z maksymalną, dla danego osobnika, szybkością i siłą. Wreszcie gdy ów ruch opanowaliśmy i jesteśmy w stanie np. rzucić (lub podciąć, uderzyć, kopnąć, wykonać przejście do dźwigni itd.) maksymalnie szybko i silnie, to możemy wykształcić aparat ruchowy (ćwicząc tę technikę) tak, by rzucać (lub robić cokolwiek innego) jeszcze szybciej i silniej.

Otóż to.
* Przygotowanie fizyczne
Początkujący adepci karate niezmiennie zaskoczeni są faktem, że trzy czwarte treningu karate stanowi zwykły - choć trzeba przyznać, że bardzo intensywny - trening sprawnościowy. Naturalnie, skuteczna konfrontacja możliwa jest pod warunkiem osiągnięcia odpowiedniego stopnia sprawności fizycznej. Co ciekawe, w walce istotny jest przede wszystkim trening kondycyjny. Każdy, naturalnie z małymi wyjątkami, posiada wystarczająco dużo siły na wykonanie choćby najtrudniejszej techniki. Każdy jest również w stanie uderzyć na tyle mocno, żeby znokautować przeciwnika. O wiele bardziej istotna jest więc wytrzymałość oraz precyzja. Walka stanowi zazwyczaj ekstremalny wysiłek bez momentu wytchnienia. Każdy z nas wie, że w momencie kiedy brakuje oddechu, o precyzji ruchów nie może być mowy. Dlatego zwiększenie wytrzymałości radykalnie zwiększa również szanse zwycięstwa. Zauważmy, że wiele technik stosowanych w zwarciu ma na celu jedynie osiągnięcie pozycji, w której przeciwnik męczy się szybciej. Jest to proste wykorzystanie przedstawionej zasady.

Uważam, że w ramach przygotowania fizycznego najistotniejsza jest szybkość i siła dynamiczna. W sportach walki staramy się też wykształcać coś co często określa się jako 'wytrzymałość specjalną'. Nie jest to 'klasyczna' wytrzymałość, lecz zdolność do wielokrotnego powtarzania krótkich wysiłków, sekwencji dynamicznych. Trening sportowy ma właśnie tę przewagę, że umożliwia jednoczesny rozwój techniczny i intensywny motoryczny.
Techniki stosowane w zwarciu w parterze (zwłaszcza garda bjj) mają na celu osiągnięcie pozycji, w której zawodnik może walczyć bez wysiłku - eliminowany jest tu taki czynnik jak znaczenie wagi przeciwnika. Bjj jest maksymalnie techniczne, priorytetem jest oszczędzanie sił gdyż celem ma być często walka z fizycznie silniejszym przeciwnikiem. Dlatego przecież sportowe walki bjj mogą trwać tak długo nie tracąc na atrakcyjności.

* Przygotowanie techniczne
Przez wiele lat panowało przekonanie, że styl walki nie ma znaczenia. Mówiono "wygrywa człowiek nie styl". Podział na kategorie wagowe dokonywany w wielu sportach walki zdawał się to potwierdzać. Trudno sobie przecież wyobrazić, żeby w zapasach, czy też boksie, pięćdziesięciokilogramowy zawodnik zmierzył się z dwukrotnie cięższym przeciwnikiem z realną szansą na przynajmniej wyrównaną walkę. Pogląd ten zmienił się radykalnie wskutek nieprawdopodobnych dokonań zawodników BJJ na turniejach vale tudo. W czasie tych walk dozwolone są praktycznie wszystkie techniki, a walka trwa do nokautu lub poddania się przeciwnika. Okazało się, że zawodnicy posługujący się technikami Brazylijskiego Jiu-Jitsu są w stanie pokonać dużo cięższych, a przy tym odpowiednio przygotowanych technicznie, przeciwników. Techniki BJJ są niezwkle efektywne, a przy ich opracowywaniu brano specjalnie pod uwagę walkę realną.

Bjj jest efektywne z kilku względów. W bjj efektywne są nie tyle techniki co ich trening. Jest tak dlatego, iż techniki są tu zawsze wykonywane z pełnym zaangażowaniem odpowiedniego aparatu ruchowego, potrzebnego do ich zaaplikowania. Trenuje się zawsze z partnerem i zawsze wykonuje się technikę tak, jak wykonuje się ją w realnej walce. Nie ma technik wykonywanych 'w powietrzu', manekinów. Walczysz zawsze z człowiekiem tak jak w 'normalnej' walce. Parterowy sparing bjj rozwija nie tylko technikę ale i uczy jej zastosowań, rozwijając jednocześnie wszystkie cechy motoryczne: siłę, gibkość, wytrzymałość, szybkość oraz zręczność. Może też trwać bardzo długo - niektórzy zawodnicy 'przewalają się' po macie nawet do ośmiu godzin dziennie - co niemożliwe jest w przypadku sparringu polegającego na uderzeniach czy rzutach.
W bjj znika także problem dystansu, gdyż po dojściu do zwarcia wynosi on po prostu '0'. A wykonanie technik przy zachowaniu odpowiedniego dystansu oraz tego dystansu regulowanie to jedne z najtrudniejszych elementów innych sztuk walki.
A więc czemu bjj 'sprawdziło się' w konfrontacji z trenującymi podobnie zapaśnikami? Ponieważ techniki wykonuje się przy użyciu wszystkich części ciała i na całe ciało. Bjj jest bardziej techniczne również z powodu użycia gi. Dlatego też może górować objętością treningu nad zapasami - możliwe jest kontrolowanie/dozowanie wysiłku. Także z powodu reguł - możesz bez konsekwencji położyć się 'na łopatkach' i odpocząć kontrolując przeciwnika. Natomiast od początku zapasy rzeczywiście były drugim co do efektywności (ilości sukcesów przedstawicieli) stylem/sztuką walki w klatce.
Bjj okazało się efektywne wreszcie dlatego, iż niejako 'trafiło w próżnię'; można powiedzieć, że nie napotkało w parterze oporu. W żadnej innej sztuce walki nie rozwinięto w tym dystansie tak wielu technik ani też nie skoncentrowano na nim treningu. Bjj nie jest jednak systemem kompletnym (dla celów walki realnej) o czym świadczą rzesze mistrzów tego stylu uzupełniających 'od zawsze' swój trening o boks, judo, muay-thai.

