Sędzina Polskiego Związku - Ewelina Szala zwana także “Maszyną” zanegowała i w wątpliwy sposób wyraziła opinię na Instastory o organizowanych przez PZKFiTS imprezach. Ewelina wystartowała dziś w Olympia Amateur w Las Vegas, tym samym decydując się na przejście do federacji NPC. Przejścia Polaków do NPC stały się ostatnio “modne”, ale też dość buntownicze, bo duża część osób, która w IFBB nie zajmowała czołowych lokat, decyduje się na zmianę federacji, w której później odnosi sukcesy. Oczywiście nie jest to regułą. Szala swoją decyzję skomentowała tak:

“Dlaczego decyduję się na start w tego typu zawodach? Chodzi mi tu głównie o prestiż i o to, że płacę 200-250 euro lub dolarów i chce stać na porządnej scenie, a nie na sali gimnastycznej zbitej z desek. Bo tak szczerze wam powiem płacąc 200 euro i startując w zawodach na sali gimnastycznej zbitej z desek z jakąś płachtą wiszącą robiącą za tło, to trochę żenada.”

Wydawało nam się, że prestiż to jest rywalizacja z najlepszymi, gdzie stoi się na jednej scenie wśród topowych zawodników i jest największa konkurencja. Czy to sala gimnastyczna czy pięknie udekorowana hala czy hotel - nie powinno to mieć większego znaczenia. Przede wszystkim prestiż jest tam, gdzie jest najtrudniej wygrać i stanąć na podium, a nie tam gdzie jest najładniejszy reflektor czy wykładzina na scenie… Coś się tutaj Pani Szali pomyliło…

A teraz co my myślimy na temat owego prestiżu Pani Eweliny... Zaraz po pierwszym starcie w karierze, postanowiła zająć się ocenianiem innych w branży. Sławę zdobyła jako sędzia na backstage'u besztająca zawodniczki, błyszcząc swoim niezwykle aroganckim zachowaniem. Dobrze wie jak ciężko jest dziewczynom, w jakim stresie są - szczególnie początkujące zawodniczki. Z tego co wiemy, takie akcje miały miejsce na Debiutach. Szybko “zapomniał wół jak cielęciem był”, bo przecież nieco wcześniej była w podobnej sytuacji startując po raz pierwszy w zawodach. Zestresowane i zdezorientowane zawodniczki były nawet wyzywane i krytykowane przez Panią Ewelinę… Oprócz tego PRESTIŻ zdobywała dzięki nagim zdjęciom, sprzedając je za 20 zł w Internecie. Będziemy strzelać, ale prestiżem na pewno nie jest sprzedawanie tego typu fotografii i w dodatku za tę cenę. Prestiżem też nie jest robienie sobie i pokazywanie nagich zdjęć na profilu społecznościowym. Zdjęć wypiętych i rozkraczonych pośladków z mało zakrywającą bielizną.

 

W naszej ocenie prymitywne jest też przejście do innej federacji i natychmiastowe krytykowanie poprzedniej, w której się startowało kilka dobrych lat. Wychodzi na to, że Pani Ewelina przygotowuje swoje zawodniczki w “gorszej klasy” federacji, a sama startuje w “lepszej”. Pięknie zawalczyła tą wypowiedzią o swój prestiż... i swoich podopiecznych zawodniczek rywalizujących w PZKFITS.