Diego Hernandez stracił jedną rękę i niemal drugą w wyniku porażenia prądem, kiedy miał dziesięć lat. Od tamtej pory jego życie stało się pasmem operacji oraz stanów depresyjnych, ponieważ nie potrafił odnaleźć się w nowych okolicznościach. Aż do czasu, kiedy w wieku 21 lat zaczął uprawiać kulturystykę. Już wcześniej wiedział, że siłownia może pomóc mu w rekonwalescencji, ale impulsem stało się spotkanie  ludzi, którzy kulturystykę traktują serio. To oni zarazili Hernandeza swoją pasją. Jednak, aby wziąć udział w swoich pierwszych zawodach, Diego potrzebował uregulować swoje nawyki żywieniowe oraz odnaleźć codzienny rytm ćwiczeń. W związku z tym poszukiwał w Nowym Jorku trenera, który mu w tym pomoże. Niestety, okazało się to niełatwym zadaniem. Postanowił więc szukać inspiracji na YouTube i Instagramie i tam znalazł wielu ludzi, którzy po wypadkach, chcieli na nowo przystosować się do życia oraz umiejętnie wykorzystać potencjał siłowni.

Ostatecznie po pięciu latach od rozpoczęcia swojej przygody z kulturystyką, Hernandez ćwiczy pięć razy w tygodniu pod okiem trenera. Jego treningi to swoista wariacja oparta na klasyce. Początkowo nie był w stanie wykonać większości ćwiczeń, jednak tak je przerobił i dostosował do swoich możliwości, że teraz jego treningi obejmują wiele różnych ruchów. Kluczowe jednak, według samego Diego, jest jego odpowiednio zbilansowana dieta. Każdy posiłek spożywa co dwie godziny, co daje ich łącznie sześć dziennie. Zawierają m.in. jajka, szparagi, rybę i kurczaka.

Obecnie Diego Hernandez skupia się na przygotowaniach do zawodów oraz motywowaniu do pracy ludzi, którzy podobnie, jak on, zostali okaleczeni w różnego rodzaju wypadkach. Używa do tego Instagrama, gdzie na swoim profilu @onehandking pokazuje, że nie należy się nigdy poddawać, bo nie ma rzeczy niemożliwych. Wystarczy tylko odpowiednio mocno chcieć. Jesteście pod takim samym wrażeniem jak my widząc, jak wiele pracy włożył w budowę swojego ciała oraz odnalezienie radości w życiu?