Potwierdza się to, co napisałem jako konkluzja - o efektywności BJJ stanowi trening. Walka jak najbardziej zbliżona do realnego starcia. Zgadzam się, że BJJ nie jest systemem kompletnym. Jest za to doskonałym uzupełnieniem umiejętności walki.

O efektywności w zastosowaniu dowolnych umiejętności zawsze decyduje trening. Im jest go więcej i im bardziej zbliżony jest do faktycznego zastosowania tych umiejętności tym lepiej. Bjj taki trening umożliwia. Ale na całość 'efektywności' bjj składa się jednak kilka tych rzeczy o których wspomniałem wcześniej. A już chyba wręcz powodem tego wszystkiego jest dystans - on jest także w dużej mierze celem i środkiem. Dystans jest przecież znacznie łatwiej skrócić niż wydłużyć, zlikwidować niż kontrolować. Klincz jest przecież podstawową, instynktowną wręcz, ochroną przed ciosami. A więc kluczem do sukcesu byłoby rozwinięcie/nauczenie się sposobu wygrywania walki przy całkowitym braku dystansu. There comes bjj.

Pomimo tego, przygotowanie techniczne, chociaż powszechnie uznawane za podstawę walki, jest tak naprawde najmniej ważne. Nie dlatego, że nie ma większego znaczenia i można z niego zrezygnować. Rola przygotowania technicznego jest ogromna, jednak technika pojawia się na końcu - dopiero po odpowiednim przygotowaniu psychicznym i fizycznym możliwe jest korzystanie z jej dobrodziejstw. Korzystając z właściwych technik zdarzało mi się pokonywać znacznie cięższych od mnie przeciwników (ważę 70kg) w walce w parterze, ale tylko przy pierwszym starciu. Na drugi raz nie starczało mi po prostu siły. Nawet najlepiej opanowana technika nie wyjdzie, jeśli zbyt mocno się zestresujemy, zabraknie wymaganej precyzji lub elementarnej siły, potrzebnej na przykład do uchwycenia ręki przeciwnika w odpowiednim miejscu.

'Przygotowanie techniczne jest tak naprawdę najmniej ważne'? 'Technika pojawia się na końcu'? Stop, weto! Oczywiście, przygotowanie techniczne bez przygotowania motorycznego, jest niczym. Dlatego właśnie technikę powinno się rozwijać między innymi w formie sparingów, utrwalać w sportowej walce. Ale w żadnym przypadku nie można powiedzieć, że jest najmniej ważne. Weźmy np. wspinaczkę. Chcesz przygotować kolesia psychicznie i fizycznie do przejścia na żywca trudnej drogi. Ale jeżeli nie posiada on techniki, pozwalającej mu na przejście tej samej drogi na wędkę, to bez asekuracji też nie załoi, niezależnie jak silne będzie mieć łapy i psyche. Tak samo jest w walce. Jeśli zostajesz sprowadzony do parteru i znajdujesz się w niekorzystnej pozycji, a nigdy technik parterowych nie ćwiczyłeś, to jesteś w sytuacji żółwia położonego na grzbiecie. Niezależnie od tego ile macie siły i determinacji (Ty i żółw) żeby zmienić pozycję musicie znać sposób, już wcześniej musielibyście znaleźć się 'na skorupie' i wydostać się z takiej sytuacji. Co nie zmienia faktu, że żółw, aby wrócić z powrotem na cztery łapki musi być cholernie sprawny...

Nie zgadzam się. Trzymając się przykładu ze wspinaczką, załóżmy że ten koleś ma wspaniałą technikę, łoi VI.5 na wędkę bez trudu. Jednak w momencie kiedy ma żywcować włącza mu się blok psychiczny. Wtedy nie przejdzie nawet piąteczki, ponieważ strach go sparaliżuje. Jeśli natomiast byłoby odwrotnie - gość ma kiepską technikę, ale jest odporny psychicznie - wówczas na zywca (= w realnej, stresującej walce) jego możliwości są podobne jak na wędkę. Wtedy może przerosnąć tego dobrego technicznie, lecz słabego psychicznie wspinacza. Poza tym we wspinaczce technika i siła fizyczna nie tyle uzupełniają sie, co mogą działać wymiennie. Wiadomo, że im lepsza technika, tym mniejsze wykorzystanie siły fizycznej. W walce jest jednak odwrotnie - siła jest niezbędna i praktycznie nie da się wygrac walki bez użycia siły. Piszesz zresztą o tym poniżej.

