Witam. Od jakiegoś czasu (kilka tyg.) mam wrażenie często jakbym miał w okolicy tchawicy zwężony przełyk i cos mi przeszkadzało w przełykaniu. Casem gdy coś zjem lub wypije czuje jak powoli przez to miejsce przepływa. Gdy odbiję mi sie to słysze jak mi tam zaburczy.
Jest tak od czasu gdy wziąłem na no 0.5 tab sertraliny i ona stanęła mi w tym miejscu, zaczęło ostro palić, nie pomagał żadne rennie itp.
W zeszłym roku miałem praktycznie identyczny problem gdy brałem winstrol w tbasach. Problem minął 2 tyg po odstawieniu. Jak sie okazało przyczyną byly drożdze zawarte w winstrolu.
W tej chwili podejrzewam że moge mieć nadżerke lub cos w tym roszaju. Spożywam ogólnie w tej chwili dużo leków: reboksetyne, sertraline, cital, hydroksyzyne, zolsane, czasem alprazolam, doraźnie jak łeb boli lub grypa to dochodzi pyralginy i /liub antybiotyki.
Zauważyłem od niedawna (i nie tylko ja) że źle wygladam. Mam zasinione oczy i lekko podpuchnięte. Może to od hydroksyzyny, a może od tego że dziennie teraz wciagam do nosa zamiast łykać, alprazolam lub zolsane (zolpidem) na sen i to drażni zatoki?
Badania miałem ost. robione po świętach i wyniki były idealne, OB chyba 1.
Co o tym myślicie?