"gosc z bmw wyprzedzil, zajechal droge, wysiadl i zaczal strzelac z ostrej amunicji" - jeżeli już cytujecie prasę ( która często sama nagina fakty) to już cytujcie dokładnie. Jak BodyLine wyjaśnił - strzelał osobnik nie prowadzący bmw.
"Real niggers do what they wanna do, bitch niggers do what they can do"
Znawca -
1215777076000
słaby 56
Wysłana - 11 lipca 2008 22:26
Artiboy-Bardzo prosto i ciekawie opisujesz pewne sytuacje.Przemyślenia mamy podobne.Dobrze,że się pojawiłeś w tym temacie,bo mało ludzi ma jakiekolwiek doświadczenia w temacie zagrożeń w aucie i jak ich unikać. Czy dobrze myślę,że pracujesz w służbach mundurowych?Bo tak mi się nazuwa przypuszczenie,gdy napisałeś o szkoleniu z ONZ-owską formacją...Widzę,że łączy nas jeszcze miejsce zamieszkania.Pozdrawiam.
Raczej ustapić niż zranić,raczej zranić niz okaleczyć,raczej okaleczyć niż zabić,prędzej zabić samemu,niż dać się zabić.
Specjalista -
1215807989000
wusau
Wysłana - 25 lipca 2011 16:08
miałem dwie takie sytuacje. uważam, że kluczowy jest timing. w pierwszym przypadku gdy zobaczyłem, że z auta z przodu wysiada gość i idzie do mnie błyskawicznie wypiąłęm się z pasów i otworzyłem drzwi na tyle szybko, że zdążyłem być na zewnątrz zanim od znalazł się przy moim aucie. dwa uderzenia i okazało się, że wystarczy. odwrót i dojechał. moja reakcja była natychmiastowa, automatyczna bez myślenia nawet - dla niego to było duże zaskoczenie. nie był to kark czy bandyta. raczej typowy kozak.
druga sytuacja to wymiana zdań przy otwartym oknie (drzwi zablokowane to podstawa). w tym wypadku zdecydowałem się na uniknięcie konfrontacji ponieważ ze mną była rodzina i dzieci. po prostu nie chcę by patrzyły na takie sceny. po drugie nie miałem czasu na uprzedzenie agresji i wyjście z auta. zacisnąłem zęby i pojechałem dalej.
potem zastanawiałem się nad technikami jakich mógłbym użyć siedząc w aucie ale szczerze...? poza uderzeniem w oczy (jeśli dystans sprzyja) nie widzę nic skutecznego.
1311602912000
arczi88
Wysłana - 26 lipca 2011 15:20
Jak się bronić ? Może nie tyle potrzebne ci są jakieś specjalne techniki , co po prostu pewność siebie i cieta riposta. Miałem wiele podobnych sytuacji , z podobnymi palantami , którzy nie potrafią jeździć. Na światłach gdy dochodziło do jakichś problemow wystarczy użyć innego tonu głosu i przeciąć delikwenta ostrzejszym spojrzeniem , plus do tego kilka niewybrednych epitetów , to w połączeniu z dobra budowa ciała i ..... w moim przypadku nieco kryminogenna twarza powodowalo że jeszcze żaden burak nie pokusił się o wyjście z samochodu . Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego że to nieco chamskie podejście , ale z takimi palantami nie da się po ludzku. Zawsze możesz jednak trafic na totalnego wariata , którego taka wiązanka bardziej nakręci , ja jeszcze nie miałem okazji takiego spotkać , ale chętnie bym takiego nauczył kultury drogowej
1311686404000
QUEBLO
Wysłana - 26 lipca 2011 18:09
a na datę spojrzeliście?
"Chwila która trwa,może być najlepszą z Twoich chwil"
www.pajacyk.pl www.kundelpolski.pl
Ekspert -
1311696540000
adamus4
Wysłana - 09 sierpnia 2011 22:41
ja mam ziomka ktory w furze wozi taka rurke co ma moze z 130 cm i ma ja do obrony xd tylko to taki efekt psychologiczny mowi tak wysiadam szybko z fury wyjmuje ta długa pałke i pieciu typow osranych od razu i spokój i mowił jeszcze tak jak jacys kolesie sie sapia w furze to od razu podbiegasz i walisz ich na ****y tak ze im sie odechce przeciez za dobrze w aucie sie nie obronia a tak z własnego przekonania to kiedys moj przyjaciel pozyczył bmw od brata ciotecznego i w 4 nim se smigalismy kiedys jacys kolesie sapali sie do nas ni z gruchy ni z pietruchy sapia sapia myslelismy ze na tym tylko sie skonczy a oni po chwili zaczeli okopywac fure było ich około 6 to koles od razu dał bemce w ****e tak ze jeden gosciu cos sobie rozcioł i samochod był ochlapany mocno w krwi bysmy tam okrutnie dostali gdyby kiero w pore sie nie ogarnoł .....................
Zmieniony przez - adamus4 w dniu 2011-08-09 23:01:19