Ale na co się nie zgadzasz? 'Przeciwnikiem' naszych dwóch panów jest droga VI.5. Jeden ma niezłą technikę, z asekuracją łoi wzorowo, ale psycha mu siada jak zabierzemy linę. Drugi - nie potrafi przejść VI.5 w żaden sposób, choć łatwiejsze drogi, jeśli jest je tylko w stanie zrobić (w ogóle, czyli np. z asekuracją), 'łyka' na żywca. Który przejdzie drogę? Ups... Chyba żaden... Teraz postawmy obydwu w sytuacji bez wyjścia. Chłopaki, albo przejdziecie, albo...(dowolnie groźny argument) Który ma SZANSĘ przejść tę drogę w ogóle? Chyba jednak ten, który teoretycznie potrafi. Jest zawsze szansa, że się przełamie. W realnej walce tylko on dysponuje możliwościami pozwalającymi pokonać przeciwnika 'VI.5'. Ten drugi potrzebuje czasu by te możliwości dopiero u siebie rozwinąć.
Owszem, w pewnych sytuacjach technika i siła fizyczna mogą działać wymiennie, w innych góruje technika, w jeszcze innych siła. Pytanie na jaką drogę trafisz... I na pewno da się wygrać walkę bez użycia siły. Nie zawsze i nie każdą, a już szczególnie rzadko tę gwałtowną, realną, ale da się. Czemu nie mogę wygrać na macie kolegą, który większą część życia spędził trenując judo ale jest ode mnie dwie kategorie (a czasem trzy) lżejszy i znacznie słabszy? A Dan Severn i Royce Gracie? A Kimo Leopoldo i ten sam Royce? Chyba nie ma wątpliwości, kto był w tych walkach silniejszy (i to znacznie)? Nie ma odpowiedzi w rodzaju: 'Siła - TAK!' bądź 'Technika - TAK!' Po prostu nie ma...

Rozumiem, że przykład z pokonywaniem znacznie cięższych przeciwników tyczy się bezpośrednio mnie... :) Niezupełnie zgadzam się jednak z diagnozą. Przyznajesz sam, że pokonałeś mnie techniką, a następnie piszesz, iż później zabrakło Ci siły. Siły, której nie musiałeś używać przy zakładaniu kimury, bo ja z niej nigdy dotychczas nie korzystałem, ani też na mnie nikt jej nie wykonał (choć jest to technika jak najbardziej z judo), w związku z czym byłem kompletnie zaskoczony. Dalej jednak, przy sporym zasobie technik parterowych, zdecydowało moje lepsze przygotowanie motoryczne. (Jestem Ci winien podziękowanie za bardzo istotny aspekt edukacyjny tej walki - już nikomu nie dam się złapać na taką kimurę:). Ale jeżeli już mamy mówić o przygotowaniu do realnej konfrontacji - to ta walka zakończyłaby się w pierwszym starciu, na nieszczęście dla mnie.
Oczywiście wszystko jest względne. Jeżeli przeciwnikiem dużego faceta będzie drobna kobieta lub dziecko, to nawet gdyby ci ostatni posiadali olbrzymią wiedzę techniczną nic nie zdziałają. Przykład przejaskrawiłem celowo, gdyż parokrotnie zdarzyło mi się ćwiczyć z kolesiami tak słabymi (nie mówiąc o koleżankach odwalających wf na judo), że pomimo poprawnie założonej bałachy nie byli oni w stanie wywołać efektu bólowego (mogłem bez trudu 'wyjąć' rękę, lub nawet zgiąć ją w łokciu). Tacy ludzie często przychodzą uczyć się sztuk walki licząc na cudowną technikę. A cudu nie będzie gdyż w ich przypadku priorytetem powinien być rozwój motoryczny. Tak samo jak np. ktoś taki jak ja czy Ty spotkałby się na ulicy z zapaśnikiem uprawiającym ten sport od, dajmy na to, dziesiątego roku życia. Szybkość, dynamika, opanowane instynktownie odruchy. Różnica w sprawności nie pozostawia złudzeń co do wyniku. Taki wpływ na rozwój fizyczny jest olbrzymią zaletą sportów takich jak boks, zapasy, judo, bjj. Bokser ćwicząc uderzenia rozwija cały aparat ruchowy, co ma mu umożliwić uderzenia jak najszybsze i najmocniejsze. Z kolei gdybyś spotkał w ciemnej uliczce tego boksera i (niebywały:) łut szczęścia pozwoliłby doprowadzić do zwarcia i parteru, to nawet przy jego przewadze fizycznej Twoje szanse wzrastają znacznie - on mógłby po prostu nie wiedzieć co zrobić. A zwarcie, klincz jest przecież podstawową ochroną przed ciosami.
Warto tu przypomnieć, że boks i zapasy stanowiły integralną część rozwoju członków rodziny Gracie. Już Carlos Gracie, ten który zapoczątkował bjj. Był mistrzem Brazylii w boksie i zawodnikiem zapasów. Także np. Rickson 'na poważnie' uprawiał boks, judo i zapasy. Wniosek - należy poznać każdy aspekt walki i być fizycznie przygotowanym.
Przewaga fizyczna jest istotna także z tego powodu, że pozwala często na kontrolę walki tak, by wybrać sposób jej prowadzenia jak najkorzystniejszy dla Ciebie - np. rodzaj dystansu lub 'stójka czy parter?'. Przygotowanie fizyczne zachowa też swoje walory w różnych sytuacjach, podczas gdy techniki będą się zmieniać zależnie od tych sytuacji.

