JESIENNY SEZON OTWARTY  W STRZEGOMIU

Otwarcie jesiennego sezonu startowego w sportach sylwetkowych odbyło się w miniony weekend (08.09.2018) w słynnym z kamiennych wyrobów Strzegomiu, gdzie można było kupić nawet kamienną biżuterię i filiżanki.

Zawodnicy i zawodniczki przybyli tłumnie i ustanowiono rekord 119 startujących. Najliczniej obsadzone były kulturystyka klasyczna (21 zawodników) i fitnes plażowe (18 zawodników). Można było być zdziwionym, że wielu zawodników zaprezentowało szczytową formę, chociaż były to dopiero eliminacje do kolejnych zawodów. Czy taką formę zdołają utrzymać przez następne kilka tygodni?

Perełką w koronie była kulturystyka mężczyzn powyżej 90 kg. W finale sześć bardzo znanych nazwisk, większość już z tytułami międzynarodowymi. Najwyższą formą imponowali: Marcin Zagórowski, Tomasz Słodkiewicz i Rafał Tasiemski. I nie była to tylko głęboka separacja, ale także pergaminowa skóra i ostra definicja.

Z drugiej strony imponującą masę mięśniową pokazali Bartosz Janiszewski i Łukasz Sosiński. Najwięcej ważył, co prawda, Tomasz Kornalewski (103,1 kg), ale on przeszedł niedawno ciężką kurację antybiotykową w walce z bakterią przewodu pokarmowego Helicobacter Pylori, więc trudno było oczekiwać od niego wysokiej formy. Ale teraz, w pełni sił, ma szansę ją szybko odbudować.

Cała ta szóstka to wielkiej klasy zawodnicy, którzy mogą liczyć na duże sukcesy międzynarodowe w jesiennym sezonie. Najwyżej został sklasyfikowany Zagórowski (Olimp Zabrze), przed Słodkiewiczem (Black & White Ostrowiec Św.) i Janiszewskim (Body Line Group Łódź).

W kategorii do 90 kg wystąpiło 13 zawodników, ale poziom był wyraźnie słabszy. Wygrał weteran Sebastian Szmyt (TKKF Winogrady Poznań), który imponował bodajże najwyższą formą startową na całych zawodach. Głębokie odtłuszczenie, twarde jak skała, „kamienne” mięśnie i idealna definicja, nawet w obrębie środkowego grzbietu, ud i pośladków. Oby ją utrzymał na kolejne starty.

Pod względem formy dorównywała mu fitneska sylwetkowa Aneta Heluszka (Olimp Zabrze), ale klasa i jakość jej umięśnienia chyba już kwalifikują ją do przejścia do fitness atletycznego, dlatego przegrała z największym objawieniem tych zawodów, Katarzyną Jankowiak (Black & White Ostrowiec Św.). To niezwykle utalentowana zawodniczka o pięknej prezencji i uroku osobistym. Bardzo jestem ciekaw jej dalszych startów. Wynik tego pojedynku to 7:8 dla Jankowiak, co pokazuje jak opinie sędziów się tym razem podzieliły. 

Dwóch zawodników z klubu Olimp Zabrze: Damian Kosiec i Ariel Bąk stoczyło bratobójczy pojedynek w kulturystyce klasycznej. Bąk to mistrz Polski w open z 2017 r, imponujący wielkością i zarysami umięśnienia. Ale Kosiec idzie jak burza. W Mistrzostwach Śląska 2017 był sklasyfikowany dopiero na 11 miejscu, a na Mistrzostwach Polski przepadł w eliminacjach. Ponad rok ciężkiej pracy przyniosło efekty: prezentuje nienaganne proporcje oraz pełne, ładnie dopracowane umięśnienie. Bąk przyjechał w formie na 98%, takiej jaką powinno się mieć na tego typu zawodach, a Kosiec był idealnie poseparowany i udało mu się wygrać z Bąkiem 1 punktem w 3 rundzie, po remisie w dwóch pierwszych rundach.  

Fitness plażowe mężczyzn zdominował Patryk Majchrzak (Sandow Śrem), który w roku ubiegłym wygrał Mistrzostwa Wielkopolski i został brązowym medalistą Mistrzostw Polski. Teraz poczynił dalsze postępy. Jego głównym konkurentem był uzdolniony junior Łukasz Majkut (Olimp Zabrze). Wielu dalszych zawodników fitness plażowego zaprezentowało ładne sylwetki, ale są oni dopiero „na dorobku”. Zapewne jeszcze o nich usłyszymy.

W fitness plażowym atletycznym o medale rywalizowały znane gwiazdy: Przemysław Farbotko, Łukasz Opolski, Tobiasz Rusek i Łukasz Filip. Startowali już na wielu zawodach, np. na zeszłorocznym Grand Prix Polski, i tasowali się na miejscach. Tym razem zdecydowanie najlepszy był Farbotko, przed Opolskim  (obaj Olimp Zabrze).

W kulturystyce weteranów dominował Sebastian Szmyt (TKKF Winogrady Poznań), ale srebrny medalista Krzysztof Kaźmierczak (50 lat) pokazał życiową formę, która może przynieść mu dobre wyniki międzynarodowe.

Bikini fitness kobiet: wielką klasę zademonstrowała jeszcze juniorka Natalia Damek (Violetta Bydgoszcz). Brązowy medal ubiegłorocznych MŚ Juniorek wyraźnie dodał jej skrzydeł i teraz jest to już doświadczona dama bikini fitness klasy międzynarodowej, gotowa do rywalizacji z najlepszymi. Oprócz nienagannych proporcji ciała, elegancka prezencja sceniczna i sposób prezentacji to jej najsilniejsze strony. Za nią dwie mniej utytułowane zawodniczki: Anna Żakieta (Sandow Legionowo) i Joanna Wągrowska (Black & White Ostrowiec Św.). Udało im się zepchnąć na dalsze miejsca wicemistrzynię Polski Annę Operchał oraz finalistkę MP, Martynę Derlat.

Wellness fitness cały czas jeszcze u nas „dojrzewa”. Zawodniczki albo są masywne ale zbyt otłuszczone, albo zbyt wychudzone. Sędziowie poszukiwali jakiegoś zrównoważenia tych cech i tym razem najwyższe noty wystawili Aleksandrze Karpińskiej (Olimp Zabrze), przed Dominiką Baron (Infiniti Kędzierzyn Koźle).

Imprezę zaszczyciło swoją obecnością wielu przedstawicieli lokalnych władz, z burmistrzem Strzegomia, mgr Zbigniewem Suchytą na czele, którzy także wręczali nagrody.

Galeria i Wyniki