SFD.pl - fitness, kulturystyka, trening, dieta i suplementacja

redukcja jeża

temat działu:

Ladies SFD

słowa kluczowe: ,

Ilość wyświetleń tematu: 13441

napisał(a)
Ekspert
Szacuny 10646 Napisanych postów 44145 Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 57734
DZIEŃ 42

Miska:

+ płyny: 2l woda, kawa, lipa, mieszanka ziołowa x2
+ warzywa: papryka, ogórek, marchewka, kapusta pekińska, cebula
+ suple: tran 1 łyżka, olej z wiesiołka 4 kapsułki

Trening:
futbol amerykański 2h

Ale moc dziś! Prawie tak samo wielka, jak głód Na treningu biegałam jak szalona, niezmordowana, choć pot był wszędzie i nie nadążałam z piciem wody. Najgorsze, że normalnie w mojej grupie jest ok. 15 dziewczyn i można w miarę odsapnąć, kiedy po kolei biegamy i łapiemy piłkę... ale dziś byłyśmy 4, a potem w trakcie treningu u 3-ech odezwały się kontuzje i zostałam sama na placu boju, z koniecznością zasuwania bez przerwy sprintów przez godzinę I jeszcze się pochwalę - na początku treningów miałam problem ze złapaniem jakiejkolwiek piłki, a jak udały mi się max 3, to już byłam w siódmym niebie. A dziś... jaka energia, jakie skupienie! Złapałam ich KILKADZIESIĄT, no i może ze 3 nie wyszły Były brawa, były pochwały od trenera - i myślę, że to jego zasługa, bo za każdą złą piłkę cała drużyna robiła karne przysiady, więc nie chciałam, żeby mnie koleżanki znienawidziły
Po treningu oczywiście kosmiczne gastro, a że przy tym jestem przyzwyczajona do jedzenia zawsze jabłka po ćwiczeniach, to i dziś wpadło. Dopiero potem się zorientowałam, że nie było go w planie, ale mam nadzieję, że wypociłam się wystarczająco i zostanie mi to wybaczone Endorfinki szaleją, więc wszystkim tu zaglądającym wysyłam kwanty pozytywnej energii i do roboty Lejdis!

Edit: Zmieniłam miskę - zupa jakoś do mnie nie przemawiała, za to jajecznica z 4 jaj weszła bez problemu. A i tak jakaś mała...

Zmieniony przez - jez.pigmejski w dniu 2013-12-15 21:22:22
napisał(a)
Ekspert
Szacuny 10646 Napisanych postów 44145 Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 57734
DZIEŃ 43

Miska:

+ płyny: 2l woda, kawa x2, mieszanka ziołowa x2
+ warzywa: papryka, marchewka, kapusta pekińska, cebula, ogórek
+ suple: tran 1 łyżka, olej z wiesiołka 4 kapsułki
+ leki: Dostinex 1/2 tabletki

Trening:



1. Hmm, nie wiem, czy to traktować jak regres - II i III seria niepełne, a w ostatniej 6 powtórzeń, tak jak ostatnio. Ogólnie jakoś nie szło to dziś.
2. Od początku było ciężko i dopiero potem się zorientowałam, że przez przypadek wzięłam 14 kg. Ale poszło.
3. Spróbowałam progresować, bo aż dziwnym mi się wydawało, że mam w wyciskaniu na barki tyle samo kg co w uginaniu rąk. No i zrobiłam 6 powtórzeń w IV serii. Lewa ręka mogłaby więcej, ale prawa już skapitulowała.
4. Regres, nie dałam rady w ostatniej serii nawet na chwilę podnieść tych 4 kg.
6. Przysiady robione siłą woli, już w rozgrzewce z ciężarem ciała ledwo wytrzymałam z udami.