Jak widać, przygotowanie do walki stanowi bardzo złożony problem. Nie wystarczy doskonałe opanowanie jednego z rozważanych elementów. Dopiero połączenie przygotowania psychicznego, fizycznego i technicznego gwarantuje prawdziwą skuteczność. Dlatego tylko naprawdę długotrwały i przede wszystkim systematyczny trening może dać oczekiwany efekt.

Otóż to. Nic dodać, nic ująć. Esencja.

Tak więc, sztuki czy sporty walki? A może systemy? Co lepiej przygotowuje do realnego starcia, walki w obronie zdrowia i życia? Przez wiele lat za bardzo skuteczny uznawany był boks i jego rozwinięcie - kick-boxing. Jednak styl walki bokserskiej jest bardzo specyficzny i sprawdza się na ringu, gdzie obaj zawodnicy kontrolowani są przez sędziego. A w realnej walce bardziej niż ciosy przydają się techniki grapplerskie. Łatwiej przytrzymać i obezwładnić przeciwnika niż trafić na tyle precyzyjnie aby osiągnąć wystarczający efekt. Przez wiele lat nie znano również nawet w części obiektywnego miernika, który można zastosować do jakichkolwiek porównań. Obecnie wydaje się, że miernik taki istnieje, chociaż daleko mu do doskonałości. Nie wolno nie docenić tutaj roli turniejów takich jak UFC czy też Pride.
Popularyzacja turniejów vale tudo dostarczyła światu doskonałej metody sprawdzania skuteczności systemów i sztuk walki w wolnej walce. Analiza wyników walk reprezentantów różnych stylów pozwala na ocenę ich przydatności i efektywności w starciu z przeciwnikiem, który walczy w nieprzewidywalny, inny niż typowy dla danego stylu sposób. Wyniki mogły okazać się dla wielu dość zaskakujące. Okazało się, że w przeważającej większości wygrywają zawodnicy walczący w zwarciu. Rzadko zaś zdarza się, że walka zostanie zakończona przez efektowny nokaut, cios bądź kopnięcie. Przeciwnicy szybko przechodzą do zwarcia i walka kończy się dźwignią lub duszeniem. Pierwsze turnieje vale tudo były bardzo urozmaicone. Na ringu w kształcie ośmiokąta spotykali się zawodnicy reprezentujący krańcowo odmienne style. Kiedy jednak okazało się, że w walce niezbędna jest umiejętność walki w parterze, nawet typowi uderzacze - karatecy, thai-bkoserzy, zaczęli włączać te elementy do swojego treningu. Tak narodziła się idea MMA - Mixed Martial Arts. MMA to połączenie najefektywniejszych w danej sytuacji technik różnych sztuk walki. Formalnie, MMA można by uznać za system walki, tyle że każdy wystarczająco wszechstronny trener może stworzyć własne MMA. Nietrudno zauważyć, że każda sztuka walki posiada pewną specyficzną charakterystykę, która okazuje się jej niedoskonałością w realnej walce. Przykładowo, judo sportowe uczy zawodników obrony przez położenie się na brzuchu, co może skończyć się natychmiastowym duszeniem mata leo. Zawodnicy karate kyokushinkai - sztuki uznawanej za bardzo skuteczną i efektywną - nie wykonują ataków rękami na głowę, więc tracą odruch uchylania głowy przed ciosami. W przypadku spotkania z bokserem może zakończyć się to tragicznie. Zawody vale tudo bezlitośnie obnażają te niedostatki. Dzięki temu sztuki walki mogą ewoluować i być coraz doskonalsze.

Po pierwsze - 'formalnie' MMA to formuła zawodów.
Po drugie - przykład z judo jest maksymalnie chybiony. I to co najmniej z dwóch względów. W zawodach judo spotyka się taką pozycję, jak ją nazywasz, obronną - to kwestia kilku elementów, a nie jedynie 'położenia się na brzuchu'. Stosuje się ją w warunkach walki sportowej określonej specyficznymi regułami i wpływa na to bardzo krótki czas walki w parterze (jest ona szybko przerywana - podstawą są techniki w pozycji stojącej - tachi-waza). Nie jest to jednak technika judo. Nie jest to nawet coś, co się ćwiczy! (Nie ćwiczona - pozycja ta nie staje się odruchem.) To sposób 'na przeczekanie' sytuacji kryzysowej, wynikający z taktyki sportowej. Wyjście awaryjne. Sposób na uniknięcie 'trzymania', które kończy walkę w 30 niespełna sekund, gdy przeciwnik kontroluje w pewnym stopniu leżącego na plecach. Z każdego trzymania można się, owszem, wydostać. I nie trzeba bjj, jest dość technik w judo. Ale jest to bardzo trudno zrobić w tak krótkim czasie. Szczególnie, że walka koncentruje się wtedy na tym elemencie, bo można tu zakończyć walkę. A wypracowanie 'wyjścia' trwa - niezależnie w bjj czy judo - zbyt długo.

Tego się nie ćwiczy. To nie jest pozycja judo. W porządku, ale... . Walcząc z różnymi osobami, trenującymi judo nie sposób oprzeć się wrażeniu, że przez wielokrotne stosowanie tej pozycji, uważana jest ona za "bezpieczną". W trakcie sparringów, a nawet zawodów, w chwili paniki czy zagubienia, staje się ona naturalną drogą ucieczki. Trudno przewidzieć, czy w stresie walki, w trudnej sytuacji nie zadziała to jako zgubny odruch.

