Bardzo wielu producentów żywności, guru dietetyki, współczesnych doradców i autorów książek znalazło żyłę złota. A to głoszą, iż „najlepsza dla serca jest oliwa z oliwek” (bo jest częścią tzw. diety śródziemnomorskiej). Za chwilę przekonują, iż o wszystkim decyduje wykluczenie z diety cukru, glutenu, ziemniaków, alkoholu, owoców, słodzików czy masła. Jeszcze inne osoby twierdzą, iż tajemnica tkwi w owocach i warzywach. Kolejne osoby całe zło współczesnego świata widzą w „chemii”.

Często ci ludzie nie zdają sobie sprawy, że „chemia” to słowo-wytrych, które znaczy dużo i nic. Zdarzają się i tacy, którzy winą za wszelkie dolegliwości zdrowotne współczesnych ludzi obarczają szczepionki! Gdzie leży prawda? Niewybaczalnym błędem różnej maści „ekspertów” jest jednowymiarowe spojrzenie na zagadnienie. Nie można sprowadzać wszystkich rozważań: tylko i wyłącznie diety, tylko i wyłącznie treningu, tylko i wyłącznie stosowania (lub nie) tych czy tamtych leków, ziół itd. A co z trybem życia, dodatkową aktywnością poza treningiem? Co z uwarunkowaniami genetycznymi? Co z wpływem otoczenia, zatruciem środowiska, stresem? To wszystko ma znaczenie, dlatego należy bardzo ostrożnie wyciągać wiążące wnioski płynące z kilku obserwacji. Za chwilę pokażę, w jaką pułapkę wpadli naukowcy, którzy bezsprzecznie chcieli wykazać, iż to tłuszcze lub cholesterol powodują wszelkie schorzenia sercowo-naczyniowe.

„Cholesterol i tłuszcze są głównym wrogiem serca!” Czy na pewno?

cholesterol

Przykład: od przynajmniej kilkudziesięciu lat głównym wrogiem człowieka i przyczyną wszelkich chorób układu sercowo-naczyniowego okrzyknięto ... tłuszcze pokarmowe. W 1847 r. Vogel [1] zidentyfikował cholesterol w zmianach miażdżycowych. Eksperymenty z lat 1913-14 [2-4] pokazały, iż tłuszcze pokarmowe (zawierające np. cholesterol) mają związek ze zmianami miażdżycowymi w aorcie. Badacze oszaleli na punkcie tej teorii, uznali ją za pewnik. Do dzisiaj wiele osób uważa, iż tłuszcze nasycone i cholesterol są główną przyczyną chorób serca. Tymczasem ...

Jedno jest pewne – miażdżyca to choroba, która ma wieloczynnikową etiopatogenezę. Co to znaczy? Zidentyfikowano ok. 300 czynników ryzyka mających wpływ na miażdżycę. [17] Wśród nich wymienia się: [13;17]

  • nadciśnienie  tętnicze, 
  • nadwagę lub otyłość,
  • cukrzycę (np. u chorych na cukrzycę typu II 3-krotnie wzrasta ryzyko udaru mózgu i aż 7-krotnie konieczność amputacji kończyn dolnych z powodu miażdżycy tętnic), [20]
  • palenie  tytoniu,
  • nadużywanie alkoholu,
  • hiperhomocysteinemię ([...]hiperhomocysteinemia uszkadza komórki śródbłonka, zmniejsza elastyczność naczyń, niekorzystnie wpływa na ich funkcję rozkurczową oraz zaburza procesy hemostazy. Hiperhomocysteinemia poza tym potęguje niekorzystne działanie takich czynników ryzyka, jak: nadciśnienie tętnicze, palenie tytoniu, zaburzenia gospodarki węglowodanowej, lipidowej i lipoproteinowej oraz wzmaga rozwój stanu zapalnego), [18]
  • brak  aktywności  fizycznej,
  • podwyższone  stężenie  cholesterolu  frakcji  LDL i triglicerydów (zaburzenia lipidogramu),
  • niewłaściwą dietę (np. małe spożycie warzyw i owoców, niewłaściwa podaż tłuszczy),
  • płeć męską,
  • wiek,
  • obciążenie dziedziczne,
  • hiperurykemia* (podwyższone stężenie kwasu moczowego); *uwaga: nie do końca istnieje zgodność w tej materii: „z niektórych badań, w których uwzględniono liczne czynniki ryzyka wynika, że kwas moczowy może być niezależnym czynnikiem ryzyka zarówno chorób układu sercowo-naczyniowego, jak i chorób nerek.” Wiąże się też podwyższone stężenie kwasu moczowego z nadciśnieniem tętniczym. [19]

