Od kiedy tylko ludzie trenują, w parze z treningiem powstają różne przyrządy mające na celu usprawnienie ćwiczeń, poprawę osiągów, ulepszenie i uproszczenie sposobu kształtowania sylwetki i ograniczenie kontuzyjności. W wyniku ludzkich działań powstały tak świetne wynalazki, jak wszystkim znane hantle, sztangi, owijki czy stabilizatory. Niestety niektóre często absurdalne wynalazki powstały z pomysłów wyssanych z palca i z usprawnieniem treningu w jakikolwiek sposób nie mają wiele wspólnego np. połączenie telefonu z hantlem, tzw. Telehantel, czy też wszystkim dobrze znany Shake Weight.

W tym artykule rzucę odrobinę światła na dwa akcesoria - legendarny pas kulturystyczny oraz innowacyjną maskę treningową. Czy rzeczywiście pomagają  poprawić osiągi, wydolność oraz zapobiegają kontuzjom? A może wręcz przeciwnie?

Maska treningowa

Maska treningowa jest całkiem nowym wynalazkiem, jednak coraz częściej pojawia się w asortymencie sportowców jako sprzęt treningowy, który ma być imitacją treningu w górach, poprawiającym wytrzymałość i wydolność. Dzieje się to za sprawą hipoksji wysokościowej, czyli ograniczonego dostępu do tlenu, związanego z obniżeniem się ciśnienia atmosferycznego. Trening w górskich warunkach to bardzo ważny rodzaj treningu wytrzymałościowego, stosowany od lat przez zawodowych sportowców. Trening na terenach wysokogórskich i przy określonych zasadach daje świetne efekty nie tylko w kwestii poprawy wydolności, ale również w kwestii zdrowotnej i wytrzymałościowej.

Konstrukcja maski nie jest specjalnie skomplikowana. Maska przylega do twarzy, szczelnie izolując dopływ powietrza do ust i nosa. Proces oddychania jest regulowany przez wentyle i umieszczone w nich blokady zasłonowe, zmniejszające ilości przepływającego przez nie powietrza - co imituje trening w górskich warunkach. W zależności od ilości oraz rodzajów wentyli możliwa jest regulacja do warunków na wysokości od 900 do blisko 5400 m n.p.m. Tak duża rozpiętość skali pozwala na bezpieczne przygotowanie się do cięższych treningów, stopniowo zwiększając "wysokość".

Wszystko to brzmi świetnie, tylko jak rzeczywiście jest w praktyce?

Pierwszą kwestią, która podlega wątpliwości względem skuteczności maski i jej zdolności do naśladowania warunków wysokogórskich, jest jej brak związku z ciśnieniem atmosferycznym. Wraz z wysokością powinno zmniejszać się ciśnienie atmosferyczne, a wraz z nim ciśnienie parcjalne tlenu. Maska nie ma możliwości sterowania ciśnieniem atmosferycznym, skład powietrza nie zmienia się.

Na Oklahoma State University przeprowadzono badania nad działaniem maski treningowej, z których wynikało, że badani sportowcy trenujący przez 6 tygodni nie osiągnęli w chwili próby lepszych wyników niż grupa kontrolna. Jednakże w badaniu brali udział zawodowi sportowcy, którzy mieli dużą świadomość w zakresie oddychania.

Co więcej, nie ma żadnych wiarygodnych publikacji potwierdzających działanie maski porównywalne do treningu w górach. Działanie maski polega wyłącznie na ograniczeniu przepływu powietrza, przez co w większym stopniu pracują mięśnie oddechowe. Jest to odczuwalny efekt, szczególnie u osób, które nie potrafią kontrolować działania płuc, przepony oraz ogółem oddechu. Zatem maski te nie powodują przyrostu czerwonych krwinek transportujących więcej tlenu do mięśni, które poprawiają wyniki w sportach wytrzymałościowych, a jedynie poprawiają pracę układu oddechowego. Trening wykorzystujący ograniczony dopływ powietrza wykorzystywany jest czasem w rehabilitacji mięśni oddechowych.

Podsumowując, maska na pewno nie poprawi naszej wytrzymałości czy nie pomoże nam wprost uzyskać lepszych efektów, za to jest bardzo dobrym wynalazkiem jeżeli chodzi o poprawę pracy układu oddechowego. Co na pewno wpłynie na wyniki i poprawę wydolności. Maska jest świetnym rozwiązaniem dla osób trenujących sporty walki, biegi czy piłkarzy, ponieważ imituje ona warunki fizjologiczne występujące po dłuższym okresie biegu, walki czy w ostatnich minutach meczu, gdzie kontrola oddechu powinna być jak najbardziej świadoma.