Moment paniki lub zagubienia w realnej walce to właśnie ten ostatni moment - potem to już nieistotne jaką przyjmiesz pozycję... I, jak już napisałem, judo zna wiele sposobów na tę "bezpieczną" pozycję.
I zapewniam Cię, że w walce bez uderzeń mata leo jest akurat najtrudniej założyć!: O niebo łatwiej jest założyć bałachę lub po prostu odwrócić przeciwnika i dosiąść. W pozycji takiej podstawą jest bowiem, by chronić się kołnierzem. Oczywiście jeżeli chciałbyś sprawdzić w praktyce to chętnie ofiaruję pomoc:. Judo ma także wiele środków by poradzić sobie szybko z kimś broniącym się w ten sposób, a wykształconych i ćwiczonych na potrzeby walki sportowej.
Żaden judoka nie pomyśli też nawet by przyjąć omawianą pozycję podczas walki realnej. Nie dlatego, że będzie bał się tego mata leo, ale dlatego, że dostanie 'z buta' lub w inny równie przyjemny sposób w odsłonięte nerki, głowę i kręgosłup. A poza tym nie będzie nawet widział co robi przeciwnik.
Zarzut w stosunku do kyokushinkai jest o tyle nieścisły, że, o ile wiem, uniki głową tam nie występują. Do ochrony twarzy, głowy służą bloki (ew. zejścia całym ciałem z linii ciosu). Wykonywane przy wyprostowanej sylwetce. Tak więc ze względu na specyfikę stylu i niezależnie od wpływu tego faktu na efektywność sztuki - odruch uchylania głowy jest w założeniu niepotrzebny lub wysoce nie pożądany. Nie wynika to z reguł rywalizacji. Owszem, unik jest zawsze umiejętnością bardzo potrzebną, lecz jego rozwój wymaga po prostu innego sposobu treningu.

W tym tkwi siła BJJ. Brazylijskie Jiu-Jitsu jest systemem nie tylko młodym, ale również bardzo otwartym. Staczane walki dostarczają wielu wniosków twórcom systemu i pozwalają na ciągłe ulepszanie technik. System zmienia się w błyskawicznym tempie, dostosowując się do realnego świata. Stanowi to kontrast do sztywnych i sformalizowanych sztuk walki, które nie zmieniły się od setek lat.

Znowu te 'setki lat'...
Pozwolę sobie przypomnieć, że największe porażki Gracie ponosili z przedstawicielami najbardziej sztywnego i sformalizowanego japońskiego judo... Dopiero co, w sierpniowej edycji Pride mały olimpijczyk Hidehiko Yoshida 'udusił' w parterze Royce'a Gracie. Obaj walczyli w gi, i bez ciosów na twarz (wg. życzenia Royce'a).
Na czym, moim zdaniem, polega siła bjj napisałem już wcześniej.

Judo jest takze nowoczesnym sportem :).

Ok., chciałem się zrewanżować za tę 'wycieczkę' z matem leo...:)

Systemy walki są w trochę innej sytuacji. Z uwagi na ich specyfikę, większość zawdzięcza swoją skuteczność niebezpiecznym technikom. Dlatego część systemów walki nie nadaje się do wykorzystania nawet na bardzo liberalnych zawodach vale tudo. Trudno więc ocenić, jaki realny efekt przyniesie ich stosowanie w realnej walce, zwłaszcza jeśli wykonywałby je średnio zaawansowany adept.

Efekt będzie na pewno piorunujący, bo na maksymalną destrukcję są te techniki obliczone. Tylko, że na przykład do takiego boksera trzeba najpierw podejść...

Na jednym z treningów jiu-jitsu w Birmignham trener powiedział coś, co szczególnie trafiło mi do przekonania i dlatego pamiętam to do dzisiaj. Stwierdził bowiem, że w realnej walce trzeba fizycznie powstrzymać przeciwnika, ponieważ nawet jeśli uda się go celnie trafić, to adrenalina spowoduje, że poczuje to najczęściej dopiero po kilku minutach. Nawet jeśli nie będzie to kilka minut, a kilkanaście sekund, jest to czas wystarczający abyśmy zginęli. Subtelne uderzenia i mniej lub bardziej delikatne techniki dźwigniowo-uciskowe na niewiele się zdadzą w agresywnej walce, nie mówiąc już o sytuacji, kiedy mamy do czynienia z odurzonym alkoholem czy narkotykami przeciwnikiem.
Kluczem do opanowania danej metody walki jest oczywiście trening. O tym, czy to co trenujemy będzie kiedyś wykorzystane w realnej walce, świadczy moim zdaniem przede wszystkim rodzaj treningu. Jest on tym skuteczniejszy, im bardziej przypomina sytuację walki realnej. Mówiąc wprost - im mniej udawania na treningu, tym lepszy efekt. Trener karate powiedział kiedyś "Ćwiczenie kopnięć w powietrzu jest jak robienie dzieci bez kobiety". Rozważając choćby przytoczone kopnięcie, widać od razu, że moment kiedy wyprowadzana noga napotyka opór, czy to w postaci worka treningowego czy to przeciwnika, diametralnie zmienia dynamikę całego ruchu. Dochodzi do gwałtownego zachwiania równowagi układu. Jest sytuacja na tyle różniąca się od kopnięcia nie napotykającego oporu, że nabyte w tamtym ruchu doświadczenie staje się nieprzydatne. Zgadzam się z tym, że uderzenia na wrażliwe punkty ciała są w stanie błyskawicznie wyeliminować przeciwnika, a trudno ćwiczyć je w czasie treningu w sposób realny. Jednak, z drugiej strony, jaką mamy szansę na prawidłowe wykonanie takiego ćwiczonego na niby uderzenia w stanie ekstremalnego stresu, kiedy główną rolę odgrywają nabyte odruchy? Szansa jest spora, o ile założymy, że nasz przeciwnik nie będzie się spodziewał ataku i w dodatku będzie stosunkowo wolny. Niestety, w czasie walki - zwłaszcza w samoobronie - sytuacja jest najczęściej dokładnie odwrotna.

