Zanim zaczniemy, chciałbym zadeklarować, iż nie jestem zwolennikiem mleka. Po prostu towarzyszy mi w niewielkiej ilości jako dodatek do protein serwatkowych (WPI, WPC, WPH), kawy czy deserów. Z licznych artykułów w sieci można dowiedzieć się, iż mleko to czysty, skondensowany szatan. Zresztą Keith Woodford wydał książkę „Devil in The Milk” i zbija majątek na strachu przed mlekiem, czystą trucizną. Przykro mi, ale naukowcy znaleźli nawet pozytywne skutki picia alkoholu etylowego dla układu sercowo-naczyniowego – w pewnych ściśle określonych, małych ilościach. Tymczasem alkohol jest jednym z najsilniejszych i najbardziej wyniszczających człowieka narkotyków. Kolejni autorzy odnaleźli inne przyczyny współczesnego kryzysu zdrowotnego. Najpierw na czarnej liście znalazła się pszenica, niektórzy zbijają majątek na straszeniu ludzi np. glutenem. William Davis w książce „Dieta bez pszenicy” twierdzi iż, pszenica odpowiada za całe zło tego świata, wywołuje nadwagę, niszczy kości, uszkadza układ immunologiczny, wywołuje schizofrenię, urojenia, cukrzycę, starzenie, indukuje stan zapalny, zapalenie stawów, wysypki. Inni z kolei upatrują głównej przyczyny wszystkich chorób w spożywaniu cukru, jeszcze inni w jedzeniu mięsa (o czym obszernie pisałem w artykule poświęconym filmowi „what the health”). Najbardziej zabawne okazują się opowieści o cukrze, autorzy twierdzą iż uzależnia on bardziej niż narkotyki. Te same mity i przeinaczenia są później powielane w licznych artykułach i filmach. W artykule odniosę się do stwierdzeń zawartych w tekście: „Z daleka od mleka” Bożeny Przyjemskiej.

Bożena Przyjemska  napisała: „Mleko jako część diety dorosłego człowieka nie było znane w czasach prehistorycznych”.

Mleko stało się elementem diety 5-10 tys. lat temu. [3] To, że nie było wcześniej znane, wcale nie znaczy, iż jest szkodliwe dla zdrowia oraz wywołuje wszelkie choroby. Gdyby popatrzeć na aktywność fizyczną współczesnych ludzi oraz ilość spożywanych przez nich wysokoenergetycznych pokarmów – dopiero można by zacząć się zastanawiać nad genezą większości chorób. Współczesny sposób odżywiania powoduje wiele chorób, ale... w nadmiarze szkodzi wszystko. Bardzo wiele schorzeń wynika z wieloletnich zaniedbań.

Bożena Przyjemska  napisała: „Już dwa tysiące lat temu chińscy lekarze widzieli bardzo ścisły związek między pożywieniem a stanem zdrowia. Mleko i produkty mleczne kojarzyli z pojawieniem się flegmy. Prawdą jest, że mleko ma właściwości śluzotwórcze”.

Ci sami chińscy specjaliści wierzyli, iż spożywanie zmielonej glisty ludzkiej jest dobrym sposobem na impotencję (podobnie uważa się, iż zmielony róg nosorożca wzmacnia potencję). [4] Chciałbym przypomnieć, iż do niedawna nie znano antybiotyków (oraz całej reszty współczesnych leków), środków znieczulających, dezynfekujących, nie wiedziano jak powstają choroby, nie wiedziano nic o genach, dziedziczeniu, ewolucji, adaptacji, nowotworach, DNA, o niczym. „W XVII wieku panowała teoria preformacji (J. Swammerdam), która głosiła, że plemniki człowieka zawierają w swojej główce uformowanego, pełnego, choć niewidocznego, miniaturowego człowieka”. [5] Wiedza chińskich lekarzy może być współcześnie jedynie ciekawą bajką na dobranoc, gdyż w medycynie nawet 10 lat oznacza przepaść, a 30 lat – często nową epokę (kto nie wierzy niech sięgnie po dowolne publikacje  medyczne z lat 50’ XX wieku).  Chciałem też przypomnieć, iż kiedyś stosowano terapie zdrowotne gorsze od choroby, a ludzie dobrowolnie przyjmowali trucizny! Przykładowo syfilis leczono rtęcią! [8] Panie stosowały trucizny takie jak puder ołowiany (ołowiu nie trzeba przedstawiać) lub atropinę (jedną z najsilniejszych trucizn). Kobiety przez setki lat stosowały śmiertelnie groźną truciznę alkaloidy z atropa belladona (zawierają m.in. atropinę, skopolaminę oraz hioscyjaminę) [10], do rozszerzania źrenic, co miało zwiększać atrakcyjność – stąd nazwa belladonna (z włoskiego: piękna kobieta). [9] Hioscyjamina zabija człowieka w dawce 25-50 mg. [11] Nadal spotyka się zatrucia atropiną wskutek spożycia wilczej jagody – teoretycznie dawki powyżej 10 mg (czystej atropiny) mogą być już groźne dla życia, z kolei nawet 5 mg może przynosić ciężkie skutki uboczne.  Zresztą znane są przypadki przeżycia próby samobójczej np. iniekcji dożylnej 3-4 ml metalicznej rtęci, gdzie pacjent przeżył kolejne 11 lat (aż popełnił samobójstwo). Stężenie rtęci w jego moczu przekraczało ponad 57 razy normę (we krwi kilkukrotnie). [12] Ale OK, oczywiście problemem zdrowotnym tego świata jest mleko... A ludzie obawiają się milionowych części grama trujących związków obecnych w wodzie, szczepionkach czy mleku – nie dostrzegają przy tym licznych trucizn na które są narażeni cały czas (np. spaliny diesla).

