SFD.pl - fitness, kulturystyka, trening, dieta i suplementacja
Najgłupsze trendy treningowe i żywieniowe w Internecie
Lifestyle

Najgłupsze trendy treningowe i żywieniowe w Internecie

Dołącz do dyskusji 3057 odsłon 15 min. czytania

Internet zmienił i poprawił funkcjonowanie wielu ludzi, ale jak to zwykle bywa – nie ma róży bez kolców. Korzystanie z globalnej sieci niesie za sobą liczne zagrożenia oraz problemy. Dla globalnej sieci typowy jest przesyt informacyjny oraz niska jakość dostępnych danych. W pisanych przeze mnie materiałach umieszczam solidną listę bibliograficzną. Jeśli zagadnienie jest kontrowersyjne, z reguły warto przedstawić argumenty obu stron. Niestety, autorzy filmów na youtube czy artykułów zupełnie nie przejmują się wiedzą naukową, wolą dane „alternatywne”. W wojsku określa się podobne informacje jako pochodzące od majora Sufitowskiego (czytaj: wzięte z sufitu). W prasie żartobliwie mówi się o kaczkach dziennikarskich oraz o informacjach wyssanych z palca. 

„No ale przecież każdy ma prawo się wypowiadać! Jesteś za cenzurą sieci?”

OK, wolisz porozmawiać o chorobie serca z kardiochirurgiem czy z hydraulikiem? Każdy ma prawo się wypowiedzieć, ale opinie osób nie znających dobrze danego zagadnienia nie mają żadnej wartości. I niestety coraz częściej informacje o diecie, treningu, suplementach czy dopingu są rozpowszechniane bez żadnej weryfikacji. Jakby tego było mało, część porad z Internetu może spowodować ciężkie urazy zdrowotne lub choroby (np. takie właśnie skutki może przynieść terapia chorób tarczycy, nowotworów lub unikanie niektórych szczepień). W artykule przytoczę kilka przykładów współczesnych plag internetowych związanych z rynkiem fitness.

 

#1 „Super zdrowe odżywianie”

Podobne zaburzenia nie zostały ściśle sklasyfikowane, ani w DSM-IV ani w ICD-10 [2]. Ortoreksja - to patologiczna obsesja na punkcie spożywania zdrowej żywności [3]. Jak się okazało w badaniu Turner PG i wsp. (niekoniecznie świetnym jakościowo, bazującym na danych pozyskanych on-line) u osób korzystających z serwisu instagram o wiele częściej rozwijała się orthorexia nervosa. W populacji ogólnej występuje na poziomie < 1%, w cytowanym badaniu aż u 49% osób [1]. Z instagrama korzysta 53% Amerykanów w wieku 18-29 lat. Korzystanie z podobnych serwisów (w tym facebooka) może powodować zaburzenia odżywiania, anoreksję, depresję. Do tego samego nurtu należy wrzucić modę na unikanie glutenu (choć wg badań „częstość zachorowania na celiakię wynosi od 1:100 do 1:300 osób” [4]). 

Celiakia jest nietolerancją glutenu o podłożu immunogenetycznym, związana z występowaniem haplotypów HLA DQ2 i/lub HLA DQ8. Charakteryzuje się zanikiem kosmków jelitowych oraz występowaniem specyficznych markerów we krwi (IgA tTA, IgA EmA, GAF). Choroba dotyczy około 1% populacji [5]. Z kolei nadwrażliwość na gluten dotyczy 6% populacji. Problem ze zdrowym odżywianiem pogłębia występowanie efektu echo – osoby przeglądające te same serwisy, fora, blogi, kanały tematyczne – utwierdzają się w tym, iż mają rację. Dlatego właśnie mamy obecnie do czynienia z powrotem chorób, które już dawno wytępiono, dzięki szczepieniom („bo … w Internecie napisali, iż szczepionki zabijają dzieci oraz wywołują autyzm, dlatego ja swoich dzieci nie szczepię!”).