O kopnięciach. Jeśli chodzi o low kick'a to generalnie zgadzam się. Natomiast w przypadku wszelkich 'wyższych' kopnięć konieczne jest wykształcenie specyficznego aparatu ruchowego. Wzmocnienia i rozciągnięcia wymagają grupy mięśni przywodzących, mięśnie tylnej części uda, pośladkowe, biodrowo-lędźwiowe. Zwiększyć należy tzw. gibkość aktywną - poprzez rozciąganie aktywne (a więc metodę ARM - Active Range of Movement), tak jak ma to miejsce w balecie.
A co jeśli w walce nie trafisz? Wtedy równowagę (nie mówiąc o obronie) zachować jest znacznie trudniej. Zauważ, że trafiając oddajesz znaczną część energii, natomiast jeśli chybisz to z całą tą wyzwoloną energią musisz sobie poradzić sam... Musisz przede wszystkim nauczyć się zachować równowagę podczas samego ruchu, a dopiero potem - już trafiając.
Poza tym trening niektórych kopnięć wyłącznie na przyrządach (szczególnie w trakcie rozwijania techniki, a także potem) byłby fatalny w skutkach dla stawów kolanowych!

Zgadzam się. Przyznasz chyba, że najlepiej jednak mieć opanowane zarówno kopnięcie w powietrze jak i "w przeciwnika".

No a o czym ja piszę przez trzy akapity?? :)

I tutaj dochodzimy do być może zaskakującego wniosku na temat rzeczywistej przydatności sportów walki. W obiegowej opinii sporty walki stanowią hobby, co nieco oderwane od rzeczywistości i przez to często są one niedoceniane. Spójrzmy na to ze strony funkcjonalności treningu. Zawody sportowe to przecież realne zmaganie z przeciwnikiem, co prawda obwarowane regułami, ale jest to walka z użyciem pełnej siły i umiejętności. Również na treningu dochodzi do sparringów, które nie są w żaden sposób udawane. Dlatego twierdzę, że trening sportów walki, zwłaszcza opartych na walce full-contact, jest wysoce efektywnym przygotowaniem do walki realnej. Tym bardziej, że w przypadku wielu z nich, na przykład judo, te same techniki wykonane na ulicy przynoszą zupełnie inny efekt niż wykonane na macie.
Podsumowując - co okazuje się najskuteczniejsze, co gwarantuje najwyższą efektywność? Uważam, że na to pytanie nie istnieje jednoznaczna odpowiedź. Najistotniejszym wskaźnikiem jest rodzaj i intensywność treningu. Najlepiej jeżeli na treningu jest wiele sparingów, w warunkach możliwie najbardziej zbliżonych do tego, co może czekać nas w sytuacji realnej walki. Zdecydowanie najskuteczniejsze są techniki nauczane w MMA, do którego tak naprawdę zaliczyć można i BJJ, ale nie zawsze możliwe jest ćwiczenie ich z pełną siłą. Dobre przygotowanie zapewniają również sporty walki. Mimo tego wszystkiego nie należy deprecjonować tradycyjnych sztuki walki. Stanowią piękne hobby, nie tylko ze względu na nauczane techniki, ale również powiązaną z nimi filozofię. Ponadto, regularne treningi utrzymują wysoką sprawność fizyczną, znacznie przewyższającą sprawność "statystycznego Polaka". Może to okazać się niezwykle użyteczne w chwili zagrożenia. Ważne jest również obycie z sytuacją walki, z kontaktem fizycznym z przeciwnikiem. Tego również uczą nawet klasyczne sztuki walki. Z boku tego rankingu postawiłbym systemy walki. Przy założeniu, że jesteśmy odpowiednio przygotowani, mogą okazać się one bardzo skuteczne, zwłaszcza gdy przeciwnik okaże się wolny lub zlekceważy nasz atak. Z drugiej strony, nie ma nic gorszego niż ślepa wiara we własne umiejętności. Dlatego, obok całego przygotowania i treningu, najważniejszym aspektem walki jest zdolność koncentracji w chwili zagrożenia i poważne potraktowanie nawet pozornie niegroźnego przeciwnika. Bruce Lee powiedział "Największym błędem w walce jest przewidywanie jej wyniku". Trzeba pamiętać, że bardzo wiele zależy od nas samych, a każda walka może stanowić zagrożenie dla naszego życia.