Czyli wiemy już wszystko? No, niestety, tu sprawa znacząco się komplikuje.

Choroby układu krążenia – czy przyczyną jest stan zapalny?

W ostatnich latach okazało się, że o wiele większe znaczenie (niż myślano) ma występujący w organizmie stan zapalny. Markerami stanu zapalnego mogą być cytokiny prozapalne: [29]

  •  interleukina  1  (Il-1),
  •  interleukina  6 (Il-6),
  •  interleukina  8  (Il-8),
  •  czynnik martwicy nowotworów (TNF alfa).

oraz białka ostrej fazy takie, jak: CRP, α1-antychymotrypsyna oraz surowiczy składnik amyloidu A, ceruloplazmina, składowe dopełniacza C3 i C4, α1-inhibitor proteinaz, α2-antyplazmina, C1-inaktywator) [28] „Szczególne znaczenie wśród białek ostrej fazy zajmuje białko C-reaktywne będące najczęściej oznaczanym wskaźnikiem stanu zapalnego. Jego oznaczanie pozwala nie tylko na potwierdzenie toczącej się infekcji, ale jest również wskaźnikiem zapalenia wątroby, trzustki, chorób naczyniowych, miażdżycy i wielu innych”. [28]  „Do  rozwoju  miażdżycy  przyczynia  się  przewlekły  stan zapalny, związany między innymi z chorobami przyzębia. Uważa się, że leczenie chorób przyzębia odgrywa istotną rolę w przypadku chorób sercowo-naczyniowych [...] Bakterie beztlenowe zostały wyizolowane z blaszek miażdżycowych aż u 68% chorych operowanych z powodu miażdżycowego zwężenia tętnic szyjnych”. [13] „Dane kliniczne wskazują, że znaczny odsetek osób z zawałami mięśnia sercowego nie ma istotnie nasilonych klasycznych czynników ryzyka. W USA 46% zawałów występuje u kobiet ze stężeniem cholesterolu LDL poniżej 130 mg%. Spośród 120 000 pacjentów z chorobą niedokrwienną serca u 15% kobiet i 19% mężczyzn nie stwierdzono hiperlipidemii, nadciśnienia, cukrzycy lub palenia papierosów. Jeden z czynników pomijanych w ocenie to stan zapalny, [...] do oceny jego aktywności można używać oznaczania np. białka C-reaktywnego. Wiele przemawia za udziałem tego białka w rozwoju miażdżycy”.[21] Nowsze dane mówią o tym, iż stan zapalny ma duże znaczenie np. w cukrzycy, chorobach nerek, zapaleniu wątroby, trzustki, chorób naczyniowych, miażdżycy i wielu innych.

choroby serca

Czy badania naukowe wykazały, skąd biorą się choroby serca?

