Wczoraj Piotrek Borecki zajął III miejsce w swoim debiucie w nowej kategorii Classic physique podczas zawodów Arnold Classic. Piotrek wydaje się być zadowolony, jednak dopatrzył się małych błędów, które mogły zaważyć na jego “tylko” trzecie miejsce. Mowa tutaj o muzyce i układzie dowolnym, który Piotrek miał przygotowany podobno perfekcyjnie. Niestety zawodnik przed nim, nie miał przygotowanego utworu, więc puścili mu muzykę Boreckiego. Jemu z kolei dali “dziadostwo” za pierwszym i drugim razem, przez co Piotrek nieco się zdenerwował. “Możliwe, że troszkę to zaważyło jeśli chodzi o wynik końcowy, ale cóż… III miejsce na 42 zawodników w swoim debiucie to naprawdę super wynik. Nie ma co płakać, za tydzień kolejne zawody, więc jeszcze nie złożyłem broni i pokażę na co mnie stać. Jutro mam nadzieję, że na TOP 3 się zakwalifikuję.”

 

Ale to nie wszystko co powiedział Borecki po starcie wracając do domu. “Na pewno znajdzie się ktoś, tak jak bywało to w Polsce, kto powie, że dobre miejsce ze względu na nazwisko i znajomości. No tak k*** moi drodzy! Mam znajomości w Stanach” - powiedział Borecki z ironią. “W Polsce zawsze mnie to śmieszyło. Ale tak mówią zazwyczaj osoby, które nie potrafią przegrywać, nie potrafią przyznać, że ktoś jest lepszy, tylko wolą na coś zwalić winę. A jak nie ma na co, to najlepiej powiedzieć, że ma się znajomości. Parę razy słyszałem, że jestem pupilkiem, maskotką Polskiego Związku i zawsze mam chody, stąd te dobre miejsca. Nic bardziej śmiesznego chyba nie słyszałem. Ale tak jak mówię, bardzo często komentują to osoby można powiedzieć troszkę ograniczone umysłowo, które nie znają się na realiach życia i zawsze szukają dziury w całym. A tak serio, to powinienem teraz siedzieć i płakać w kącie, bo jakby nie patrzeć nie wygrałem” Podziękował wszystkim, którzy mu kibicowali oraz hejterom, którzy czekali na jego potknięcie. Odpowiedział również na pytanie, dlaczego od razu nie poszedł do PRO. Ano dlatego, że najpierw chciał zobaczyć jak sprawdzi się wśród amatorów w nowej kategorii i jak widać jego nogi potrzebują więcej mięśni mimo, że się poprawiły. Jak powiedział, po paru wygranych startach podejmie decyzję czy przejdzie o poziom wyżej, co jest jego marzeniem. Wydaje się być bardzo pewny tego, że w kolejnych zawodach będzie zajmował najwyższe lokaty. Hmmm… Czas pokaże.

Przed pójściem spać naszła go jeszcze jedna refleksja. Borecki powiedział, że Polacy powinni uczyć się od Amerykanów pokory i szacunku do innych zawodników, ponieważ tutaj ludzie nie szukają tysiąca wytłumaczeń dlaczego byli na takim a nie na innym miejscu. “W Polsce tak to wygląda - płacz, lament, wczoraj wyglądałem lepiej, dzisiaj się nie wys***łem dlatego nie jestem na tym, ale na tym miejscu, bo mnie nie lubią, bo tego faworyzują, bo za nazwisko wygrywa nawet jak ma gorszą formę. Może warto zaakceptować to na jakim miejscu się jest, bo jest to decyzja aż 7 sędziów.” Powiedział też, że śmieszy go to, że niektórzy po zawodach nakładają filtr na zdjęcie i wstawiają na Instagram, pisząc jak to się stało, że z taką formą nie ma ich w finale. Brzmi znajomo prawda? Czyżby Borecki miał na myśli ostatnią taką sytuację, która miała miejsce na Debiutach Kulturystycznych w Krakowie?

ZOBACZ: Skandal na debiutach, Jacek Kramek w akcji...