Budowanie umięśnionej sylwetki nie jest tanim przedsięwzięciem szczególnie jeśli uwzględnisz całkowite koszty nie tylko diety, ale i stosowanej farmakologii, suplementów, odżywek, innych produktów, różnego rodzaju regeneracji, zabiegów, bezpośrednich przygotowań do startu. Niektórzy zawodnicy deklarują astronomiczne koszty związane z uprawianiem na wysokim poziomie kulturystyki, inni na ten temat milczą.

7-krotny Mr Olympia Phil Heath deklaruje, iż zjada tygodniowo od 4,5 do 9 kg kurczaka (~642 do 1286 g mięsa dziennie). [7] Oczywiście Heath zaszalał trochę w wywiadzie [7-8] sugerując, iż na samego kurczaka wydaje 200$ tygodniowo (przyjmując cenę 16 zł/kg daje to 144 zł tygodniowo, czyli wg obecnego kursu średniego ~ 42.1 $ tygodniowo). Przyjmijmy, iż w USA 1 kg kurczaka kosztuje ok. 29 zł, dane z: [9] 9 kg kurczaka w takim przypadku to koszt 261 zł, czyli 77$. Być może Phil sprowadza kurczaka ze Szwajcarii, gdzie jego cena oscyluje wokół 89 zł za kilogram? [9] Oczywiście to żart. Zresztą tego typu kwestie zawsze budzą ogromne emocje i kontrowersje. W każdym razie Heath deklaruje, iż ponosi niewyobrażalne koszty dla samego mięsa szacowane na 30 000 $ rocznie! Rzekomo różnorakie suplementy kosztują Phila ok. 20 000 $ rocznie. Biorąc pod uwagę wcześniejszą przesadę kulturysty w szacowaniu kosztu mięsa z kurczaka należałoby te kwoty podzielić przez trzy, a i tak byłoby to niemożliwe. Chyba, że jako „suplementy” Heath rozumie hormon wzrostu, insulinę, SAA, peptydy, beta-mimetyki i inne „wynalazki” (to całkiem możliwe, gdyż kuracja farmakologiczna na nieco wyższym poziomie może kosztować nawet kilka tysięcy dolarów miesięcznie).

mięśnie

Czy stosując doping i tony jedzenia stanę się kulturystycznym kolosem?

Jak to ujął Lee Priest: „jeśli masz do tego odpowiednią genetykę będziesz profesjonalnym kulturystą. Często do klubu przychodzą młodzi ludzie, widzą mnie lub kogoś innego i mówią: gdybym brał sterydy anaboliczno-androgenne wyglądałbym tak samo, jak on! Też mogę być na scenie, mogę być zawodowym kulturystą, mogę być elitą! Mam znajomych, którzy grają sobie od czasu do czasu w golfa czy tenisa, ale żaden z nich nie mówi, że pokona Tigera Woodsa (przyp. jeden z najlepiej zarabiających sportowców na świecie, jeden z najwybitniejszych graczy w golfa na świecie). Ci młodzi ludzie nie wiedzą, jakich poświęceń wymaga bycie kulturystą i jakiego potrzeba do tego charakteru”. [10] Często spotykam ludzi, którzy sądzą, że np. podrzucanie 200 kg, czy rwanie tyle, co zawodnicy sportu olimpijskiego jest proste, gdy bierze się jakąś farmakologię („bo oni biorą, więc dlatego tyle podnoszą”). Nic podobnego. Możesz brać tony SAA i nigdy nie wyjść poza 220 kg w martwym ciągu i 120 kg w rwaniu. 