Najciekawsze w tym kontekście jest Badanie Siedmiu Krajów. Wstępne obserwacje Keys i wsp. [15] były prowadzone już w latach 50. XX wieku, a bardziej szczegółowe od 1958 r. do 1983 r. Wzięło w nim udział 16 kohort mężczyzn w średnim wieku z 7 krajów. Dane odnośnie przyczyn śmierci zbierano przez 25 lat. [14] Wszystko byłoby piękne i klarowne, ale  naukowcy utknęli w martwym punkcie. Spośród 11 579 mężczyzn w wieku 40-59 lat bez oznak choroby sercowo-naczyniowej, 2289 zmarło w ciągu 15 lat, w tym 618 z powodu choroby wieńcowej. Przyczyny śmierci w poszczególnych krajach różnią się tak bardzo, iż jedynie średnie ciśnienie krwi jest elementem wspólnym mogącym wyjaśnić dane dotyczące całkowitej śmiertelności. [15] Dla śmierci z powodów wieńcowych znaczenie miały takie parametry, jak: wiek, stężenie cholesterolu, ciśnienie krwi i palenie tytoniu (ale poza Japonią, gdzie przypadków było zbyt mało, by je analizować). Aktywność fizyczna miała znaczenie w południowej Europie. Różnice były powiązane ze statusem socjo-ekonomicznym. Ze wszystkich przyczyn, jako czynnik ryzyka w analizowanych krajach (poza Japonią) największe znaczenie miało ciśnienie krwi podobnie, jak palenie tytoniu. Względna masa ciała miała znaczenie wszędzie, a istotna statystycznie była tylko w południowej części Europy. Na podstawie danych zebranych w USA i północnej części Europy oszacowano ryzyko śmierci mężczyzn pod względem ich wieku, stężenia cholesterolu, ciśnienia krwi, faktu palenia papierosów (lub nie), aktywności fizycznej, wagi ciała. Co się okazało? Na południu Europy ten model nie działał. Z powodu choroby wieńcowej umierało znacznie mniej mężczyzn. Gdy oszacowano model na podstawie danych z południa Europy nagle okazało się, iż liczba śmierci w USA i północnej części Europy jest faktycznie o wiele wyższa, niż przewidywano. Podobne modele i powiązania tworzone na danych z USA i północnej części Europy były doskonale skorelowane pod względem śmierci z powodów wieńcowych oraz dobrze skorelowane pod względem ogólnych przyczyn śmierci. [15]

Ancel Keys twierdzi, iż główną przyczyną podnoszenia się stężeń cholesterolu we krwi są nasycone kwasy tłuszczowe pochodzące z tłuszczu w mięsie i nabiale. Błędnie uważał, iż cholesterol pokarmowy i endogenny są przyczyną chorób sercowo-naczyniowych.

Wg obecnie obowiązujących wytycznych żywieniowych nie zaleca się spożywania więcej, niż 30% dziennej podaży energii ze źródeł tłuszczowych. Sugeruje się ilości w granicach 17-30%. Oznacza to dla diety zawierającej 4000 kcal dostarczanie w granicach 680-1200 kcal dziennie ze źródeł tłuszczowych.

Przyjmuje się, iż:

  • tłuszcze nasycone powinny stanowić  <7%,
  • tłuszcze wielonienasycone 6-10%,
  • tłuszcze jednonienasycone 10-15%,
  • tłuszcze trans < 2%,
  • powszechne jest: nadmierne spożywanie omega-6, a zbyt mała konsumpcja omega-3.

Wg innych źródeł należy ograniczyć podaż tłuszczy nasyconych tak, aby stanowiły mniej, niż 10%. [23] Skąd wzięły się powyższe zalecenia? Niestety głównie na podstawie jednego studium tego samego autora [Keys] i to z 1980 r. [6] oraz kilku badań z Europy (np. Finlandii). Powiązano tam dużą konsumpcję tłuszczy nasyconych (do 20% dziennej podaży energii) ze śmiertelnością z powodów sercowo-naczyniowych. [7] Dodatkowo rekomendacje dietetyczne zakładają liniowy związek między podażą tłuszczy nasyconych oraz transporterem cholesterolu LDL, a także pomiędzy LDL a ilością zdarzeń sercowo-naczyniowych.

Czy tłuszcze nasycone powodują choroby serca?