Pas kulturystyczny

Pasa kulturystycznego nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest to atrybut powiązany z siłownią niemalże jak sztanga czy hantle. Ciężko znaleźć siłownię, na której nie ma pasów czy kulturystów, którzy go używają. Wiele osób wybierających się na siłownię już na starcie zaopatruje się w pas kulturystyczny, aby zapobiec kontuzjom, poprawić swoje osiągi, podnieść więcej, no i oczywiście dobrze wyglądać.

Dobry pas kulturystyczny ma za zadanie chronić ćwiczącego przed niebezpiecznym i zbyt obciążającym kręgosłup wysiłkiem. W trakcie treningu na dużych ciężarach, w bardzo dużym stopniu napinają się mięśnie brzucha i pleców, które stabilizują odcinek lędźwiowy kręgosłupa. Czasem jednak ciężar może być zbyt duży, przesilając nawet mięśnie, co może skutkować m.in. przepukliną czy kontuzją kręgosłupa. Pas kulturystyczny ma na celu wspomóc mięśnie okalające kręgosłup, zapobiegając niebezpiecznym kontuzjom, zwiększając ciśnienie tłoczni brzusznej i poprawiając stabilizację odcinka lędźwiowego kręgosłupa. Jego świetna opinia, potwierdzona wieloma badaniami, utrzymuje się od lat wśród wszystkich zawodników sportów siłowych, przez których używane są nawet na olimpiadach oraz wielu bywalców siłowni.

Czy jednak pas kulturystyczny rzeczywiście jest złotym środkiem na kontuzje i nie posiada wad? Otóż niestety nie.

Pas kulturystyczny ma służyć zwiększeniu możliwości treningowych, dlatego powinien być wykorzystywany wyłącznie podczas próby bicia własnych rekordów, czyli przy zbliżaniu się do ciężaru maksymalnego oraz przy poszczególnych ćwiczeniach, takich jak martwy ciąg, przysiady czy wyrzut sztangi, przy których wykonywaniu wykorzystujemy 80% lub więcej ciężaru maksymalnego. W przeciwnym wypadku trening z pasem kulturystycznym daje efekty odwrotne do zamierzonych, czyli osłabia siłę mięśni. Poprzez sztuczną stabilizację w centralnym odcinku odciąża m.in. mięśnie pleców i brzucha, przez co nie rozwijają się one tak jak trenując bez pasa.

Niestety bardzo wiele osób nosi pas prawie bez przerwy podczas ćwiczeń na siłowni. Zbyt częste i długotrwałe stosowanie pasa osłabia mięśnie stabilizujące, prowadząc do ich nierównomiernego rozwoju oraz do kontuzji w obrębie tych mięśni, a także kończyn, które są uzależnione od tych mięśni. Nadmierne stosowanie pasa kulturystycznego może powodować np. skręcenia stawu skokowego, ból okolicy bioder, uszkodzenia kręgosłupa.

Kolejną kwestią jest zwiększenie ryzyka wystąpienia przepukliny. Stosując często pas treningowy nasz brzuch jest przyzwyczajony do innego rodzaju ciśnienia tłoczni brzusznej. Podczas używania pasa w trakcie ćwiczeń zapewnia on nam stabilizację oraz część ciśnienia opiera na sobie. Ze względu na ten fakt, mięśnie brzucha ulegają upośledzeniu, w wyniku którego podczas podnoszenia ciężaru mięśnie brzucha zamiast naciskać do wewnątrz, zapewniając stabilizację całego ciała, napierają do zewnątrz, szukając oparcia właśnie w pasie.

Pas treningowy jest bardzo dobrym wynalazkiem, który pomaga nam zapobiec kontuzji, jednakże należy używać go poprawnie oraz z umiarem, bo może on mieć działanie wręcz przeciwne do zamierzonego. Pas powinien być stosowany wyłącznie w ćwiczeniach z bardzo dużym ciężarem i tylko przez krótki okres, głupotą jest noszenie pasa jako części garderoby. Dobrze zbudowane mięśnie stabilizujące są najważniejsze, jeżeli chodzi o uniknięcie kontuzji, pas jest wyłącznie dodatkiem i warto o tym pamiętać. Ważne jest również dobranie odpowiedniego rozmiaru oraz szerokości pasa - w doborze warto poradzić się o opinię specjalisty. Zarówno w ćwiczeniach, jak i używaniu pasa rozsądek i umiar powinny znajdować się na pierwszym miejscu.