Gdyby farmakologia tworzyła mistrzów, co drugi mężczyzna na siłowni wyglądałby prawie, jak Phil Heath (gdy ma gorszy dzień) i podnosił tyle, co mistrz olimpijski w ciężarach, gdy ma gorszy dzień. W swoim czasie Dorian Yates na łamach „MD” zdradził, ile i jaką stosował farmakologię na poszczególnych etapach swoich przygotowań. Jedni zarzucali mu kłamstwo, że „dawkowanie jest za małe”. Zapewne, gdyby w rozpisce ujął więcej farmakologii zarzucano by mu oszustwo, iż „jest niemożliwe, że brał takie ilości SAA i rhGH”. [4] Należy pamiętać, iż są osoby niesamowicie dobrze reagujące na trening czy leki. Niektórzy nazywają je „freakami” (ten zwrot wszedł do języka polskiego, choć brakuje w polszczyźnie odpowiedniego rzeczownika oddającego jego znaczenie). Być może pewien sens w kontekście treningu oddawałoby słowo mutant (ale ono z kolei w języku polskim ma zbyt dużo negatywnych konotacji dotyczących promieniowania jonizującego i niekorzystnych zmian zachodzących w DNA). Należy pamiętać o tym, iż synteza testosteronu nastąpiła dopiero w 1935 r. Dokonali tego niezależnie Adolf Butenandt w Göttingen oraz Leopold Ruzicka w Bazylei. [5] A na wiele lat przed powstaniem pierwszego środka hormonalnego mogącego znacząco wspomagać budowanie masy i siły mięśni istnieli zawodnicy o znakomitych (jak na tamte lata) sylwetkach. No tak, ale co to ma wspólnego z ekonomicznym budowaniem mięśni? Wszystko, gdyż w tamtych czasach wiedza o żywieniu sportowców była niewielka, a niektóre zalecenia żywieniowe powstały dopiero w ostatnich kilkunastu latach (przez dziesiątki lat obawiano się np. wysokiej podaży protein, która miała być zabójcza dla nerek i wątroby; niestety współczesne badania tego nie potwierdzają). Szczegółowe wskazówki dotyczące np. ilości protein, węglowodanów i tłuszczy w diecie kulturysty do dzisiaj budzą kontrowersje. Przykładowo: jedni zawodnicy bazują na dietach wysokowęglowodanowych, niskotłuszczowych, z kolei inni odwrotnie. [6] Jednym z powodów stosowania diety niskotłuszczowej może być lęk zakorzeniony w społeczeństwie. Przez lata straszono cholesterolem, zawałami, poważnymi chorobami serca czego główną przyczyną miały być tłuszcze (szczególnie nasycone). Na chwilę obecną dużo większą wagę przywiązuje się zdrowotnych skutków nadmiernej konsumpcji węglowodanów, o czym pisałem: Tutaj

Jak ograniczyć koszty związane z uprawianiem kulturystyki?

Trenowanie na amatorskim poziomie nie należy do przesadnie drogich - o ile będziesz słuchał raczej zdrowego rozsądku, a nie marketingowych sloganów. 

Sposób nr 1: „poszukaj tanszych źródeł białka”

Wg badań naukowych niekoniecznie trzeba dostarczać gigantycznych ilości protein (w co wierzy większość młodych ludzi). Tak naprawdę wystarczy około 2-2,5 g białka na kilogram masy ciała zawodnika. Większe ilości znajdują swoje zastosowanie w przypadku redukcji tkanki tłuszczowej lub w innych, niekorzystnych warunkach (deficyt kaloryczny wynikający z obciążenia treningowego, wytężone treningi objętościowe, odwodnienie, starty na zawodach itd.). Jeśli nie szastasz gotówką poszukaj prostych, tanich białek WPC, krajowej produkcji. Z reguły w testach składu wypadają one dobrze. Kiedyś problemem były niektóre podejrzane marki z USA (np. słynna afera sports one). Ekonomiczną opcję stanowią tuńczyk, jajka, kurczak, serek wiejski. Niektórzy sugerują tutaj mięso mielone, ale moim zdaniem nie jest to najlepszy pomysł. Nie do pogardzenia jest mleko, tym bardziej iż wiele badań wskazuje na jego korzystny wpływ na „wzrost masy” (hipertrofię). [1-3]

Sposób nr 2: „nie przepłacaj niepotrzebnie za markę”

Bardzo często wyroby powszechnie uznawane za dobrej klasy nie różnią się znacznie od swoich „ekonomicznych” odpowiedników. Sztandarowym przykładem mogą być marki własne sieci Kaufland (np. Vian, Stilla Dolce, Vitae d´Oro, Sun Gold; obecnie powoli zastępowane są przez K-classic). Podobna sytuacja dotyczy wielu rodzajów protein serwatkowych, kreatyny, beta alaniny, magnezu, potasu, leków - krajowe marki często nie odbiegają jakością od drogich  marek z USA.

Sposób nr 3: „unikaj fast foodów”

W przeliczeniu na 100 g produktu taka żywność jest bardzo droga, a jeśli w „koszty” wliczysz długotrwały wpływ na zdrowe tłuszczy trans oraz kiepskiej jakości, wysoko przetworzonego mięsa (o udowodnionym wpływie rakotwórczym), tłustych sosów, czy słodzonych napojów. Nie chodzi nawet o estetykę sylwetki, ale pod względem finansowym jest to nieopłacalne.

Podsumowanie: w drodze do dobrej sylwetki wcale nie musisz ponosić kosztów, o których opowiadał Phil Heath. Jedzenie jest sporą inwestycją, jednakże wiele osób mówi, iż nie stać ich na dobrą dietę, za to znajdują pieniądze na papierosy, alkohol czy regularne przepuszczanie pieniędzy na loteriach. Jeśli nie masz na co wydawać lepiej zainwestować we własne zdrowie, samopoczucie i sprawność. To z pewnością zaprocentuje.