+ aero 10 min (rower stacjonarny 5,5 km, średnia 33 km/h)

Pomiary:

No, przynajmniej widać, że nie głoduję na marne Łydka! I udo! A jak jeszcze pomyślę, że to wszystko z pompą w nogach, to już w ogóle

Hmm, może od tego powinnam zacząć: ledwo wstałam dziś z łóżka. Właściwie musiałam się z niego stoczyć, powoli przesuwając nogi do krawędzi wyrka Dobra, normalnie po treningach bolą mnie uda, barki czy klata, ale to było coś nie do opisania (albo po prostu wcześniej nie znałam swoich możliwości). Trening robiłam chyba ze 3 godziny, a przysiady to już były naprawdę wymodlone. I tak sobie myślę... uwielbiam ten stan. Zakwasy po ćwiczeniach to, obok zakochania, najfajniejsze uczucie pod słońcem
Ciąg dalszy: kiedy się już ogarnęłam, pojechałam do dentysty i... po dostaniu znieczulenia momentalnie zrobiło mi się słabo, całkowicie otępiałam, zbladłam, ledwo słyszałam, nogi mi zdrętwiały i już myślałam, że mi serducho przestaje bić. Stomatolog opuściła mi głowę na fotelu i dopiero jak przeleżałam tak z kwadrans ze świeżym powietrzem, to można było kontynuować. Pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło i od razu był wywiad: jak śpię, czy jestem przemęczona, itd. No trochę jestem i rzeczywiście kiepsko śpię, ale jeszcze chyba nie zabije mnie kilka treningów, dlatego mimo braku odpowiedzi pozwoliłam sobie robić ten plan jeszcze tydzień

Aaa, i jeszcze coś: dziś się dowiedziałam, że dostałam stypendium naukowe. Moja pierwsza myśl: ciężary czy mięso?

Zmieniony przez - jez.pigmejski w dniu 2013-12-16 18:23:06
napisał(a)
Ekspert
Szacuny 10646 Napisanych postów 44145 Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 57734
DZIEŃ 44

Miska:

+ płyny: 2l woda, mieszanka ziołowa x2
+ warzywa: pomidor, papryka, marchewka
+ suple: tran 1 łyżka, olej z wiesiołka 4 kapsułki

Trening:
rower stacjonarny 1h, 30 km

Posiłki były inaczej - ten wielki poszedł jako pierwszy po pobraniu krwi; swoją drogą nie cierpię porannych badań na czczo, bo pierwsze co normalnie robię po przebudzeniu to pójście do kuchni
Mam już wyniki: prolaktyna 35,91 mIU/l (poprzednio 63,21, norma 102-496), progesteron 0,77 ng/ml (poprzednio 0,59, norma dla tej fazy 1,7-27). Jedno spada, drugie rośnie - tak ma być, jestem zadowolona

Zmieniony przez - jez.pigmejski w dniu 2013-12-17 21:25:34
napisał(a)
Ekspert
Szacuny 10646 Napisanych postów 44145 Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 57734
DZIEŃ 45

Miska:

+ płyny: 1,5l woda, kawa, mieszanka ziołowa x2
+ warzywa: pomidor, papryka, marchewka
+ suple: tran 1 łyżka, olej z wiesiołka 4 kapsułki
+ leki: Dostinex 1/2 tabletki

Trening:
-

DZIEŃ 46

Miska:

+ płyny: 3l woda, kawa, mieszanka ziołowa x2
+ warzywa: papryka, marchewka, cebula, kapusta pekińska, ogórek kiszony
+ suple: tran 1 łyżka, olej z wiesiołka 4 kapsułki

Trening:


1. Może czasami potrzebny jest krok w tył, żeby zrobić potem progres: dziś wszystkie serie pełne!
2. Przy ostatnich powtórzeniach z 15 kg trzęsłam się cała, ręce latały, myślałam, że wypuszczę to sobie na głowę.
3. Widzę maleńki postęp w prawej ręce i nie będę dokładać, dopóki nie wyrównam sił.
4. Na raty i z nie do końca prostymi rękami, ale niby poszło...
6. W ostatniej serii zrobiłam 7 powtórzeń i spasowałam. Odłożyłam hantle, dyszałam nad nimi z minutę, po czym nagle pomyślałam: "Jak to? Ja, k****, nie dam rady?!" i ze łzami w oczach dobiłam do 12 powtórzeń Ale jestem z siebie dumna, że się nie poddałam.