mleko

Bożena Przyjemska  napisała: „A śluz nie tylko stanowi pożywkę dla bakterii, ale także podrażnia śluzówkę jelit i drogi oddechowe, powodując kaszel oraz spastyczny skurcz oskrzeli i objawy astmy.”

Przykro mi, ale to efekt wiary oraz placebo. W badaniach Pinnocka oraz Arneya [6] dowiedziono, iż zwolennicy teorii „śluzotwórczego mleka” znacznie częściej zgłaszali objawy „gęstej śliny” oraz „wytwarzania śluzowej powłoki” niezależnie czy pili mleko czy placebo (sojowy napój nie mający nic wspólnego z mlekiem). W kolejnych badaniach [7] „wierzący w teorię” w 20% zgłaszali problemy z oddychaniem po spożyciu mleka, nie wierzący w teorie – tylko w 1% przypadków. Dodatkowo „wierzący w teorię” znacznie częściej zgłaszali objawy astmy, kataru siennego lub zapalenia oskrzeli. Teorię szkodliwości mleka badano nawet na osobach cierpiących z powodu astmy, niestety bez większego powodzenia. [13] Przykro mi, ale rozpowszechnianie mitów jest łatwe, tylko zamiast to robić można sięgnąć po liczne badania naukowe. To prawda, istnieją osoby uczulone na mleko u których mogą pojawić się objawy podobne do astmy. Mało tego, istnieją silne przesłanki iż mleko chroni przed astmą oraz rozwojem alergii. Tak, wiem wydaje się to niemożliwe i zapewne pojawi się tu argument, iż jest to spisek „koncernów produkujących mleko oraz inne produkty nabiałowe”. Oczywiście, zgodziłbym się, gdyby nie fakt, iż jest to publikacja z „Clinical & Experimental Allergy” (ponad 3,4 mln wyników w google o czymś świadczy), a obserwacjami objęto aż 14,893 dzieci w wieku 5-13 lat. [14]

Bożena Przyjemska  napisała: „W starych księgach medycyny chińskiej opisane jest schorzenie, nazwane guzkami flegmowymi, znane jako bolesne guzki występujące w stawach kończyn.”

W „starych księgach” z lat 50-70’ XX wieku można przeczytać, jak kobietom podawano silne androgeny, a jeszcze w 1982 r. opisano przypadek obniżenia głosu, przyspieszenia wzrostu kości oraz powiększenia łechtaczek u dwóch dziewczynek po kremie z metanabolem (jednym z najsilniejszych środków anaboliczno-androgennych). [15] Czy wiedza sprzed wieków jest coś warta, skoro w dużej mierze zdezaktualizowały się nawet książki z lat 80’ XX wieku?

Bożena Przyjemska napisała: „Jest wiele badań, które wskazują na mleko jako główną przyczynę cukrzycy młodzieńczej.”

