W sumie nie powinienem się dziwić, że mity i kłamstwa mają się dobrze, gdyż w naszym kraju ok. 30% ludzi wierzy w homeopatię, a 61% w to, iż GMO są wyjątkowo szkodliwe dla zdrowia. Dodać należy, iż 21% naszych rodaków wierzy w to, iż szczepienia powodują autyzm (autyzm mają powodować milionowe części grama różnych związków zawarte w szczepionkach). Najgorsze, że tylko co czwarta osoba wie, jak działają antybiotyki. [1] W dziedzinie sportów siłowych i farmakologii wcale nie jest lepiej. Najgłupszą rzecz jaką słyszałem, to iż podciąganie na drążku jest szkodliwe dla kobiety – gdyż w tajemniczy sposób może zaszkodzić zachodzeniu w ciążę. Nadal nie rozumiem fenomenu tego zjawiska, w żadnej literaturze medycznej czy też dotyczącej ćwiczeń dla pań nie spotkałem się z podobnym stwierdzeniem. Cóż, możemy się z tego śmiać, ale rozmowa z bywalcami klubów też potrafi zaskakiwać.

Mit nr 1: „sterydy = szybka zamiana w Schwarzeneggera”

Mit był powielony nawet w starym filmie niby dokumentalnym „o sterydach”, zawierającym tyle przeinaczeń, kłamstw i mitów, iż mógłby być wzorem do pokazywania młodym adeptom sztuki filmowej, jak nie należy tworzyć reportaży. Z filmem można zapoznać się tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=udqMDbSzmiw

Jeden z bohaterów we wspomnianym anty dokumencie powiedział, iż „młody 15-letni chłopak przychodzi na siłownię, widzi zdjęcia Arnolda Schwarzeneggera, Shawna Raya... i mówi, że ja bym tak chciał wyglądać, ale nie za 5-10 lat, ale za 2-3 miesiące”.

Rzeczywistość wygląda tak, iż Schwarzenegger był talentem jednym na milion, o fenomenalnych predyspozycjach do budowania masy i siły mięśni. W bardzo młodym wieku osiągnął wszystko. Choćbyś ćwiczył 20 lat i stosował liczne środki hormonalne, jest mała szansa iż osiągniesz sukces miary „austriackiego terminatora”. Tym bardziej, iż Arnold poświęcił wiele długich lat życia stosując doping (czego wcale nie kryje). Podobne niezwykłe talenty zdarzały się w czasie gdy nikt nie wiedział jeszcze o stosowaniu SAA (np. Sigmund Klein, Herman Goerner, Eugen Sandow, George Hackenschmidt, Arthur Saxon). Nawet stosując farmakologię odnotowuje się niewielkie postępy w obwodach oraz wzroście siły (z wyjątkiem osób początkujących, które nie miały dotąd nic wspólnego z dopingiem). Im bardziej jesteś zaawansowany, tym większy będziesz miał problem z przyrostami. Dlatego właśnie tak wielu zawodowców przedwcześnie kończy życie, ciągle zwiększają dawki SAA, insuliny, rhGH, IGF-1 oraz innych, nowszych substancji eksperymentalnych. A jeśli nie masz predyspozycji genetycznych, ramy kostnej, odpowiednich proporcji włókien to nawet kopiując 1 do 1 plan treningowy, dietetyczny i farmakologiczny danego mistrza niewiele osiągniesz. Bardzo często osoby chcące budować masę za wszelką cenę kończą przygodę z dopingiem z ginekomastią lub z zatłuszczeniem ciała godnym Mistera McDonald’s (nie Mr Olympia). Gdyby to wszystko było takie proste, każdy mógłby być zawodowcem.

Dorian Yates (6-krotny Mr. Olympia): jeżeli duża ilość sterydów (anaboliczno-androgennych) tworzy najlepszego kulturystę świata (Mr. Olympia), to nie ma żadnego sensu bym tu siedział i udzielał wywiadu, bo w samej Rosji byłoby już 100 000 kulturystów światowego formatu, wyglądających lepiej niż ja! W moim klubie zaś byłoby już 100 zawodników tej klasy! Wielu ludzi bierze sterydy anaboliczno-androgenne, ale żaden z nich nie wygląda jak Mr. Olympia! W moim klubie był taki 130 kilogramowy zawodnik który pytał jaki jest sekret, jak zostać Mr. Olympia? Ciągle zadawał mi takie pytania, mówiłem mu prawdę, ale nie chciał wierzyć. W końcu powiedziałem mu, żeby przyszedł w piątek, to zrobimy razem trening nóg i pozna sekret. Mam teraz 50 lat i od 15 lat nie brałem SAA, facet z którym robiłem nogi po treningu wymiotował. Był to czarny mężczyzna, ale po treningu zrobił się „biały”, nie mógł oddychać – w końcu powiedział, jeżeli to trzeba zrobić, by być Mr Olympia, to nie chcę nim być! Odpowiedziałem mu: nie przejmuj się, nie będziesz Mr Olympia! [2]