Jak już wcześniej napisałem MMA to formuła zawodów, pozwalająca na rozstrzyganie walki na rozmaite sposoby, mająca zbytnimi ograniczeniami nie wpływać (nie ograniczać) na skuteczność różnych form walki. W założeniu umożliwić to miało konfrontację zawodników zupełnie odmiennych sztuk. Walczyć wiec możesz 'z każdym' aczkolwiek rozstrzygnięcie możesz sobie zapewnić korzystając z technik Twojej sztuki - dzięki temu, że nie ma ograniczających przepisów. MMA nie jest jednak żadnym systemem, którego miałby ktoś nauczać. Miało za to olbrzymi wpływ na sposób treningu, przygotowań zawodników o tyle, iż okazało się, że najlepiej jest być przygotowanym jak najwszechstronniej. Stąd powstały też systemy, których podstawowym założeniem było to, aby nauka walki stała się możliwie kompletna, takie jak np. shootfighting (będący skądinąd również formułą zawodów w ramach MMA).
"Mimo tego wszystkiego nie należy deprecjonować tradycyjnych sztuki walki. Stanowią piękne hobby..." Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale zaczynający się tak fragment brzmi mniej więcej tak: "Fajne są te sztuki walki ale idź sobie lepiej, ty statystyczny Polaku, np. zagrać w kosza, bo do niczego Ci się one nie przydadzą, a obronisz się nimi jedynie mając mnóstwo szczęścia - tyle tam tej filozofii..." :) :P

Aż tak źle nie chciałem zabrzmieć. Zwłaszcza, że napisałem, że mogą okazać się bardzo użyteczne. :)

Napisałeś, że skuteczne mogą okazać się - ale ze względu na podwyższoną sprawność fizyczną i obycie z przeciwnikiem, z kontaktem fizycznym! Tyś przecież wartość aspektu technicznego tych sztuk niemal zupełnie odrzucił! A teraz jeszcze się wykręcasz! ;)

Wszystkie te rozważania koncentrują się na analizie przydatności treningu w czasie walki w obronie życia. Nie powinniśmy zapominać, że jeśli ktoś trenuje w innym celu, na przykład dla odprężenia psychicznego, dużo więcej skorzysta na treningach klasycznych sztuk walki. Podobnie, nie rozważam przypadków walki z wieloma przeciwnikami, przykładowo w czasie walk grup kibiców. W takich sytuacjach techniki wiązania się z przeciwnikiem mogą działać na naszą niekorzyść, a najprzydatniejszym treningiem może okazać się czysty trening siłowy. W brutalnej walce ulicznej, zamieszaniu, często walczy się na oślep. W takiej sytuacji nie ma reguł. Walka jest tak złożonym zagadnieniem, że po prostu nie sposób rozważyć wszystkich możliwości. Pamiętajmy, że nie warto angażować się w walkę, jeżeli nie jest to absolutnie konieczne. Walka to ostateczność. Jak napisał Andrzej Sapkowski "Tylko śmierć kończy walkę. Każde inne zdarzenie po prostu walkę przerywa."

top / oneliner / wstęp / tekst / tekst oryginalny / dodatki / komentarze

Sztuki walki czy sporty walki?

Wraz z narastającą w Polsce popularnością różnego rodzaju sztuk, sportów, czy też systemów walki coraz częściej pojawia się pytanie, co jest lepsze - sztuki walki czy sporty walki? Od razu pojawia się następne pytanie - co to znaczy "lepsze" w tym wypadku. W moich rozważaniach skłaniam się ku najczęściej przyjmowanej interpretacji, a więc lepsze jest to, co pozwala lepiej przygotować się do walki realnej. Zdaję sobie jednak sprawę, że dla wielu osób cele treningu mogą być zupełnie inne.

Aby odpowiedzieć na postawione w temacie pytanie, należy najpierw poznać różnice pomiędzy użytymi pojęciami. Najstarszym pojęciem jest sztuka walki. Większość sztuk walki, choć nie wszystkie, pochodzi z Dalekiego Wschodu. Są to te najpopularniejsze i najbardziej znane, takie jak karate, kung fu czy jujitsu. Sztuka walki to połączenie samego systemu walki, czyli stosowanych technik, z tradycją i filozofią danej sztuki, obejmującą nie tylko zachowanie w czasie treningu czy zwyczajowe stroje, ale również zawarty w niej sens oraz filozofię życia jej adeptów. Jest to więc twór mocno sformalizowany, narzucający ćwiczącym sztywne reguły, które nie zmieniły się znacząco od setek lat. Przykładem jest aikido, którego trening jest bardzo charakterystyczny, o ile oczywiście prowadzony jest prawidłowo. Sztuki walki są podstawą zarówno dla systemów, jak i sportów walki.

Stosunkowo niedawno zaczęły powstawać systemy walki, które są oparte o pozbawione elementów formalnych sztuki walki. Postępując niejako zgodnie z filozofią Jeet Kune Do stworzoną przez Bruce'a Lee - "Przyjdź, weź co uważasz za przydatne i odejdź" - systemy walki wykorzystują najbardziej skuteczne techniki w celu osiągnięcia maksymalnej efektywności systemu w realnej walce. Często również zdarza się, że dany system korzysta z technik różnych sztuk walki. W odróżnieniu od sztuk walki systemy ciągle ewoluują, wykorzystując doświadczenia zdobyte przez ich adeptów. Mają głównie charakter militarny, na przykład Krav Maga, która została stworzona przez weterana II wojny światowej dla celów szkolenia oddziałów specjalnych.