Przykro mi, ale bardzo niewiele wskazuje na to, iż cukrzyca typu I jest powiązana z piciem mleka. [16] Cukrzyca typu I jest chorobą autoimmunologiczną, gdzie zniszczone zostają komórki beta w trzustce. Wpływ mleka na cukrzycę typu I stanowi niepotwierdzoną hipotezę z lat 80’ XX wieku. A wiele badań było prowadzonych na dzieciach mających genetycznie uwarunkowaną cukrzycę typu 1, czyli na tych z grupy dużego ryzyka. [17]

Bożena Przyjemska napisała: „W wysoko cywilizowanych społeczeństwach notuje się także niepokojąco wysoką zachorowalność na choroby autoagresywne”.

I bardzo wysoką ilość śmierci z powodu chorób sercowo-naczyniowych, nowotworów czy cukrzycy typu II – czy znowu winne jest mleko?

Bożena Przyjemska  napisała: „Kazeina jest najważniejszym białkiem w mleku krowim i stanowi 3/4 wszystkich białek tam występujących. [...] Jej rola to syntetyzowanie hemoglobiny i osocza krwi, jest także niezbędna do budowy silnego kośćca cielęcia.”.

Czyli białko mleka krowiego jest narządem syntetyzującym hemoglobinę i osocze?!  Hemoglobina jest czerwonym barwnikiem krwi, stanowi ok. 30% masy erytrocytu. Po urodzeniu erytrocyty są wytwarzane z komórek macierzystych, w szpiku kostnym. Z komórki macierzystej powstaje proerytroblast, wchłania on żelazo, jest syntetyzowana hemoglobina, po kilku dalszych przemianach (w tym momencie nieistotnych) erytrocyt przechodzi do krwi. Jeśli autorka miała na myśli fakt, iż kazeina jest substratem do produkcji hemoglobiny czy osocza to może miałoby to jakiś sens.

Bożena Przyjemska napisała: „kazeinę z mleka krowiego ludzki organizm trawi w bardzo ograniczony sposób.”

No oczywiście, w takim razie proszę mi wyjaśnić, jakim cudem kazeina micelarna powoduje przez wiele godzin po spożyciu wzrost ilości aminokwasów całkowitych, aminokwasów niezbędnych oraz BCAA? Wynik był o wiele słabszy w porównaniu do izolatu białka serwatkowego, co jest zrozumiałe, gdyż kazeina ma zupełnie inną rolę w suplementacji sportowej (i ma zapewniać dopływ aminokwasów przez wiele godzin). Rola izolatu skończyła się po ok. 3,5 h po spożyciu porcji 22.6 g protein, kazeina micelarna działała nawet po 6 h od spożycia porcji 23.2 g (energia: 993 kJ).

Ilustrację można zobaczyć tutaj:

LEGENDA:

  • MSPI – rozpuszczalny w mleku izolat białka serwatkowego (na czerwono, odwrócone trójkąty)
  • MC - kazeina micelarna (niebieski, puste w środku kółka)
  • TMP – białka mleka (zielony, dalej wypełnione kółka)
  • TOTAL AAs - całkowita ilość aminokwasów,
  • IAA - aminokwasy niezbędne, konieczne do dostarczania z "zewnątrz",
  • BCAA - aminokwasy rozgałęzione,
  • DAAs - aminokwasy endogenne, takie które organizm może syntetyzować samodzielnie,

Badanie zostało opublikowane w prestiżowym „The American Journal of Clinical Nutrition”. [19]

Bożena Przyjemska napisała: „mleko uzależnia, bo jego spożycie wywołuje uczucie przyjemności i spokoju. Odpowiedzialne za ten stan rzeczy są kazomorfiny - małe cząsteczki zbudowane zaledwie z kilku aminokwasów. Matka natura podarowała je wszystkim, w tym ludzkim, oseskom karmionym mlekiem matki w określonym celu. Kazomorfiny mają za zadanie uspokoić dziecko i przywiązać je do matki. W świecie zwierzęcym bliski kontakt matki z niemowlęciem to często kwestia życia i śmierci malucha”.

Przykro mi, ale kolejny raz powielane są tu nieprawdziwe informacje. Naukowcy sprawdzają nawet tak idiotyczne zarzuty dotyczące mleka i np. sera żółtego. W badaniach Reid LD, Hubbell CL “An assessment of the addiction potential of the opioid associated with milk” [20] nie udowodniono, aby mleko było w stanie uzależniać szczury (tak samo jak nie udało się wykazać uzależniającego potencjału cukru). Po drugie: nikt nie wciągnął mleka na listę środków o działaniu narkotycznym i uzależniającym (w Europie czy USA). Po trzecie: gdyby z 1000 litrów mleka wyizolować określone substancje (takie jak beta-CM4, CM5 i CM7) i następnie wstrzyknąć je, zapewne dałoby to jakiś efekt. [21] Jest wysoce nieprawdopodobne, aby mleko uzależniało.

