Jeśli przeglądasz magazyny fitnessowe na pewno widziałeś niejednego dużego, umięśnionego z widocznymi żyłami sportowca tuż obok tych normalnych mężczyzn. Jest wśród nich nowy Król Waskularyzacji. To Karl Anderson urodzony 17 maja 1988 roku w Sztokholmie. Ma 165 cm wzrostu i waży 100 kg. To właśnie dzięki jego wielkim mięśniom, mężczyzna zyskał przydomek Carlito XXXL. Sami się przekonacie, że nie jest on na wyrost. Wystarczy, że zajrzyjcie na jego Instagram, na którym działa od nie tak dawna, a już jego profil obserwuje ponad 100 tysięcy osób. Jeśli zdjęcia to dla was za mało, Carlito XXXL ma również swój kanał na YouTube i chociaż ostatni filmik jest sprzed ponad roku, to jednak sami przyznacie, że widać na nim wszystko, czym jesteśmy zainteresowani.

Ten poziom waskularyzacji jest szczególnie trudny do osiągnięcia, szczególnie, że poziom tkanki tłuszczowej musi być maksymalnie ograniczony. Sam Carlito nie podaje, ile dokładnie wynosi u niego, natomiast można znaleźć w sieci różnego rodzaju plotki i kalkulacje, które sugerują, że oscyluje w granicach 5%. To o czym jednak opowiada, to jego początki fascynacji budowaniem masy mięśniowej i rzeźbieniem sylwetki. Jako że był trudnym dzieckiem, to trafił do zastępczej rodziny mieszkającej na wyspie poza Sztokholmem. Tak się złożyło, że ojciec rodziny był strażakiem, a w remizie, w której pracował miał dostęp do siłowni wyposażonej w podstawowe sprzęty. To dzięki niemu, Karl Anderson coraz więcej czasu zaczął spędzać skupiając się budowie swojego ciała. Zaprocentowało to szybkim przyrostem masy mięśniowej. Jego prawdziwej matce, która widując się z synem od czasu do czasu, udało się namówić rodzinę zastępczą, aby pozwoliła mu się rozwijać w tym temacie w prawdziwej siłowni na lądzie. Wprawdzie sam dojazd zajmował chłopakowi 4 godziny dziennie, jednak jak widać to go nie zniechęciło. O tym pracowitym Szwedzie będzie coraz głośniej. Już zyskuje coraz większe rzesze obserwatorów w mediach społecznościowych. Mały, ale wariat!

https://youtu.be/VGfjVXomqc4