+ aero 10 min (rower stacjonarny 5 km, średnia 30 km/h)

Wrzucam wypiskę z dwóch dni, bo wczoraj wróciłam z pracy przed północą i była krótka piłka: prysznic, zjadłam i padłam. Mimo że krótko spałam i sądziłam, że nie mam zupełnie mocy, to dziś trening poszedł nadzwyczaj sprawnie i są progresy A, i upiekłam dziś ciasteczka owsiane z przepisu Annaaa26 - co prawda nie jadłam, ale wyglądają apetycznie, a jeśli już nawet mi coś wyszło, to naprawdę musi to być bardzo proste do zrobienia Polecam!

Zmieniony przez - jez.pigmejski w dniu 2013-12-19 22:12:12
napisał(a)
Ekspert
Szacuny 10646 Napisanych postów 44145 Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 57734
DZIEŃ 47

Miska:

+ płyny: 0,5l woda, kawa, herbata zielona, herbata czarna x3, mieszanka ziołowa x2
+ warzywa: papryka, kapusta pekińska, ogórek kiszony, cebula, marchewka, koncentrat pomidorowy
+ suple: tran 1 łyżka, olej z wiesiołka 4 kapsułki
+ leki: Dostinex 1/2 tabletki

Trening:
stretching/joga 1h

Dzisiejsze rozciąganie porządnie dało mi w kość; prowadzący musiał dać wycisk, przeczuwając planowane świąteczne rozleniwienie. Mam te zajęcia raz w tygodniu, od 3 miesięcy, a widzę naprawdę duży postęp. Jak tam przyszłam byłam jedną z najbardziej "zastygłych" osób, a teraz jako jedyna potrafię poprawnie zrobić niektóre pozycje, no i jestem najbliżej szpagatu, czego dziś mi nawet pogratulowano. A że należę do osób, które bardziej motywuje marchewka niż kij, to dla wzmocnienia morale muszę odnotowywać takie małe sukcesy
Inne komentarze: cały dzień męczyła mnie dzika ochota na... koncentrat pomidorowy. Dopiero przed chwilą wróciłam do domu i wreszcie mogłam go zjeść - nie powalił na kolana, jak zazwyczaj, ale poczułam się taaaaaka spełniona

Zmieniony przez - jez.pigmejski w dniu 2013-12-20 22:04:37
napisał(a)
Ekspert
Szacuny 10646 Napisanych postów 44145 Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 57734
DZIEŃ 48

Miska:

+ płyny: 2l woda, kawa x3, mieszanka ziołowa x2
+ warzywa: papryka, marchewka
+ suple: tran 1 łyżka, olej z wiesiołka 4 kapsułki

Trening:


1. To był dzień klaty. Trzy serie poszły jak po maśle, w ostatniej 7 powtórzeń, ale jakoś tak... jest apetyt na więcej
2. Ostatnie powtórzenia ledwo, ledwo i modliłam się tylko, żeby nie upuścić sobie hantli na głowę.
4. Można? Można. Tak się wściekłam na siebie, że to ćwiczenie mi nie idzie, że aż poszło Co prawda z tymi 5kg były przerwy, ale seria zrobiona.


+ aero 20 min (rower stacjonarny 10,3 km, średnia 30,9 km/h)

Ostatni trening, pod hasłem: "w poszukiwaniu maksa". Zajechałam się całkowicie, ale satysfakcja ogromna. Kiedy go robiłam, odliczałam tylko powtórzenia do końca, a jak już skończyłam to tak smutno mi się zrobiło. I pomyślałam: "hmm... co teraz? co ja będę robić w Święta?" A, i dziś jest dzień wybitnie marchewkowy - zrobiłam ciasto, ale za dużo jej starłam i wyjadam. W ogóle chyba sporo jem marchewek - czekam aż zrobię się pomarańczowa

Zmieniony przez - jez.pigmejski w dniu 2013-12-21 21:41:36
napisał(a)
Ekspert
Szacuny 10646 Napisanych postów 44145 Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 57734
DZIEŃ 49

Miska:

+ Wigilia w pracy: śledź, sałatka z tuńczykiem, pasztet z soczewicy, grzybów i selera, ciasto marchewkowe własnej roboty
+ płyny: 0,5l woda, kawa x2, mieszanka ziołowa x2
+ warzywa: pomidor, marchewka, cebula, ogórek
+ suple: tran 1 łyżka, olej z wiesiołka 4 kapsułki
+ leki: Dostinex 1/2 tabletki