Bożena Przyjemska napisała: „Obce gatunkowo kazomorfiny i glutamorfiny odgrywają kluczową rolę w powstawaniu wielu chorób. Działają one destrukcyjnie na organizm ludzki, nie tylko powodując uzależnienie od mleka i przetworów mlecznych, ale także mają swój udział w zachorowalności na raka, alergie, cukrzycę, autyzm, astmę, stany zapalne i wielu innych problemach zdrowotnych”.

Nie udało się wykazać uzależniającego potencjału mleka. Mleko zmniejsza zachorowania na alergie, co pokazałem wcześniej. [14] Autyzm jest chorobą genetyczną i akurat wśród czynników ryzyka autyzmu związanych z dietą nie wymienia się mleka. Znaczenie mogą mieć PM2.5, PM10 oraz NO2 (zanieczyszczenie powietrza, w tym emisje z silników diesla), chlorek metylenu, trichloroetylen i styren, ołów, rtęć, aluminium, pestycydy, ftalany. [22] Nikt nie wykazał, aby mleko wywoływało raka, nawet niepasteryzowane! [1] Przykro mi, ale jedna z najpoważniejszych instytucji zajmujących się nowotworami, działająca pod egidą Światowej Organizacji Zdrowia m.in. w publikacji „IARC Monographs of Carcinogenic Risks to Humans and Handbooks of Cancer Prevention” oraz na stronie internetowej: http://monographs.iarc.fr/ENG/Classification/latest_classif.php nie wymienia mleka jako czynnika inicjującego kancerogenezę. Są tam za to:  alkohol i papierosy, pluton (pierwiastek), spaliny z diesla, azbest, promieniowanie gamma, środki antykoncepcyjne z progesteronem i estrogenami, promieniowanie X, benzen, formaldehyd, melaphalan, wysoko przetworzone mięso (każdego rodzaju np. szynka, parówki, mięso grillowanie itd.)

Bożena Przyjemska napisała: „Mleko pochodzenia zwierzęcego (krowie czy kozie) jest szkodliwe dla ludzi i często stanowi przyczynę wielu poważnych chorób. Przedstawiłam tylko małą cząstkę informacji, z tych, które można znaleźć w mojej najnowszej książce - „Z daleka od mleka””.

Nie ma żadnych dowodów na to, by umiarkowane spożycie mleka wywoływało wiele poważnych chorób. Z pewnością w nadmiarze szkodliwe są: alkohol, cukier, fruktoza, glukoza, mięso przetwarzane w wysokiej temperaturze czy najróżniejsze hormony.

Na koniec to co udało się ustalić:

  • mleko może mieć wpływ na wcześniejsze występowanie miesiączki, [2]
  • mleko zawiera różne hormony w tym estrogen, estron, estriol, progesteron, prolaktynę, IGF-1, PGE-2, testosteron, [18] jednak są to ilości liczone w nanogramach, u człowieka efektywne jest podawanie dawek liczonych w miligramach. Ponadto droga pokarmowa podawania hormonów u człowieka jest nieskuteczna, jeśli substancja aktywna nie zostanie specjalnie przygotowana. W przypadku sterydów anaboliczno-androgennych wiąże się z to np. z C17 alfa alkilacją (środki doustne np. metanabol, winstrol, oral-turinabol) lub beta-estryfikacją (zawiesiny do iniekcji, na oleju). Bezpośrednie, doustne podawanie hormonów powoduje utratę 98-99% substancji aktywnej przy pierwszym przejściu – tak silne jest oddziaływanie wątroby. Dlatego praktycznie wszystkie doustne SAA są toksyczne dla wątroby.
  • niektóre osoby nie tolerują laktozy, ale z reguły nietolerancja wymaga spożycia większych ilości tego dwucukru (12 g); 500 ml mleka zawiera 23,5-25 g laktozy, [23]

Czy mleko jest szatanem i trucizną? Nikt tego nie stwierdził. Większość filmów i artykułów straszących mlekiem nie ma podstaw naukowych.