Niestety nikt tego nie wie, gdyż choroby serca mają niesłychanie złożoną etiologię. Pewne jest tylko, iż „tłuszczo-fobia” wywołała trwającą kilkadziesiąt lat panikę. Niektóre badania sugerują, iż błędnie postrzegano tłuszcze, jako głównego wroga układu krążenia. W prestiżowym piśmie „The Lancet” opublikowano 4 listopada 2017 r. dość szokujące dane. Badanie PURE [22] dotyczyło dużych kohort osób w wieku 35-70 lat (wciągniętych do badania pomiędzy 1 styczniem 2003 r. a 31 marca 2013 r). Badanie obejmowało osoby z 18 krajów, a średnio obserwacje kontynuowano przez 7.4 roku. Zmierzono ilość kalorii dostarczanych przez 135 335 osób przy użyciu specjalnych kwestionariuszy.

Wyniki:

  • odnotowano 5796 zgonów oraz 4784 poważne zdarzenia sercowo-naczyniowe,
  • wysokie spożycie węglowodanów było powiązane z wyższą całkowitą śmiertelnością, choć nie z większym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych lub śmiertelnością z powodu chorób sercowo-naczyniowych,
  • konsumpcja tłuszczy oznaczała mniejsze ryzyko pod względem całkowitej śmiertelności (o 23%), przy czym największy spadek odnotowano dla tłuszczy wielonienasyconych, prawie taki sam dla jednonienasyconych i nieco mniejszy dla tłuszczy nasyconych,
  • wyższa konsumpcja kwasów tłuszczowych nasyconych była związana z o wiele niższym ryzykiem udaru,
  • całkowita ilość konsumowanych tłuszczy nasyconych i nienasyconych nie była powiązania z ryzykiem zawału serca lub ryzykiem śmierci z powodu innych chorób sercowo-naczyniowych

Co ciekawe, im więcej tłuszczy było w diecie tym niższe było ryzyko śmierci w poszczególnych grupach ludzi. Najniższą śmiertelność odnotowano u osób, które dostarczały z tłuszczy od 33.3 do 38.3% dziennego zapotrzebowania energetycznego. Wraz z rosnącym udziałem tłuszczy w diecie spadało ryzyko poważnej choroby serca, zawału, udaru, a nawet ryzyko śmierci z powodów innych, niż sercowo-naczyniowe. Rozpatrując osobno różnego rodzaju tłuszcze (SAFA, PUFA, MUFA) niepokoi wzrost ryzyka zawału serca przy konsumpcji 13.2% energii z tłuszczy nasyconych. Jednakże ogólne ryzyko śmierci z powodów sercowo-naczyniowych było tym niższe im więcej było w diecie tłuszczy nasyconych (co zmienia o 180 stopni obecne wytyczne powielane w książkach i artykułach dla lekarzy!). Podobnie odnotowano spadek występowania poważnych chorób sercowo-naczyniowych. Z kolei odnotowano najwyższą śmiertelność u osób, które dostarczały od 74.4% do 80.7% energii z węglowodanów. Wraz z rosnącą ilością węglowodanów zwiększone było ryzyko udaru, zawału serca. U osób z grupy dostarczającej od 74.4% do 80.7% energii z węglowodanów ryzyko śmierci z powodów innych, niż sercowo-naczyniowe było większe o 36% w porównaniu do osób dostarczających ok. 46% dobowej podaży energii z węglowodanów (od 42.6% do 49%).