Mit nr 2: „sterydy = droga do odtłuszczonej sylwetki”

Znam bardzo wielu mężczyzn sięgających po winstrol, oral-turinabol, testosteron propionate, masteron czy oxandrolone, którzy chcą w ten sposób osiągnąć wymarzoną, „dociętą” sylwetkę, czytaj: mniej niż 10% tkanki tłuszczowej. I wiecie co? Większość z nich nie odnosi pożądanych  rezultatów, w ciągu 3,5 czy nawet 10 lat treningu. Dlaczego? W niektórych przypadkach dzieje się tak, bo nie mają odpowiedniej genetyki do tego sportu. Czasem sięgają po środki wątpliwych firm, które nawet przedawkowane kilkukrotnie nie działają. Jednak najczęściej powód jest prozaiczny: wspomniani panowie jedzą za dużo i na dodatek jest to pokarm nieodpowiedni dla kulturysty, nie stronią od alkoholu, barów fast food i słodyczy. Bardzo rzadko zdarza się, by zdawali sobie sprawę, iż węglowodany oraz tłuszcze trans spożywane w nadmiarze niekoniecznie są ich sprzymierzeńcem, a ich pojęcie o treningu aerobowym czy interwałowym jest czysto teoretyczne. Niektórzy z nich chaotycznie sięgają po różnego rodzaju odżywki... co też nie poprawia sytuacji. Cóż, nie chcę pozbawiać nikogo złudzeń, ale życie jest za krótkie na eksperymenty, poza tym optymalne sposoby budowania masy i redukcji tkanki tłuszczowej zostały już wymyślone. Na eksperymenty był w dużym stopniu zdany Schwarzenegger, gdyż miał dostęp do niewielkiej ilości gazet angielskojęzycznych, musiał nauczyć się angielskiego by cokolwiek zrozumieć, na dodatek wywodził się z biednej rodziny. Tylko Arnold był diamentem, który poradził sobie nawet gdy nic mu nie sprzyjało. Jeśli nie masz odpowiedniej genetyki musisz zapewnić sobie optymalne środowisko do wzrostu czy redukcji. A to już wcale nie jest takie proste. Z pewnością jeśli chcesz osiągnąć dobrą definicję powinieneś zacząć od stosowania diety redukcyjnej, następnie można pomyśleć o wdrożeniu planu treningów aerobowych czy interwałowych. Ma mniejsze znaczenie czy będą to stacje, obwody, bieganie stałym tempem czy zrywy, rower czy pływanie.

Mit nr 3: „sterydy są bezpieczne dla zdrowia”

Niekoniecznie, istnieją dziesiątki możliwych skutków ubocznych stosowania SAA – często wynikających z tego, iż większość z tych środków jest wytwarzana na potrzeby „czarnego rynku”. Wielu mężczyzn przypłaciło stosowanie zanieczyszczonych SAA wycinaniem dużych płatów pośladków. W literaturze jest opisany przypadek mężczyzny który stosował zanieczyszczony trenbolone. Rozwinęło się zakażenie, doznał martwicy tkanek pośladków o wymiarach 5 x 4 cm oraz 6.5 x 4 cm. [3] Wiele miesięcy po operacji dochodził do siebie.  Z reguły z biegiem czasu będziesz sięgał po coraz większe dawki, co ma bezpośrednie przełożenie na odnotowywane skutki uboczne. Jeśli nie jesteś zorientowany w temacie farmakologii bardzo możliwe, iż wyrządzisz sobie nieodwracalną krzywdę. Znam człowieka, który mimo widocznej ginekomastii wcale nie chciał stosować np. inhibitorów aromatazy. Mimo problemów z prolaktyną (zaburzenia erekcji) nie sięgał po środki mogące ją wyhamować. Z całą pewnością dość bezpieczne dla zdrowia są krótkie cykle przy stosowaniu niewielkich dawek SAA. Im dłuższy program oraz większe dawki tym większą cenę przyjdzie za to zapłacić – szczególnie jeśli często nadużywasz doustnych SAA (metanabol, winstrol, oxandrolone, oral-turinabol, anapolon, halotestin, metylowany testosteron itd.)

Mit nr 4: „sterydy to droga na skróty”

sterydy

Niekoniecznie, mimo stosowania SAA musisz nadal poświęcić setki godzin na trening, dopracować dietę. Na dodatek pojawiają się liczne skutki uboczne, z którymi należałoby podjąć walkę. To dodatkowa praca i kolejne czynniki utrudniające trening. Jeśli myślisz, że w kilka miesięcy staniesz się Schwarzeneggerem to odsyłam do mitu pierwszego. Bez odpowiednich predyspozycji genetycznych, diety i ciężkiego treningu SAA będą nieskuteczne niczym podawanie kreatyny osobie, która nie trenuje siłowo, a codziennie tylko spaceruje.

