Jesteś przekonana, że robisz wszystko dokładnie tak, jak należy, a efekty ciągle nie są zadowalające. W dzisiejszym artykule znajdziesz pięć najczęściej popełnianych przez kobiety błędów, które nie pozwalają im osiągnąć założonego celu. Sprawdź, czy nie popełniasz któregoś z nich.

Błąd nr 1 - Jesz za mało

Do rzadkości nie należą kobiety jedzące 1200kcal lub nawet mniej po to, by osiągnąć płaski brzuch i zgubić każdą fałdkę (często wyimaginowaną). Jest to zasmucające!

Długotrwałe przebywanie na dużym deficycie kalorycznym prowadzi do ciągłego uczucia zmęczenia i senności. Stosowanie tak rygorystycznych diet to również droga do niedoborów żywieniowych i zachwiania równowagi hormonalnej organizmu.

Tak ekstremalnie niskokaloryczne diety prawie zawsze dają efekt odwrotny od zamierzonego.

Im dłużej przebywamy na diecie z bardzo niską podażą energii, tym bardziej nasz organizm przyzwyczaja się do takiego stanu i zaczyna zużywać coraz mniej energii na codzienne czynności. Każda próba powrotu do normalnego jedzenia kończy się wzrostem wagi nawet o kilka kilogramów. I tak wpadamy w błędne koło ciągłych głodówek przeplatanych okresowym objadaniem się.

Nie bój się jeść więcej!

Oblicz swoje zapotrzebowanie kaloryczne i odejmij od niego nie więcej niż 10-15% kalorii, jeśli Twoim celem jest redukcja tkanki tłuszczowej. Przykładowo kobieta w wieku 30 lat, mająca 165cm wzrostu, ważąca 60kg, niepracująca fizycznie, trenująca intensywnie 3-5 razy w tygodniu, chcąca redukować tkankę tłuszczową powinna spożywać około 2 tysiące kalorii. Dokładna podaż zależeć będzie od wielu czynników, w tym jej stanu zdrowia, ilości tkanki tłuszczowej w ciele i rodzaju wykonywanych treningów. Niemniej jednak odpowiednia ilość kalorii dla takiej kobiety mieścić się będzie w zakresie 1800-2500kcal. To znacząco więcej niż 1200kcal!

Błąd nr 2 - Nadal wierzysz, że od treningu na siłowni zaczniesz wyglądać jak facet

błędy kobieta trening

Mimo tego, że coraz więcej kobiet przełamuje się i sięga po ciężary, wciąż wiele kobiet (i ich otoczenie) wierzy, że gdy sięgną po hantle większe niż 2-3kg urosną im ogromne mięśnie i staną się męskie.

Przypomnę, że kobiety nie są w stanie z powodu swojej fizjologii rozwinąć w sposób naturalny muskulatury godnej umięśnionego mężczyzny. Jest to po prostu niemożliwe. Nawet, jeśli sięgniemy po duże ciężary, będziemy jeść wystarczająco dużo i dbać o odpowiednią regenerację nie zaczniemy wyglądać jak kulturystki.

Owszem, trenując budujemy masę mięśniową, mamy jednak nieprawidłowe wyobrażenia o wyglądzie mięśni u naturalnie trenującej kobiety.  To dzięki mięśniom ciało zyskuje krągłe kształty, staje się jędrne i sprężyste. Zyskujemy piękną pupę, jędrne ciało, ale i w komplecie nieco bardziej umięśnione ręce, plecy czy nogi.

Jeśli do tej pory twoje treningi to głównie bieganie, spinning, zajęcia fitness i machanie różowymi hantlami, a efekty ciągle nie są takie, jak oczekujesz - spróbuj treningu na siłowni opartego o wielostawowe ćwiczenia złożone. Będziesz zaskoczona efektami. Pozytywnie!