Nowsze meta analizy badań randomizowanych oraz kohortowych [8-10] wykazały albo brak związku, albo znikome ryzyko związane ze spożywaniem nasyconych kwasów tłuszczowych i ogólną śmiertelnością oraz występowaniem zdarzeń sercowo-naczyniowych. Obserwacje trwały od 5 do 23 lat i dotyczyły 347 747 osób. Wśród tej grupy u 11 006 osób pojawiła się choroba wieńcowa lub udar mózgu. Spożycie tłuszczy nasyconych nie było powiązane z ryzykiem wystąpienia chorobą wieńcowej, chorobami sercowo-naczyniowymi czy udarem. [10]  Inni naukowcy bezpośrednio wskazują na węglowodany np. R.S. Kuipers i wsp.! [11] Wykazali oni, iż zamiana tłuszczy nasyconych na węglowodany (szczególnie te o dużym indeksie glikemicznym) zwiększa ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Dodatkowo ustalono, iż zastąpienie tłuszczy nasyconych wielonienasyconymi kwasami tłuszczowymi zmniejsza ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Jednakże zamiana tłuszczy nasyconych i tłuszczy trans kwasami tłuszczowymi wielonienasyconymi omega-6 (np. zawierającymi kwas linolowy) nie przynosi zysku, a nawet zwiększa ryzyko sercowo-naczyniowe! To świadczy niezbicie, iż wielonienasycone kwasy tłuszczowe omega-3 (n-3 PUFA, PUFA ang. polyunsaturated fatty acids) mogą odpowiadać za zmniejszenie ryzyka sercowo-naczyniowego. [11] Niektórzy naukowcy twierdzą, iż diety niskowęglowodanowe (bogate w tłuszcze) są związane z większą ogólną śmiertelnością (z różnych przyczyn), ale jednocześnie podkreślają, że nie z powodu chorób sercowo-naczyniowych (CVD). [12]

Czy cholesterol nas zabija?

Liczne badania wcale nie wskazują, by np. wysoki poziom cholesterolu był zabójczy. U osób w podeszłym wieku stężenie > 6 mmol/L całkowitego cholesterolu zmniejszało całkowitą śmiertelność. [30] Nawet u pacjentów z chorobą niedokrwienną serca zbyt niski poziom cholesterolu (poniżej 160 mg/dL) zwiększał znacznie śmiertelność np. z powodu nowotworów. [31] Inne badania wiążą niski poziom cholesterolu (poniżej 170 mg/dL) np. z rakiem płuc. Co więcej: obniżone stężenie HDL-C nie miało przełożenia na zwiększoną śmiertelność (o ile badana grupa była aktywna fizycznie zgodnie z zaleceniami międzynarodowymi np. w USA co najmniej 150 minut średniej intensywności treningu aerobowego tygodniowo lub 75 minut intensywnego treningu). [32-33] Ba, jakby tego było mało osoby nieaktywnie fizycznie częściej umierały z różnych przyczyn nawet, jeśli miały „dobry cholesterol” (HDL-C) w normie.  W badaniu IDEAL sprawdzano oddziaływanie simwastatyny i atorwastatyny. Badanie EPIC dotyczyło diety i innych czynników mających wpływ na chorobę nowotworową. W badaniu IDEAL wysokie poziomy HDL-C („dobrego cholesterolu”) silnie korelowały z występowaniem incydentów sercowych (gdy dopasowano wiek, płeć, palenie, poziomy apoA-I oraz apoB). „Mimo, iż u przeważającej części pacjentów stężenie HDL-C negatywnie korelowało z obecnością choroby wieńcowej, to wśród uczestników z najwyższymi stężeniami HDL (> 1,81) w IDEAL i największymi cząstkami lipoproteiny w EPIC, zależność ta uległa odwróceniu — HDL stał się u tych osób czynnikiem ryzyka wystąpienia poważnych zdarzeń sercowo-naczyniowych”. [34]

Podsumowanie

Na zakończenie dodam, iż niektórzy autorzy twierdzą, że celowo obrano tłuszcze, jako „wroga układu sercowo-naczyniowego”. Amerykanin Thomas Colin Campbell z Cornell University [24] twierdzi, iż główną przyczyną chorób serca są ... wszelkie białka pochodzenia zwierzęcego! Głosi on, że to właśnie białko zwierzęce jest głównym powodem występowania nowotworów. Niestety zakrojone na dużą skalę badania wcale nie potwierdzają podobnych tez (klasyfikacja IARC również nie). Bardzo często w prasie pojawiają się „szokujące” artykuły w rodzaju: „niektóre diety wegetariańskie zwiększają ryzyko chorób serca”.  [25]

Jak wykryć przekłamania?