Mit nr 5: „sterydy stosują oszuści i osoby słabe”

Tylko jaki sens ma stosowanie określeń oszust w stosunku do osób które z nikim nie rywalizują, nawet na szczeblu amatorskim? A tam właśnie używa się najwięcej sterydów anaboliczno-androgennych. Nawet w stosunku do wyczynowców podobne epitety są bezsensowne, gdyż sport był nasycony SAA przez kilkadziesiąt lat, a stosowanie różnorakich anabolików stało się dla zawodowców rutyną (podobną do jedzenia i regeneracji). Gdy wszyscy biorą te czy inne „wspomaganie” można powiedzieć, że SAA są niezbędne do zwycięstwa. Jeśli sądzisz, iż SAA stosują tylko osoby słabe, to jak wyjaśnić, iż największa plaga dotyczy najsilniejszych ludzi na ziemi (ciężarowców, trójboistów, strongmanów)? No chyba, że podrzucanie 246 kg przy wadze ciała 105 kg uznajesz za wyczyn słabeusza. Tylko nadmieniam, iż był to rekord świata, a wkrótce Illya Illyin został pozbawiony 2 medali olimpijskich oraz tytułów (za stosowanie SAA: oral turinabolu oraz winstrolu). Anulowano mu też rekordy. Było to niezmiernie nieuczciwe zagranie, bo większość jego konkurentów stosowała doping.

Film: 246 kg podrzucone przy wadze ciała do 105 kg. Rekord świata wczechczasów wynosi ok. 266 kg (ale byli to zawodnicy ważący nawet 144 kg np. Leonid Arkadyevich Taranenko), osoby zbliżające się do tej granicy zwykle wpadają na dopingu.

https://www.youtube.com/watch?v=VGniqOhUbbU

Mit nr 6: „sterydy wywołują furię sterydową”

Tak, wszyscy o tym słyszeliśmy, tylko nikt nie był w stanie tego udowodnić. Bardzo często po SAA sięgały osoby, które doznały różnej etiologii uszkodzeń mózgu (bokserzy, kickbokserzy, zawodnicy MMA, futboliści itd.) Ta plaga stała się przyczyną licznych śmierci zawodników  futbolu amerykańskiego, powstał o tym nawet film „concussion” (o doktorze Bennet Omalu). Bardzo często po doping sięgają osoby uwarunkowane do agresji oraz zachowań antyspołecznych. Ale to wcale nie znaczy, iż istnieje powiązanie przyczynowo-skutkowe ze stosowaniem SAA i agresją. Na temat furii sterydowej pisałem obszernie w jednym z poprzednich opracowań: Furia sterydowa

Mit nr 7: „sterydy są tańsze niż odżywki i suplementy”

Przykro mi, ale dobrej jakości środki są bardzo drogie. Szczególnie wysoką cenę posiadają preparaty z apteki, gdyż substancji aktywnej jest bardzo mało w 1 ml środka (np. testosteronu enanthate z reguły 100 mg w 1 ml). Bez trudu wydasz kilkaset złotych na miesiąc kuracji, a jeśli stosujesz większe ilości oraz bardziej wyrafinowane środki – kwota może się zamknąć w 1-1.5 tys. złotych. Jeśli do tego dorzucasz insulinę, hormony tarczycy, hormon wzrostu, IGF-1, peptydy, inhibitory aromatazy, beta mimetyki, efedrynę – możesz się liczyć z wydatkiem kilku tysięcy złotych miesięcznie. Ponadto stosowanie SAA wcale nie wyklucza sięgania po kreatynę, białka serwatkowe, witaminy (np. D), minerały, przedtreningówki, beta alaninę, kofeinę itd. Ponadto pamiętaj, iż o ile odżywki i suplementy są przebadane i bezpieczne to SAA niosą bliżej nieokreślone ryzyko zdrowotne, a ceną może być twoje zdrowie, czasem życie.

Mit nr 8: „sterydy powodują, iż członek się kurczy”

Na szczęście, jedyne co się może skurczyć to jądra. Sterydy anaboliczno-androgenne nie mają wpływu na rozmiar prącia, chyba że są stosowane przed oraz w trakcie okresu dojrzewania ze wskazań medycznych. Atrofię jąder można odwrócić (stosując hCG, hMG, clomid, tamoxifen i inne preparaty), chyba że dana osoba przez wiele lat, bez przerwy stosuje SAA. Tak naprawdę jest odwrotnie niż głosi popularny mit, gdyż u kobiet SAA mogą spowodować hipertrofię (przerost) łechtaczki. Jest to dobrze znany i udokumentowany w badaniach fakt.

Referencje: 1. https://bezprawnik.pl/teorie-spiskowe-polska/ 2. www.youtube.com/watch?v=7PY1VnOUd0U#t=770 Wywiad z Dorianem YATES’em w trakcie seminarium w DYNAMITE GYM! 3. Or Friedman, MD,  Ehud Arad, MD, and Oded Ben Amotz, MD “Body Builder’s Nightmare: Black Market Steroid Injection Gone Wrong: a Case Report” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5055016/