  • Referencje:
  • 1.Thomas A. Sellers, Ph.D.,1 Robert A. Vierkant, MAS.,2 Julie Djeu, Ph.D.,1 Esteban Celis, M.D., Ph.D.,1 Alice H. Wang,2 Nagi Kumar, Ph.D.,1 and James R. Cerhan, M.D., Ph.D.2 „Unpasteurized Milk Consumption and Subsequent Risk of Cancer” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2575230/
  • 2. Andrea S. Wiley “Milk Intake and Total Dairy Consumption: Associations with Early Menarche in NHANES 1999-2004” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3038976/
  • 3. Blanchard C1. “A history into genetic and epigenetic evolution of food tolerance: how humanity rapidly evolved by drinking milk and eating wheat”.
  • 4. U.S. ARMY MEDICAL DEPARTMENT CENTER AND SCHOOL FORT SAM HOUSTON, TEXAS 78234-6100 “PARASITOLOGY I”
  • 5. Mieczysław Chorąży “Gen strukturalny – ewolucja pojęcia i dylematy” https://journals.viamedica.pl/nowotwory_journal_of_oncology/article/download/52016/38750]
  • 6. Pinnock CB, Arney WK. The milk-mucus belief: sensory analysis comparing cow’s milk and a soy placebo. Appetite. 1993;20(1):61–70.
  • 7. Arney WK, Pinnock CB. The milk mucus belief: sensations associated with the belief and characteristics of believers. Appetite. 1993;20(1):53–60
  • 8. M. Kłys „Z rtęcią przez stulecia” http://www.amsik.pl/archiwum/4_2010/4_10m.pdf
  • 9.  Peter N Bennett MD, Morris J Brown, Pankaj Sharma MD „Clincal Pharmacology” Wydanie 11 Elsevier 2012 r.
  • 10. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1073361/pdf/jnnpsyc00027-0013.pdf
  • 11. E. Mutschler "Farmakologia i toksykologia", WYDANIE III
  • 12.Tomasz Konopka, Piotr Nalepa, Ewa Rzepecka-Woźniak „Wieloletnie przeżycie po dożylnym wstrzyknięciu rtęci w celach samobójczych”. http://www.amsik.pl/archiwum/4_2006/4_06k.pdf
  • 13. Gurkaran Thiara and Ran D. Goldman, MD FRCPC “Milk consumption and mucus production in children with asthma”  https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3279269/
  • 14. Waser M1, Michels KB, Bieli C, Flöistrup H, Pershagen G, von Mutius E, Ege M, Riedler J, Schram-Bijkerk D, Brunekreef B, van Hage M, Lauener R, Braun-Fahrländer C; PARSIFAL Study team. “Inverse association of farm milk consumption with asthma and allergy in rural and suburban populations across Europe.”
  • 15. Sorgo W, Zachmann M.   [Virilization caused by methandrostenolone-containing cream in 2 prepubertal girls].
  • 16. Harrison LC1, Honeyman MC. “Cow's milk and type 1 diabetes: the real debate is about mucosal immune function”.
  • 17. Scott Gottlieb “Early exposure to cows' milk raises risk of diabetes in high risk children”
  • 18. Hassan MALEKINEJAD1,2 and Aysa REZABAKHSH3 “Hormones in Dairy Foods and Their Impact on Public Health - A Narrative Review Article”  https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4524299/
  • 19. Magali Lacroix, Cécile Bos, Joëlle Léonil, Gheorge Airinei, Catherine Luengo, Sophie Daré, Robert Benamouzig, Hélène Fouillet, Jacques Fauquant, Daniel Tomé, and Claire Gaudichon “Compared with casein or total milk protein, digestion of milk soluble proteins is too rapid to sustain the anabolic postprandial amino acid requirement” http://ajcn.nutrition.org/content/84/5/1070.long
  • 20. Reid LD1, Hubbell CL. “An assessment of the addiction potential of the opioid associated with milk”. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8169274
  • 21.Blass EM1, Blom J. “beta-Casomorphin causes hypoalgesia in 10-day-old rats: evidence for central mediation”.
  • 22. Amy E. Kalkbrenner, “Environmental Chemical Exposures and Autism Spectrum Disorders: A Review of the Epidemiological Evidence” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4855851/
  • 23.Rejane Mattar, Daniel Ferraz de Campos Mazo, and Flair José Carrilho “Lactose intolerance: diagnosis, genetic, and clinical factors” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3401057/#!po=9.01639