Z kolei sporty walki to najczęściej sztuki walki, które stały się dyscyplinami sportowymi. W stosunku do swoich pierwowzorów najczęściej posiadają pewne ograniczenia w zakresie najbardziej niebezpiecznych technik. Wprowadzona jest również punktacja, która określa cel walki i umożliwia wyłonienie zwycięzcy bez konieczności uszkadzania przeciwnika. Najpopularniejszym chyba sportem tego rodzaju jest judo, którego twórcy przyświecała myśl popularyzacji sztuk walki poprzez stworzenie dyscypliny sportowej.

Niejako na uboczu tego podziału stoją "europejskie" sporty walki - boks i zapasy. Wywodzą się one z technik walki stosowanych na kontynencie, stanowią też od lat najpopularniejsze oparte na walce dyscypliny sportu. Chociaż może wydawać się, że nie dorównują one tradycjom dalekowschodnim, okazuje się, że boks był dyscypliną sportową już w starożytnej Grecji, gdzie ku uciesze widzów staczano naprawdę krwawe i brutalne walki.

Aby odpowiedzieć na pytanie postawione na początku, należy zastanowić się, jaki w ogóle jest cel treningu. Pomijając filozofię sztuk bardziej formalnych i całą ich teorię, w ogólnym pojęciu celem treningu jest przygotowanie do walki z żywym przeciwnikiem, w czasie zawodów czy - w ostateczności - realnej walki w obronie życia lub zdrowia. Zwiększenie umiejętności w zakresie samoobrony i, co za tym idzie, poczucia bezpieczeństwa stanowi o niesłabnącej atrakcyjności tego typu treningów. Przygotowanie możemy podzielić na psychiczne, fizyczne i techniczne. Kolejność ta nie jest przypadkowa, gdyż poszczególne składniki przygotowania są ściśle ze sobą związane i wzajemnie od siebie zależą:

* Przygotowanie psychiczne
Jest niewątpliwie najważniejsze, chociaż spełnia różne funkcje w przypadku zawodów sportowych i dla realnej walki. Chociaż jego znaczenie jest powszechnie niedoceniane, bez odpowiedniego przygotowania psychicznego nawet najsilniejszy i najlepszy technicznie zawodnik nie ma szans w walce z opanowanym przeciwnikiem. Wykonanie każdego ruchu zależy bowiem od decyzji mózgu człowieka. Stres, brak koncentracji, czy wreszcie zwykły strach mogą spowodować ogromny spadek efektywności i uniemożliwić wykonanie zamierzonych technik. Widać to doskonale na przykładzie innego sportu - przy każdej okazji trener Adama Małysza podkreślał, że kluczową sprawą przy treningu było odpowiednie przygotowanie psychiczne skoczka.
W realnej walce ważna jest natomiast gotowość i determinacja do świadomego skrzywdzenia przeciwnika. Wbrew pozorom jest to bardzo trudne. Każdy, kto miał okazję walczyć w samoobronie może potwierdzić, jak ogromny wpływ na stan psychiczny ma uderzenie adrenaliny, które następuje w sytuacji rzeczywistego zagrożenia. To, co w stanie relaksu wydawało się oczywiste, może okazać się trudne, a nawet niemożliwe do wykonania. Dlatego bardzo ważna jest umiejętność opanowania emocji. Silny strach jest odruchem bezwarunkowym, który kiedyś zwiększał szanse przeżycia mobilizując organizm do wysiłku. Nie istnieje walka bez stresu. Nawet najbardziej doświadczeni "wojownicy uliczni" przyznają, że w momencie starcia doświadczają bardzo silnych emocji, tyle że dla nich może stanowić to swoistą przyjemność.
Funkcją treningu jest utrwalenie nawyków związanych z wykonywanymi technikami. Systematyczny trening utrwala schematy zachowań w określonych sytuacjach. Dzięki temu zaangażowanie mózgu w wykonanie danego ruchu systematycznie maleje. A im mniej musimy zastanawiać się nad nim, tym większa szansa, że w chwili stresu uda nam się go wykonać. Ma to swoją wadę. Zachowujemy się coraz bardziej automatycznie. A schematy łatwo rozszyfrować i pokonać. W jednorazowym starciu ma to jednak mniejsze znaczenie.

* Przygotowanie fizyczne
Początkujący adepci karate niezmiennie zaskoczeni są faktem, że trzy czwarte treningu karate stanowi zwykły - choć trzeba przyznać, że bardzo intensywny - trening sprawnościowy. Naturalnie, skuteczna konfrontacja możliwa jest pod warunkiem osiągnięcia odpowiedniego stopnia sprawności fizycznej. Co ciekawe, w walce istotny jest przede wszystkim trening kon

Koksy to nie wszystko http://www.sfd.pl/temat148281/
Nie masz koncepcji, zajrzyj tutaj http://www.sfd.pl/temat255388/
Patrz co jesz http://www.sfd.pl/temat280738/
Train smarter, not just harder!

Nowy temat Temat Zamknięty
Poprzedni temat

Problem z wyborem

Następny temat

Muzyka z HL Tysona

16.09.2017 „KAMIENNA RZEŹBA 2017” W STRZEGOMIU - WYNIKI

Marihuana: testosteron, zdrowie – a mięśnie

Co z tymi jajami?

Dlaczego nie należy myć mięsa przed gotowaniem?

Czy słodziki są bezpieczne dla dzieci?

Najczęstsze błędy żywieniowe

5 ćwiczeń core, które poprawią Twoja siłę

Deynn i Majewski nawiedzili Poznań!