#2 „Diety - cud”

Co kilka tygodni pojawia się kolejna dieta „cud”. Nieważne są skutki uboczne, wyniszczenie organizmu, liczy się tylko chwilowy efekt. Z reguły za „spadkami wagi” przychodzą równie szybkie przyrosty – nasilony jest efekt jojo. „Ale przecież liczy się tylko chwila, nie patrz na to co będzie za miesiąc!”. Nie istnieją diety cud oraz „cudowne treningi” – wszystko co osiągasz wymaga miesięcy lub lat ciężkiej pracy. Szukanie dróg na skróty z reguły nie kończy się dobrze. Niektóre panie decydują się nawet na kurację przy użyciu tasiemca, byle tylko schudnąć. Raczej nie trzeba komentować takich zachowań. Są one groźne nie tylko dla zdrowia, ale czasem dla życia. 

#3 „Treningi dla kobiet”

Im bardziej wymyślne są ćwiczenia, im więcej dźwigni, przekładni, piłek, linek, taśm – tym gorsze są efekty podobnych programów. Niestety – panie z reguły bazują na nielegalnie udostępnianych programach bez ciężarów (np. treningi E. Chodakowskiej, Mel B, „insanity”). Wszystko byłoby w porządku, ale trening bez znaczących obciążeń to najwolniejsza droga do zgrabnej sylwetki. Aby wykształcić mięśnie potrzeba obciążenia roboczego, które pozwala na wykonanie 8-15 powtórzeń. Jeśli stosujesz programy bazujące na wykonywaniu 40, 50 czy 100 powtórzeń ćwiczenia w seriach, to jest to imitacja treningu aerobowego. A trening w środowisku tlenowym nie buduje mięśni (poza osobami, które wracają do treningu po wielomiesięcznym pobycie w szpitalu, po złamaniach, ciężkiej chorobie lub z innych względów były nieaktywne fizycznie). Najskuteczniejsze ćwiczenia na pośladki, uda, łydki oraz brzuch – już wymyślono, praktycznie żadne z nich nie jest prezentowane w programach „cud”, tak ochoczo udostępnianych w Internecie. Nawet przysiady w wersji „dla pań” stały się ćwiczeniem w ćwierć-zakresie, czyli o ironio, właśnie w takiej wersji nie są skutecznym narzędziem dla rozwoju mięśni pośladkowych! Aby mocno i skutecznie zaangażować pośladki należy wykonywać przysiady w pełnym zakresie, najgłębiej jak tylko się da. Potwierdzają to liczne badania naukowe, np. Caterisano A. i wsp.

„Celem badania było określenie zaangażowania 4 mięśni bioder i ud w trakcie wykonywania 3 różnych rodzajów przysiadów ze sztangą. Doświadczeni zawodnicy w losowych próbach wykonywali przysiad częściowy (lekkie ugięcie kolan), tzw. kulturystyczny (tylna część uda znajduje się nieco wyżej niż kolano) oraz pełny przysiad (tzw. ATG, ciężarowy). Używano obciążeń 100-125% wagi ciała (dla osoby ważącej 100 kg, ciężar do ćwiczenia wynosił od 100 do 125 kg). […] Stwierdzono największe zaangażowanie mięśni pośladkowych w trakcie przysiadów ciężarowych (pełnych) (35,4%), mniejsze w trakcie przysiadów kulturystycznych (28%) oraz najmniejsze w trakcie częściowych (16,9%) [6]. 

#4 „Farmakologiczny raj, czyli tabletki na wszystko”

Internet jest pełen środków pochodzących z nielegalnych źródeł. Ale to akurat jeszcze nie byłby żaden problem. O wiele gorsze jest to, że panie polecają sobie nawzajem podejrzane farmaceutyki, nie dopuszczone do obrotu w Polsce lub dostępne w bardzo ograniczonym zakresie, pod nadzorem lekarza (np. żywiczan fenterminy, chińskie zioła, beta-mimetyki, środki weterynaryjne). Niektóre wątki dotyczące nielegalnej farmakologii na forach dla pań mają po kilkaset stron. Część zawiera też przesadzone opisy chorób jakie rzekomo mogą wywołać leki w rodzaju fenterminy. Wcale nie chodzi o to, iż fentermina może uszkodzić nerki czy wywołać depresję (wręcz przeciwnie, można ją podawać nawet osobom ze zmniejszonym GFR, a więc nie jest silnie nefrotoksyczna; jeśli chodzi o depresję - objawy mogą się pojawić po wielomiesięcznym nadużywaniu środka, nie normalnym stosowaniu) [7]. Po prostu nawet tego kalibru lek będzie zwyczajnie nieskuteczny, bo najpierw należy uporządkować dietę (redukcyjną, z ujemnym bilansem kalorycznym) oraz trening (aerobowy, interwałowy, siłowy), na samym końcu można szukać innych rozwiązań. Nawet bliskie amfetaminie substancje anorektyczne czy najsilniejsze beta-mimetyki pomogą zrzucić kilka kilogramów, ale będzie to efekt doraźny. Cała utracona waga szybko powróci – gdyż niezmienione pozostają nawyki żywieniowe, aktywność fizyczna oraz ogólnie: styl życia. Przypomina to przygotowanie perfekcyjnego makijażu zaraz przed wyjściem na basen. Efekt jest chwilowy i niewarty wysiłku.

