Witam!
Mam pytanie. czy niska temperatura ciała zawsze świadczy o spowolnionym metaboliźmie? Ostatnio moja waha się w granicach od 34,6 do 35,8 góra. przez większość dnia to ok. 35 stopni. nie należe do kobiet, które jedzą po 500 kcal na dzień, wręcz przeciwnie, 2000 to raczej w dni kiedy się pilnuje.
ok. półtora roku temu odchudzałam się po ciąży pierwszy raz w miarę zdrowo jedząc. od tego czasu nie mam nawet w domu białego ryżu, makaronu, mąki, chleba. schudłam 11 kg jedząc przynajmniej 2000 kcal dziennie. później przez rok bez problemu ta waga się utrzymywała, ale doszłam do momentu w którym zdrowe jedzenie tak mi się przejadło, że wyrzucałam sałatkę z tuńczykiem i szłam do sklepu po batonik, albo nie jadłam nic. normalnie mnie odrzucało. później czymś to nadrabiałam oczywiście, nigdy nie jadłam mało. walczyłam tak ze sobą każdego dnia jedząc coraz więcej śmieci i waga powili idzie w górę.
chcę zacząć rozsądną redukcję i nie skończyć z temperaturą ciała w okolicach 33 stopni! ale naprawdę nie wiem dlaczego tak spadła.
dodatkowy problem to ten, że choć przeczytałam wszystko o odżywianiu, to nie wiem jak to wdrożyć, bo jadłam tak wcześniej i doprowadziłam do tego, że mam odruch wymiotny na widok wielu rzeczy, które wcześniej tak lubiłam. mam 170 cm wzrotu, teraz ważę 64,7 i mam 29,7% BF, więc jest z czego się redukować. nie spieszy mi się. da się to zrobić mniej drastyczną dietą? chcę osiągnąć poniżej 24% BF przy jak największej wadze. czy to jest cel, do którego osiągnięcia konieczna jest tak restrykcyjna dieta?
dodam, że wszystkie możliwe wyniki badań mam książkowe. ta temperatura to dla mnie zagadka. a zastanawiam się nad nią, bo towarzyszy temu ogólne zmęczenie i nie wiem, czy nie przyczynia się to w jakimś stopniu do wzrostu wagi. przez ten rok kiedy się utrzymywała też jadłam mnóstwo słodyczy, ale poza nimi jadłam jednak zdrowo.
Mam pytanie. czy niska temperatura ciała zawsze świadczy o spowolnionym metaboliźmie? Ostatnio moja waha się w granicach od 34,6 do 35,8 góra. przez większość dnia to ok. 35 stopni. nie należe do kobiet, które jedzą po 500 kcal na dzień, wręcz przeciwnie, 2000 to raczej w dni kiedy się pilnuje.
ok. półtora roku temu odchudzałam się po ciąży pierwszy raz w miarę zdrowo jedząc. od tego czasu nie mam nawet w domu białego ryżu, makaronu, mąki, chleba. schudłam 11 kg jedząc przynajmniej 2000 kcal dziennie. później przez rok bez problemu ta waga się utrzymywała, ale doszłam do momentu w którym zdrowe jedzenie tak mi się przejadło, że wyrzucałam sałatkę z tuńczykiem i szłam do sklepu po batonik, albo nie jadłam nic. normalnie mnie odrzucało. później czymś to nadrabiałam oczywiście, nigdy nie jadłam mało. walczyłam tak ze sobą każdego dnia jedząc coraz więcej śmieci i waga powili idzie w górę.
chcę zacząć rozsądną redukcję i nie skończyć z temperaturą ciała w okolicach 33 stopni! ale naprawdę nie wiem dlaczego tak spadła.
dodatkowy problem to ten, że choć przeczytałam wszystko o odżywianiu, to nie wiem jak to wdrożyć, bo jadłam tak wcześniej i doprowadziłam do tego, że mam odruch wymiotny na widok wielu rzeczy, które wcześniej tak lubiłam. mam 170 cm wzrotu, teraz ważę 64,7 i mam 29,7% BF, więc jest z czego się redukować. nie spieszy mi się. da się to zrobić mniej drastyczną dietą? chcę osiągnąć poniżej 24% BF przy jak największej wadze. czy to jest cel, do którego osiągnięcia konieczna jest tak restrykcyjna dieta?
dodam, że wszystkie możliwe wyniki badań mam książkowe. ta temperatura to dla mnie zagadka. a zastanawiam się nad nią, bo towarzyszy temu ogólne zmęczenie i nie wiem, czy nie przyczynia się to w jakimś stopniu do wzrostu wagi. przez ten rok kiedy się utrzymywała też jadłam mnóstwo słodyczy, ale poza nimi jadłam jednak zdrowo.


. Zrozumiałam, że rozkład BTW to odpowiednio 30/20/50 % kalorii, a nie w gramach, wiec jadłam tłuszczu ponad dwa razy mniej niż mi się wydawało. Poza tym miałam krótki, bo zaledwie dwu- trzytygodniowy okres, kiedy z braku czasu żywiłam się głównie naturalnym jogurtem z musli i odtłuszczonym serkiem wiejskim (czyli tym, co nie wymagało żadnego przygotowania) i faktycznie tłuszczu to w tym nie było prawie wcale. możliwe żeby tak krótki okres coś zmienił? bo w sumie to było mniej-więcej w okresie od którego zaczęły się te zmiany (niska temperatura i tycie. czy rozkład BTW 30g/20g/50g jest teraz dla mnie właściwy? jest szansa, że to się unormuje od porządnej diety? do lekarza też się przejdę na wszelki wypadek. 