Jay Maryniak to trzydziestotrzyletni Amerykanin o dość trudnym charakterze. W wieku jedenastu lat po raz pierwszy spróbował alkoholu i papierosów. Niedługo potem zaczął spożywać narkotyki: palić opium i marihuanę, kwas i kokainę. Uzależnił się jeszcze przed dwudziestką. Generalnie nałóg rządził jego życiem. W pewnym momencie nienawiść do siebie, do tego, kim się stał, okazała się na tyle duża, że Jay czuł, że albo coś zrobi, aby wrócić na prostą, albo po prostu umrze.

Najpierw podjął pracę jako tatuażysta. Nadal palił, ale starał się aktywnie spędzać czas: brał udział w zajęciach karate oraz zaczął ćwiczyć na tradycyjnych maszynach na siłowni. Kilka lat później dostał propozycję zostania trenerem sztuk walki i to zmusiło go do rzucenia nałogów. Jay uważa, że tu rozpoczęła się jego kariera w fitnessie. W tamtym czasie odnalazł coś idealnego dla siebie: CrossFit.

To, co Maryniak ceni najbardziej w CrossFicie, to fakt, że każdy zawodnik skupia się na pokonywaniu własnych rekordów, a nie innych osób. Cały czas muszą wysilać się bardziej, pracować mocniej, aby pokonywać kolejne granice własnego ciała. Jego ulubionymi ćwiczeniami są pompki, muscle ups, heavy deadlifts i squat cleans. W 2013 okazało się, że został zdiagnozowany jako cukrzyk typu pierwszego. Miał 27 lat. Przez miesiąc nie wychodził z domu, przestał być aktywny. Wydawało mu się, że jego świat się zawalił. A jednak wsłuchał się w swoje ciało, w swoje potrzeby i wrócił na nowo do fitnessu zdrowszy i silniejszy. Codziennie puszcza w świat filmiki na Instagramie, których podnosi ciężary, na zmianę z kickboxingiem i innymi formami treningów. Obserwuje go tam prawie 300 tysięcy osób i ta liczba rośnie. A wam jak się podobają jego posty? Co myślicie o jego przemianie?