Błąd nr 3 - Za bardzo słuchasz tego, co mówią inni

Doradzać, krytykować i oceniać będą wszyscy – mąż/chłopak, przyjaciele, znajomi, rodzina. Nie da się słuchać wszystkich dookoła i wszystkich zadowolić. Słysząc nieustanne rady i uwagi można się sfrustrować i zniechęcić do ćwiczeń. To Ty ćwiczysz dla siebie i Ty musisz się czuć ze sobą dobrze - nie inni. Jeśli twój partner na każdym kroku doradza ci, jak masz trenować i jakie masz brać suplementy, a ty widzisz, że to nie jest dla ciebie najlepsze rozwiązanie skorzystaj z porady specjalisty w danym temacie.

Błąd nr 4 - Uważasz, że jest tylko jedna słuszna droga do osiągnięcia celu

Zwolennicy każdego ze sposobów/każdej formy aktywności/każdego rodzaju diety przekonywać będą, że ich sposób jest najlepszy i stanowi jedyną słuszną drogę, która doprowadzi Cię do obranego celu. Prawda jest jednak taka, że dróg do osiągnięcia celu jest wiele! A ty nie musisz zamykać się na jedną aktywność czy jedno podejście w kwestii diety.

Zamykanie się na jedną opcję wcale nie jest najbardziej korzystnym rozwiązaniem. Łatwo przykładowo zafiksować się na podejściu mówiącym, że tylko trening siłowy doprowadzi nas do celu, a wszelkiego rodzaju cardio są zbędne i bezsensowne. W taki sposób zamykamy się na wiele możliwości, które mamy wokół siebie.

Zachowaj otwarty umysł! Bądź otwarta na inne rodzaje aktywności, które poprawią wygląd twojego ciała, samopoczucie, osiągi sportowe.

Jeśli lubisz trenować z dużym obciążeniem- świetnie, trzymaj się tego. Bądź otwarta na włączenie do swojego planu treningowego interwałów.

Jeśli lubisz biegać i to właśnie bieganie stanowi ogromną większość twoich treningów, biegaj dalej! Pomyśl jednak o włączeniu chociaż jednej sesji treningu siłowego w ciągu tygodnia.

Pomoże Ci to nie tylko poprawić wygląd, ale także wzmocnić mięśnie, dzięki czemu będziesz biegać szybciej, a ryzyko kontuzji będzie mniejsze.

Błąd nr 5 - Waga to twój jedyny wyznacznik progresu

Waga to narzędzie i musisz wiedzieć, kiedy go używać, a kiedy lepiej odłożyć ją w kąt!

Jeśli twoim celem jest redukcja tkanki tłuszczowej waga może być jednym ze sposobów kontroli postępów. Nie powinna być jednak jednym i bezwzględnym wyznacznikiem osiąganych efektów. Istotniejszymi wyznacznikami osiąganego progresu będą pomiary (zwłaszcza na wysokości pasa), ocena zmian zachodzących w sylwetce – tutaj skutecznym sposobem jest wykonywanie zdjęć sylwetki. Pamiętaj jednak, by zawsze wykonywać zdjęcia w takich samych pozach, w takim samym ubraniu (bieliźnie), w tym samym miejscu z możliwe zbliżonym oświetleniem. Dodatkowo kieruj się swoim samopoczuciem, chęcią do wykonywania treningów i tym, jak pasują na Ciebie ubrania! To często właśnie po ubraniach najszybciej widzimy różnice.

Skończ z obsesją na punkcie liczb! Waga nie odzwierciedla Twojej kondycji, stylu życia, samopoczucia. Trenuj, jedz, ciesz się zdrowiem. Pokochaj proces. Bądź świadoma tego, że im mniej masz tkanki tłuszczowej, tym mniejsze zmiany na wadze będą widoczne! Czasami zmiany na wadze są znikome lub waga potrafi nieznacznie wzrastać. To nie oznacza jednak braku efektów.

Podsumowując: oceń całkowicie szczerze, czy nie popełniasz któregoś z wyżej wymienionych błędów. Być może jesz za mało, boisz się chwycenia za większe ciężary, za bardzo słuchasz wszystkich dookoła, przez co frustrujesz się i nie trzymasz jednego planu. Być może ślepo wierzysz w jedyną słuszną drogę do celu, a może za bardzo skupiasz się na swojej wadze.