#5 „Treningi mięśni brzucha”

Mimo setek artykułów na ten temat wiele osób nadal sądzi, iż „wystarczy jeden, specjalny trening” lub „jedno, super ćwiczenie”, aby zdobyć upragniony „kaloryfer” (czyli mocno wyeksponowane mięśnie brzucha). Tak, wystarczy zrobić jedną zmianę w swoim życiu – pozbyć się tkanki tłuszczowej! Ale do tego celu nie przydadzą się ćwiczenia mięśni prostych czy skośnych (brzuszki, nożyce, spięcia, unoszenia nóg w zwisie na drążku, skłony, programy ABS, czy aerobiczna 6 weidera). W ogóle nie trzeba za dużo ćwiczyć, aby mieć efektowne mięśnie brzucha -  po prostu największe zmiany muszą zajść w kuchni – chodzi o jakość i ilość dostarczanego codziennie pożywienia. Redukcja tkanki tłuszczowej zależy od deficytu kalorycznego, nie od ćwiczeń. Tworzenie deficytu kalorycznego poprzez wyczerpujący trening fizyczny jest możliwe, ale z zasady nieskuteczne i czasochłonne. Jeśli tego nie rozumiesz, możesz miesiącami pracowicie „katować” brzuch, nawet codziennie -  droga wolna. Ale cała ta praca idzie na marne, bo wygląd Twojego tułowia jest kiepski przez wieloletnie zaniedbania i odłożony tłuszcz. Nawet najcięższy trening brzucha nie zmieni negatywnego profilu hormonalnego, nie wyeksponuje schowanych pod tłuszczem mięśni oraz nie zmniejszy stanu zapalnego. Nawet środki farmakologiczne przyniosą tu niewielką poprawę.  Rozwiązania szukaj w kuchni, nie w aptece i nie na treningu.

Referencje:

  1. Turner PG1, Lefevre CE2. “Instagram use is linked to increased symptoms of orthorexia nervosa” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/28251592
  2. Anna Brytek-Matera “Orthorexia nervosa – an eating disorder, obsessive--compulsive disorder or disturbed eating habit? “ http://www.webmail.archivespp.pl/uploads/images/2012_14_1/BrytekMatera55__APP1_2012.pdf
  3. Emilia Kałędkiewicz, Anna Doboszyńska “Ortoreksja na tle innych zaburzeń odżywiania” https://journals.viamedica.pl/forum_medycyny_rodzinnej/article/download/37057/26457
  4. Marian Grzymisławski, Hanna Stankowiak-Kulpa, Małgorzata Włochal „Celiakia — standardy diagnostyczne i terapeutyczne 2010 roku”
  5. Marta Stępień, Paweł Bogdański „Nadwrażliwość na gluten— fakty i kontrowersje” https://talia.edu.pl/UserAttachments/36960-47620-1-SM-marta-stepien.pdf
  6. Caterisano A, Moss RF, Pellinger TK, Woodruff K, Lewis VC, Booth W, Khadra T. “The effect of back squat depth on the EMG activity of 4 superficial hip and thigh muscles.”
  7. https://www.drugs.com/pro/phentermine.html

Komentarze (1)

Arthass

Pierwsze to raczej pęd za modami dietetycznymi :) Teraz jest np. moda wśród "oświeconych" na demonizowanie substancji antyodżywczych.



Co nowego na forum