  1. Badania kohortowe uwzględniają tylko określone grupy ludzi (jeżeli nie widzisz w tym problemu dokonaj badań dotyczących chorób nerek, wątroby czy raka tylko na narkomanach lub alkoholikach lub badań serca tylko na osobach chorobliwie otyłych). W cytowanym badaniu wzięto pod uwagę osoby zawodowo zajmujące się zdrowiem w USA, więc nie muszą być one adekwatne dla populacji w Wielkiej Brytanii czy Australii.
  2. Z opisywanego badania  [25] już na wstępie wykluczono osoby z chorobą wieńcową, po udarze lub mające raka. Więc jak można twierdzić, że "ta czy tamta dieta ma wpływ na raka lub chorobę wieńcową?" - skoro te osoby nie brały udziały w eksperymencie?
  3. Badania bazujące na ankietach budzą masę wątpliwości chociażby: bardzo wiele osób przecenia ilość zjadanych przez siebie „zdrowych pokarmów” (np. warzyw), a w ogóle nie wykazuje żywności postrzeganej, jako „zła” (ciasta, hamburgery, kebaby, pizza, drobne solone przekąski, słodycze). Bardzo wiele osób nie pamięta co i kiedy je. A więc takie dane są bezwartościowe.
  4. Większość ludzi nie ma pojęcia o wartości kalorycznej pokarmów, wadze porcji, więc takie dane są często bezwartościowe. Jeżeli nie rozumiesz problemu wystarczy, że dana osoba zatai, iż regularnie pije więcej alkoholu, soków czy pepsi, niż zadeklarowała, a to kompletnie zmienia sytuację!
  5. W niektórych badaniach dane dotyczące zdrowia np. chorób serca te bazują na ... doniesieniach z ankiet. Ich wiarygodność jest znikoma, bardzo wiele badań nie uwzględnia multum czynników mających wpływ na wyniki. Jak później można wyciągać wiążące wnioski dotyczące stanu zdrowia badanych osób?

Kolejne przykłady zawierające podobne przekręty:

  • Colin Campbell twierdził, że Chińczycy są zdrowsi, gdyż jedzą mniej mięsa,
  • osoby sprzedające wyroby sojowe twierdziły, że możesz uniknąć chorób serca jedząc tofu zamiast polędwicy. Wszystko by się zgadzało, ale ... Japończycy jedzą tylko 8.7 g białka sojowego dziennie, Koreańczycy 6.2-9.6 g, Indonezyjczycy 7.4 g, Chińczycy 3.4 g. [27] Więc jakie ma to przełożenie na choroby sercowo-naczyniowe?,
  • pojawiły się sugestie, iż mieszkańcy Azji są zdrowsi, bo jedzą dużo ryżu. Ma to taki sam sens, jak twierdzenie, iż „Włosi są zdrowi, gdyż jedzą dużo makaronu”. Tymczasem ryż, makaron, kasza i ziemniaki to po prostu źródło węglowodanów.

Jeśli chodzi o tłuszcze, wg licznych badań osoby dostarczające 20% dziennej podaży energii z tłuszczów miały mniej testosteronu od tych dostarczających 40%. Mniej było testosteronu całkowitego, wolnego, jak i androstenedionu szczególnie, gdy tłuszcze nasycone zastąpiono wielonienasyconymi. [5] Istnieje wiele badań sponsorowanych przez branżę wytwarzającą cukier, soję [26] czy nabiał. Należy patrzeć na to kto, dlaczego i w jakim celu publikuje dane obserwacje. Czasem taka informacja jest zawarta w badaniu naukowym, jednak często należy mozolnie szukać powiązania autora (autorów) np. z lobby wegetariańskim, producentami soi, wytwórcami tych czy innych produktów. Gdzie leży prawda? Tego się nie dowiemy. Z pewnością rola mięsa oraz tłuszczy (szczególnie nasyconych) w patogenezie chorób sercowo-naczyniowych jest mocno wyolbrzymiona.