Trening:
-

Zmieniony przez - jez.pigmejski w dniu 2013-12-23 09:35:50
napisał(a)
Ekspert
Szacuny 10646 Napisanych postów 44145 Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 57734
mini podsumowanie 7 tygodni

Ogólne samopoczucie:
Nigdy w życiu nie czułam się tak dobrze - silna fizycznie i psychicznie oraz paradoksalnie pełna energii mimo treningów. Jestem bardziej zdyscyplinowana, mniej mówię a więcej robię i przekłada się to nie tylko na dietę oraz sport, ale i sferę prywatną czy zawodową , które też lepiej organizuję i ogarniam.
No i zdrówko hormonalne również powoli wraca.

Miska:
Ogarnięcie odżywiania uważam za największy sukces. Niby już wcześniej wiedziałam, "co jedzą Ladies", ale jednak dopiero teraz zmotywowałam się do dokładnego pilnowania miski i trzymania jakiegoś rozkładu (BWT 100/170/80). Wpadki z tych 7 tygodni: 10g mąki, 2 kieliszki wódki, trochę słodkiej herbaty i nadprogramowe jabłko - aż musiałam to napisać, bo nie wierzę, że było ich tak mało Oprócz tego jestem dużo lepiej zorganizowana i wolę dzień wcześniej przygotować jedzenie niż potem się bezsensownie tłumaczyć brakiem czasu, którego - jak wiadomo - nikt nie ma w nadmiarze
A, i jeszcze tak na marginesie: jakoś teraz, pod koniec grudnia, mija dokładnie 6 miesięcy bez kompulsów

Trening:
Podobał mi się ten trening z piłką! Czułam jak pracuje całe ciało, a zwłaszcza bolały mnie uda, pośladki, barki i klata. Jest kilka ćwiczeń, które bardzo polubiłam (wyciskanie leżąc, wyciskanie na barki), takich, których szczerze nie cierpię (wznosy z opadu, wiosłowanie leżąc na piłce) oraz takich, w których mogę i muszę dać sobie większy wycisk, bo robiłam bez obciążenia (wznosy bioder).
A co mi tam, jeszcze wrzucę tabelkę porównawczą dla motywacji:


Pomiary:

Uff jaka ulga, że opłaciło się głodować. Zaczyna to wyglądać przyzwoicie i uwierzyłam, że uda się odchudzić uda Tak naprawdę te spadki uświadomiłam sobie dwa dni temu, kiedy na koncercie jedną ręką wymachiwałam w górze, a drugą... mimo paska, musiałam trzymać spodnie

Inne uwagi:
Fajnie w tym Lejdisowie, zostaję tu na dłużej

Zmieniony przez - jez.pigmejski w dniu 2013-12-23 10:13:57
napisał(a)
Specjalista
Szacuny 55 Napisanych postów 4694 Wiek 25 lat Na forum 4 lata Przeczytanych tematów 51838
Tak, te spadki człowiek uświadamia sobie dopiero w pewnym momencie. U mnie to była przymierzalnia.

Odpoczywaj podczas regeneracji! I wracaj z nowymi siłami, Jeżu!
napisał(a)
Ekspert
Szacuny 10646 Napisanych postów 44145 Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 57734
poświąteczna spowiedź & postanowienia noworoczne

Odpoczynek się przydał, choć i tak nie jestem zadowolona z tej regeneracji. Jedzeniowo było różnie: z jednej strony ryby, mięsa, owoce i sałatki, a z drugiej pierogi i ciasta. Podczas Wigilii naszła mnie jakaś nagła, dziwna chęć, by jeść te wszystkie śmieci - nie dlatego, że są smaczne (bo nie smakują w ogóle, a od słodkości odzwyczaiłam się kilka lat temu), ale po prostu chciałam napchać się niezdrowymi rzeczami. Nie był to kompuls ani nie wpadłam w jakieś dzikie tygodniowe albo miesięczne obżarstwo jak kiedyś, ale miałam po tym wyrzuty sumienia i pojawiły się myśli, żeby głodować przez kilka dni albo kręcić godziny aero. Na szczęście opanowałam się i uspokoiłam, ale zapaliła się lampka ostrzegawcza i teraz wiem, że to jeszcze cienie ED.
Trudno, pofolgowałam sobie, to teraz będę pracować mocniej, żeby to naprawić. Jeden krok w tył, dwa w przód. Kierunek:

Cele noworoczne
- harować, jak się da, by zdobyć silne psychicznie i fizycznie 90-60-90
- wejść na wyższy poziom wtajemniczenia w gotowaniu i eksperymentować z przyrządzaniem mięs, ryb, strączków
- zrobić 15 pompek męskich!
- czerpać jeszcze więcej frajdy z treningów

Obecnie:
wracam do miski BWT 100/170/80
biorę trening dla początkujących w domu
cały czas suplementuję się wiesiołkiem i ziółkami

DZIEŃ 1

Miska:

+ płyny: 2,5l woda, mieszanka ziołowa x2
+ warzywa: kapusta pekińska, cebula, ogórek kiszony, koncentrat pomidorowy
+ suple: tran 1 łyżka, olej z wiesiołka 4 kapusłki
+ leki: Dostinex 1/2 tabletki

Trening:


1. Kiedyś bez problemu to robiłam - teraz wiem, że źle. Staram się mieć proste nogi i nie odrywać lędźwi od podłogi i naprawdę nie idzie łatwo.
2. W II serii już trochę mną bujało, miałam problem z wytrzymaniem kilku sekund we wspięciu.
3. Ciężar za mały. Lepiej mi się robi przysiad ze sztangą niż z hantlami - teraz nie wyginam się i nie bolą mnie plecy, a czuję uda i pośladki, choć i tak na kolejnym treningu postaram się nagrać kontrolny film.
4. Zupełnie nie czuję tego ćwiczenia. Nogi wcale się nie męczą, więc nie wiem, czy technika kuleje, czy dołożyć kg?
5. Niezmiennie najgorszy moment treningu.
6. Robię, ile mogę.
7. Dobrze dobrałam ciężar, bo w II serii już ledwo, ledwo wymęczone.
8. M.in. po tym ćwiczeniu widzę, jaką lipę odstawiałam, robiąc kiedyś ten trening. Bez problemu 15 powtórzeń - taa...


+ aero 30 min (rower stacjonarny 13,2 km, średnia 26,4 km/h)

Pomiary:


No tak, nie dziwią mnie te plusy. Góra pewnie zejdzie za tydzień (jest 35. dzień cyklu, @ powinien być już), ale dół to niestety efekt nieczystej miski. Muszę uważać, każdy śmieć idzie w biodra i uda.

Ale fajnie wrócić do takich regularnych treningów i wypisek - od razu inna organizacja

Zmieniony przez - jez.pigmejski w dniu 2013-12-30 23:05:58
Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Żyrafka198 / Redukcja 2013

Następny temat

Dieta białkowa a ćwiczenia

Martwy ciąg klasyczny czy hex-bar? Który lepszy? Martwy ciąg klasyczny czy hex-bar? Który lepszy? Acai ALLNUTRITION - zdrowie i smukła sylwetka Acai ALLNUTRITION - zdrowie i smukła sylwetka Zimne napoje zwiększają wytrzymałość Zimne napoje zwiększają wytrzymałość Big Ramy jest taki wielki, że nawet nie może usiąść! Big Ramy jest taki wielki, że nawet nie może usiąść! Białko serwatkowe plus trening w spalaniu tłuszczu: co najlepsze?! Białko serwatkowe plus trening w spalaniu tłuszczu: co najlepsze?! Najpiękniejsze Juniorki Bikini Fitness 2018 Najpiękniejsze Juniorki Bikini Fitness 2018 Już za kilka dni IFBB Diamond Cup Warsaw Ptak Expo Już za kilka dni IFBB Diamond Cup Warsaw Ptak Expo  IFBB Diamond Cup Warsaw Ptak Expo - CD. IFBB Diamond Cup Warsaw Ptak Expo - CD.